list

Pamiętam moją 18 – tkę, jakby to było wczoraj. Wolna chata, paczka dobrze znanych mi ludzi. Bawiliśmy się do rana. Było fajnie. Od tamtej pory minęło trochę czasu.

Zmieniłam się, jestem bardziej ostrożna i odpowiedzialna, mam rodzinę. Byłam inna, odważna, zwariowana, podejmująca różne wyzwania, ale też naiwna i zbyt ufna. Popełniłam masę błędów, nie żałuję wszystkich, bo gdyby nie one, moje życie wyglądałoby zupełnie inaczej. A ja je lubię takie, jakie jest teraz. Naprawdę!

Gdybym jednak mogła cofnąć się w czasie, to co bym sobie powiedziała, wtedy na urodzinach?

1. Bądź bardziej asertywna!

Naucz się mówić NIE, ale także naucz się mówić TAK! Postępuj zawsze zgodnie z tym co czujesz w środku, bo Twoja intuicja Cię nie zawiedzie. Do dziś z asertywnością mam problemy. Szczególnie trudno jest mi odmawiać. Często wiję się jak pisklak, szukając poparcia dla mojej, szczególnie odmownej, decyzji. Zamiast zwyczajnie powiedzieć NIE.

2. Nie stawiaj wszystkiego na jedną kartę, bo możesz obudzić się z ręką w nocniku.

Ja postawiłam wszystko na sport. Wiedziałam że, gdy przytrafi mi się jakaś kontuzja, lub życie potoczy się w innym kierunku, zostanę z niczym. Z drugiej strony, jeśli chcesz zostać mistrzem świata to musisz zaryzykować. A ja chciałam. Sport pochłonął mnie bez reszty. Owszem zadbałam o swoją edukację, uczyłam się języków obcych chodząc na masę kursów – teraz próbuję sobie to wszystko przypomnieć, pisałam Wam o tym TUTAJ. Ale wybrałam studia, które nie do końca były tym, czym się interesowałam. Powiedziałabym sobie wtedy – przemyśl 5 razy decyzję, na które studia się wybierasz (gdzieś już o tym pisałam).

3. Wykorzystaj swój sukces…

i znajdź dobrego menadżera, który pomoże Ci w promowaniu swoich osiągnięć. Nie miałam wtedy o tym większego pojęcia, no i skupiałam się przede wszystkim na treningach. To jest błąd, który często popełniają sportowcy w dyscyplinach nieolimpijskich. Mamy wielu mistrzów świata, którzy żeby zarobić na utrzymanie podejmują się innych prac zarobkowych. System sucks!

4. Mężczyźni są prości.

Jeśli facet do Ciebie nie zadzwoni następnego dnia po pierwszej randce, odpuść go sobie i nie wymyślaj miliona powodów, dla których nie mógł tego zrobić. Nie, nie zgubił Twojego numeru telefonu.

5. Wyjedź, przynajmniej raz, w wakacje do pracy za granicą.

Zawsze chciałam podjąć takie wyzwanie. Moi znajomi ze studiów jeździli do USA każdego lata do pracy, przy okazji zwiedzali całe Stany, poznawali kulturę, obyczaje i przede wszystkim język. Nie odważyłam się, bo nie chciałam zawalić treningów- patrz punkt 2. I teraz Stany Zjednoczone, a przede wszystkim Nowy Jork, zaliczyłam do podróży moich marzeń.

Zastanawianie się co by było gdyby nie ma za dużego sensu, bo przecież czasu nie cofniemy. Ale możemy wykorzystać ten czas, który jest jeszcze przed nami. I choć pewnych rzeczy nie zmienimy, na przykład ja już nie wykorzystam moich sukcesów sportowych, ale mogę podejmować wszelkie decyzje bardziej świadomie, bym mając 50 lat nie zastawiała się co mogłabym powiedzieć sobie teraz. A może jest to dobry pomysł? Zrobić taki list do siebie z przyszłości. Hmm…