fbpx

Jak zadbać o siebie wiosną?

by Dorota Zalepa
63 komentarze

Ostatni post gościnny dotyczył analizy kolorystycznej i został bardzo dobrze przyjęty, nie czekałam więc długo, by zaprosić na łamy Kameralnej kolejną ekspertkę i blogerkę. Wiosna na dobre się rozkręca, zrzucamy ciężkie kurtki, czapki, szaliki i rękawiczki i zaczynamy kierować twarze ku słońcu. Nie napiszę nic odkrywczego, ale po zimie skóra, włosy i całe ciało wymagają wzmożonej troski. Zdrowe odżywianie, ruch na świeżym powietrzu plus sprawdzone zabiegi pielęgnacyjne u kosmetyczki, lub domowe SPA będą dla nas zbawienne.

 

Monika jest kosmetyczką, choć nie pracuje w zawodzie, wie bardzo dużo o pielęgnacji ciała, zna od podszewki wszelkie zabiegi, nad którymi od czasu do czasu się zastanawiamy i może poradzić nam jak zadbać o siebie właśnie w tym okresie. O swoim życiu, pasjach, kreatywnym macierzyńskie pisze na blogu lifestylowym Wikilistka, do którego serdecznie Was zapraszam.

wikilistka

A teraz oddaję głos Monice.

 

Mamy kwiecień, coraz częściej rano budzą nas wpadające przez okna promienie słońca i definitywnie w powietrzu czuć już wiosnę. Jak co roku na naszych facebookowych tablicach zaczynają pojawiać się setki „projektów bikini”…i jak co roku jeszcze przez długi czas skutecznie je olewamy, by w czerwcu z przerażeniem wykupić połowę asortymentu drogerii, licząc, że cudowne smarowidła w jeden weekend naprawią nasze zaniedbania z kilku miesięcy. Niestety moje drogie, cudów nie ma. Najlepszym sposobem na utrzymanie skóry, cery, włosów, stóp i dłoni w należytej formie jest zrozumienie co tak naprawdę działa, a co zupełnie nie i pamiętanie o tym przez cały rok. Plusem tego rozwiązania jest fakt, że mądre dbanie o siebie szybko wchodzi w nawyk i nie zwracamy już na to uwagi. Staje się to naturalne tak samo jak mycie włosów czy zębów.

 

ZAPOMNIJ O CUDOWNYCH SPECYFIKACH

 

Wybacz, ale jak wspomniałam, cudów nie ma. Owszem balsamy mogą wpłynąć na poprawę nawilżenia, jędrności, wygładzić skórę czy troszkę wspomagać walkę z cellulitem, ale nie ma takich smarowideł do codziennego stosowania, które spalą nadmiar tłuszczu czy usuną ‘pomarańczową skórkę’ całkowicie. Tak samo jak żaden kosmetyk nie będzie przynosił efektów, jeśli będziemy nakładać go na nieoczyszczoną, niezłuszczoną skórę. Nim wydasz kolejne setki złotych na to, co można wyrzucić do śmieci, spróbuj pojąć pewien skuteczny sposób działania.

 

PEELING MA ZŁUSZCZAĆ, ŻEL POD PRYSZNIC MYĆ, WIĘC JEŚLI JUŻ INWESTOWAĆ TO W BALSAM

 

Analogicznie z szamponem czy żelem do mycia twarzy. Główną właściwością jaką musi mieć peeling jest porządne złuszczanie, żel ma zmywać zanieczyszczenia, a przy okazji wszystko, co „myjące” nie może wysuszać i nie zaszkodzi, gdy ładnie pachnie. I to jest koniec cudownych właściwości specyfików myjących, dlatego wierzcie mi, że kilkanaście złotych za takie rzeczy jak żel do mycia twarzy, żel po prysznic, peeling czy szampon to już naprawdę wystarczająco. Więcej warto wydać na serum, krem, balsam, odżywkę, maskę czy choćby podkład… Myślę, że rozumiecie już do czego zmierzam.

 

CIAŁO I CERA

 

Po pierwsze – zaoszczędzone na zbędnych specyfikach pieniądze warto zainwestować w materiały potrzebne do wykonania serii zabiegów z algami Guam (to chyba jeden z niewielu kosmetycznych skutecznych sposobów na cellulit i mało jędrną skórę), mikrodermabrazję, oczyszczanie, zabieg kwasami, manicure czy profesjonalny pedicure u kosmetyczki. Pewnie zachodzicie w głowę o co chodzi z Guamem, więc spieszę z wyjaśnieniem. To nic innego jak sławiony przez większość salonów kosmetycznych „body wrapping”, czyli pokrótce: kupujemy algi (opakowanie 1 kg) Guam i folię do zabiegów (koszt to około 300-400 zł). Robimy peeling, nakładamy na miejsca objęte problemem guam’ową papkę, owijamy się folią i wskakujemy w dres na jakąś godzinę – dwie. Na koniec zdejmujemy folię, zmywamy papkę, wklepujemy jakiś balsam. Możemy dołożyć do tego masaż bańkami chińskimi i po 10-12 zabiegach możemy cieszyć się skórą prawie wolną od cellulitu i naprawdę dużo, dużo bardziej jędrną.

Po drugie – zapamiętujemy, że podstawą zadbanej skóry jest regularne oczyszczanie, złuszczanie i nawilżanie. Proponuję zacząć od wizyty u kosmetyczki i skorzystania z oczyszczania połączonego z mikrodermabrazją (lub oksybrazją w przypadku cer bardziej wrażliwych). Po krótkim odstępie czasu można sobie zafundować jeszcze kilka zabiegów z kwasami, a później przez kilka miesięcy wystarczy tak naprawdę peeling raz-dwa razy w tygodniu i codzienne nawilżanie. Jeśli inwestować w kosmetyki to w kremy, ewentualnie toniki. Dopasowane do rodzaju cery i stosowane regularnie faktycznie mogą poprawić jej kondycję.

Dochodzimy do skóry całego ciała, gdzie tak naprawdę wystarczy po prostu peeling 1-2 razy w tygodniu (ja na początku robię go częściej, np. 3-4 razy w tygodniu przez 2 tygodnie, ale nie każdej skórze to służy) plus codzienne nawilżanie/natłuszczanie w stosunku 1:1 (jednego dnia nawilżamy jakimś głęboko wnikającym balsamem, następnego nakładamy olejek lub oliwkę, które pomagają zatrzymać wodę w naskórku). Nie zapominamy oczywiście też o depilacji – choć na rozpoczęcie serii zabiegów depilacji laserowej jest już trochę późno, to jest to dobry moment żeby rozpocząć depilację woskiem. Teraz jeszcze możemy sobie pozwolić na ‘wyhodowanie’ odrobinę dłuższych włosków do pierwszej depilacji, a regularne wyrywanie zamiast ścinania maszynką mocno osłabia włoski, sprawia, że rosną one wolniej i są delikatniejsze. W efekcie zafundujemy sobie lato, gdy depilacja będzie nam potrzebna co ok. 2 tygodnie, a nie…2 dni!

 

WŁOSY

 

Skoczmy do fryzjera podciąć końcówki i nadać fryzurze nowy, bardziej świeży kształt. Dobrze wyrobić w sobie nawyk nakładania odżywki po każdym myciu i maski na włosy raz w tygodniu. Pamiętajmy też, że mit o tym, że lepiej kłaść się z mokrymi włosami spać został już dawno obalony. Mokry włos jest kilka razy bardziej narażony na wszelkie zniszczenia, poza tym migiem chłonie kurz i wszelkie zanieczyszczenia. Suszenie włosów – TAK, ale z głową. Suszarkę powinnyśmy trzymać ok. 30 cm od włosów, suszyć letnim strumieniem powietrza i kierować strumień powietrza „z góry na dół”, jednocześnie przeczesując włosy. Pozwala to na zamknięcie łusek włosów, a jak wiadomo – zamknięta łuska włosa oznacza włos zdrowy. Jeśli masz mocno przesuszone i zniszczone włosy to warto sięgnąć po specjalistyczne kosmetyki (np. Kerastase z cementem termicznym) czy zabieg keratynowego prostowania włosów – ten polecam z autopsji, bo mimo że robiłam go w domowych warunkach, a nie w salonie – uratował moje włosy po zeszłorocznym ombre i nie musiałam ich ścinać.

 

DŁONIE I STOPY

 

Nawyki, które warto sobie wyrobić w tej kwestii to m.in. wcieranie olejku w skórki dookoła paznokci codziennie przed spaniem oraz kremowanie dłoni i stóp. To jest banalne, ale daje piękne efekty zauważalne po niedługim czasie. Oczywiście warto skorzystać raz na jakiś czas z usług. Jako fanka hybrydowego malowania ostrzegam tylko przed jednym – czasami lepiej zapłacić trochę więcej, ale mieć manicure wykonany na pewnych kosmetykach znanych marek (np. Opi, Orly, Shellac) niż pozornie zaoszczędzić i w efekcie dorobić się paznokci zniszczonych gorzej niż po sławnych kiedyś akrylach… Poza tym, warto zwrócić uwagę na nowości, które pojawiają się w sklepie, jak na przykład nowe lakiery z efektem żelowego manicure od Sally Hansen czy Essence, które pozwolą nam wykonać manicure na dłużej w domowym zaciszu.

pielegnacja4

 

Do powyższego dorzuciłabym tak naprawdę tylko przedłużanie/zagęszczanie rzęs 1:1 i regularną regulację wraz z henną brwi. Ja najlepiej ze sobą czuję się wtedy, gdy po prostu budzę się, podchodzę do lustra i nie straszę, a właśnie taki efekt daje mi stosowanie powyższych rad i wyrabianie w sobie dobrych nawyków. Gdy jestem zadbana, nie potrzeba mi tony makijażu ani godzinnego układania fryzury (jestem mamą, nie mam na to czasu;)). Wstać rano i czuć się piękną tak po prostu – czy jest jakaś kobieta, która o tym nie marzy?

 

***

Post powstał w ramach projektu Between Us, który jest miejscem wspólnych przedsięwzięć, wystąpień gościnnych, wywiadów i wszelkiego rodzaju akcji blogerskich. Bardzo dziękuję Monice za tyle cennych rad, na pewno z nich skorzystam. A Wy? Jak dbacie o urodę wiosną? Może znacie jakieś domowe sposoby na piękną cerę, lśniące włosy i zadbane dłonie i stopy? Koniecznie dajcie znać w komentarzach. :)

 

 

Kameralny Newsletter rusza już wkrótce, zapisz się i zyskaj dostęp do unikatowych treści i poradników. :)

Jeśli podobał Ci się wpis, proszę udostępnij go dalej. Dziękuję! :)




Podobne wpisy