Moja chwila dla siebie, to moja bajka

by Dorota Zalepa
14 komentarzy

Mogłoby się wydawać, że znalezienie chwili dla siebie w ciągu dnia jest proste. Wystarczy przecież wygospodarować 30 minut czy godzinę i zrobić coś co sprawia przyjemność tylko dla mnie, coś co jest tylko moje. Otóż nie jest to łatwe. Trudno oderwać się zupełnie od otaczających nas problemów, rodziny, domu, pracy, znajomych, telefonu, komputera. Zawsze znajdzie się ktoś lub coś, co nam tę chwilę skutecznie zakłóci.

Wbrew pozorom więcej radości czerpię z drobnych przyjemności, niż z takiego czasu, który trzeba zaplanować, zainwestować w niego pieniądze i zorganizować. Człowiek czasem zmęczy się tymi przygotowaniami tak, że potem nie jest w stanie się wyłączyć. Weźmy za przykład jakikolwiek wyjazd na wakacje. Uwielbiam podróże, lato, plażę, naturę i wszelkiego rodzaju wypady, nawet te jednodniowe. Jednak moje dążenie do perfekcji powoduje, że przygotowuję taki wyjazd z najmniejszymi szczegółami i denerwuję się jeśli coś nie jest dopięte na ostatni guzik.

Dwa lata temu byłam w Bułgarii i wyluzowałam się dopiero ostatniego dnia. Pozwoliłam sobie wtedy na spontaniczność i wykorzystałam go maksymalnie. I wiecie co? Ten jeden dzień dał mi tak dużo, że wróciłam szczęśliwa i wypoczęta. Uświadomiło mi to, że wystarczy chwila całkowitego uwolnienia umysłu, chwila prawdziwego relaksu, taka której oddamy się całkowicie.

mojabajka

Zaczęłam więc  szukać takich momentów i je celebrować. Na tegorocznym wyjeździe na biwak, były to na przykład poranki z kawą, albo popołudniowa gra w szachy. To był mój mały rytuał. Moment kiedy siadałam rano z kubkiem dobrej kawy, wszyscy jeszcze spali, a ja wpatrywałam się w horyzont i odpoczywałam. To była moja bajka, moja chwila dla mnie. Dawała mi energię na cały dzień.

moja bajka

Od tego wyjazdu, staram się taką chwilę znaleźć codziennie. Po obiedzie, kiedy wszystko jest już ogarnięte, biorę do ręki książkę lub gazetę, robię sobie kawę, do tego coś słodkiego i jestem tylko ja. Domownicy wiedzą, że to jest mój czas, moja bajka i nawet nie próbują mi przeszkadzać. Ja czytam, uciekam myślami w świat powieści i zupełnie się wyłączam.

Takim momentem jest też gotowanie. Nie te codzienne, które często robię, bo muszę, ale te, kiedy wypróbowuję nowe przepisy, albo sama wymyślam jakąś wyjątkową potrawę. W kuchni jestem wtedy sama, a kiedy moja rodzina zajada się świeżo przyrządzonym, aromatycznym i pysznym daniem to czerpię z tego ogromną satysfakcję i radość.

tarta_owocowa

Takich chwil jest coraz więcej w moim życiu. Uczę się je dostrzegać i wykorzystywać w pełni. A jeśli ich nie widzę, stwarzam je sobie sama.

Jestem ciekawa czy też macie takie momenty, przyzwyczajenia, rytuały, które pozwalają Wam się wyłączyć, wyciszyć i odpocząć? Chętnie poznam Wasze sposoby na relaks, może znajdę w nich coś dla siebie :)

#Wpis jest elementem kampanii Delicje – Moja Bajka

Jeśli podobał Ci się wpis, proszę udostępnij go dalej. Dziękuję! :)

14 komentarzy

Jak to widzę ja 27 sierpnia 2013 - 18:18

Świetny tekst. To niby banał i każdy o tym wie, ale nie każdy potrafi wykorzystać tę „chwilę”.

Odpowiedz
Agnieszka 27 sierpnia 2013 - 20:12

Dobrym sposobem na taką chwilę dla siebie jest muzyka, oczywiście jeśli ktoś lubi jej słuchać.

Ja siadam co wieczór jak już jest ciemno z słuchawkami na uszach i słucham mojej ulubionej muzyki.

Odpowiedz
Dorota 27 sierpnia 2013 - 20:31

Kiedyś słuchałam więcej muzyki, przeważnie soulu. Teraz lubię jak w tle leci radio.

Odpowiedz
Asia z http://ilikemyself-asiar.blogspot.com/ 27 sierpnia 2013 - 21:21

rozumiem Cie w 100%, ja teraz nie mam na nic czasu :(, jedna książkę czytam nawet i 2 tygodnie :(, bo zawsze jest cos wazniejszego :(, jedyny czas kiedy mam dla siebie, to jazda samochodem do pracy jakies 40-50 min w korkach w jedną strone…

Odpowiedz
kudels 27 sierpnia 2013 - 21:48

ja nie potrafię na przykład odpoczywać w domu, zawsze jest coś do zrobienia. Dopiero, kiedy gdzieś wyjadę jestem w stanie się oderwać :)

Odpowiedz
beata lipinska 28 sierpnia 2013 - 07:57

Ja czas wolny mam dla siebie jak musze gdzies wyjsc na przyklad do urzedow. Po zalatwieniu wszystkich spraw ide do parku na spacer siadam na laweczce w parku i wpatruje sie w niebo drzewa . I drugim fajnym moim sposobem jest popoludnie jak juz mam wszystko zrobione wsiadam na rower i jade sciezkami rowerowymi wokol jezior pogoria

Odpowiedz
Dorota 28 sierpnia 2013 - 11:34

Jazda na rowerze to takie przyjemne z pożytecznym, relaks i wysiłek fizyczny w jednym. Też bardzo lubię.

Odpowiedz
Małgosia 28 sierpnia 2013 - 10:00

Moja chwila dla siebie to leniwy poranek, gdy nie muszę się nigdzie śpieszyć, do tego książka (chociaż ostatnio najwięcej czytam w tramwajach, w domu rzadko). I siedzenie w parku z bliską osobą:)

Odpowiedz
Małgosia 28 sierpnia 2013 - 10:04

Jaka rozmarzona na pierwszej fotce:) ładnie:) kręcisz włosy?

Odpowiedz
Dorota 28 sierpnia 2013 - 11:34

Moje włosy mają tendencję do kręcenia się, ale w tym przypadku im trochę pomogłam :)

Odpowiedz
Szary Burek 28 sierpnia 2013 - 10:31

Zdjęcie na plaży bardzo fajne :)

Odpowiedz
Żurnalistka 28 sierpnia 2013 - 20:21

Rozumiem, że inspiracją do tekstu są Delicje ;) U mnie na razie nie najgorzej z tymi chwilami dla siebie, ale gdy pracowałam w dwóch miejscach jednocześnie i jeszcze kończyłam studia, bywało ciężko. Nie mam dzieci, więc póki co staram się robić dla siebie jak najwięcej, bo wiem, że gdy się zjawią, na te „moje bajki” poczekam ładnych parę lat :) Chociaż z drugiej strony, do znalezienia czasu i „rewiru” tylko dla siebie, jest potrzebny partner, który zajmie się dzieckiem bądź pozmywa naczynia, gdy nam już kokardki od pracy opadają. Dobrze, że w swoim domu wypracowałaś sposób na znalezienie „swojej bajki”. Pozdrawiam ;)

Odpowiedz
Dorota 28 sierpnia 2013 - 20:31

To prawda, czasem jest bardzo trudno znaleźć tę chwilę. U mnie bywało różnie, szczególnie kiedy byłam sportowcem i żyłam w tzw. kieracie, ale nawet wtedy miałam swoje rytuały. Np. po obiedzie i już 2 treningach był czas na regenerację sił, wtedy oprócz spania, które było koniecznością schodziłam do hotelowego baru brałam kawę na wynos i batonik i wraz z koleżanką oglądałyśmy program na MTV „Date my mom”. Miałyśmy ubaw po pachy.

Odpowiedz
Kasia Pietras 3 września 2013 - 10:37

Mój narzeczony uświadomił mi ostatnio, że ja tak naprawdę odpoczywam dopiero wtedy, kiedy moje dziecko zniknie mi z pola widzenia. :) Brzmi okropnie, ale coś w tym jest. Kiedy mój syn jest w domu nie potrafię się zrelaksować. Nawet jeśli jest przez godzinę pochłonięty zabawą, ja czuwam czy aby czegoś nie potrzebuje itp. :)

Odpowiedz

Zostaw komentarz