fbpx

Mój tajny projekt – Yes Man!

by Dorota Zalepa
51 komentarzy

Pod koniec 2016 roku nie robiłam szczegółowych, dalekosiężnych planów, ale wytyczyłam sobie główną ścieżkę, którą chcę podążać. Przede wszystkim postawiłam na rozwój osobisty.

Praca w domu okrutnie rozleniwia. Nawet nie chodzi o to, że człowiek nie pracuje, bo tej pracy jest naprawdę dużo, tylko o pewne schematy działania. Szybko przyzwyczajamy się do domowego rytmu, przestajemy wychodzić ze strefy komfortu i nie podejmujemy wyzwań. Zaczęłam zauważać, że mam mniejszą ochotę na spotkania z innymi ludźmi, a wszelkie sprawy najchętniej załatwiałabym drogą mailową. Jestem introwertyczką i dobrze czuję się w małych, kameralnych grupach. Czuję ściskanie w żołądku przed dużymi eventami i wystąpieniami publicznymi. Nie zawsze tak było. W czasach mojej kariery sportowej często udzielałam się na forum publicznym. Odbyłam niezliczoną liczbę wywiadów i pamiętam, że zupełnie się nimi nie stresowałam. Dziś jest inaczej. Dlatego postanowiłam działać. Strach przed wystąpieniami publicznymi nie minie, jeśli nie będę pomału dozować sobie takich właśnie aktywności.

Działalność blogowa wbrew pozorom polega także na spotkaniach z ludźmi. To nie tylko spotkania blogerskie, które odbywają się każdego roku, to także propozycje przeprowadzania szkoleń i prelekcji, wyjazdy związane ze współpracą, spotkania z klientami. Do niedawna odmawiałam udziału w wielu takich wydarzeniach. Bo za daleko…bo nie mam czasu…bo się nie nadaję, nie potrafię…bo się zgubię w innym mieście (tak, to też był wybieg). Wymówki mnożyłam na zawołanie. W pewnym momencie poczułam stagnację zawodową. Zauważyłam, że przestałam podwyższać sobie poprzeczkę i od siebie wymagać. Jestem zwolenniczką małych, sukcesywnie wykonywanych kroków, które prowadzą nas do celu.

 

Oglądaliście film Yes Man (Jestem na tak)? Jeśli nie, koniecznie obejrzyjcie. Film stał się dla mnie inspiracją do mojego osobistego wyzwania, które roboczo nazwałam tytułem tego filmu! Gdy go obejrzycie, natychmiast zrozumiecie jego ideę. Bohater filmu (Jim Carrey) prowadzi bardzo przeciętne i nieco nudne życie. Mimo że jest młodym człowiekiem, brak mu energii i wiary we własne siły. Czuje się samotny, nie utrzymuje kontaktu z przyjaciółmi, zaszywa się w swoim domu, by oddawać się cierpieniu. Zawala na całej linii. Praca przestaje być dla niego satysfakcjonująca, życie osobiste się rozsypuje. W pewnym momencie za sprawą znajomego z dawnych lat bierze udział w konferencji, na której prowadzący wymusza na nim postanowienie, że od tej pory będzie zgadzał się na wszystko. Będzie na tak na każdą nadarzającą się okazję. Choć w filmie nie brakuje absurdalnych sytuacji, to historia świetnie pokazuje jak szanse, które przytrafiają nam się każdego dnia, zmieniają jego bieg o 180 stopni. Bohater nagle zauważa rzeczy, ludzi, wydarzenia, których wcześniej nie dostrzegał. Zaczyna czuć radość, sens i cel swojego życia. Jest spontaniczny i tryska energią.

Film stał się dla mnie inspiracją do zmiany mojego nastawienia do różnych życiowych wyzwań. Praca blogerki może być bardzo bezpieczna. Piszę, robię zdjęcia, wymyślam nowe projekty i publikuję je w zaciszu swojego domu. Początkowo była pełna wyzwań, poznawania nowych ludzi, edukacji, ale w pewnym momencie mój rozwój osobisty zupełnie się zatrzymał. Zaczęłam polegać na utartych, sprawdzonych schematach, nie wychodząc poza obręb tego co znajome i bezpieczne. Czułam, że muszę coś zrobić, by przełamać rutynę. Dlatego moim jedynym noworocznym postanowieniem stało się akceptowanie okazji i szans, które pojawiają się niemal każdego dnia. Pisałam Wam już nie raz, że okazje są jak autobusy, zawsze przyjedzie następny (Richard Branson), że wystarczy zrobić pierwszy krok, by ruszyła lawina wydarzeń. Nie skupiam się przy tym na samym wyniku, ale na drodze, którą pokonuję.

Początkowo nikomu nie wspominałam o moim postanowieniu, potem dowiedział się mój mąż, a po 4 miesiącach mogę opowiedzieć Wam, ponieważ zauważyłam u siebie duże zmiany. Projekt polega na tym, by akceptować większość okazji, które do nas spływają. Szczególnie tych, które wcześniej odrzucaliśmy z powodu strachu lub lenistwa. Oczywiście nie zgadzam się na wszystko jak leci, bo mówienie życiu TAK, to także umiejętność mówienia NIE i bycie asertywnym wtedy kiedy czujemy, że coś jest niezgodne z naszymi wartościami. Zgadzam się jednak na większość propozycji, które czuję, że są dla mnie dobre i pchają mnie do przodu na drodze mojego osobistego rozwoju.

Dla przykładu podaję kilka szans, które wykorzystałam:

  • Wzięłam udział w warsztatach ze storytellingu i poznałam super fajnych ludzi.
  • Napisałam felieton do gazety Made In i zgodziłam się wziąć udział w spotkaniu z czytelnikami w galerii handlowej Aura w Olsztynie, które odbędzie się 22 kwietnia o godzinie 16.
  • Zapisałam się na siłownię.
  • Poszłam do kosmetyczki na zamykanie naczynek (co odkładałam już od roku).
  • Zmieniłam w końcu szablon bloga.
  • Częściej spotykam się z ludźmi, nawet z tymi, których nie znam.
  • Odmówiłam Nowennę Pompejańską, której wcześniej unikałam, ponieważ jest to dość wymagająca modlitwa (trwa 54 dni)! Udało się, ukończyłam.
  • Przyjęłam pierwsze zlecenie fotograficzne. I zgodziłam się zostać fotografem na ślubie brata.
  • Nagrywam krótkie filmiki na Insta Stories, w których opowiadam o swojej codzienności i moich odkryciach. Dla niektórych to może wydawać się nic wielkiego, ale uwierzcie mi, dla mnie nagrywanie siebie, swojego głosu i puszczanie tego dla ogółu jest niemałym wyzwaniem.

Zgodziłam się na wiele innych projektów, które ujrzą światło dzienne w przyszłości.

Czuję, że ruszyłam z miejsca. Uczę się nowych rzeczy, pracuję nad swoimi ograniczeniami, szlifuję swoje talenty, poznaję nowe pasje i po prostu rozwijam się. Wychodzenie ze strefy komfortu sprawia, że jestem bogatsza o nowe doświadczenia. Przełamuję swoje opory, przypominam sobie tę waleczną i odważną dziewczynę, którą byłam w czasach sportu. Nie myślę o drobnostkach, wykorzystuję różne okazje, bo wierzę, że nie są przypadkowe i wskazują mi drogę, dzięki której odkrywam siebie i swoje powołanie.

 

Gorąco zachęcam Was do podjęcia takiego wyzwania.  By sprawdzić siebie, odnaleźć swoje pasje i talenty, by ruszyć z miejsca.

Jeśli podobał Ci się wpis, proszę udostępnij go dalej. Dziękuję! :)




Podobne wpisy