fbpx

Żeby wygrać, trzeba grać!

by Dorota Zalepa
16 komentarzy

Nie myślcie, że jestem maniaczką konkursową biorącą udział we wszystkich konkursach jakie pojawią się w sieci, a na Facebooku dostaję dziennie 1500 powiadomień na temat darmowej czekolady, szminki, kolczyków czy czegoś tam jeszcze. Wiem, że są tacy, których tablica Facebookowa jest słupem ogłoszeniowym o nowych, starych, kończących się, mających się zacząć konkursach. I pewnie tacy wygrywają najwięcej (nie, żebym sama  nie chciała)!

W całym moim niedługim życiu wzięłam udział w zaledwie kilku konkursach. Pierwszą wygraną był telewizor, jeszcze jako podstawówkowe dziecko zbierałam z siostrą kupony z gazety (już nie pamiętam jakiej, ale jakiejś darmowej, roznoszonej z ulotkami). Tutaj liczyła się ilość, nie jakość. Zebrałyśmy ponad 100 kuponów, chodząc od klatki do klatki, od drzwi do drzwi, żebrząc o wycięcie kuponu z gazetki. Ba, całe osiedle włączyło się do naszej skromnej akcji. Trud się opłacił. Co prawda zbierałyśmy na główną nagrodę – komputer Atari czy inny Commodore , ale telewizor też ostatecznie mógł być. Malutki, bo 14 calowy SONY. Ale to był szał!

Drugi telewizor wylosowałam ze sterty kuponów w plebiscycie Gazety Olsztyńskiej na Najpopularniejszego Sportowca Warmii i Mazur, do którego zostałam nominowana. Jako, że znalazłam się w „dziesiątce”, dopadł mnie zaszczyt losowania nagród dla czytelników Gazety Olsztyńskiej. No i wylosowałam… telewizor dla mojej mamy, w końcu to chyba oczywiste, że mama na mnie głosowała. Trochę było mi głupio, bo pomyślałam sobie, że może ktoś pomyśleć, że losowanie było ustawione, albo że podglądałam. Losując następne nagrody, modliłam się, by znowu nie trafić na mamę, siostrę, tatę czy brata. Udało się! Nie trafiłam!

Trzecią i na razie ostatnią wygraną w moim życiu jest książka Białe Trufle N.M.Kelby, którą wygrałam całkiem niedawno w konkursie na portalu Stacja7.pl. Wzięłam udział spontanicznie, widząc że niewiele osób się zgłosiło, stwierdziłam, że można spróbować. Czaiłam się na książkę kucharską Magdy Gessler, jako że zaczęłam kucharzyć na dobre, ale wygrałam powieść. Też dobrze, bo za czytanie też się wzięłam!  Książkę kucharską kupiłam sobie sama i nie autorstwa Magdy Gessler.

No i teraz tak się zastanawiam, skoro na kilka moich udziałów konkursowych wygrałam 2 telewizory i książkę, to może czas zacząć grać w tego Totolotka. Jak myślicie?

Jeśli podobał Ci się wpis, proszę udostępnij go dalej. Dziękuję! :)




Podobne wpisy