fbpx

W poszukiwaniu własnego stylu

by Dorota Zalepa
42 komentarze

Pamiętacie cykl Idealna szafa za małe pieniądze? Cieszył się sporą popularnością, ale na pewnym etapie tworzenia go trochę mnie przerósł. Złapałam się na tym, że narzuciłam sobie zbyt sztywne zasady dotyczące zakupu odzieży i budowania idealnej (!) garderoby. Idealna garderoba, czyli jaka? Zgodna z panującymi trendami, czy zgodna z moją osobowością i stylem? No właśnie! Dla jednych może być idealna, dla innych wręcz przeciwnie. Przy jej tworzeniu skutecznie pozbawiłam się spontaniczności i radości z kupowania czegoś nowego, zapędzając się pomału w pułapkę minimalizmu zakupowego.

Miało być relatywnie niedrogo, dobrej jakości, harmonijnie w stosunku do pozostałych elementów w mojej szafie i modnie. Doszło do tego, że bardzo ciężko było mi coś takiego znaleźć, i choć parę perełek udało mi się upolować w dobrych cenach, to przeważnie już po sezonie (np. kapelusz słomkowy, którego ani razu nie zdążyłam założyć). Czasem było zbyt drogo, czasem z kiepskiego materiału, a czasem zupełnie nie pasowało do reszty ubrań. Doszło do tego, że moja garderoba, choć wypełniona po brzegi, po prostu do mnie nie pasowała, a ja wciąż nosiłam te same zestawy ubrań, na które już dłużej nie mogłam patrzeć.

Kupuję tylko to, co naprawdę mi się podoba

Postanowiłam wrzucić na luz i kupować tylko to, co pasuje do mnie, mojego charakteru i stylu życia. Jeśli nie jestem przekonana do zakupu, nie kupuję wcale. Wolę mieć w szafie mniej ubrań, ale za to takich, które chętnie noszę, niż więcej rzeczy, których zwyczajnie nie lubię. Pilnuję jakości, czytam skład materiału na metce. Cena przestała być głównym kryterium zakupowym, choć oczywiście zwracam na nią uwagę. Nie mogę sobie pozwolić na wszystko, co w padnie mi w oko. Wychodzę jednak z założenia, że lepiej kupować rzadziej i nawet wydać więcej, niż częściej i nie być do końca zadowolonym z zakupów. Nieraz łapałam się na tym, że to co wyglądało dobrze na wieszaku sklepowym, w domu, w innym świetle, skomponowane z innymi elementami, już tak dobrze się nie prezentowało. Zazwyczaj już na etapie przymierzania w sklepie, miałam wątpliwości co do zakupu danej rzeczy. Zauważyłam, że jeśli odłożę taką rzecz, i dam sobie czas na przemyślenie powodów jej zakupu, często dochodzę do wniosku, że jej nie potrzebuję i rezygnuję z zakupu.

Jakość kontra ilość

Przez lata to jakość była moim głównym czynnikiem zakupowym. Takie rzeczy, choć droższe, wystarczały na lata. Ponieważ nie zawsze mogłam sobie pozwolić na coś droższego, zaczęłam kupować tańsze rzeczy, myśląc, że w ten sposób zaoszczędzę. Efekt tego był taki, że te tańsze ubrania często nie przetrwały sezonu, mechaciły się i traciły fason po jednym praniu, a ja musiałam kupić coś nowego. Wydawałam więc tyle, ile wydałabym na lepszej jakości egzemplarz. Trzeba jednak pamiętać, że nie zawsze cena idzie w parze z jakością. To, że coś jest drogie nie znaczy od razu, że jest dobrej jakości! Zdarza się, że ten sam rodzaj odzieży wykonany z poliestru bądź akrylu, kosztuje tyle samo, co jego odpowiednik wykonany z wełny czy bawełny.

Mniej znaczy więcej

Jeszcze niedawno zaglądałam do mojej szafy i zwyczajnie jej nie lubiłam. Pewnego dnia, pod wpływem impulsu, pozbyłam się wszystkiego, czego z różnych powodów nie nosiłam. W ten sposób ¾ zawartości mojej szafy wylądowało w kontenerze na odzież używaną (jako dowód załączam zdjęcie). Wiem, mogłam zrobić z niej lepszy użytek, oddać lub sprzedać, ale wiedziałam, że gdy tylko ochłonę wszystko wrzucę z powrotem do szafy. Nie żałuję absolutnie żadnej rzeczy, której się pozbyłam. Nie jestem sentymentalna ani wobec ubrań, ani innych przedmiotów. Nie lubię zagraconej przestrzeni, dlatego też nie kupuję wielu dekoracji i pamiątek z podróży. Nie kolekcjonuję przedmiotów i przede wszystkim nie kolekcjonuję ubrań, których nie noszę. Im mam mniej takich niechcianych ubrań, tym więcej mam tych, które noszę i problem nie mam się w co ubrać przestaje istnieć.

Relikty przeszłości

W mojej szafie jest teraz naprawdę niewiele, a wszystko co się w niej znajduje jest przeze mnie noszone. Nie ma egzemplarzy może kiedyś jeszcze założę, szkoda wyrzucić, albo jak przytyję/schudnę, będzie w sam raz. Pozbyłam się też wszystkich niewygodnych butów, które miały się rozejść. Pisałam Wam już, że problem ze znalezieniem rozmiaru 41/42 jest ogromny! W związku z czym zdarzało mi się kupować buty, które były prawie dobre, z nadzieją, że się rozejdą. Niestety, nigdy tak się nie stało.

Znam swój styl

Każdy z nas ma pewne upodobania i styl. Nie musimy daleko szukać, wystarczy zastanowić się, w czym czujemy się i wyglądamy dobrze. Gdy idę do sklepu od razu wiem, czy to, co widzę na wieszaku mnie się podoba i czy do mnie pasuje. Nie musi być zgodne z panującymi trendami, które co chwilę się zmieniają. Buduję moją garderobę powoli i stopniowo. Choć brakuje w niej jeszcze wielu klasyków, takich jak wełniany płaszcz, czy dobrze skrojona skórzana kurtka, to pomału i sukcesywnie dorzucam do niej egzemplarze, które naprawdę lubię i przede wszystkim te, które noszę z przyjemnością!

Na początku kariery blogowej, przeprowadziłam krótki, ale treściwy wywiad z Eweliną Rydzyńską, która na pytanie, skąd czerpać inspiracje do budowania własnej garderoby, powiedziała bardzo fajne słowa:

Inspiracją bądźmy same dla siebie. Słuchajmy swoich potrzeb, nie przebierajmy się za osoby, których stylizacje akurat wpadły Nam w oko. Dla mnie inspirujące bywają stylizacje w magazynach czy blogach, ale nie oznacza to, że gdybym włożyła kreację proponowaną przez innego stylistę czy blogera, czułabym się w niej dobrze. Ubranie to integralna część każdego z Nas, a najważniejsze by w ciuchach BYĆ SOBĄ :) Buduj swój własny i niepowtarzalny styl. Kopiowanie zawsze będzie repliką :)

 

Jestem ciekawa jak proces zakupów i budowania wymarzonej garderoby wygląda u Was. Czym się kierujecie przy wyborze ubrań? Jakością, ceną, a może to krój i fason są najważniejsze? No i pytanie zasadnicze, czy w swojej szafie macie ubrania, których nie nosicie, a których z pewnych względów, nie chcecie się pozbyć?

 

Jeśli spodobał Ci się post, zachęcam Cię do śledzenia bloga na Bloglovin, dołączenia do mnie na Facebooku lub Instagramie, a jeśli chcesz utrzymywać ze mną bardziej prywatny kontakt, zapisz się do Kameralnego Newslettera :)

Jeśli podobał Ci się wpis, proszę udostępnij go dalej. Dziękuję! :)




Podobne wpisy

Close