fbpx

Ulubieńcy 2014

by Dorota Zalepa
41 komentarzy

Dzisiejszy post jest pierwszym postem podsumowującym rok 2014. Tak, tak, rok się jeszcze nie skończył, ale już dobiegamy do końca i myślę, że to dobry czas na podsumowania. Na Facebooku przeprowadziłam małą ankietę dotyczącą wyboru postu spośród trzech, które zaplanowałam w najbliższym czasie i ku mojemu zdziwieniu, Ulubieńcy 2014 roku zajęli pierwsze miejsce ex aequo z Dobrymi nawykami fotografa. Na trzecim miejscu znalazł się post o świątecznych dekoracjach w moim mieszkaniu, który ukaże się w tym tygodniu.

Ulubieńcy 2014 roku to przedstawiciele różnych dziedzin – film, książka, gadżety, kosmetyki… Wybór poszczególnych faworytów z kategorii jest naprawdę przemyślany. Zależało mi na tym by polecić Wam sprawdzone i dobre rzeczy, które sama darzę dużą sympatią. No to zaczynamy!

Ulubiony gadżet

Ulubionym gadżetem, który trafił do mnie latem tego roku, jest telefon – Oneplus One. Jest to gadżet, który łączy w sobie funkcję telefonu, tabletu i aparatu fotograficznego. Uwielbiam go za jego wielkość wyświetlacza – 5,5”, który w komfortowy sposób pozwala na przeglądanie zawartości Internetu. Nie muszę za każdym razem włączać laptopa, gdy chcę zajrzeć na ulubione strony, przejrzeć zawartość Pinteresta, czy sprawdzić pocztę. Nie bez powodu telefon nazywany jest również Phabletem (phone + tablet). Genialne rozwiązanie! Dodatkowo robi bardzo przyzwoite, jak na telefon komórkowy, zdjęcia. Posiada matrycę 13 megapikseli, przysłonę f/2, możliwość robienia zdjęć w trybie HDR oraz – uwaga(!) – możliwość robienia zdjęć w formacie RAW! Uwielbiam też jego design. Przy oszczędnym trybie pracy bateria potrafi trzymać tydzień, a podczas intensywnej eksploatacji, wytrzymuje 3 dni.

ulubiona-aplikacja

Ulubiona aplikacja na telefon

Oczywiście jest to aplikacja związana z obróbką zdjęć i nazywa się Candy Camera. Czasem pytacie mnie jak obrobiłam jakieś zdjęcie, które trafiło na Instagram. To właśnie dzięki tej aplikacji zwykłe zdjęcie nabiera klimatycznego wyrazu. Możemy dodać bliki, bokeh, ramki, napisy. Aplikacja zawiera kilkadziesiąt motywów, które nadają zdjęciom różne efekty (vintage, mleczne, czarno-białe, podkręcające kolory). Służy także do robienia zdjęć typu selfie, ale ja używam jej głównie do obróbki zdjęć. To zdecydowanie jedna z moich ulubionych aplikacji do edycji zdjęć w telefonie.

Ulubiony film

interstaller

 

Gdybyście zapytali mnie jaki był mój ulubiony film z 2013 roku, to miałabym problem, by jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. W szranki stanęłyby takie produkcje jak Witaj w klubie, Wilk z Wall Street, Kamerdyner, czy Wyścig. W tym roku ciężko o taką konkurencję. Być może na początku 2015 roku zostaniemy zasypani świetnym produkcjami, jak to zwykle bywa przed Oskarami. Do tej pory mogę wymienić jeden film, który wysunął się na prowadzenie. Mowa o Interstellar. Film z kategorii Sci-Fi, w którym główną rolę gra mój ulubiony ostatnio aktor – Matthew McConaughey. Pojawiło się sporo opinii, że film zawiera w sobie sporo dziur logicznych i że cała fabuła jest naciągana, ale mnie właśnie podoba się ta nierzeczywista wizja kosmosu i przyszłości ludzkości zaserwowana przez Nolana. To dobre kino, przy którym nie sposób się nudzić, a film trwa prawie 3 godziny i jeśli doliczymy 30 minutowe reklamy w kinie, czekała nas niezła nasiadówka, z której tylko reklamy się dłużyły.

Ulubiona książka

W tym roku nie przeczytałam dużej ilości książek, nawet nie liczę, bo jeszcze okaże się, że naprawdę bardzo, bardzo mało. Głównie z braku czasu. Najlepiej czyta mi się rano, tuż po przebudzeniu z kubkiem kawy w ręku, lub wieczorem. Te pory to też najlepszy czas na przygotowanie postów i zdjęć. Dlatego znalezienie godzinki dziennie na spokojne czytanie, stało się nie lada wyczynem. Nie mniej na koniec roku nadrabiam i mam nadzieję, że przez święta, kiedy ten czas blogowej aktywności będzie nieco mniejszy, uda mi się przeczytać kilka pozycji.

Ze wszystkich książek, które przeczytałam w ciągu roku, jedna pozycja wybiła się bardziej niż inne. Ten jedyny Emily Giffin, to powieść, która wciągnęła mnie bez reszty. Był nawet moment, kiedy totalnie nie mogłam się od niej oderwać i zająć pilnymi sprawami. Autorka opowiada historię trudnej miłości zdolnej dziennikarki sportowej do trenera drużyny futbolowej, prywatnie ojca jej najbliższej przyjaciółki.

Wydawałoby się, że książki o miłości muszą być jak ckliwe harlequiny z happy endem. Wolę czytać książki właśnie z dobrym zakończeniem, które pozostawiają po sobie pozytywne emocje, niż gdybym miała chodzić przybita przez tydzień po zakończeniu lektury. Nie brakuje w niej kąśliwych dialogów, a postać głównej bohaterki zupełnie nie pasuje do romansu. Dziennikarka Shea Rigsby, nie interesująca się ani modą, ani nowinkami urodowymi, z lekką nadwagą, kocha amerykański futbol ponad wszystko. Dla niej powierzchowność i wiek mają mniejsze znaczenie, niż osobowość i przyjaźń. Książkę, ze względu na jej lekki język, czyta się bardzo przyjemnie.

To pierwsza pozycja Emily Giffin, którą przeczytałam, ale z pewnością nie ostatnia. Jeśli czytaliście książki tej autorki, może polecicie następny tytuł?

ulubiency-2014Ten jedyny. Emily Giffin36,90 zł 30,52 zł

Ulubiony kosmetyk do pielęgnacji

Pisałam już o nim przy okazji kosmetyków do zadań specjalnych. Smaruję nim skórę twarzy codziennie wieczorem i problem z niedoskonałościami (krostki, grudki, zaskórniki) przestał istnieć. Dodatkowo, nie wiem jak to się dzieje, ale po tym kremie skóra twarzy wygląda na świetlistą i wypoczętą. Ten kosmetyk po prostu działa. Miałam okazję wypróbować kosmetyki z wyższej półki cenowej, i muszę przyznać, że w żaden sposób nie dorównywały swoimi właściwościami kremowi Effeclar K La Roche Posay. Cała seria jest polecana dla osób ze skórą problematyczną, ale spokojnie mogą używać jej osoby z drobnymi niedoskonałościami.

 

Ulubiony kosmetyk do makijażu

Nie kupuję dużych ilości kosmetyków kolorowych. Ograniczam się głównie do tych, których aktualnie używam. Mój koszyk z kosmetykami jest raczej skromny (patrz fot.). Jednak gdy skończy mi się podkład lub puder, którego aktualnie używam, szukam czegoś nowego, co być może pozostanie ze mną na dłużej. W ten sposób odkryłam BB krem Missha, polecany już na wielu blogach. Nie jest łatwo o dobry podkład. Dobry według mnie to taki, który dobrze kryje, nie zapycha porów, jest niewidoczny i rozświetla cerę, a przy tym nie powoduje świecenia się w strefie T już po godzinie od zastosowania. Dobrze gdyby zawierał jeszcze  filtr UV. Wydaje się niemożliwe? A jednak ja taki znalazłam i nie jest to podkład a koreański krem BB. To zdecydowane moje odkrycie 2014 roku!

misha_bb_cream

Ulubione perfumy

Z perfumami jest u mnie podobnie jak z kosmetykami do makijażu. Kupuję następne, gdy poprzednie się skończą. Obecnie mam dwa zapachy, oba były prezentem i niezmiernie cieszę się, że mam wybór. Woda perfumowana Donny Karan DKNY MYNY trafiła do mnie w końcówce tego roku i od razu stała się moim ulubionym zapachem. Ten kwiatowo-owocowy (z domieszką ziół) zapach jest lekki i wyrafinowany zarazem. Jest niezwykle świeży, nie przesłodzony, idealny na co dzień, a jego opakowanie pięknie prezentuje się na komodzie. Da się wyczuć nuty zapachowe malin, frezji, jaśminu oraz pieprzu. Zapach zmienia się w ciągu dnia ze słodkiego na bardziej pudrowy. Utrzymuje się na skórze około 6 godzin. Na wieczorne wyjścia może być zbyt lekki, wtedy sięgam po mój drugi zapach, który jest bardziej intensywny – La vie Est Belle Lancome.

perfumy3Woda perfumowana DKNY MYNY – od 49,90 zł

Ulubiony zakup

Zastanawiałam się co do tej kategorii wrzucić. Jest parę rzeczy, z których zakupu jestem zadowolona. Największym i najbardziej cieszącym wydatkiem był remont salonu, z którego jestem naprawdę dumna, tym bardziej, że zrobiliśmy go bez pomocy profesjonalnego dekoratora wnętrz, a efekt przerósł nasze oczekiwania. Kupiłam parę sztuk odzieży, która okazała się przetrwać więcej niż jedno pranie, a przy tym nie straciła fasonu. Wciąż buduję moją wymarzoną garderobę, pomalutku i bez ciśnienia.

tangle-teezerSzczotka do włosów Tangle Teezer – 38,90 zł

 

Jest jednak jeden zakup, który totalnie mnie zaskoczył i to właśnie ten chciałabym wyróżnić. O cudownych właściwościach szczotki Tangle Teezer niejednokrotnie słyszałam i czytałam w Internecie. Przyznaję, że opinie wydały mi się przesadzone, bo jak kawałek plastiku może być taki zbawienny dla naszych włosów? Chyba nigdy bym jej nie kupiła, gdybym któregoś dnia nie zapytała o nią mojej fryzjerki, która potwierdziła opinie panujące w sieci. Z rozczesywaniem farbowanych na blond włosów, od zawsze miałam problemy. Odżywki nie pomagały za wiele, a po umyciu splątany kołtun nie dawał się łatwo rozczesać. Odkąd zaczęłam używać tej szczotki nastąpił przełom! Nagle nie muszę używać dodatkowych środków pielęgnacyjnych, by poradzić sobie z włosami po ich umyciu. Naprawdę działa, zdecydowanie mniej włosów pozostaje na szczotce i mam wrażenie, że dzięki niej stały się zdrowsze i bardziej lśniące.

 

Co prawda mogłabym dodać jeszcze parę kategorii z moimi ulubieńcami, ale obawiam się, że mógłby wyjść z tego przydługi elaborat próżności, więc pozostanę przy tych 8 punktach. Mam nadzieję, że dołączycie do mnie i zaprezentujecie swoich ulubieńców 2014 roku. Podajcie jaka jest Wasza ulubiona książka, film, kosmetyk, lub gadżet. Jak zwykle umieram z ciekawości :)

 

 

Jeśli spodobał Ci się post, zachęcam Cię do śledzenia bloga na Bloglovin, dołączenia do mnie na Facebooku lub Instagramie, a jeśli chcesz utrzymywać ze mną bardziej prywatny kontakt, zapisz się do Kameralnego Newslettera :)

Jeśli podobał Ci się wpis, proszę udostępnij go dalej. Dziękuję! :)