Edycja zimowa Wyzwania 10×10 przebiegła całkiem sprawnie. Wybór ubrań nie stanowił większego problemu, co mogę przypisać dobrze dobranej dziesiątce. Gdybym postawiła na większą różnorodność kolorystyczną i bardziej zróżnicowane fasony, byłoby trudniej. Ale to do końca nie byłby mój styl. Dzisiaj chciałabym napisać Wam o najważniejszych lekcjach, które wyniosłam z tej edycji wyzwania i pokazać stylizacje uczestniczek.

Lista ubrań i zasady dotyczące Wyzwania 10×10

Pierwsze pięć stylizacji

Kolejna piątka zestawów

 

6 lekcji, które wyniosłam ze zmniejszenia ilości ubrań do 10 sztuk

 

1. Stonowana szafa jest dużo bardziej spójna i harmonijna

Jedynym żywszym akcentem kolorystycznym był sweter Icewear. Owszem czasem wiało nudą i pojawiały się głosy, że w mojej szafie brak kolorów, ale korzyści z takiej spójnej kolorystycznie szafy są znacznie większe. Dzięki temu, że jest w niej duża spójność kolorystyczna, łatwiej ze sobą wszystko miksować i potrzebuję mniej rzeczy. Miałabym ochotę ją odrobinę ożywić. Jednak chciałabym wprowadzić takie kolory, które będą komponowały z resztą, inaczej szybko wróciłabym do punktu wyjścia, a tego chciałabym uniknąć.

2. Komfort noszenia i samopoczucie odgrywają dużą rolę

Dobrze prezentuję się w ubraniach bliżej ciała, na przykład w zestawach 2 i 6, ale nie zawsze swobodnie się w nich czuję. Lubię gdy góra jest luźniejsza, pewnie dlatego, że najczęściej tak właśnie się ubieram. Gdy czujemy się dobrze w naszych ciuchach dajemy taki komunikat całą swoją postawą. Jesteśmy pewniejsze siebie i bardziej zdecydowane, co nie znaczy, że nie…. (patrz punkt następny).

3. Warto eksperymentować

Dzięki sprawdzaniu różnych fasonów, kolorów i nieoczywistych rozwiązań dowiadujemy się więcej na temat naszego stylu. To prawda, niezbyt komfortowo czuję się w ubraniach bliżej ciała, co nie znaczy, że one mi się nie podobają. Myślę też, że im częściej je wybieram, tym bardziej naturalnie zaczynam się w nich czuć. Czasem warto przełamywać swoje własne schematy. Otwieramy się wtedy na bardziej kreatywne rozwiązania i zaczynamy bawić się modą.

4. Wybór zestawów na każdy dzień jest prosty, jeśli mamy ograniczoną ilość ubrań

Zero stresu i szybsze wybory. Nie muszę codziennie rano zastanawiać się co na siebie włożyć, a dzięki temu, że ubrania są do siebie dopasowane, nie obawiam się, że coś schrzanię. Nawet na wieczorne wyjście do restauracji, czy do kina ubierałam się lepiej, niż gdy mam do wyboru całą szafę.

5. Dopasowanie ubrań do naszych aktywności jest kluczowym kryterium wyboru

Nie wszystkie zestawy sprawdziły się podczas pracy w domu. Szczególnie te z koszulą i marynarką. Zakładałam je na wyjście, w domu przebierałam się w coś luźniejszego. Choć botki lepiej wyglądają i wyszczuplają sylwetkę, lepiej czuję się w sztybletach. Nie wyobrażam sobie wyjścia na spacer z dzieckiem w botkach na obcasie, dlatego wybierając ubrania do następnej dziesiątki, wezmę pod uwagę przede wszystkim moje aktywności.

6. Mniejsza ilość ubrań ale za to lepszej jakości

Jeśli decydujemy się na ograniczenie ilości ubrań w szafie, dobrze jeśli za tym pójdzie wybieranie lepszej jakości. Ponieważ nosimy je częściej, szybciej ulegają zużyciu. Częściej pierzemy, są poddawane rozciąganiu, szybciej się mechacą. Warto dbać o nie w szczególny sposób, ale jeśli postawimy na najlepszą jakość, na jaką możemy sobie pozwolić, posłużą nam dłużej.

 

Najlepsze zestawy według czytelniczek

 

Prawie jednogłośnie wskazaliście te dwa zestawy jako najlepsze. Wasz wybór nie był dla mnie zaskoczeniem, choć mój jest nieco inny, bo podyktowany komfortem noszenia. Okazuje się, że im prościej tym lepiej. Im bardziej strój jest przekombinowany, tym mniejsze robi wrażenie.

 

Najlepsze i najsłabsze zestawy według mnie

 

Moi dwa ulubieńcy to zestaw nr 2 i 8, natomiast najmniej podobają mi się nr 5 i 7. Do przemyślenia są dżinsy marmurki i szary kardigan. Czasem mi się podobają, jak w przypadku zestawu nr 1, a czasem nie – zestaw nr 7 (dżinsy kiepsko komponują się z elegancką górą).

 

Dodatkowa stylizacja – nr 11

 

Udało mi się stworzyć jeszcze jeden dodatkowy zestaw, który możecie zobaczyć poniżej. Przekonałam się do spódnicy, której nie nosiłam od dłuższego czasu. Jest elastyczna, więc podwinęłam ją wyżej, by sprawdzić jak ta długość prezentuje się na zdjęciu. Chyba bardziej odpowiada mi długość w kolano, jak myślicie? Za to podoba mi się sweter w zestawieniu z torebką. Fajnie współgrają te dwa kolory.

 

 

sweter – Icewear od Blue Iceberg

spódnica – stara kolekcja (podobna Esprit)

botki – Ecco (podobny w obniżonej cenie Venezia)

torebka – Fossil

Wnioski i stylizacje uczestniczek

 

Niezmiernie cieszy mnie udział kilku dziewczyn w wyzwaniu. Część z nich publikowała swoje stroje w grupie Slow life & Slow Fashion, co bardzo mi się podobało, bo od razu mogłyśmy je poddać analizie. Rady osób z zewnątrz były  bardzo cenne. Sama zamieszczałam tam swoje outfity praktycznie codziennie. Otrzymałam zgodę dziewczyn na publikację ich zdjęć oraz odpowiedź na pytanie – Jakbyś miała wskazać największą korzyść z udziału w wyzwaniu, to co by nią było?

 

Żaneta Czyżnikowska (zdjęcie nr 3 i 6)

Do wyzwania zabrałam się dosyć spontanicznie i przyznam się, że gdybym miała wybierać jeszcze raz zrezygnowałabym z kilku elementów. Teraz wiem, że aby stworzyć przemyślaną i harmonijną garderobę, bazując na niewielkiej liczbie ubrań trzeba poświęcić sporo czasu i energii. W przyszłości kompletując garderobę idealną skupię się na klasycznych krojach, funkcjonalności i jakości, a poszaleję sobie z dodatkami.

 

Viola Oczkowska (zdjęcie nr 4)

Dzięki komentarzom na grupie postanowiłam trochę ożywić swoją garderobę ale też uzupełnić ją o kilka bazowych rzeczy: białych i czarnych. Koniec z impulsywnie kupowanymi szarymi swetrami i tak na koniec wiem już, że lepiej czuje się w bardziej eleganckich zestawach.

 

Marlena Michalak – @czern_fioletu_ (zdjęcie nr 5)

Największą korzyścią było to, że dziewczyny z grupy chętnie komentowały nasze zdjęcia, czego na moim Insta nie było. Można było dowiedzieć się od innych jak nas widzą, w czym nam do twarzy (i figury), a w czym mniej. Siebie widzimy trochę inaczej.

 

@maneruki (zdjęcie nr 1 i 2)

Największa korzyść to potwierdzenie, że lubię moje ubrania i dobrze się w nich czuję, oczywiście poza tą, że wybieranie rano ubrań zajmuje 10 sekund, ale to jestem pewna zauważyły wszystkie biorące udział w wyzwaniu dziewczyny.

 

*

Bardzo dziękuję dziewczynom za udział. Ogromną przyjemnością było podpatrywanie Waszych zmagań. Mogłyśmy uczyć się od siebie nawzajem łączenia różnych fasonów i kolorów. Następne wyzwanie pojawi się na wiosnę i już dziś zapraszam Was do udziału. A teraz dajcie znać, czy macie ochotę na taki eksperyment, jakie są Wasze największe obawy, a jakie benefity z ograniczenia ilości ubrań? Może któraś z Was doszła do swoich wniosków i chciałaby coś dodać do naszej listy?