fbpx

W czym teatr jest lepszy od kina?

by Dorota Zalepa
9 komentarzy

Ostatnią sobotę spędziłam wyjątkowo, bo i dzień był szczególny. Rocznica ślubu. Teatr Powszechny w Warszawie wstrzelił się idealnie w dzień, zapraszając mnie wraz z mężem na sztukę Romeo i Julia w reżyserii Grażyny Kanii.

Kino czy teatr?

W teatrze ostatni raz byłam…już nawet nie pamiętam kiedy, ale dawno! Nie dlatego, że nie lubię, wręcz przeciwnie, za każdym razem bawiłam się świetnie, z teatru można wynieść zupełnie inne emocje niż z kina. Więc czemu częściej jestem w kinie? Bo kino jest bardziej dostępne, łatwiejsze, szybsze, tańsze, można przyjść w ostatniej chwili, ubranym casualowo (czyt. na luzie).

teatr powszechny w Warszawie

Teatr jest bardziej wymagający, bo i założyć wypada coś innego niż jeansy, zarezerwować bilety i czas odpowiednio wcześniej. Do tego w Olsztynie ciągle w remoncie, a do Warszawy daleko. Mimo tych wszystkich „przeciw”, jest tyle „za”, że teatr zdecydowanie wygrywa w tym starciu z kinem. Przede wszystkim jest „na żywo”, bez dokręconych efektów specjalnych, poprawianego co rusz makijażu, bez cięć, dubli, kaskaderów i innych wynalazków techniki XXI wieku. W teatrze widzisz aktora sauté, łapiesz z nim kontakt, dostrzegasz pot, krew i łzy, jego ogromną pracę włożoną w rolę, jakby była ostatnia w życiu. Emocje są prawdziwe i uderzają w widza jak rezonans.

Romeo i Julia

Sztuka Romeo i Julia to zderzenie Szekspirowskiego świata ze współczesnym. Bohaterowie uwikłani w swoje własne problemy wciąż poszukują szczęścia, często sięgając po rozwiązania dające szybką i krótkotrwałą  ulgę. Seks, narkotyki, alkohol są stałymi towarzyszami w zepsutym światku bogatych rodzin. Młodzi, znudzeni życiem ludzie, nadal mieszkający z rodzicami, przestali już poszukiwać, nawet przestali wierzyć w ideały. Liczy się ciągła zabawa, która skutecznie zagłusza samotność. Rodzice, nie szanują się wzajemnie,  hołdują próżności i jałowemu życiu, w którym nie ma miejsca na szczerą relację z dziećmi, a do ich wychowywania delegują bardziej, lub mniej sprawdzonych opiekunów.

Sztuka dotyka wiele problemów współczesnego świata, w którym dobra materialne, szybkie życie, zabawa, silikonowe piersi i pośladki zrobione przez Dr Szczyta, zastępują prawdziwe relacje oparte na bezinteresownej miłości, jaką każdy z nas powinien otrzymać w domu rodzinnym i dzięki niej budować swoją tożsamość.

sztuka romeo i julia

fot. Magda Hueckel/ źródło

sztuka romeo i julia

fot. Magda Hueckel / źródło

Czy w takim świecie jest jeszcze miejsce na prawdziwe uczucie? Na czystą, nieskomercjalizowaną miłość, nie taką, która pasuje do naszego stylu życia, wyjętego z okładki najnowszego Vogue’a? Takie pytanie stawia widzowi reżyserka Grażyna Kania, która dla Magazynu Stołecznego Gazety Wyborczej powiedziała: „Dziś Romeo i Julia nie pracują, bo nie muszą, mieszkają z rodzicami. Są zainteresowani wszystkim i niczym. Nie pielęgnuje się indywidualności, ważne czy masz nowego iPhona” *.

sztuka romeo i julia

fot. Magda Hueckel/ źródło

Sztuka przygniotła mnie do fotela, dosłownie i w przenośni. Ciągle odkrywam nowe jej przesłania i dostrzegam nowe korelacje z dzisiejszymi problemami. Daje do myślenia, ale tez pozytywnie nastraja, pomimo tego, że trup słał się gęsto.


ROMEO I JULIA, William Shakespeare
reżyseria: Grażyna Kania
przekład: Stanisław Barańczak
adaptacja: Grażyna Kania
premiera: 31 maja 2013
czas trwania: 2 godz. 15 min
miejsce: Teatr Powszechny im. Zygmunta Hübnera

* „Romeo i Julia: miłość czasu hipsterów” Dorota Wyżyńska, Magazyn Stołeczny, Gazeta Wyborcza

Jeśli podobał Ci się wpis, proszę udostępnij go dalej. Dziękuję! :)




Podobne wpisy