fbpx

10 rzeczy, których pozbywam się natychmiast

by Dorota Zalepa
42 komentarze

Utrzymanie porządku w niewielkim mieszkaniu nie jest łatwe, ale jeśli znajdują się w nim tylko rzeczy użytkowe lub te, które rzeczywiście nam się podobają, staje się o wiele prostsze. Sukcesywnie pozbywam się różnych rzeczy. Im bardziej systematyczna jestem w tej kwestii, tym mniej mam pracy, a moje mieszkanie jest bardziej przestrzenne. Dziś napiszę Wam o rzeczach, których pozbywam się natychmiast. To znaczy, że nie odkładam ich na półkę, nie chowam do pudełek, by swoje przeczekały, ale w momencie, gdy jestem pewna, że są zbędne, od razu decyduję o ich dalszym losie.

 

10 rzeczy, których pozbywam się natychmiast

 

1. Niechciane prezenty

Z tym zawsze jest największy problem. Bo jak wyrzucić coś, na co ktoś wydał swoje, często ciężko zarobione pieniądze, i podarował nam to z miłości? Jest to trudne i kłóci się z naszym sumieniem. Ale jeśli dana rzecz nie pasuje do naszego życia, mieszkania, szafy i sami byśmy jej nigdy nie kupili, nie ma sensu jej przechowywać tylko dlatego, że została nam podarowana. Inaczej w ciągu całego życia uzbiera nam się całkiem spory składzik. Co ja robię w takim przypadku? Po pierwsze pytam moich bliskich, czy przypadkiem oni nie mieliby ochoty na daną rzecz. Czasem jest to kosmetyk, który nie współgra z moją cerą/włosami, ale dla drugiej osoby będzie użyteczny. Czasem rozmiar odzieży jest nieodpowiedni i spokojnie mogę przekazać coś siostrze, czy mamie. Pamiętajmy, by oddając rzeczy znajomym i rodzinie być bardzo taktownym, by nie poczuli się, że chcemy im wcisnąć jakieś bezużyteczne graty. Nie przekonujmy ich na siłę, że coś jest ekstra i na pewno im się przyda. Nie chcemy przecież, żeby to oni obrastali w niepotrzebne przedmioty. Zawsze możemy wystawić taki przedmiot na sprzedaż lub oddać na grupie na FB. Jestem pewna że nasi bliscy, którzy przecież chcą byśmy byli szczęśliwi i nie trzymali czegoś na siłę, nie mieliby nic przeciwko temu.

 

2. Przeczytane książki, których nie chcę zatrzymać

Nigdy nie czytam jakiejś książki dwa razy. Chyba że są w niej zawarte informacje, które mogą mi się przydać przy okazji różnych blogowych projektów, wtedy wracam do jej fragmentów. Jednak są takie książki, do których już nigdy nie wrócę i niepotrzebnie zajmują miejsce na mojej półce. Lubię książki. Mieszkanie bez książek jest mniej przytulne. Chętnie układam je na półkach kolorami, są ciekawą ozdobą, ale ponieważ nie mam dużej biblioteczki, trzymanie ich wszystkich zabiera dużo przestrzeni. Dlatego systematycznie oddaję lub sprzedaję niektóre z nich. Jeśli nie udaje mi się ich sprzedać lub wymienić (na przykład podczas blogowej wymiany książek, która już niebawem pojawi się na blogu), oddaję je do biblioteki. Biblioteki w moim mieście chętnie przyjmują książki.

 

3. Zniszczone i zużyte przedmioty

Z tymi chyba każdy z nas ma najmniej oporów. Jeśli coś jest zużyte, to po prostu to wyrzucam. Segreguję śmieci, więc poszczególne rzeczy trafiają do określonych kontenerów. Nie trzymam zużytej pościeli, przetartych skarpet, wyciągniętych T-shirtów, spranych i szorstkich ręczników, starych magazynów.

 

4. Przeterminowane produkty

Data przydatności do spożycia jakiegoś produktu często jest bardzo umowna i może okazać się, że spokojnie możemy używać jakiś kosmetyk dłużej, a jogurt, którego termin przydatności minął wczoraj, spokojnie nadaje się do spożycia. Jednak nie robię wyjątków jeśli chodzi o leki. Bezwzględnie pozbywam się tych, których termin przydatności już minął. Pamiętajmy, że nie powinniśmy wyrzucać leków do kosza, a do specjalnych pojemników dostępnych w aptekach. Inaczej przyczyniamy się do zanieczyszczania środowiska, co wpływa także na nasze zdrowie.

5. Kosmetyki, które się nie sprawdziły

Co robicie w sytuacji, gdy kupiliście kosmetyk, który niestety się nie sprawdził. Podkład ma nienaturalny odcień, puder nie matuje, krem działa komedogennie? Szkoda wyrzucić produkt, który jest praktycznie nowy! Przechowujemy więc go w naszych szafkach, toaletkach, kosmetyczkach. Ale po co? Przecież nasza cera nagle się nie zmieni. Kiedyś zostawiałam takie kosmetyki, do momentu aż się przeterminowały. Teraz od razu szukam dla nich nowych właścicieli.

6. Za małe lub za duże ubrania i buty

Nie trzymam ubrań i butów, które na mnie nie pasują. W przeszłości często przetrzymywałam za małe lub za duże rzeczy licząc na to, że moja sylwetka się zmieni. Jeśli chodzi o wagę, to jest ona u mnie stała od wielu lat. Noszenie niedopasowanych ubrań i butów sprawia okropny dyskomfort. Kiedyś zdarzało mi się ulegać radom sprzedawców, że coś się rozejdzie i dopasuje. Bardzo rzadko tak się dzieje. Dlatego teraz nie idę na kompromisy. Jeśli buty są za małe na długości, to się cudownie nie rozejdą. Podobnie jest z ubraniami. Dżinsy delikatnie się naddadzą, ale raczej dotyczy to surowego denimu niż tych z dodatkiem elastanu. Jeśli spodnie wbijają się w brzuch, rezygnuję z nich.

 

7. Płyty CD, DVD, które przestały być dla mnie i moich bliskich rozrywką

Szczególnie składanki utworów, które kiedyś lubiłam; filmy, które były dołączone do gazet; gry, w które nikt już nie gra.

 

8. Kartki pocztowe, karty lojalnościowe, paragony

Nie zatrzymuję na pamiątkę kartek pocztowych. Bardzo lubię je dostawać, ale po przeczytaniu lądują w pojemniku na papier. Zatrzymuję karty lojalnościowe tylko do sklepów, w których robię zakupy, a niepotrzebne paragony wyrzucam natychmiast po wyjściu ze sklepu. Dzięki temu mój portfel nie jest wypchany i panuje w nim porządek.

 

9. Stare zabawki dziecka

Porządki w pokoju dziecka także robimy sukcesywnie. Pytam synka, czy bawi się jeszcze jakąś zabawką, czy możemy przekazać ją dla młodszych dzieci z naszej rodziny. Oczywiście oddajemy tylko takie zabawki, które są w bardzo dobrym stanie.

 

10. Przesyłki od reklamodawców z rzeczami z logo produktu lub takimi, które mi się nie przydadzą

Jako blogerka dostaję różne przesyłki reklamowe. Nie wszystkie rzeczy nadają się do tego, by je zatrzymać, szczególnie te opatrzone logo marki. Czasem są to kosmetyki, których nie używam albo nieprzydatne gadżety. To co mogę oddaję lub wrzucam do kontenera na odzież, część daję do zabawy dziecku lub po prostu wyrzucam do kosza.

Jeszcze parę lat temu, trzymałam wiele takich niepotrzebnych rzeczy. Nie potrafiłam rozstać się z niedopasowanymi ubraniami i prezentami, apteczkę czyściłam od święta, w sumie to nawet nie zawracałam sobie głowy, by sprawdzić termin przydatności jakiejś maści przed jej użyciem. Stosy książek piętrzyły się na półkach. Od czasu kiedy zaczęłam skłaniać się ku prostszemu życiu, zapragnęłam pozbyć się zbędnego balastu. Najłatwiej było zacząć od rzeczy, ale z czasem postanowiłam pozbywać się nadmiaru także w innych dziedzinach – nadmiaru pracy, emocji, zajęć, niezdrowego jedzenia itd. Przede wszystkim przestałam kupować rzeczy, które potem często lądowały w koszu.

 

Jestem ciekawa jakich rzeczy pozbywacie się natychmiast, a z którymi trudniej Wam się rozstać pomimo tego, że nie są dla Was ani atrakcyjne, ani potrzebne? Co robicie z niechcianymi prezentami, bo podejrzewam, że ten punkt z mojej list jest dla wielu osób najtrudniejszy?

 

[fb_button]

 

Zapisz się na Kameralny Newsletter i zyskaj dostęp do dodatkowych materiałów i treści. Dołącz do grupy, by wspólnie inspirować się do życia w rytmie slow.

Zapraszam Cię także na mój Fan Page na Facebooku oraz Instagram, gdzie wrzucam różne anegdotki z życia i niepublikowane wcześniej zdjęcia :)

Jeśli podobał Ci się wpis, proszę udostępnij go dalej. Dziękuję! :)




Podobne wpisy