Zagrajmy w podchody

by Dorota Zalepa
16 komentarzy
zabawy z dzieciństwa

Przy okazji Świąt i spotkań rodzinnych, zaczęliśmy wspominać dawne czasy. Wyjęliśmy stare albumy ze zdjęciami i przeglądaliśmy je ze wzruszeniem, próbując sobie przypomnieć momenty złapane na zdjęciach.

Moje dzieciństwo było szalone, zwariowane, radosne i pełne niesamowitych przeżyć. Wracając za każdym razem do rodzinnego miasteczka, z łezką w oku, oglądam ścieżki, którymi chadzałam będąc małą dziewczynką, trzepak, na którym robiłam niebezpieczne akrobacje, podwórko, na którym zbieraliśmy się całą bandą. Rodzice nie martwili się, kiedy przez parę godzin nie pokazywałam się w domu, nie powtarzali co chwilę, bym była ostrożna, bo po raz kolejny miałam zdrapane kolana i parę nowych siniaków.

Kiedyś było inaczej, na półkach sklepowych wciąż brakowało produktów, nie mieliśmy kolorowych i super odjazdowych zabawek, a w telewizji nie leciały bajki całą dobę. Nie przypominam sobie jednak, bym jako dziecko chodziła znudzona. Zawsze było co robić. Zamiast siedzieć przed telewizorem, komputerem, czy gadającą lalką, która sika, wymyślaliśmy nowe zabawy. Większość czasu spędzaliśmy na dworze grając w gumę, podchody czy zbijaka. Pamiętacie je?

Dziś dzieci mają wszystko podane na tacy. Wyłącz im telewizor, komputer i już zaczynają się nudzić. Kiedyś rodzice nie poświęcali więcej czasu dzieciom. Nie przypominam sobie, żeby moi się ze mną bawili. A mimo to, ja nigdy się nie nudziłam. Nigdy!

gry_i_zabawy

Zabawy mojego dzieciństwa

  • Gra w gumę – jedna z moich ulubionych gier podwórkowych. Potrzebne były do niej trzy osoby, długa guma i całkiem spora sprawność ruchowa.
  • Bierki, pchełki – kolorowe patyczki uczyły dokładności, opanowania i cierpliwości. Jeden nieuważny ruch i twoja kolejka mijała.
  • Warcaby, chińczyk, fortuna – gry planszowe, w które gram do dziś.
  • Gra w klasy – potrzebna była kreda, kamyczek i kawałek chodnika, choć równie dobrze można było narysować planszę patykiem na ziemi.
  • Wilk i jajeczka – namiastka dzisiejszych gier komputerowych. Rosyjska przenośna gierka elektroniczna była hitem moich czasów.

wilk_jajka

  • Gra w karty – kuku, makao, wojna, tysiąc, pan i wiele innych, które towarzyszyły nam w pochmurne dni.
  • Podchody – do tej zabawy potrzebne były dwie drużyny, jedna szukała drugiej po strzałkach narysowanych na chodniku. Nie było to takie łatwe, bo można było zmylać przeciwników rysując strzałki w złych kierunkach.

podchody

  • Kapsle plus narysowany patykiem tor i wyścigi były gotowe.
  • Gra w statki, państwa–miasta – kartka papieru i długopis wystarczały.

Tych zabaw i gier było mnóstwo. Wykorzystywaliśmy to co, akurat było pod ręką – kamyczki, patyczki, kapsle, sznurki, guziki. Teoretycznie wszystko co znajdowało się na dworze i w domu mogło się przydać. Ograniczała nas tylko wyobraźnia.

Jestem ciekawa czy wymienione przeze mnie zabawy były także udziałem Waszego dzieciństwa? Na pewno nie wymieniłam wszystkich, napiszcie jakie były Wasze?

Jeśli podobał Ci się wpis, proszę udostępnij go dalej. Dziękuję! :)