fbpx

10 rzeczy, które poprawiają mi humor gdy dopada mnie chandra

by Dorota Zalepa
51 komentarzy

Nie da się tryskać humorem przez 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Nie wiem, jak Wy, ale ja nie umiem być permanentnie szczęśliwa i zdarzają się sytuacje, które powodują u mnie totalny spadek nastroju. Na przykład po wyczerpującej podróży, zawsze muszę swoje odchorować, oczywiście nie mam na myśli realnej choroby, ale zwyczajną chandrę, która skutecznie powstrzymuje mnie od wyjścia z domu, czy zajęcia się czymś konstruktywnym.

 

Kolejną sytuacją, którą dosyć ciężko znoszę są porażki. Nigdy nie radziłam sobie z nimi dość dobrze, nawet wtedy gdy trenowałam znacznie dłużej je przeżywałam, niż celebrowałam sukcesy. Do dziś, a przecież minęło już parę dobrych lat od ostatniego treningu, zdarza mi się wspominać jakieś przegrane walki, mimo że sukcesów było znacznie więcej. Czasem w głowie odzywa się mój wewnętrzny sabotażysta i mówi mi, że się do czegoś nie nadaję, nie jestem dość dobra, coś się nie uda itd.

Nie walczę na siłę ze sobą i nie próbuję się zmieniać, bo wiem, że jest to trochę walka z wiatrakami, dlatego zaakceptowałam fakt, że miewam czasami gorszy humor. Myślę nawet, że to zupełnie normalne, i gdyby nie te gorsze chwile, trudniej byłoby nam doceniać i celebrować wspaniałe momenty w naszym życiu.

 

Jak radzić sobie z chandrą?

 

Na każdego działa coś innego, bo każdy z nas jest inny, więc absolutnie nie ma jednej uniwersalnej metody. Na przykład na mnie zupełnie nie działa zamienianie negatywnych myśli na pozytywne, czy wszelkiego rodzaju afirmacje. Mam jednak swoje sposoby na poprawę nastroju, być może niektóre z nich sprawdzą się także u Was.

 

1. Generalne porządki! Wiem, wiem, komu by się chciało sprzątać, kiedy zupełnie nic się nie chce. Paradoksalnie zajęcie się pracą fizyczną sprawia, że głowa zupełnie się wyłącza, a po godzinie już nie pamiętamy o czym myśleliśmy zanim zabraliśmy się za porządki. Nie musi to być koniecznie sprzątanie mieszkania, możemy zrobić generalne porządki w naszej garderobie. Nie wiem czy też tak macie, ale opróżnianie szafy, szuflad, półek z niepotrzebnych rzeczy działa na mnie terapeutycznie. Możemy zająć się przesadzaniem kwiatów, praniem, prasowaniem, porządkowaniem biblioteczki, czy pulpitu w komputerze.

 

2. Konferencje TED są niezmiernie motywujące. Bardzo lubię słuchać historii ludzi, którzy odnieśli sukces i potrafią w tak genialny sposób o nich opowiadać, na przykład 5 sposobób na zniszczenie swoich marzeń, czy prelekcja Elizabeth Gilbert, autorki książki Eat, Pray, Love – Sukces, porażka i siła do dalszej twórczości.

 

3. Dzień, weekend, tydzień offline. Czasem człowiek potrzebuje totalnego resetu od wirtualnego świata. Przeważnie wtedy gdy na co dzień ma z nim do czynienia. Ponieważ jestem online codziennie przez wiele godzin, potrzebuję tych przerw jak powietrza. Wyjazd do Chorwacji był dla mnie potrzebnym oderwaniem, obcowaniem z rodziną i otaczającą przyrodą. Zdarza się, że jedyny świat, który widzę, to ten na ekranie monitora, dlatego tak ważne jest zachowanie odpowiedniej higieny pracy.

szczescie

 

4. Bieganie/rower/pływanie, czy jakikolwiek inny wysiłek fizyczny, ale taki, który naprawdę da nam w kość! Odkąd nie muszę wypluwać płuc na treningu, moje aktywności sportowe zazwyczaj są rekreacyjne – przejażdżka na rowerze, pływanie połączone z opalaniem, lekki jogging. Czasem jednak potrzebuję porządnej dawki wysiłku, który wyciśnie ze mnie nie tylko siódme poty, ale także negatywne emocje, które nagromadziły się w ostatnim czasie. Zapewne słyszeliście nie raz, że podczas treningu wytwarzają się endorfiny, które znacznie wpływają na odczuwanie szczęścia. Wysiłek fizyczny jest świetnym antidotum na kiepski humor.

 

5. Balkonowy chillout. Uwielbiam swój balkon. Poświęciłam trochę czasu i pieniędzy, by stał się dla mnie małym azylem. Latem na balkonie spędzam sporo czasu. Śniadania, popołudniowa kawa, czy wieczorny relaks stały się dla mnie rytuałami, dzięki którym ładuję baterie. Warto urządzić sobie balkon (czy inne miejsce w mieszkaniu) zgodnie z własnym poczuciem estetyki i możliwościami finansowymi. Tak naprawdę nie trzeba wiele, by ten kawałek przestrzeni stał się wyjątkowym miejscem odpoczynku.

balkon

 

6. Słuchanie e-booków dzięki aplikacji LibriVox, odkrywanie muzyki dzięki Spotify. Przyjemne dźwięki muzyki potrafią wprowadzić mnie w nastrojowy i pozytywny klimat.

 

7. Pozytywna, wciągająca lektura. Gdy jestem w gorszym nastroju sięgam po książki, dzięki którym totalnie się wyłączam. Są książki, które czyta się niezmiernie szybko, bo fabuła pochłania nas od pierwszych stron (takim przykładem są książki Emily Giffin, jeszcze żadna mnie nie znużyła), są też takie, których lektura idzie mozolnie. Warto sięgnąć po sprawdzone przez nas propozycje. Mnie relaksują książki, które kończą się happy-endem (np. ta), lubię także dobre poradniki (np. ten, czy ten). Innym ratunkowym zestawem jest nowy magazyn dla kobiet (ELLE, Twój Styl) i kawa…na balkonie.

 

8. Dobry sen leczy rany. Czytałam gdzieś, ale też zaobserwowałam u siebie, że w momencie silnego stresu, czy przygnębienia organizm robi się senny, jakby chciał przespać te najtrudniejsze chwile. Jeśli pozwolę sobie na spokojny, dłuższy sen, wstaję z nowymi siłami i nową energią do działania. Powiedzenie, że z problemami, czy podejmowaniem trudnych decyzji dobrze jest się przespać, rzeczywiście w moim przypadku się sprawdza. Zazwyczaj następnego dnia, mam inne, świeższe spojrzenie na wiele spraw. A jeśli zadbam jeszcze o to, by zasypiać w świeżo wypranej, pachnącej pościeli, czuję się na drugi dzień jak nowo narodzona.

 

9. Wieczór filmowy, czyli domowe kino. Bardzo lubię tę formę relaksu, w momencie gdy nie chce mi się wychodzić z domu, jestem przygnębiona, a jedyne o czym marzę to zawinąć się w kołdrę i płakać, dobrym rozwiązaniem jest zorganizowanie sobie wieczoru kinowego w domu. Koniecznie przygotujcie: pozytywny, motywacyjny film, możecie skorzystać z listy, którą stworzyliśmy wspólnie z czytelnikami na blogu; smaczne przekąski – tutaj macie kilka propozycji, moje ulubione to grzanki z mozzarellą; wygodne posłanie. Po takim seansie dobry humor murowany!

wieczorkinowy4

 

10. Długa kąpiel w wannie lub gorący prysznic powodują, że schodzą ze mnie emocje. Uprzedzam domowników, że ta godzina jest tylko dla mnie i proszę by mi nie przeszkadzali. Jeśli mam ochotę poświęcam czas bardziej drobiazgowej pielęgnacji, gdy totalnie nie mam na to siły, wystarczy, że porządnie się wymoczę. Ciepła kąpiel pomaga się rozluźnić i zrelaksować. Dobrze jest też dać upust emocjom, wypłakać się lub jeśli to nie pomaga, wygadać przed bliską osobą. Staram się nie gromadzić negatywnych emocji w sobie, bo potrafią się kumulować i potem wystarczy błahostka, która wyprowadza nas z równowagi.

 

 

Zdaję sobie sprawę, że to co działa u mnie, nie musi sprawdzić się u Was, dlatego jestem ciekawa jakie są Wasze sposoby na poprawę nastroju. Mnie czasem pomagają też – pieczenie ciasta, jego ulatniający się zapach, sprawia, że problemy od razu robią się mniejsze, robótki ręczne, czy duża porcja lodów z bitą śmietaną albo mrożona kawa. Dajcie znać jak to jest u Was, co robicie, gdy łapie Was chandra?

 

Oczywiście będzie mi niezmiernie miło, jeśli udostępnicie post dalej, korzystając z przycisków poniżej. Bardzo, bardzo dziękuję :)

Jeśli podobał Ci się wpis, proszę udostępnij go dalej. Dziękuję! :)




Podobne wpisy

Close