Wishlista na wiosnę

by Dorota Zalepa
18 komentarzy

Wiosną zawsze nachodzi mnie chęć na zmiany. Zmianę fryzury, garderoby, wystroju mieszkania. Przyroda budzi się do życia i ja także zaczynam się budzić. Jak niedźwiedź z zimowego snu. Nareszcie promienie słoneczne smagają moje lico i powodują, że uśmiech pojawia się na twarzy, a zły nastrój pryska jak bańka mydlana. Wzrost energii następuje gwałtownie i niespodziewanie. Dochodzi do tego, że spontanicznie zabieram się za porządki w całym domu i to gruntowne, z myciem okien włącznie.

Dzięki wiośnie powstała nowa wishlista. Choć może powinnam napisać, wszystko przez nią! Przez wiosnę, która niechybnie chce zrujnować mój, wcale nie tak wielki, portfel. Ale ja jej to wybaczam, wiośnie się wszystko wybacza, niech tylko trwa :)

Wiosenna wishlista

wishlista

1. Statyw do aparatu – jest mi niezbędny już od dłuższego czasu, bo jak robić zdjęcia nocne, kiedy musimy ustawić długi czas naświetlania? Bez statywu ani rusz! Choć na ostatnim nocnym plenerze, nasz szkoleniowiec pokazał, że da się. Niemniej model, który wybrałam jest solidny, lekki i dobrej jakości. Kosztuje też niemało bo 350 zł i jest dostępny na przykład tutaj.

A wiecie, że ukończyłam już kurs fotografii? Nie omieszkałam pochwalić się certyfikatem na Facebooku i Instagramie. Strasznie się z niego cieszę. Oczywiście nie zamierzam na tym poprzestać i już zapisałam się na kolejny.

 

2. Torebka Wittchen – dodam, że skórzana. Nie lubię torebek z imitacji skóry, w ogóle nie lubię wszelkich imitacji, szczególnie w modzie. Taka torebka, mimo że droższa, posłuży nam przez długie lata. Przydałby mi się taki model w innym niż czarny kolorze. Idealna na wiosnę! Można ją kupić w sklepie internetowym Wittchen.

 

3. Trencz w kolorze beżowym – koniecznie bawełniany. Ten można kupić w Tatuum. Trencz jest klasykiem, który powinien znaleźć się w każdej garderobie. Idealny na wiosenne, chłodne jeszcze powietrze, szczególnie o poranku. Elegancki i ponadczasowy. Ten dobrej jakości wystarczy na lata. Ponieważ jestem wysoka, znalezienie dobrze skrojonego trenczu jest nie lada wyczynem. Chodzi głównie o to, by pas był w pasie a nie wyżej. Nie zależy mi na efekcie „ubrana w ciuchy młodszej siostry”.

 

4. Spódnica ołówkowa Mango – wszystko przez Anię z bloga Fashionable. Na naszym spotkaniu w Hotelu Mikołajki miała na sobie właśnie tę białą spódnicę. Wyglądała rewelacyjnie, i ja też taką chcę!

 

5. Lakiery Essie – to miłość od pierwszego pomalowania paznokci. Ostatnio by dostać kultowy już numer 61 – russian roulette, przeszukałam cały Internet. To jeden z bardziej lubianych przeze mnie kolorów. Na wiosnę mam ochotę na bardziej pastelowe odcienie, np te z kolekcji Resort 2014.

 

6. Delikatne sandałki, na niewysokim obcasie. Zważywszy na to, że mam 179 cm wzrostu, nie noszę butów na wysokim obcasie, ale delikatny zawsze doda sylwetce gracji. No i pasują idealnie do ołówkowej spódnicy. Sandałki ze zdjęcia znalazłam w sklepie Zalando.

 

Mogłabym do tej listy dodać jeszcze mnóstwo innych rzeczy. Zima jest jednak bardziej ekonomiczna, ale też zdecydowanie mniej przyjemna.  Wiosną czuję, że żyję! Też odczuwacie taką potrzebę zmian wiosną?

 

 

Jeśli podobał Ci się wpis, proszę udostępnij go dalej. Dziękuję! :)




Podobne wpisy