fbpx

Czy mój tajemniczy projekt wypalił? Podsumowanie roku

by Dorota Zalepa
31 komentarzy

Na początku tego roku podjęłam wyzwanie, które nazwałam tytułem filmu „Yes Man” (Jestem na tak!). W skrócie polega ono na mówieniu życiu tak i przyjmowaniu okazji, które do nas przychodzą, a które często odrzucamy z powodu strachu lub lenistwa. Już w pierwszych miesiącach wyzwania poczyniłam kroki, które sprawiły, że ruszyłam z miejsca, zaczęłam wychodzić ze strefy komfortu, rozwijać się. O moich pierwszych próbach napisałam szerzej w tym wpisie. Zachęciło mnie to do dalszych działań i pokazało, że naprawdę warto być spontanicznym i czasami skoczyć na głęboką wodę, bo tam na dole może okazać się, że czeka na nas coś cudownego. I tak oto pod koniec roku chciałabym podzielić się z Wami moimi małymi sukcesami. Być może zachęcę Was do działania i walki o swoje marzenia.

 

Jeśli myślicie, że po roku z introwertyczki przeistoczyłam się nagle w ekstrawertyczkę, to muszę Was rozczarować. To tak nie działa. Ale pokonałam wiele strachów, uwierzyłam w siebie, własne możliwości, nauczyłam się nowych rzeczy, podjęłam wyzwania, których bardzo się obawiałam i poznałam nowych ludzi. Przekonałam się także, że wszystko jest trudne tylko na początku i że przeważnie strach przed zmianami jest zupełnie nieuzasadniony. Przestałam tak bardzo patrzeć na opinie innych ludzi, zaufałam własnej intuicji i zaczęłam podążać drogą, która wydała mi się słuszna.

Niejednokrotnie dopadały mnie obawy i wątpliwości, czy aby na pewno podejmuję dobrą decyzję, ale na końcu zawsze okazywało się, że to była jedyna słuszna decyzja w tym momencie mojego życia i jeśli nawet wiązała się z jakąś porażką, to ona też dużo mnie nauczyła.

Zalazłam swój własny sposób także na lęki, które często blokują nas przed działaniem. Jeśli czuję, że jakaś szansa jest dla mnie dobra, zgadzam się, bez dłuższego analizowania i wybiegania w przyszłość. Zamiast tego zaczynam działać krok po kroku, by oswoić swój strach. Nie skupiam się na wyniku końcowym, nie myślę o tym, co to będzie, jeśli się nie uda, ale staram się przygotować najlepiej jak potrafię. Ta metoda sprawdzała się, gdy byłam sportowcem. Stres przed zawodami odkładałam na ostatnią chwilę, dzięki czemu nie paraliżował mnie tylko dodatkowo mobilizował.

Scarlett O’Hara w filmie „Przeminęło z wiatrem” mawiała:

Pomyślę o tym wszystkim jutro, w Tarze. Zniosę to wtedy lepiej. Jutro pomyślę, jak go odzyskać. Mimo wszystko, życie się dzisiaj nie kończy.

 

 

W tym roku podjęłam kilka wyzwań, z których jestem bardzo zadowolona:

 

♥ Zapisałam się na roczny kurs fotografii – niebawem minie pół roku odkąd na niego uczęszczam. Jeśli chodzi o moje umiejętności obsługi aparatu fotograficznego i robienie zdjęć w trybie manualnym, to od dawna mam opanowaną tę sztukę, także tutaj za wiele nowego się nie dowiedziałam. Natomiast mam możliwość pracy z lampami studyjnymi i przede wszystkim poznaję tajniki Photoshopa, na czym bardzo mi zależało.

♥ Odbyłam intensywny konwersacyjny kurs angielskiego i to tuż przed wyjazdem prasowym do Francji, gdzie musiałam porozumiewać się po angielsku, więc taki miesięczny i dość intensywny trening konwersacji bardzo się przydał.

♥ Na zaproszenie marki Yves Rocher, wyjechałam na 4 dni do Francji – był to wyjazd prasowy, na którym poznałam ludzi pełnych pasji, związanych z marką od wielu lat, a także zobaczyłam jak powstają kosmetyki od kuchni. Liznęłam też odrobiny kultury i klimatu Paryża, rozsmakowałam się we francuskiej kuchni. Było warto! To jeden z lepszych wyjazdów w tym roku.

♥ Odbyłam kilka rozmów w lokalnym radiu, które zawsze powodują u mnie dużą tremę. Niemniej kolejne doświadczenie za mną i jestem bardzo zadowolona z tej lekcji.

♥ Zdecydowałam się na mega spontaniczny wylot na Kretę i to praktycznie tuż po powrocie z Paryża. To była niesamowita przygoda. W ciągu 10 godzin musiałam wszystko zorganizować, poukładać, dopiąć projekty, by móc znaleźć się na tej cudownej greckiej wyspie.

♥ Zrobiłam badanie lekarskie, które odkładałam przez bardzo długi czas ze strachu, bo naczytałam się, że jest bolesne, a okazało się, że wcale nie było tak źle. Bardzo się cieszę, że je zrobiłam, rozwiało wiele moich wątpliwości.

♥ Spotkałam się z nowymi ludźmi, także czytelniczkami, co było bardzo miłe. Niektóre spotkania zaowocowały przyjaźnią.

 

To tylko kilka przykładów wyzwań, które podjęłam w tym roku. Istnieje też szereg drobnych codziennych decyzji, które wpływają na moje życie – pobiegać, czy zostać w domu, spotkać się z koleżanką, czy pisać bloga, wyskoczyć do kina, czy obejrzeć film leżąc na kanapie, zapisać się do lekarza, czy odłożyć wizytę w czasie, pójść do kosmetyczki, czy zająć się pielęgnacją w domu, pojechać na konferencję, czy zrezygnować, przyjąć propozycję zawodową, czy odpuścić itd. Bywały też okazje, z których zrezygnowałam. Umiejętność odmowy jest dla mnie bardzo ważna. Nie musimy zgadzać się na wszystko. Jeśli czujemy, że coś nie jest dla nas lub może mieć negatywny wpływ na nasze życie, zrezygnujmy bez wyrzutów sumienia. Nie raz stałam przed dylematem, czy przyjąć kolejne zlecenie, czy odpuścić i zyskać więcej czasu dla siebie i rodziny.

Przed takimi wyborami stajemy każdego dnia i to od nas zależy jak potoczy się nasze życie. Pamiętajcie, że każda decyzja pociąga za sobą rezygnację z innego wyboru, ale jeśli już ją podejmiemy, nie warto tracić energii i czasu na roztrząsanie, czy była słuszna. Każdy dzień przynosi coś nowego. Dlatego nie warto tkwić w przeszłości, tylko zwrócić uwagę na to, co możemy zrobić dziś. Przecież dzisiejszy dzień się jeszcze nie skończył! Ja jestem na TAK, a Wy? Dajcie znać jakie wyzwania podjęliście w tym roku, z czego jesteście najbardziej dumni?

Jeśli podobał Ci się wpis, proszę udostępnij go dalej. Dziękuję! :)




Podobne wpisy