Zawsze miałam problem z określeniem celu w swoim życiu. Od przedszkola, przez podstawówkę, liceum, studia aż do dzisiaj, kiedy wydawałoby się, że moje życie osobiste i zawodowe jest już poukładane. Gdyby dzisiaj ktoś zadał mi pytanie, które tak chętnie zadajemy dzieciom – kim chciałabyś być w przyszłości? – nie umiałabym na nie odpowiedzieć.
Kiedy natknęłam się na artykuł Marka Mansona – 7 Strange Questions That Help You Find Your Life Purpose (7 dziwnych pytań, które pomogą Ci odnaleźć Twój cel życiowy) pomyślałam sobie, w końcu może ktoś lub coś w jakiś cudowny sposób pchnie mnie w odpowiednim kierunku w moim życiu i pomoże odnaleźć cel. Link miał znaleźć się w ostatnich Kameralnych Inspiracjach, ale zapomniałam go wrzucić, a warto przeczytać ten artykuł. Te 7 dziwnych i zabawnych pytań, ani trochę nie zbliżyły mnie do poznania mojego celu.
Nie, nie neguję twórczości Marka Mansona, wręcz przeciwnie, jestem mu bardzo wdzięczna, bo dzięki niemu zrozumiałam jedną istotną rzecz! Takiego celu po prostu nigdy mieć nie będę. OK, a co z blogiem, powiecie? Nie chcesz, żeby się rozwiał i stał się najpopularniejszym blogiem lifestylowym w Polsce? A może kiedyś na świecie? Nie chcesz pójść śladami innych blogerów i w końcu napisać książkę, albo wprowadzić własny produkt, który mogłabyś sprzedawać? Ależ T-A-K! Chcę! Jest jednak jedno małe ale. Rozwój bloga jest moim celem dzisiaj, nie wiem co będzie jutro, a tym bardziej nie jestem w stanie przewidzieć co będzie za 10, 20, 30 lat i czy wtedy będę jeszcze blogerką. A może znajdę zupełnie inne zajęcie, które mnie pochłonie tak, jak blogowanie dzisiaj. Hmm, nie wiem. Naprawdę nie wiem.
Brak planów na życie zawsze mnie frustrowało. Wydawało mi się, że coś jest ze mną nie tak, skoro nie umiem jednoznacznie stwierdzić co chciałabym robić w życiu i co jest moją pasją. Czy to jest naprawdę takie ważne?
Discovering what you’re passionate about in life and what matters to you is a full-contact sport, a trial-and-error process. (Odkrywanie swoich pasji i tego co jest dla Ciebie ważne w życiu jest jak sport w formule full- contact, to proces prób i błędów). Mark Manson
Nie chodzi o to, by postawić sobie życiowy cel już dzisiaj, albo w ogóle kiedykolwiek. Do tej pory mi się to nie udało i w sumie nie mam zamiaru się siłować by te cele określać, a potem skrzętnie je realizować. Najważniejsze jest to by doświadczać nowych rzeczy i nie bać się popełniać błędów, wtedy mam szansę odkryć w sobie pasję. Zupełnie przypadkowo i od niechcenia.
What most people don’t understand is that passion is the result of action, not the cause of it. (Większość ludzi nie rozumie, że pasja jest wynikiem działania, a nie jego przyczyną). Mark Manson
Działanie jest słowem kluczowym całego artykułu. Bo nie odkryję nowych pasji, talentów, siedząc na kanapie, jak ten leń Jana Brzechwy. Zastanawiam się także, co jest dla mnie ważne. Może to zdjęcie jesieni, które uchwyciłam czekając na parkingu na męża, a może to być czas spędzony z dzieckiem na wspólnym czytaniu czy zwykłym tarzaniu się po pościeli.
Określam sobie cel na dziś, nie na najbliższy rok, 10 lat, całe życie… to wydaje się być zbyt abstrakcyjne i bardzo zobowiązujące. Jeśli postawię sobie pewne wyzwania na dany dzień, podejmę działania by je zrealizować, pasja odkryje się sama i nowe możliwości się otworzą. Dlatego nie wybiegam w przyszłość, nie tworzę życiowych celów, które brzmią ambitnie i jednocześnie są bardzo dalekosiężne i nienamacalne. Żyję tu i teraz. To takie ważne, by zacząć żyć trochę tak, jakby to był ostatni dzień naszego życia. Bo przecież nie wiemy co będzie jutro. Prawda?
Cały czas możecie śledzić bloga na Bloglovin, dołączyć do mnie na Facebooku lub Instagramie, a jeśli chcielibyście utrzymywać ze mną bardziej prywatny kontakt, zapiszcie się do Kameralnego Newslettera.
33 komentarze
Myślę, że zawsze warto stawiać sobie cele, dążyć do nich. O ile tylko nie będzie to wywoływać w nas frustracji, jeśli cele będą zbyt trudne do osiągnięcia czy nieosiągalne. Cel to może trochę jak taki nasz drogowskaz w życiu.
Wiesz, ja stawiam sobie cele, ale raczej te mniejsze. Staram się za bardzo nie wybiegać do przodu. Według mnie ważne jest by zacząć robić to co kochamy, co jest dla nas ważne, próbować nowych rzeczy, doświadczać i czasem dać się ponieść, wtedy cele i pasje rodzą się same.
może masz rację..ja nie umiem stawiać sobie c dobrze celów…do takich wniosków ostatnio doszłam
To może przez jakiś czas ich nie stawiaj :-) Spróbuj!
ostatnio próbuję nie oczekiwanie niczego..i branie co życie przynosi…trudna sprawa dla mnie człowieka z wielkimi oczekiwaniami..ale może w tym jest metoda;) serdeczności
Ufff….
Piszesz fajnego bloga i byłam pewna, że po prostu pewnego dnia stwierdziłaś „to jest to co chcę robić”. A tu proszę takie zaskoczenie. Przepraszam nie chcę żeby to źle zabrzmiało ale czuję podobnie. W tym roku skończyłam 30 lat i pytanie „co chcesz robić w przyszłości? ” nadal pozostaje bez odpowiedzi.
Dla mnie najgorsze jest to, że lubię mieć wszystko w miarę zaplanowane a ten brak celu powoduje, że nie mogę sobie ułożyć planu.
Uswiadomiłaś mi jednak, że mimo to jestem szczęśliwa bo tak jak Ty żyje tu i teraz. Potrafię się cieszyć promieniami słońca, kawą wypitą z przyjaciółką i każdym powrotem męża z pracy. Może to jest mój życiowy cel „być jaka jestem tu gdzie jestem”.
Blogowanie to jest to co chcę robić w najbliższej przyszłości, ale nie zamykam się na nowe możliwości, drogi rozwoju. Nie definiuję swojego życia i staram się próbować nowych rzeczy, co nie jest wcale takie proste.
Anna ja też byłam (może wciąż jestem) typem osoby, która musi mieć plan, dlatego brak odpowiedzi na pytanie: „co chcę robić w życiu”, jest mega frustrujące. Ale coraz częściej dochodzę do wniosku, że to nie ma tak wielkiego znaczenia. Ważne jest dzisiaj i piękne jest to, że cieszysz się z takich rzeczy jak kawa z przyjaciółką i powrót męża z pracy. Bo o to chyba w życiu chodzi! :)
A ja myślę, że masz cel na teraz. I te krótkoterminowe są dla Ciebie tymi życiowymi w tym momencie. Cel odległy w czasie, trudniej zrealizować, a w trakcie realizacji może przestać być naszym celem.
Ja też nie wiem co będzie jutro. Przez ostatnie kilka, a może nawet kilkanaście miesięcy życie udowadnia mi, że planowanie to czas stracony, a wyznaczanie sobie celów jest ściśle związane z planowaniem. Ale mimo wszystko uważam, że warto wyznaczać sobie cele. Małe czy duże, to nieważne. Też nie wiem jak widzę siebie zawodowo za kilka lat, a co dopiero za kilkadziesiąt. Ale mam cele bardziej osobiste, wiem z kim i gdzie chciałabym za kilka lat być. I te są moimi życiowymi. Liczę na to, że grono osób będzie się powiększać, a więc zmieni się też mój cel i droga do jego realizacji.
A z celami, tak jak z marzeniami jest fajne to, że zawsze można je zmienić. My się zmieniamy, więc i nasze cele się zmieniają. I nie chodzi mi tu o słomiany zapał. Każdy musi znaleźć swoją drogę. Ja te krótkoterminowe traktuję jako moje cele życiowe, ale po ich osiągnięciu stawiam sobie kolejne. I zawsze będą moje i będą napędzały mnie do zmian, próbowania i działania, nawet jeśli sprzeczne z tym co robiłam do tej pory :)
No właśnie mi życie udowodniło już nie raz, że moje plany mogę między bajki włożyć. Staram się przyjmować to, co życie przynosi, a przynosi wiele. O słomianym zapale u mnie nie ma mowy, jak się za coś zabieram, to trzymam się tego kurczowo i czasem trudno mi odpuścić.
Życzę Ci powodzenia w realizacji Twoich osobistych celów :)
Od kiedy pamiętam, jesteśmy karmieni papką w stylu: chcesz być wielki, musisz mieć sprecyzowany cel na 3, 5, 10 i więcej lat. Wałkowano to na studiach, w biurach karier, w gazetkach tych poważnych i tych mniej, na szkoleniach i warsztatach, na rozmowach kwalifikacyjnych i w pracy. Trochę mi zajęło zanim zrozumiałam, że cele są ważne, ale w życiowej perspektywie najważniejsze są wartości. I że jedno drugiego wcale nie wyklucza.
Oj tak, te pytania gdzie widzisz siebie za 3,5 i 10 lat były dla mnie zawsze totalnie oderwane od rzeczywistości. Nie wiem, może z psychologicznego punktu widzenia mają jakiś sens, może dzięki nim człowiek podświadomie kieruje swoja działania do osiągnięcia celów. Z drugiej strony może przez nie nie dostrzega szans pojawiających się na jego drodze i zagłusza spontaniczność.
Wiesz, jeśli jako pracodawca na rozmowie kwalifikacyjnej zadaję pytanie, gdzie widzisz siebie za 2 lata to mam w tym sprecyzowany cel. Chcę wiedzieć, czy jestem w stanie sprostać planom i marzeniom danej osoby w tej perspektywie. I to ma sens. Myślę, że generalnie kłopot w tym, że nie tłumaczy się młodym ludziom czym różnią się cele krótko i długoterminowe, jak je mądrze wyznaczać. Czym różnią się w życiu wartości od celów per se.
W sumie u mnie cele się często zmieniają – mam zdecydowanie za dużo pomysłów na siebie :) Na szczęście zawsze oscylują one wokół podobnych tematów – moich pasji.
Spełnianie się kreatywne i podążanie za swoimi pasjami to też jest cel! :)
U mnie posiadanie celów to podstawa. Zarówno tych zawodowych, wiążąc