fbpx

Katarzyna Grochola „Houston, mamy problem” – recenzja

by Dorota Zalepa
6 komentarzy
Houston, mamy problem

Katarzyna Grochola zalicza się do moich ulubionych pisarek. Powieści takie jak „Nigdy w życiu”, „Ja wam pokażę”, „A nie mówiłam”, czy „Zielone drzwi” pochłonęłam w dwa wieczory (choć pewnie mogłabym i w jeden ;). Jak zobaczyłam jej nową książkę w Empiku, przy okazji innych zakupów, musiałam ją mieć. Dawno nie sięgałam po Grocholę, ostatnią przeczytaną były „Zielone drzwi”(2010).

„Houston, mamy problem” to nie ta Grochola, do której byłam przyzwyczajona. Tak jak w poprzednich książkach głównym bohaterem była kobieta, tak w tej stał się nim mężczyzna. Na początku jakoś mi to nie pasowało, nie mogłam się odnaleźć w tym męskim świecie pisanym przez kobietę. Nie mogłam uchwycić nowego klimatu. Jednak w miarę zagłębiania się w fabułę, moja ciekawość rosła. Po pierwszych 100 stronach książka już mnie pochłonęła, a liczy 600 stron!

Bohaterem powieści jest Jeremiasz, trzydziestodwuletni, niepracujący w swoim zawodzie, operator filmowy, któremu życie wywraca się do góry nogami. W świecie Jeremiasza jest wiele kobiet, począwszy od nadopiekuńczej matki, kumpeli, sąsiadki „Szarej Zmory”, nastoletniej córki sąsiadów, a skończywszy na miłości jego życia – Marcie.

Pasją bohatera jest nie tylko film, ale także ptaki. W książce jest wiele, bardzo ciekawych, opisów zachowań różnych gatunków ptaków.  Nie wiedziałam, że istnieją jadowite ptaki, albo że kukułki upodabniają swojej jaja do jaj innych ptaków, by je potem tam podrzucić.

Może wydawać się paradoksem, że kobieta opisuje zachowania faceta, jego myśli, jego postrzeganie świata, a w szczególności kobiet. Choć wiemy, że mężczyźni i kobiety różnią się między sobą nie tylko fizycznie, ale przede wszystkim mentalnie, to i tak w życiu codziennym nie zdajemy sobie sprawy z tych różnic. Czytając książkę miałam przed oczami odpowiedzi, zachowania mojego męża i sama się z tego śmiałam, jak łatwo możemy się nie zrozumieć.

„Houston, mamy problem” to powieść lekka, zabawna, wciągająca i miejscami wzruszająca. Mimo rozwlekłego początku i faktu, że książka liczy 600 stron, czyta się ją szybko. Zdecydowanie polecam, nie tylko dla pań, ale też dla panów.

Jeśli podobał Ci się wpis, proszę udostępnij go dalej. Dziękuję! :)




Podobne wpisy

Close