fbpx

Kulisy blogowania: Czy do blogowania potrzebna jest pasja?

by Dorota Zalepa
78 komentarzy

Żeby odpowiedzieć na pytanie tytułowe, chciałabym podzielić się z Wami pewną historią z mojego życia, o której wie niewielka garstka osób. Otóż wspominałam Wam nie raz, że trenowałam Takewondo przez kilkanaście lat odnosząc na tym polu znaczące sukcesy. Jeśli jednak myślicie, że jako dziecko przejawiałam choćby minimalne zacięcie do sportu, byłam jakoś ponadprzeciętnie sprawna fizycznie, a W-F należał do moich ulubionych przedmiotów w szkole, to niestety, ale muszę Was rozczarować.

 

Jako dziecko byłam wątłym, wychudzonym PATYCZAKIEM, który potykał się o własne nogi. Nie miałam dobrej wydolności fizycznej, więc wszelkie sprawdziany z biegania w szkole kończyły się omdleniami. Nie potrafiłam ustać w bezruchu dłużej niż 15 minut, bo groziło mi odcięcie tlenu do mózgu. Skąd zatem pomysł, by trenować sztuki walki, które wymagały ode mnie ogromnych pokładów energii, wytrzymałości i siły?

Nie, to nie był MÓJ pomysł! Pewnego dnia, mój tata postanowił zapisać mnie i moją siostrę na treningi Taekwon-do. Padło na tę sztukę walki, ponieważ olsztyńskie kluby Taekwondo stoją na wysokim poziomie. Mojemu tacie zależało głównie na tym, by to moja siostra, która była znacznie silniejsza i bardziej wysportowana ode mnie, rozpoczęła treningi. Zawsze był ogromnym fanem sportu, sam amatorsko trenował windsurfing, dlatego zależało mu, by któreś z jego dzieci, przejęło po nim smykałkę. Ja raczej nie przejawiałam zainteresowania, przynajmniej na tym etapie jeszcze go w sobie nie odkryłam. Myślę, że tata zapisał mnie tylko dlatego, by nie było mi przykro, że zostałam pominięta.

Postanowiłam spróbować. Pierwszy trening okazał się totalną porażką. Nie potrafiłam wytrzymać nawet rozgrzewki. Było mi okropnie wstyd, tym bardziej, że moja siostra dała sobie świetnie radę. Byłam JEDYNA w grupie, która w połowie rozgrzewki musiała się zatrzymać. To okropne upokorzenie przed obcymi ludźmi nie załamało mnie, lecz wyzwoliło ducha sportowej rywalizacji, o którego nigdy wcześniej siebie nie podejrzewałam. Nie poddałam się, zaczęłam trenować pełną parą, po godzinach szlifowałam każdy ruch, by dojść do jak najlepszej precyzji. Po kilku miesiącach moja siostra zrezygnowała z treningów, a ja zostałam jedną z najlepszych zawodniczek w swojej grupie wiekowej, a po paru latach także Mistrzynią Europy i Świata.

 

Przytaczam Wam tę historię nie bez powodu. Pokazuje ona, że pasja nie jest potrzebna, by osiągać spektakularne sukcesy. Ona może narodzić się po drodze, ale nie jest wyznacznikiem sukcesu. Nie musimy zakładać bloga z pasji do pisania, mody, jedzenia, fotografii, generalnie nie musimy mieć żadnej pasji! Możemy potraktować bloga jako czysty biznes. Dlaczego nie? Skoro są takie możliwości, a my mamy odpowiednią ilość czasu i samodyscypliny, by stworzyć miejsce, które będzie zarabiać.

kulisy-blogowania-pasja

Gdy zakładałam blog, nie miałam na niego jakiegoś konkretnego pomysłu. Jeśli Wy macie, to jesteście o krok dalej od miejsca, w którym ja zaczynałam. Założyłam bloga lifestylowego i pisałam o wszystkim co mnie interesowało. Były przepisy, recenzje filmów, książek, relacje z podróży, kosmetyki, fotografia, wnętrza. Trudno było mi ograniczyć tematykę do jednej głównej kategorii. Wszystkie rozwijałam w takim samym zakresie. Brakowało natomiast myśli przewodniej. Pamiętam, że miałam problem by określić o czym tak naprawdę jest mój blog i gdy ktoś mnie o to pytał, strasznie się plątałam. W trakcie jak poznawałam prawa rządzące blogosferą, uczyłam się od najlepszych polskich i zagranicznych blogerów, zaczęła wyłaniać się tematyka przewodnia bloga – slow life. Nadal poruszam tematy zdrowego odżywiania – slow food, mody – slow fashion, urody – slow beauty, staram się jednak zachować nurt, który jest mi bliski, i który cieszy się zainteresowaniem czytelników. Nie zamykam się jednak na inne tematy i jeśli w przyszłości będę chciała zmienić profil bloga, zrobię to!

 

Pewne cechy z pewnością ułatwiają blogowanie. Kreatywność, lekkość pisania, umiejętność fotografowania, tworzenia grafiki, ogólne poczucie estetyki, czy wiedza ekspercka w jakiejś dziedzinie mogą sprawić, że bardzo szybko zostaniemy zauważeni i wejdziemy na wysoki poziom. Nie są jednak niezbędne. Możemy wszystkiego nauczyć się po drodze. W trakcie tworzenia Kameralnej narodziła się moja miłość do fotografii. Chciałam sama tworzyć estetyczne zdjęcia z mojego życia, które mogłabym umieszczać na blogu. Zapisałam się na kurs i nauczyłam się obsługiwać lustrzankę. Pewne umiejętności nabyłam dopiero w chwili, gdy ich potrzebowałam, a to czego nie umiałam lub nie miałam czasu na naukę, zleciłam osobom trzecim.

Uczę się, rozwijam, czytam książki i materiały dostępne online, które pomagają mi ulepszać blog, podpatruję najlepszych blogerów zagranicznych, którzy już dawno przetarli szlaki i eksperymentuję. Wiem, że jeśli chcę do czegoś dojść, muszę stawiać przed sobą kolejne wyzwania i cele. To tak jak w sporcie. Na pewnym etapie, nie jesteśmy w stanie nauczyć się więcej od kolegów i koleżanek z klubu, z którymi trenujemy na co dzień. Musimy zacząć sprawdzać się z najlepszymi zawodnikami w kraju i za granicą.

 

Pasja nie jest czynnikiem determinującym sukces bloga, ona może się narodzić, ale wcale nie musi. Tak jak w przypadku sportu, kluczowymi umiejętnościami, które wpłynęły na mój sukces, były systematyczność i wytrwałość. Chciałam wygrać, pokonać swoje słabości, udowodnić sobie i innym, że pomimo wątłych cech motorycznych, dam radę sięgać po najwyższe trofea. Moja siła, szybkość i wydolność po latach trenowania znacząco się poprawiły, ale to głód doskonalenia siebie w danej dziedzinie okazał się najważniejszy. Ten sam głód, systematyczność i praca towarzyszą mi dziś w pracy nad blogiem. Nie jestem osobą, która załamuje ręce i po pierwszej nieudanej próbie rezygnuje. Jestem tym cherlawym dzieckiem, które udowodniło całemu światu, że potrafi zdobyć upragnione złoto!

 

Inne posty z cyklu Kulisy Blogowania:

 

Ciekawi mnie jak to jest w przypadku Waszych blogów. Czy narodziły się z pasji, czy pasja przyszła po drodze, a może nie traktujecie swojego bloga w tej kategorii? Może jest elementem Waszej pracy? Dajcie koniecznie znać jaka historia towarzyszyła Waszym początkom!

 

Zapisz się do Kameralnego Newslettera, co tydzień wysyłam dodatkowe, niepublikowane na blogu, treści – sprawdzone triki, aplikacje, porady, ciekawe linki z sieci, poradniki itd. Naprawdę warto!

Jeśli podobał Ci się wpis, proszę udostępnij go dalej. Dziękuję! :)




Podobne wpisy