fbpx

Subiektywny poradnik zakupowy – moja dream-lista na wiosnę

by Dorota Zalepa
55 komentarzy

Postanowiłam powrócić do cyklu, który kiedyś regularnie prowadziłam na blogu pod nazwą wishlista. Wishlista to lista marzeń, czy propozycja zakupowa, która może Wam się przydać przy okazji planowania prezentów dla bliskiej osoby lub chęci obdarowania siebie samej. Zbliża się Dzień Matki, więc być może moje propozycje okażą się dla Was interesujące.

 

W poradniku zakupowym pojawiają się produkty, które już znam, bądź te, o których słyszałam same dobre opinie i sama chciałabym być ich posiadaczką. Część z wymienionych pozycji zrealizuję, ale na pewno nie wszystkie. Tak jak w przypadku poprzednich list marzeń, po pewnym czasie okazuje się, że dany produkt nie jest niezbędny (z resztą nie musi być, w końcu to lista marzeń, a nie lista niezbędników) i przestał być w sferze moich marzeń.

 

W dream-listach pojawiają się rzeczy starannie przeze mnie wyselekcjonowane, często już sprawdzone, bądź od jakiegoś czasu upatrzone. Zakupy, o ile nie są traktowane przez nas jako antidotum na depresję, są przyjemne i nie mam nic przeciwko, by od czasu do czasu sobie taką przyjemność sprawić.

 

Dream-lista na wiosnę

 

dream-list

 

1. Sukienka Megan Dress Pocket By Insomnia – bawełniana, wygodna i miękka sukienka przyda się zawsze. Widziałam ją na żywo i prezentuje się znacznie lepiej niż na zdjęciach. Marka By Insomnia cieszy się dobra opinią w Internecie i muszę przyznać, że zakup takiej sukienki chodzi mi po głowie już od dawna. Lubię szarości, mam ich sporo w szafie i jestem pewna, że nosiłabym ją często. Pasuje do balerinek, trampek, a nawet do szpilek. Cena – 169 zł.

 

2. Okulary Ray-Ban Original Wayfarer. Ten model, podobnie jak Aviatory, to już klasyk. Gdyby nie cena okularów, już dawno byłabym ich posiadaczką. Okulary noszę namiętnie i przydałyby się takie, które pasują do wszystkiego. Zarówno do eleganckiego stroju, jak i na sportowo. Kiedyś miałam Ray-bany, które sprowadzałam z Hiszpanii, bo wówczas tam można było je dostać taniej niż w Polsce. Byłam z nich bardzo zadowolona. Ten zakup odkładam już drugi sezon i w końcu chyba się skuszę. Cena 549 zł.

 

3. Buty na wiosnę i lato.

Jeśli chodzi o jesień/zimę, to zdecydowanie mam więcej wyboru obuwia w mojej garderobie, a ostatnio doszły mi jeszcze śliczne botki, natomiast z butami na wiosnę i lato jest u mnie cieniutko.

 

Sandałki Tommy Hilfiger są klasyczne, proste i ponadczasowe. Uwielbiam japonki, dobrze się w nich czuję, więc chętnie kupiłabym właśnie ten model. Jednak cena skutecznie mnie powstrzymuje i będę raczej szukała podobnych. Chyba, że Zalando wprowadzi jakąś ciekawą promocję. Wtedy może… Cena: 449 zł.

Lordsy Gino Rossi – bardzo fajny model, który widziałam na żywo w sklepie. Mięciutka skóra, ładny kolor i wygodny fason. Idealne na co dzień, do dżinsów. Cena: 369,90 zł.

Cieliste balerinki Unisa – kolejny klasyk, o którym marzę już od kilku sezonów i nigdzie nie mogę znaleźć swojego rozmiaru i na tyle wąskiego fasonu, by nie zsuwały się ze stopy. Przymierzam się do sprawdzenia tego modelu, choć jeśli chodzi o buty, zdecydowanie preferuję zakupy w sklepach stacjonarnych. Cena: 309 zł.

 

4. Torba na ramię Picard w kolorze jasnego beżu – idealna na wiosnę i lato. Co prawda mój nowy nabytek, czerwona, skórzana torebka Marc O’Polo sprawuje się świetnie, ale taki klasyczny kolor idealnie pasuje do wszelkich letnich stylizacji. Szczególnie z bielą, która jest teraz na topie, będzie ładnie się prezentować. Cena: 509 zł.

 

5. Zegarek Daniel Wellington – ten zegarek ma już chyba każda blogerka, która pisze o modzie. W sumie jest to argument, by go nie kupować i pewnie tego nie zrobię, jednak nie ulega wątpliwości, że jest śliczny i fajnie prezentuje się w stylizacjach dziewczyn. Z takiego prezentu na pewno bym się ucieszyła. Cena: 669 zł.

 

6. Lampion Ikea – sezon balkonowy właśnie się rozpoczął i czas wziąć się za aranżację balkonów. Mój balkon przeżył wspaniałą metamorfozę rok temu, więc nie potrzebuje wielki zmian, a jedynie drobnych dodatków, które umilają balkonowy relaks. Ubóstwiam śniadania na balkonie, czy popołudniową kawę z książką. Tak bardzo za tym tęskniłam! Delikatne oświetlenie jest bardzo nastrojowe i fajnie dopełnia wystrój balkonu. Cena: 19,90 zł.

 

7. Drewniane skrzynie na zioła – kupiłam już doniczki i osłonki, oraz nasiona podstawowych ziół i mam zamiar je zasadzić. Szczerze mówiąc robię to pierwszy raz i nie mam pojęcia czy coś z tego wyjdzie. Jeśli macie jakieś doświadczenie w balkonowej uprawie ziół, dajcie znać, każda rada na wagę złota. Cena 139 zł.

 

8. Formy ceramiczne do pieczenia – sezon truskawek przed nami, jak co roku upiekę tartę truskawkową, ale też potrzebuję mniejszych form do zapiekania np. jajek z warzywami i mozzarellą. Jola z Make Life Tasty zainspirowała mnie ostatnio do takich prostych, szybkich i jakże smakowitych śniadań. Cena dużej formy: 39,90 zł, małej – 7,90 zł.

 

9. A Beautiful Mess Photo Idea Book – nie wiem, czy już nie wspominałam Wam o tej książce. Mam na nią chrapkę już od dawna i chyba przyszedł czas, by to marzenie spełnić, tym bardziej, że nie jest kosztowne. A wiecie jak uwielbiam fotografię. Moja fotograficzna biblioteczka powoli się rozrasta i chętnie widziałabym na półce nową pozycję, wydaną przez Elsie i Emmę, których zdjęcia możemy podziwiać na ich blogu.  Cena: 15 $.

 

10. Przejdźmy teraz do pielęgnacji.

Po ostatnim gościnnym poście Moniki – licencjonowanej kosmetyczki, tak się zmobilizowałam, by bardziej zadbać o siebie, że w końcu po półtorarocznej przerwie wylądowałam na kozetce u kosmetyczki, która wykonała peeling kawitacyjny plus nałożyła nawilżająco-odżywcze maskę na twarz. Nie wspomnę już o masażu twarzy, relaksującej muzyce i pysznej kawie. Z zabiegu jestem bardzo zadowolona, był delikatny, ale zarazem skutecznie usunął martwy naskórek i oczyścił pory. Kosmetyczka poradziła mi bym używała specjalistycznego kremu na noc, który pomoże w ogarnięciu naczynek i oczyszczeniu cery, a jednocześnie porządnie nawilży skórę.

 

Krem eksfoliujący z kwasem laktobionowym Organic Series – krem z 10% zawartością kwasu laktobionowego, który działa złuszczająco i przyspiesza odnowę komórkową. Cena ok. 80 zł.

 

Masło do ciała z kozim mlekiem i liczi Organique – moja skóra jest bardzo wymagająca i naprawdę trudno ją nawilżyć. Większość balsamów zupełnie sobie nie radzi. Wystarczy parę godzin i już mam przesuszoną skórę, a dodam, że balsamuję ciało po każdej kąpieli. Masło Organique to chyba pierwszy kosmetyk, który tak fajnie nawilża ciało, szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy, jak to ma miejsce w przypadku niektórych balsamów z masłem Shea. Cena 59,90 zł.

 

11. Kosmetyki do makijażu.

Rozświetlający puder Inglot AMC Multicolour System – słyszałam mnóstwo pozytywnych opinii na jego temat. Choć do kosmetyków Inglota nie jestem przekonana, na przykład ich lakiery, czy cienie w ogóle się u mnie nie sprawdzają, to ten rozświetlacz prezentuje się świetnie. Lubię takie mozaikowe produkty. Dotychczas moim ulubieńcem był bronzer i rozświetlacz Pupa Luminys Baked All Over, ale mam ochotę wypróbować coś nowego. Cena: 43 zł.

Paletka Cieni Naked 3 Urban Decay – kolejny produkt, który pojawia się na wielu blogach. Dziewczyny zachwycają się tymi paletkami i jest to dla mnie znak, że rzeczywiście są dobrej jakości. Przed zakupem kosmetyków, często sprawdzamy opinie krążące w Internecie. Nie natknęłam się na żadną negatywną recenzję a jedynym minusem okazuje się być cena. 199 zł za paletkę cieni, to naprawdę sporo. Pewnie jest bardzo wydajna i wystarcza na kilka lat (nie wiem jak z terminem ważności takich cieni), wtedy ta cena aż tak nie boli. Paletka ma uniwersalne kolory, które pasują chyba każdemu. Jeśli jesteście szczęśliwymi posiadaczkami paletki Urban Decay, dajcie znać, czy rzeczywiście jest taka świetna, jak się o niej mówi.

 

 

To tyle na dziś, kolejny subiektywny poradnik zakupowy pojawi się w maju. Jestem ciekawa, czy jesteście posiadaczkami któregoś z wymienionych przeze mnie produktów. Dajcie znać jak się sprawują i jak z ich jakością. Macie już upatrzony prezent na Dzień Matki? Muszę przyznać, że ja mam co roku niemały problem z wyborem prezentu dla mojej mamy, więc wszelkie pomysły mile widziane. Od razu uprzedzę, że moja mama używa niewielkiej ilości kosmetyków, ma już spory stosik książek i słucha jedynie radia. :)

 

 

Kameralny Newsletter rusza już wkrótce, zapisz się i zyskaj dostęp do unikatowych treści i poradników. :)

Jeśli podobał Ci się wpis, proszę udostępnij go dalej. Dziękuję! :)




Podobne wpisy

Close