fbpx

Jak to jest mieszkać na 18m2? Tiny house – moja historia

by Dorota Zalepa
54 komentarze
tiny house

Kiedy Magda zaproponowała mi gościnny wpis o jej doświadczeniach mieszkania w małym domku, którego metraż liczy zaledwie 18 m², od razu przystałam na jej propozycję. Temat wydał mi się ogromnie ciekawy i fascynujący. Czy ja bym potrafiła mieszkać na tak małej powierzchni? Pewnie nie, dopiero co ogłosiłam, że budujemy dom, bo w naszym mieszkaniu liczącym 46 m² zrobiło się ciasno. Jednak inspirują mnie ludzie, którzy świadomie dokonują takich wyborów. Przeczytajcie ciekawą historię Magdaleny Widłak-Langer.

 


Magdalena Widłak-Langer jest psychologiem z zamiłowania i zawodu. Patrzy na człowieka holistycznie (całościowo). Jest zafascynowana światem relacji i komunikacji damsko-męskich, przyjacielskich, rodzinnych oraz najważniejszym obszarem relacji i komunikacji – ze samym sobą. Pracuje w nurcie psychologii pozytywnej, skupiając się na zasobach, a nie brakach klienta. Prowadzi Wirtualny Gabinet Psychologiczny (sesje zdalne: on-line, telefoniczne), wykłady i warsztaty stacjonarne w całej Polsce.

Założycielka www.psychetee.pl, ambasadorka Lekcji Akceptacji prowadzonych przez Fundację Na Niebiesko. Nauczycielka i miłośniczka jogi, zdrowej żywności, kotów oraz pozytywnego podejścia do życia.

Fot. Anna Kurgan


A teraz oddaję głos Magdzie.

 

Do małego domku, przeprowadziłam się z ponad 60 m² mieszkania w dużym, akademickim mieście. Na krótką chwilę pomiędzy 60 m² i 18 m² zamieszkiwałam z mężem w pokoju, który był znacznie większy, niż obecny dom. Przeprowadzka do takiego domu nie była zamierzona. Wówczas nie wiedziałam również, że „tiny house”, to nie tylko mały dom, lecz również ruch społeczny.

 

Mały, żółty domek, pojawił się jako jedna z opcji. Po kilku dniach aktywnego przeszukiwania ogłoszeń udało nam się umówić na spotkanie z właścicielem, obejrzeć nieruchomość i podpisać umowę najmu na najbliższe kilka lat. Czas finalizacji tego przedsięwzięcia, od momentu zobaczenia nieruchomości, zajął około godziny. Właściciel był konkretny, wiedział czego chce i jasno o tym mówił. To nas przekonało. Cały ten proces przebiegał tak bezproblemowo i szybko, że przez kolejne dni, w głowie mojego męża trwało nieustanne poszukiwanie – gdzie jest pułapka, i w którym momencie okaże się, że to był zwykły szwindel. Taki moment nie nastał.

 

Ile to jest 18m2?

 

Tak, może się wydawać, że to szalenie mała przestrzeń – około 3×6 metrów. Dla porównania – kilka metrów kwadratowych więcej miał nasz salon w poprzednim mieszkaniu, a nawet sypialnia miała większy metraż. Jak można pomieścić wyposażenie całego domu, w tak małym pomieszczeniu?

Kuchnia to 4 szafki (w tym jedna z bardzo dobrze zaprojektowanymi szufladami), standardowa mała lodówka z mini zamrażalnikiem, pochłaniacz pary, jednokomorowy typowy zlew, dwupalnikowa płyta grzewcza, a pomiędzy nią i zlewem oraz ścianą dwie przestrzenie robocze – łącznie 70 cm blatu.

 

Łazienka – mała standardowa pralko-suszarka, toaleta, prysznic, mini umywalka, nad którą jest szafka z lustrem, grzejnik wody – bojler oraz grzejnik powietrza na ścianie. My dodaliśmy jeszcze pełnowymiarową, kocią kuwetę.

Salon jawił nam się jako totalnie pusta przestrzeń. Zastaliśmy go jako pomieszczenie z dwoma oknami i dwoma grzejnikami, zawieszonymi na ścianie.  Właściciel zamieścił na stałe drewnianą antresolę (miejsce na materac). Jednak to miejsce absolutnie nie nadaje się do spania. W naszym przypadku przestrzeń ta została wykorzystana do przechowywania odzieży motocyklowej, kocich akcesoriów, sprzętu turystycznego, rowerowego i materacy do spania.

Pod antresolą idealnie wpasowały się dwie lekkie szafy z IKEA, które w razie potrzeby można złożyć. Obok, również w trzech identycznych ikea’owskich pojemnikach do efektywnego zapakowania garderoby, mieści się pościel, ubrania oraz buty. Obok stoi wysoka lampa, suszarka do prania i pełnowymiarowy stół z IKEA z dwoma krzesłami. Do tego mamy jeszcze dwa plastikowe pudła do przechowywania rzeczy i odkurzacz – niezbędne akcesorium gdy ma się kota i śpi na podłodze.

 

Jak wygląda spanie na podłodze i skąd ten pomysł? W domu zmieściłaby się pełnowymiarowa, rozkładana sofa, jednak w dniu naszej przeprowadzki, dom był pusty. Nie dysponowaliśmy łóżkiem więc wykorzystaliśmy do spania maty do jogi (a ponieważ jestem nauczycielem jogi, to mam ich kilka). Następnego poranka okazało się, że jest to całkiem wygodne rozwiązanie.

 

Ponieważ często odczuwaliśmy ból pleców, stwierdziliśmy, że urządzamy trzydziestodniowy test. Jeżeli sen na podłodze będzie komfortowy, nie kupujemy łóżka. Po kilku miesiącach spania w taki sposób, zgodnie stwierdziliśmy, że łóżko nie jest nam potrzebne. Zamiast mat do jogi używamy samopompujących się mat Therm-a-Rest, kupionych z myślą o podróżach motocyklowych.

 

Podsumowując – spanie na podłodze jest fantastyczne. Ciało się genialnie regeneruje, a po krótkim okresie adaptacji i przyzwyczajenia, naprawdę nie ma się ochoty na powrót do łóżka. Ważne jest częste odkurzanie podłogi, co jest zrozumiałe z racji tego jak blisko niej się śpi.

 

Plusy mieszkania w tiny house

 

Jest ich wiele, jednak dla nas te najważniejsze, to:

♥ oszczędność czasu – tutaj 18 m² procentuje. Odkurzanie trwa nie więcej niż 5 minut. Zatem wykonywanie tej czynności codziennie nie jest uciążliwe. Wysprzątanie kuchni to kolejne 5-10 minut, bo też ile może trwać przetarcie zmywaka i 70 cm blatu oraz umycie 4 szafek i lodówki? Łazienka to kolejne 5-10 minut. Tak ogromna oszczędność czasu, to jeden z najprzyjemniejszych aspektów mieszkania w małym domku.

♥ odgruzowanie – podczas przeprowadzki do tak małego domu, człowiek zaczyna selekcjonować przedmioty. Pozbywa się tego, co jest zbędne. Kiedy zamieszkałam w tak małej przestrzeni, pytanie, które zadawałam sobie wcześniej – „czy ja tego naprawdę potrzebuję?” – pogłębiło się. Zatem to odgruzowanie, to silny bodziec do konsumowania inaczej – bardziej odpowiedzialnie. A gdy nie ma się nadmiaru przedmiotów, pojawia się silne poczucie wolności, niezależności, mobilności. Przy kolejnych przeprowadzkach, nie ma także poczucia straty, które często towarzyszy ludziom przy pozbywaniu się przedmiotów

♥ dbałość o ekologię – nie tylko ze względu na to, że w małym domu jest mniej przedmiotów, lecz także dlatego, że bycie blisko natury sprawia, że doceniamy ją bardziej. Kupujemy rzeczy z materiałów naturalnych, zużywamy znacznie mniej światła, środków czystości i wody (bo przecież potrzebujemy ich znacznie mniej, gdy do umycia jest 10 m² podłogi).

♥ lepsze poznanie siebie – wbrew pozorom przeprowadzka do tak małej przestrzeni wiele nam powiedziała o nas samych i o naszym związku. Okazało się, że da się funkcjonować w tej samej przestrzeni wykonując pracę z domu, da się wspólnie przygotowywać posiłki, da się funkcjonować, kiedy mój mąż wstaje o 5:00 rano, a ja jeszcze śpię. Nikt nikomu nie wchodzi w drogę. On może od 5:00 pracować, a ja mogę spać do 6:00. Okazuje się, że człowiek wcale nie potrzebuje ogromnej przestrzeni by czuć się dobrze i żyć bezkonfliktowo, a jedynie poznać potrzeby swoje i drugiej strony.

Poznanie siebie dotyczy także obszaru związanego z tym jakie mamy o sobie przekonania. Prawdopodobnie wcześniej nie wybrałabym takiego miejsce do mieszkania. Dzisiaj, kiedy doświadczam tego na co dzień, uważam, że to fantastyczne rozwiązanie – choć wcale nie spodziewałam się po sobie tego, że w tak małej przestrzeni będę czuć się komfortowo. Kiedyś marzyłam o tym by mieć garderobę jak Carrie Bradshaw, a dzisiaj uważam, że specjalne pomieszczenie na ubrania, to zbytek.

♥ bliskość z naturą – drzwi wejściowe latem i wczesną wiosną są niemal cały czas otwarte. Dzięki temu nasza kuchnia, salon, sypialnia i łazienka „wylewają się”…do ogrodu, który jest przy lesie. Czasami z tarasu, widzę jedzące trawę sarny. Kot zyskał mnóstwo przestrzeni do zabawy, wypoczynku i polowania (wcześniej miał do dyspozycji balkon w kamienicy). Taras stał się miejscem do spotkań, spożywania posiłków, pracy czy relaksu. Narzekać można tylko na to, że nie ma na nim hamaka. ;)

 

Minusy mieszkania w tiny house

 

Nam trudno było je znaleźć, jednak to, co przychodzi nam do głowy to fakt, że:

♦ gdy kogoś gościmy, jest to mniej wygodne niż w sytuacji, gdy jest dostępny osobny pokój. Dlatego kiedy ktoś zamierza do nas przyjechać, doskonale wie o tym, że spać będzie razem z nami na podłodze, a życie będzie się toczyć na małej powierzchni. Niektórzy traktują to jako atrakcję pobytu i powrót do czasów studiów. Trzeba też być świadomym, że funkcjonowanie w takiej przestrzeni z gośćmi, którzy mają małe dzieci, mogłoby być kłopotliwe.

♦ zakupy trzeba robić znacznie częściej, a kiedy jest się na diecie wegańskiej może to oznaczać częściej niż raz w tygodniu (bo lodówka nie pomieści takiej ilości warzyw, która wystarczy na tydzień – choć czasami nam się to udaje).

♦ w przypadku temperatur powyżej 30 stopni, w domku jest bardzo gorąco ale to raczej kwestia tego jak jest wykonany, a nie samej idei tiny house

 

Tiny house w praktyce

 

Tiny house to domek dla dwóch osób, w którym mieszka się trochę jak w domku kempingowym czy pod namiotem – można poczuć się jak na wakacjach. Drzwi do domu są niemal stale otwarte, przez co dostępna przestrzeń powiększa się o taras oraz ogród, co jest ogromnym plusem codziennego funkcjonowania, ponieważ zmniejsza ewentualne poczucie zamknięcia w małej przestrzeni.

 

Raczej nie jest to propozycja mieszkania dla osób z dziećmi, chociaż skoro można prowadzić van life z małym dzieckiem, to nasuwa się myśl, że właściwe wszystko zależy od tego, jaką mamy wizję życia, potrzeby i priorytety.

Czy jest to styl życia dla wszystkich? Z pewnością nie. Czy warto spróbować? Zdecydowanie tak! Zmiana stylu życia, jest silnym bodźcem prowadzącym do lepszego poznania siebie, zmiany nawyków, priorytetów czy wartości. Czasami takie doświadczenia pokazują nam, w jakiej wielkiej iluzji żyjemy, jak bardzo dążymy do tego co wmawiają nam media lub społecznie przyjęte stereotypy.

 

Niektórzy odsuwają swoje szczęście, wierząc w to, że ogromny dom z ogrodem i drogi samochód, są momentem, kiedy szczęście się urzeczywistnia. Inni wybierają minimalizm by poczuć, że szczęście można kreować każdego dnia, niezależnie od tego, co się posiada.

 

Jeśli podobał Ci się wpis, proszę udostępnij go dalej. Dziękuję! :)




Podobne wpisy