fbpx

10 powodów, dla których warto iść do kina rano

by Dorota Zalepa
14 komentarzy
kino

Dobrze czasem przestać żyć zgodnie z planem, który sami sobie narzucamy i zrobić coś zupełnie spontanicznie. Ot, tak! Bo taki mamy kaprys. Spontaniczność jest fajna, wymyka się schematom, dzięki niej możemy odkryć coś nowego w otaczającym nas świecie, ale przede wszystkim możemy na nowo odkryć siebie. I to nie są puste frazesy, odkrywanie na nowo tego co cieszy, szukanie nowych pasji, poznawanie ludzi czyni nasze życie ciekawszym.

Ja, która muszę mieć plan na życie na następne 50 lat, postanowiłam wyłamywać się ze swoich schematów. Do kina zazwyczaj chadzam wieczorami w weekendy. Wcześniej muszę zorganizować opiekę dla synka i zarezerwować miejsca w kinie. A przecież mogę iść w każdy dzień tygodnia, kiedy dziecko jest w przedszkolu, a moja praca pozwala na zorganizowanie sobie czasu tak, by raz na jakiś czas wyrwać te parę godzin w ciągu dnia.

Poszłam więc do kina rano na film Wielki Gatsby (recenzja już była), wybrałam dowolne miejsce, kupiłam popcorn, colę i już mogłam zanurzyć się w fabule. Było warto, nie tylko seans mi się podobał, ale właśnie to poranne wyjście do kina!

10 powodów, dla których warto iść do kina rano

1.  Cena – bilety na seanse przedpołudniowe w dni powszednie są prawie o połowę tańsze. Za mój zapłaciłam 15 zł, w weekend bilet kosztuje już 24 złote. Dla kinomaniaków  jest to niewątpliwie spora oszczędność.

2.  Brak kolejek do kasy i do baru kinowego – jakaż to oszczędność czasu!

3.  Pusta sala – oprócz mnie było jeszcze 6 osób w kinie. Nie trzeba rezerwować miejsc wcześniej, można wpaść w ostatniej chwili i wybrać dowolne miejsce, a nawet w trakcie seansu przesiadać się do woli.

4.  Można się spóźnić i pominąć reklamy, bo wiemy, że nie będziemy musieli się przeciskać w poszukiwaniu naszego miejsca, które zazwyczaj jest na końcu rzędu, a my wchodzimy ze złej strony.

5.  Nikt nie zasłania, nie je, nie szeleści, nie rozmawia, to znaczy ja tego nie słyszę – za to ja mam większą swobodę i mogę bardziej szeleścić, rozmawiać i śmiać się, bo wiem, że siedzę na tyle daleko, że nie przeszkadzam innym.

6.  Wygoda – wybieram sobie kanapę i oglądałam na pół leżąco jeśli tylko mam na to ochotę.

7.  Miejsce na kurtkę, torbę, zakupy – nic tak nie denerwuje jak ścisk w kinie, gdzie nie tylko nie ma miejsca na  nogi, ale nie mamy gdzie położyć kurtki, torebki, pudełka z popcornem, a sąsiad co chwilę szturcha łokciem, albo popija naszą Colę, bo mu się pomyliło. Nie mamy jak się ruszyć, bo wszystko trzymamy na kolanach.

8.  Intymność – jeśli wybieramy się we dwoje, mamy większą swobodę w okazywaniu sobie uczuć!

9. Trzeźwość umysłu – rano jesteśmy wypoczęci, dlatego na seansie nie przysypiamy, dostrzegamy więcej niuansów fabuły. Idąc wieczorem, czasem jesteśmy na tyle zmęczeni, że spora część filmu potrafi nam umknąć. Rano nam to nie grozi.

10.  Wolny wieczór – jeśli pójdziemy do kina rano, na wieczór możemy sobie zaplanować coś zupełnie innego.

Coś pominęłam?



Jeśli podobał Ci się wpis, proszę udostępnij go dalej. Dziękuję! :)




14 komentarzy

Wacek 25 maja 2013 - 22:16

Byłem kiedyś rano w kinie i też było kilka osób, ale jest komfort. Całkiem inaczej się ogląda, jak obok nie szeleszczą paczkami od czipsów, czy pizze ktoś zaczyna jeść (miałem kiedyś w kinie taki przypadek, ze pizze zaczęli jeść i zapach się rozszedł po całym kinie). Ale tak jak piszesz chyba same plusy porannych seansów.

Odpowiedz
Marcin Wójcik 25 maja 2013 - 22:45

Też, od niedawna, doceniam poranne seanse. Jedyne, czego nie ma rano – klimatu. Bo jednak to inaczej, jak się idzie do kina wieczorem – potem wychodzi i można obgadać film w jakimś pubie, kawiarni.

Ale na szybkie wyjście, bez większych planów – to najlepsza opcja!

Odpowiedz
Dorota 25 maja 2013 - 23:22

To prawda, klimat jest jednak inny, też dziwnie czułam się idąc rano do kina, ale z pewnością, raz na jakiś czas warto!

Odpowiedz
Jak to widzę ja 26 maja 2013 - 19:55

Nigdy nie byłem tak wcześnie w kinie. U mnie jest w drugą stronę, zdarzy mi się, że jestem na seansie nawet po 22 i ostatnio na Gatsbym byliśmy całkiem sami :). Jednak myślę, że poranne seanse mogą być bardzo fajne, właśnie z tych powodów co napisałaś. Tylko trzeba mieć jeszcze czas żeby być w kinie o tej 10 lub 11.

Odpowiedz
looqash. 26 maja 2013 - 23:38

Nie wiem, może jestem jakiś nienormalny ale lubię jak w kinie jest dużo ludzi, bo tworzy się wtedy taka fajna atmosfera zainteresowania setki ludzi tym, co wydarzy się na ekranie :) A oglądając samemu albo w zaledwie kilka osób czułbym się jak w domu przed tv…

Odpowiedz
Dorota 27 maja 2013 - 09:23

Pewnie nie chciałabym, by każdy mój pobyt w kinie odbywał się w pustej sali, ale mieć choć raz salę tylko dla siebie jest świetnym doświadczeniem.
No i nie ma co porównywać telewizora do ekranu kinowego, jednak różnica jest spora.

Odpowiedz
www.fashionable.com.pl 27 maja 2013 - 10:38

Pewnego razu wybraliśmy się do kina dość wcześnie – około 12 w południe na Sherlocka. Okazało się, że to był seans „baby”. W praktyce byliśmy jedyną parą na sali, która nie miała dziecka, reszta osób w trakcie sensu karmiła, przewijała, usypiała Maluchy. Przed widownią był rozstawiony „plac zabaw” dla małych dzieci. Gos w kinie był przyciszony, a światło tylko trochę przygaszone. Nigdy nie zapomnę tego zabawnego przeżycia:)

Odpowiedz
Dorota 27 maja 2013 - 10:53

hahaha, ale Wam się trafiło! Swoją drogą, takie baby seanse to jest świetny pomysł, jakbym miała takiego malucha, też bym skorzystała :)

Odpowiedz
www.fashionable.com.pl 28 maja 2013 - 09:17

Absolutnie świetny!

Odpowiedz
KOLORowanka 27 maja 2013 - 12:24

wszystkie miejsca są nasze :D

Odpowiedz
Kwestia 27 maja 2013 - 18:33

Mnie praca nie pozwala na wypady kinowe o tej godzinie, zresztą zdecydowanie bardziej preferuję oglądanie filmów w kinie/domu w godzinach wieczornych. Zawsze po filmie lubię się powłóczyć po galerii/mieście z osobą która byłem na filmie a nocny klimat bardziej temu sprzyja ;).

Co do pustych miejsc i braku tłumów- dla mnie plus, ale tylko na filmach komediowych. Nie wiem czemu, irytują mnie często ludzie gdy śmieją się z byle czego i zagłuszają odbiór filmu.

Odpowiedz
Dorota 28 maja 2013 - 08:17

U nas galeria zamykana jest już o 21, więc po seansie wieczornym nie ma już czasu na włóczenie się po niej.

Odpowiedz
anoriell 6 czerwca 2013 - 16:07

Zdecydowanie najważniejszy jest dla mnie punkt 5. Absolutnie nic nie denerwuje mnie w kinie tak bardzo jak ciamkanie, szeleszczenie i siorbanie zakłócające całej reszcie sali wczuwanie się w oglądany film!

Odpowiedz
guwniak 22 lutego 2015 - 19:08

chica chica

Odpowiedz

Zostaw komentarz