fbpx

Kulisy blogowania – czego unikam jako blogerka

by Dorota Zalepa
86 komentarzy

W trakcie swojego blogowania popełniłam kilka błędów, których nie dało się uniknąć, bo nie miałam wystarczającej wiedzy i zwykłego blogowego czuja. Tak, u mnie też był Facebookowy pop-up, były komentarze z nazwą bloga w profilu, stroniłam od spotkań blogerskich i nie wchodziłam w interakcję z innymi blogerami.

Na początku zastanawiałam się nad wieloma aspektami dotyczącymi blogowania. Na przykład jakie zdjęcie umieścić jako avatar – swoje własne, czy logo bloga? Czy warto promować bloga poprzez komentarze? Czy w profilu Disqusa wpisać Kameralna, Dorota Zalepa, czy może wystarczy Dorota? Czy prowadzić bloga pod nickiem i nie ujawniać swoich danych? Spróbuję Wam dziś odpowiedzieć, czego się nauczyłam na własnych błędach i czego unikałam od samego początku. Oczywiście potraktujcie mój wpis jako podpowiedź, a nie jako jedyną słuszną drogę.

Błędy, których unikam jako blogerka

1. Zasypywanie bloga bannerami

 

Boczna szpalta na blogu służy mi głownie do tego, by umieścić na niej odnośniki do innych moich postów, social mediów, newslettera, ale także do umieszczenia bannera. Jeśli umieścicie zbyt dużą ilość bannerów w bocznej szpalcie, ucierpi na tym estetyka bloga. Długo zastanawiałam się czy umieścić bannery Google AdSense na swoim blogu. Chyba po półtora roku dopiero zdecydowałam się na ten krok. W momencie, gdy zauważyłam, że nie przeszkadzają mi one na innych blogach. Nie dopuszczam jednak sytuacji, w której boczna szpalta będzie zasypana różnymi bannerami zarówno do stron zewnętrznych, jak i innych postów na blogu. Warto kierować się własnym poczuciem estetyki, granica dobrego smaku jest bardzo cienka, i jeśli mamy wątpliwości, czy wkleić kolejny banner na boczną szpaltę, lepiej tego nie robić. Zyska na tym blog, zyskają czytelnicy.

 

2. Komentowanie z linkiem do własnego bloga

 

Komentowanie na innych blogach jest jednym z elementów promowania bloga w sieci. Pamiętam, jak zastanawiałam się czy powinnam podpisać swój profil w Disqusie imieniem, imieniem i nazwiskiem, czy nazwą bloga. Testowałam różne opcje, aż w końcu pozostałam przy imieniu i nazwisku. Nazwa bloga, a już na pewno adres w postaci www.kameralna.com.pl kojarzy się ze spamem. Jeśli nazwa bloga jest też Waszym nickiem/ksywką, to jak najbardziej można z niej korzystać. Ja zdecydowałam się na imię i nazwisko. W końcu za każdym komentarzem kryje się osoba, a dopiero potem jej blog.

Wartościowy komentarz jest znacznie lepszą formą promowania naszego bloga, niż link dodawany na końcu komentarza. Disqus moderuje takie komentarze wrzucając je do spamu, więc one i tak nie pojawiają się na blogu. Takie dodawanie adresu do bloga może być potraktowane przez autora bloga i jego czytelników jako spam, dlatego lepiej unikać takich praktyk.

Komentarz typu super wpis, zapraszam do mnie, jest chyba najgorszym z możliwych. Od razu widać, że dana osoba nawet nie przeczytała postu i komentuje jedynie w celu promowania swojego bloga. Taka nachalna promocja działa niestety na jej niekorzyść. Cały czas natrafiam na takie komentarze, wydaje mi się, że wynika to wyłącznie z braku znajomości etykiety blogowej (tak coś takiego istnieje) i dotyczy raczej początkujących blogerów.

 

3. Brak awatara i adresu bloga w profilu Disqusa (lub innym)

 

To częsty błąd popełniany przez początkujących blogerów. By czytelnicy bloga, na którym komentujemy, mieli możliwość przejścia do naszego bloga, warto uzupełnić profil w Disqusie, podając adres do swojej strony i załączając zdjęcie. Na moim blogu zdarzają się komentarze, w których czytelniczka/czytelnik zaprasza mnie do swojego postu, opisującego interesujący mnie temat, a w swoim profilu nie ma uzupełnionej zakładki z adresem bloga. W takiej sytuacji, ani ja, ani czytelnicy Kameralnej nie mają możliwości przejścia do wspomnianego postu. Awatar w profilu WordPressa uzupełnimy korzystając z Gravatara.

 

4. Niespójny wizerunek

 

We wszystkich profilach w mediach społecznościowych i profilach do komentowania, także na moim blogu, mam umieszczone to samo zdjęcie portretowe, które występuje na stronie O mnie. Dzięki temu wizerunek bloga jest spójny. Jeśli używacie w miniaturkach logo, to umieśćcie je we wszystkich kanałach społecznościowych, z których korzystacie. Znacznie łatwiej wyłapać komentarz blogera po miniaturce, niż po nazwie, której używa, aczkolwiek ona także powinna być jednolita w social mediach, na blogu i w komentarzach.

 

5. Wyskakujące Pop-upy z Facebook Like Box

 

Przez jakiś czas (kilka tygodni) miałam wyskakujące okienko z Facebookiem. Ono działa, fanów przybywa więcej, ale często nie są to fani, którzy stają się lojalnymi czytelnikami, lub aktywnymi członkami naszego Fan Page’a na Facebooku. Często przycisk lubię to klikany jest przez przypadek, by irytujące okienko zniknęło i pojawił się właściwy tekst. Od początku miałam związane z nim obiekcje i szybko z niego zrezygnowałam. Wadą jest też to, że miniaturki bloga, które są zasysane na przykład na Bloglovin, wyglądają niekorzystnie. Szare tło i na środku Like-box. Nie polecam tego rozwiązania, nie tylko jest irytujące, ale często utrudnia przeglądanie mobilnej wersji bloga. Bywa, że nie można w ogóle tego okienka zlokalizować, bo ucieka poza ekran. Ja wiem, że na początku ciężko o fanów, oni dochodzą bardzo wolno, ale zanim zdecydujecie się z niego skorzystać, zastanówcie się czy zależy Wam bardziej na komforcie Czytelnika, czy pozyskaniu Fana. Jeśli ktoś rzeczywiście polubi naszego bloga, to i tak go zalakuje.

Kiedyś Jason Hunt napisał na swoim profilu facebookowym, że z takiego bloga, który ma zainstalowany pop-up z Facebookiem, natychmiast wychodzi. Jego status uzyskał ogromną akceptację wśród czytelników, dla mnie był to wyraźny sygnał, że nie ma sensu stosować takich wymuszaczy na blogu.

 

6. Ignorowanie maili i komentarzy od czytelników

 

Odpowiadam na maile czytelników i staram się być aktywna w komentarzach. Cenię sobie Wasz czas i bardzo cieszę się z każdego komentarza na moim blogu. Jako czytelniczka innych blogów lubię, gdy autor/autorka zareaguje na mój komentarz, dlatego ze swojej strony także staram się odpowiadać. Dzięki temu często wywiązują się ciekawe rozmowy.

7. Obrażanie innych blogerów na swoim blogu

 

Nie wszyscy zgadzamy się ze sobą, a świat blogowy jest bardzo różnorodny. W momencie, gdy chcemy się wybić poprzez obrażanie innych blogerów na swoim blogu, sami kopiemy pod sobą dołek i wychodzimy na osobę, która chce się wspiąć na skandalu, albo kontrowersji.

Jeśli myślimy o tym by zarabiać na blogu, to trzeba zdać sobie sprawę, że marka może nie chcieć pokazywać się na blogu, na którym prowadzone są wojenki. Jej wizerunek może na tym ucierpieć. Nie musimy się lubić, zgadzać ze sobą, ale zostawmy te informacje dla siebie, nie ujawniajmy ich na swoim blogu.

 

8. Kontrowersyjne i wulgarne posty

 

Na krótką metę bycie kontrowersyjnym może przynieść nawet sporą popularność, jednak jest ona krótkotrwała i na dłuższą metę może nam zaszkodzić. Dbam o to by Kameralna była przyjemnym, przyjaznym i pozytywnie odbieranym miejscem. Nie boję się wyrażać swoich poglądów, ale staram się to robić w kulturalny sposób, nie obrażając przy okazji innych.

 

9. Unikanie kontaktu z innymi blogerami

 

Jestem raczej introwertyczką i wcale nie tak łatwo przychodzi mi nawiązywanie kontaktów z innymi blogerami. Przez pierwszy rok, praktycznie tego nie robiłam, myślałam, że wystarczy jeśli zaszyję się w mieszkaniu i będę pisać. Jednak funkcjonowanie zupełnie w pojedynkę w tej subkulturze jest trudne i znacznie ciężej się przebić do szerszej publiki. Dlatego mniej więcej po roku stworzyłam swój pierwszy projekt, do którego zaprosiłam fotografów i blogerów. Pisałam Wam już, że wspólne akcje blogerskie, gościnne posty są jednym z elementów promocji bloga w sieci. Dodatkowym atutem jest brak poczucia wyobcowania na większych blogowych zlotach.

 

10. Długie przestoje na blogu

 

Regularność na blogu jest ważna. Staram się publikować posty 3 razy w tygodniu – poniedziałki, środy, piątki. Czytelnicy są przyzwyczajeni, że w tych dniach wieczorami mogą spodziewać się czegoś nowego. Jeśli na blogu panuje cisza, czytelnicy mogą czuć się zaniedbani, cierpi na tym także nasz blog. Statystyki lecą na łeb na szyję, czytelnicy odchodzą, a nasza praca idzie na marne. To nie znaczy, że nie można zrobić sobie dłuższej przerwy, warto jednak poinformować o niej czytelników.

 

Jak widać mnie także dotyczą niektóre z wymienionych wpadek blogowych, pewnie jeszcze niejedna przede mną. Specjalnie się nimi nie przejmuję, staram się wyciągać wnioski i w przyszłości ich nie powtarzać. Nikt nie jest nieomylny, a wielu rzeczy uczymy się właśnie na błędach. Jestem ciekawa, czy któreś z wymienionych przeze mnie punktów dotyczą także Was? Jakich błędów powinniśmy unikać jako blogerzy? Dopisalibyście coś do mojej listy?

 

***

Mini-kulisy blogowania na maila

 

Zastanawiałam się ostatnio nad wprowadzeniem czegoś ekstra do Kameralnego Newslettera. Do tej pory subskrybenci otrzymali jako pierwsi e-booka o pozycjonowaniu bloga, a we wczorajszym newsletterze listę motywacyjnych filmów do pobrania i wydrukowania. Chciałabym w kolejnych mailach wprowadzić mini-kulisy blogowania, czyli drobne porady blogowe/triki, o których chciałabym Wam opowiedzieć. Oczywiście nie porzucam cyklu na blogu, dlatego będą to dodatkowe, krótkie treści związane z technikami blogowymi, ciekawymi narzędziami dla blogerów, aplikacjami, wtyczkami na WordPressa. By otrzymywać mini-porady blogowe na maila, wystarczy zapisać się do Kameralnego Newslettera.

 

 

Zapisz się do Kameralnego Newslettera i zyskaj dostęp do unikatowych treści i poradników. :)

Jeśli podobał Ci się wpis, proszę udostępnij go dalej. Dziękuję! :)




Podobne wpisy

Close