fbpx

8 powodów, dla których dobrze jest być mężatką

by Dorota Zalepa
47 komentarzy

Będąc dorastającą dziewczyną, miałam jakieś dziwne wrażenie, że nigdy nie wyjdę za mąż. Do tej pory zdarza mi się prorokować swoje życie, ale fakt, że jednak wyszłam za mąż pokazuje mi, że moje projekcje i fantazje nijak mają się do rzeczywistości.

To jest wielka ulga. Bo był czas, że poddawałam się myśli, że istnieje coś takiego jak samospełniająca się przepowiednia. Co oznacza tylko tyle, że jak o czymś będziemy nagminnie myśleć, to tak się stanie. Dziś wiem, że to są wierutne bzdury, bo życie pokazało mi nie raz, że się mylę. I dzięki Bogu.

Dzień mojego ślubu był jednym z najszczęśliwszych dni w moim życiu. Powiem Wam szczerze, że odetchnęłam z ulgą. Bo NARESZCIE miałam tego jedynego, ukochanego mężczyznę u mojego boku.

Singlom, którzy uważają, że fajnie jest być wolnym ptakiem podaję 8 powodów, dla których warto z tej wolności zrezygnować na rzecz małżeństwa

1. Miłość. Nie ma lepszego uczucia niż prawdziwa, oddana, bezinteresowna miłość. Bez względu na Twój wygląd z rana, bez względu na wiek, choroby, humory, ta miłość (jeśli jest prawdziwa) trwa. Na dobre i na złe…

2. Przyjaźń. Mąż jest dla mnie najlepszym przyjacielem. Nikt inny, no może poza moją mamą, nie zrozumie mnie lepiej. Potrafi z mojego milczenia, mimiki twarzy odczytać wiele. Nie mamy przed sobą tajemnic, możemy rozmawiać o wszystkim i zawsze stoimy za sobą murem.

3. Rodzina. Nawet jeśli nie ma dzieci to małżeństwo jest dwuosobową rodziną. Jeśli dochodzą dzieci, tym lepiej i weselej robi się w domu. Miło jest oglądać zdjęcia ze wspólnych wyjazdów, rodzinnych imprez, czy świąt. Mimo, że obowiązków przybywa, odpowiedzialność też jest większa, to jednak nigdy nie doznajesz uczucia samotności, lub braku spełnienia. Rodzina staje się integralną częścią Ciebie.

4. Nareszcie jest ktoś, kto męskie prace weźmie na siebie. Wbrew pozorom jest to ważne. Pamiętam czasy, kiedy mieszkałam jeszcze sama i wykorzystywałam każdą wizytę szwagra by spojrzał na cieknący kran, sprawdził drzwi, które szurają o podłogę, czy przykręcił lampkę w łazience. Fakt, wiele rzeczy robiłam wtedy sama, ale teraz nie muszę się martwić o to, że trzeba wymienić panele na nowe, albo że coś puka w kole samochodu. A jak złapię gumę, pierwsze co, dzwonię do męża.

5. Seks. No co! To ważna sfera w życiu człowieka. Z mężem można legalnie i kiedy przyjdzie na to ochota. I przynajmniej wiesz, że niczego po drodze nie załapiesz. Jest też darmowy.

6. Problemy dzielone wspólnie są dwa razy mniejsze.

7. Dwie pensje to nie jedna! Łatwiej też dostać kredyt. Proza życia.

8. Masz osobę towarzyszącą. To wielka zaleta, naprawdę. Ile to razy, będąc panną, rezygnowałam z jakiejś imprezy, bo zwyczajnie nie miałam z kim pójść. Samemu nie jest przyjemnie podpierać ściany w klubie. Sylwester, wesela, parapetówki, domówki teraz to sama przyjemność, a nie stres i zastanawianie się czy będę miała do kogo się odezwać.

Jak porównuję sobie moje życie sprzed ery zwanej MAŁŻEŃSTWEM, to owszem, było inne, było ciekawe i miało swoje zalety, ale to życie teraz zdecydowanie bardziej mi się podoba.

Słyszę już te pytania i wątpliwości, chętnie pogadam z Wami w komentarzach. Jakie jest Wasze zdanie na temat małżeństwa? Pytam i małżonków i tych, którzy o małżeństwie wcale nie myślą.

 

Jeśli podobał Ci się wpis, proszę udostępnij go dalej. Dziękuję! :)