fbpx

Jak udaje mi się prowadzić bloga opiekując się dwójką dzieci?

by Dorota Zalepa
30 komentarzy

Wiele z Was pyta mnie jak udaje mi się publikować wpisy regularnie podczas zajmowania się maluszkiem i starszym dzieckiem. Po porodzie musiałam nauczyć się nowej organizacji. W sumie to nawet nie można tego nazwać organizacją, bo przy niemowlęciu trudno jest coś przewidzieć i zaplanować. Jednak pracuję dość intensywnie, realizuję projekty, piszę, robię zdjęcia, prowadzę media społecznościowe. Jak znajduję na to wszystko czas?

 

Jestem elastyczna

 

Wielkiej filozofii tutaj nie ma. Muszę po prostu być bardzo elastyczna i dostosować swój rytm pracy do rytmu dziecka. Wykorzystuję praktycznie każdą jego drzemkę na pracę. Czasami jest to godzina, a czasami 15 minut. Mogłabym oczywiście w tym czasie spać razem z synkiem i regenerować się po nieprzespanych nocach, tak jak zaleca się w wielu poradnikach dla młodych mam, ale ja się mobilizuję, otwieram laptopa i piszę, obrabiam zdjęcia, odpowiadam na maile. Nie zaniedbuję przy tym obowiązków domowych. Trzeba ogarnąć mieszkanie, nastawić pralkę, wyjąć i rozwiesić pranie, pozmywać naczynia, przetrzeć blaty, poświęcić czas starszemu synkowi, pomóc mu w lekcjach, wyprawić do szkoły, zrobić obiad. Czasami robię to wszystko z maleństwem na rękach i czekam na chwilę oddechu kiedy z pracy wróci mąż.

 

Korzystam z pomocy najbliższych

 

Gdyby nie pomoc najbliższych trudno byłoby mi pogodzić pracę i obowiązki domowe. Gdy mąż wraca z pracy przejmuje malucha, a ja wtedy mogę w miarę spokojnie popracować. W pobliżu mieszka także moja mama, która czasami zabiera synka na spacer i wtedy mam 2 godziny do dyspozycji. Pewnie, że chciałabym w tym czasie odpocząć, albo zrobić coś dla siebie, ale wiem, że jeśli nie wykorzystam tego czasu produktywnie, znacznie trudniej będzie mi zrealizować zaplanowane zadania.

 

Nie wymagam od siebie zbyt wiele

 

Zdaję sobie sprawę, że te pierwsze miesiące są najtrudniejsze, z czasem tego czasu będzie więcej, szczególnie gdy dziecko pójdzie do żłobka lub przedszkola. Podczas pracy z maluchem ważne jest także to, by nie wymagać od siebie zbyt wiele. Stawiam sobie poprzeczkę dość wysoko, ale też nie załamuję rąk, gdy zdarzają się dni, w których nie udaje mi się nic zrobić.

Oprócz organizacji pracy, staramy się by inne czynności, takie jak przygotowanie obiadu, czy zakupy nie zajmowały mi dużej ilości czasu. Obiad przygotowujemy wieczorami, zazwyczaj na 2-3 dni. Zakupy robi mąż, gdy wraca z pracy. Dzielimy się obowiązkami w domu, tak by nie spadały one na jedną osobę. Dobra współpraca to połowa sukcesu. Obiad, sprzątanie, zajmowanie się dziećmi wykonujemy na cztery ręce. Gdy ja zajmuję się maleństwem, mąż robi obiad lub pomaga starszemu synkowi w lekcjach. Dzięki niemu nie czuję się przeciążona i wiem, że mam wsparcie.

Nie mam zbyt dużo czasu dla siebie, a jedyną moją rozrywką jest na dzień dzisiejszy spacer z synkiem w wózku, ale nie narzekam, bo wiem, że ten czas jest nam potrzebny i że jest przejściowy. Gdy maluszek podrośnie będziemy częściej zabierać go na dalsze wycieczki, a ja będę mogła się na chwilę się urwać i spędzić czas sama ze sobą. W tej chwili korzystam ze wspólnego czasu, bo wiem, że szybko minie, a ja chcę zapamiętać wszystkie szczegóły – pierwszy uśmiech, gaworzenie, zapach, miękką skórę, ciepło i miłość, która nam towarzyszy. To jest piękny i niepowtarzalny czas w moim życiu.

 

Korzystam z plannera

 

Planner nadal jest moim niezbędnikiem podczas pracy. Zapisuję w nim wszystkie zadania, które muszę wykonać, dzięki czemu mam kontrolę nad pracą i nic mi nie umyka. Jestem jednak elastyczna, nie trzymam się sztywno godzin pracy, ale staram się wykonać jak najwięcej zadań z danego dnia i zawsze zaczynam pracę od tego najtrudniejszego.

Im mniej mam czasu tym lepiej się organizuję. Wstaję o 5:00 rano, co pozwala mi wykorzystać więcej czasu, niż gdybym wstawała o 9. By nie być zbyt zmęczoną w ciągu dnia, chodzę wcześniej spać. Często już o 21 zapadam w błogi sen. W nocy czekają mniej jeszcze pobudki na karmienie, przewijanie i lulanie, dlatego tak ważne jest by zregenerować swoje siły.

 

Przygotowanie kilku zapasowych wpisów przed porodem, okazało się zbawienne. Mogę z większym spokojem pisać nowe teksty, bo wiem, że blog nie będzie świecił pustkami. Zdarza się, że przygotowanie jednego wpisu zajmuje mi kilka dni, bo muszę co chwilę przerywać moją pracę, ale ten system też się sprawdza. Wykorzystuję tyle czasu ile jest mi dane, korzystam z pomocy bliskich i nie nakładam na siebie zbyt wiele. A jak to jest u Was? Jak udaje Wam się łączyć obowiązki domowe z pracą?

 

Jeśli podobał Ci się wpis, proszę udostępnij go dalej. Dziękuję! :)




Podobne wpisy