fbpx

2 dni w Paryżu – paryski szyk, francuska kuchnia i Wieża Eiffla

by Dorota Zalepa
22 komentarze

We Francji byłam zaledwie cztery dni, z czego dwa przypadły na Paryż. Pozostałe dwa dni spędziłam w Bretanii w miejscowości La Gacilly, o której napisałam w pierwszej części wpisu o mojej podróży do Francji. Dwa dni to bardzo krótko by zobaczyć miasto w pełni, albo przynajmniej jego główne punkty turystyczne, dlatego skupiłam się przede wszystkim na chłonięciu klimatu Paryża. Wyjazd obfitował także w różnego rodzaju spotkania i eventy, więc starałam się maksymalnie wykorzystać chwile, które miałam na poznanie miasta.

 

Przed wyjazdem słyszałam różne opinie na temat Paryża. Jedni chwalili go za jego niesamowity klimat, inni uważali że jest przereklamowany, zatłoczony, brudny. Ja zaliczam się zdecydowanie do pierwszej grupy. Dla mnie Paryż jest piękny, urzekający i czarujący. To idealne miejsce dla osób, które kochają piękną architekturę. Paryż był prawie całkowicie przebudowany w drugiej połowie XIX wieku. Powstały nowe ulice i bulwary, budynki, parki i ogrody.

 

Przepiękne kamienice, balkony i kawiarniane ogródki

 

Podczas mojej podróży samolotem do Francji rozmawiałam z przemiłą Panią, która powiedziała mi, żebym przechadzając się uliczkami Paryża zwróciła uwagę na ostatnie piętra kamienic. Balkony kamienic są pięknie udekorowane roślinami, a na dachach powstają ogrody.

Uliczki Paryża są bardzo urokliwe. Specyficzny klimat nadają im nie tylko strzeliste i jasne kamienice, szerokie bulwary, ale także liczne kawiarnie. Ogródki kawiarniane znajdują się niemal przy każdej restauracji. Francuzi przychodzą tutaj rano na śniadanie, wybierają croistanty, które moczą w czarnej kawie, czytają poranną prasę i spotykają się ze znajomymi. Postanowiłyśmy z dziewczynami przynajmniej raz zjeść śniadanie na zewnątrz kawiarni. Wybrałyśmy oczywiście miejscówkę blisko Placu Trocadro by mieć widok na Wieżę Eiffla i zrobić ciekawe zdjęcia. Francuzi są przyzwyczajeni do widoku aparatów fotograficznych, miasto odwiedza mnóstwo turystów i zupełnie nie zwracali na nas uwagi. Czułam się tutaj swobodniej, niż w Polsce.

 

Wieża Eiffla w dzień i w nocy

 

Nie miałam dużo czasu by zobaczyć wszystkie punkty turystyczne Paryża, ale wieża Eiffla była obowiązkowa. Jest to chyba jeden z najbardziej rozpoznawalnych zabytków na świecie. Zresztą widać ją z wielu zakątków miasta. I naprawdę robi duże wrażenie, szczególnie nocą gdy jest podświetlona i iskrzy się światłami. Francuzi nie od początku ją pokochali, obawiali się, że taka duża żelazna konstrukcja licząca 324 metry zniweczy krajobraz miasta składający się z klimatycznych kamienic. Wieczorem o każdej pełnej godzinie rozpoczynają się iluminacje i wieża zaczyna mienić się światełkami, które przypominają sztuczne ognie. Niesamowite uczucie zobaczyć ją z dachu pięciopiętrowego budynku, w którym znajdowała się restauracja Les Ombres. Bardzo polecam Wam to miejsce, nie tylko zjecie tu pyszną kolację, ale także zobaczycie przepiękne widoki.

 

Plac Trocadero to kolejne miejsce, z którego rozpościera się wspaniały widok na Wieżę Eiffla i miasto. Turyści zatrzymują się tutaj by zrobić niezapomniane zdjęcia. Jest to także popularne miejsce sesji ślubnych.

Torba Camelia Roma | bluzka Femestage | jeansy Levi’s 711 | buty Lacoste | trencz mint&berry

 

Mogłam także zobaczyć Kościół Świętej Magdaleny. To jeden z najbardziej rozpoznawalnych kościołów w Paryżu, którego budowla trwała aż 85 lat. To tutaj odbyły się pogrzeby Fryderyka Chopina oraz Adama Mickiewicza. Wielu Francuzów decyduje się na ślub w tym właśnie kościele.

Warto też udać się na jeden z licznym mostów przecinających Sekwanę. Most Aleksandra III jest piękny i okazały. Jest to symbol przymierza francusko – rosyjskiego z końca XIX wieku. Na moście umieszczone są godła Francji i Imperium Rosyjskiego oraz personifikacje Sekwany i Newy. Rozciąga się tutaj przepiękny widok na Les Invalides – Pałac Inwalidów (kompleks budynków, w których znajdują się muzea, kościół i grób Napoleona Bonaparte).

 

 

Makaroniki w Ladureé

 

Nie obyło się oczywiście bez odwiedzenia słynnej cukierni Ladureé, w której można kupić makaroniki. Cukiernia przy rue Royale istnieje od 1862 roku i jest to najstarsza cukiernia z makaronikami w Paryżu. Tuż obok niej znajduje się restauracja. Te pyszne ciasteczka zrobione są z mąki migdałowej i są tak delikatne, że rozpływają się w ustach. Nie są tanie, bo jedno ciastko kosztuje ok. 2,60 Euro, ale warto przynajmniej spróbować kilku smaków. Cukiernia ma przepiękny wystrój, utrzymany w nieco barokowym stylu, z kryształowymi ciężkimi żyrandolami. Panuje tu klimat starego Paryża, ma się wrażenie, jakbyśmy cofnęli się do innej epoki.

 

Czy paryski szyk rzeczywiście istnieje?

 

Przed wyjazdem postawiłam sobie za cel sprawdzenie, czy ten słynny paryski szyk rzeczywiście istnieje. Podczas mojego pobytu w Paryżu starałam się przyjrzeć (oczywiście nienachalnie) kobietom i ich strojom. I mogę z pewnością stwierdzić, że paryski szyk istnieje, przynajmniej w stolicy Francji.

Paryżanki ubierają się w szykowny, nieco nonszalancki sposób. Uwielbiam tę ich niewymuszoną elegancję. Ich stroje wydają się być pospolite, a jednak przykuwają uwagę detalami.

Jakie były główne elementy paryskiego stylu?

To co rzuciło mi się w oczy to buty. Spotkałam wiele kobiet, które miały na sobie elegancki, ale niewyróżniający się strój, za to buty były spektakularne. Przeważnie szpilki lub zgrabne sandałki na szpicle, do tego spodnie cygaretki odsłaniające kostki i trencz. Charakterystycznym elementem ich stylizacji były także fryzury. Paryżanki nie układają misternie włosów, raczej zostawiają je puszczone luźno, w lekkim nieładzie. Oczywiście nieodłącznym atrybutem paryskiego szyku są…papierosy. Palenie w Paryżu jest modne, a producenci papierosów tworzą stylowe opakowania, po to, by kobiety traktowały je jak modny gadżet. Niestety nie miałam okazji zrobić wielu zdjęć.

Oprócz kobiet, widziałam też świetnie ubranych mężczyzn. Poza Paryżem, francuski szyk był już mniej widoczny, także myślę, że jest on skoncentrowany głównie w większych miastach, a Francuzki mając świadomość tego, że legenda o ich stylu niesie się na cały świat, więc starają się jej sprostać.

 

Francuska kuchnia

 

Kolejnym punktem, dla którego absolutnie warto wybrać się do Francji jest kuchnia. Daaawno nie jadłam tak wykwintnych, smacznych i misternie udekorowanych dań. Byłam w kilku restauracjach w trakcie mojego pobytu i absolutnie żadne danie mnie nie rozczarowało. Wręcz przeciwnie, każde kolejne zachwycało jeszcze bardziej.

Jeśli będziecie w Paryżu wstąpcie koniecznie do restauracji Salon de the Colorova, gdzie zjadłam przepyszne śniadanie przed wylotem do Polski. Jajka w koszulkach podane na grzance, warzywach i łososiu smakowały obłędnie. Muszę spróbować je odtworzyć. Zasmakowałam także tradycyjnych francuskich potraw, takich jak crème brûlée – zapiekany deser przygotowany ze śmietanki, cukru i żółtek, foie gras – pasztet z wątróbek gęsich i kaczych. Kultura jedzenia we Francji jest wysoko rozwinięta. Francuzi spędzają w restauracjach dużo czasu, nie spieszą się, biesiadują i celebrują posiłki. To czas spotkań, rozmów, odpoczynku. Zaczynają od starteru, po czym przechodzą do dania głównego i kończą pysznym deserem. Posiłkom towarzyszy zazwyczaj dobre wino. Jakież było moje zdziwienie, gdy po raz pierwszy udaliśmy się do restauracji, w której ja zamówiłam od razu danie główne, a wszyscy zaczęli od przystawki. Długo czekałam na to aż w końcu zacznę jeść. Następnym razem już nie popełniłam tego błędu.

Obiad, czy kolacja stają się swego rodzaju wieloetapowym rytuałem, także w domach. Taką ciekawostką jest, że we Francji dozwolona ilość alkoholu dla kierowców jest dwukrotnie wyższa niż w Polsce (0,5 promila), dlatego wino jest często serwowane do obiadu, czy kolacji.

Francuska kuchnia została wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Posiłki we Francji były dla mnie sposobem na odpoczynek i relaks w miłym towarzystwie. Uwielbiałam ten czas w ciągu naszego codziennego harmonogramu. To właśnie jedzenie przyczyniło się do tego, że wyjazd okazał się wspaniałym przeżyciem.

 

O Paryżu i La Gacilly mogłabym opowiadać godzinami. Będę chciała tu z pewnością wrócić, bo dwa dni w stolicy Francji to zdecydowanie za mało. Paryż pozostaje nadal na mojej liście miast, które bardzo chciałabym zwiedzić. Ogromnie się cieszę, że mogłam choć trochę zaczerpnąć jego kultury, poznać zwyczaje jakie tutaj panują i poczuć specyficzny klimat miasta.

Jestem ciekawa, czy byliście w Paryżu. Co myślicie o francuskiej kuchni? Czy według Was paryski szyk rzeczywiście istnieje? Dajcie znać!

Jeśli podobał Ci się wpis, proszę udostępnij go dalej. Dziękuję! :)




Podobne wpisy