fbpx

3 największe przeszkody na drodze do sukcesu – jak je pokonać?

by Dorota Zalepa
53 komentarze

Nie zastanawialiście się dlaczego jednym wszystko się udaje, spełniają swoje marzenia, osiągają sukces zawodowy, a inni wciąż stoją w miejscu? Może ich sukces zależał od szczęścia? Mieli farta, bo znaleźli się we właściwym miejscu i czasie, a może zwyczajnie ktoś im pomógł? Nie sądzę! Owszem życie podsuwa nam przeróżne okazje byśmy mogli realizować swoje talenty, które każdy z nas posiada, ale tylko od nas zależy czy z nich skorzystamy. Z mojego doświadczenia, zarówno sportowego, blogowego, jak i pracy we własnej firmie, wynika, że istnieją 3 największe przeszkody na drodze do sukcesu.

 

1. Perfekcjonizm

 

Wspominałam już nie raz, że jestem perfekcjonistką, co oznacza, że jak się za coś zabieram, bez względu na to czy jest to praca nad blogiem, sprzątanie, planowanie wakacji, staram się zrobić to najlepiej jak potrafię. I nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że nigdy nie jestem do końca zadowolona z efektów. Wciąż uczę się pozostawiać pewne sprawy niedopięte na ostatni guzik. Może to brzmieć trochę dziwnie, bo jak to, przecież to zupełnie normalne, że chcemy wykonać coś jak najlepiej. Nie do końca! Umiejętność przymykania oczu na drobne niedociągnięcia, których zazwyczaj nikt poza nami nie widzi, jest bardzo cenna. Nie tracimy czasu i energii na ciągłe poprawki, mamy więcej czasu dla bliskich, oddajemy projekty w terminie i możemy przejść do następnych zadań. Jesteśmy bardziej efektywni.

Jest takie mądre powiedzenie – lepsze jest wrogiem dobrego, które warto wprowadzić do swojego życia. Skoro coś działa dobrze, spełnia swoją funkcję, przynosi zamierzony efekt, po co to zmieniać? Wciąż mi się zdarza edytować starsze posty, podmieniać zdjęcia, poprawiać drobne niedociągnięcia w szablonie itd. Uczę się różnych nowych umiejętności, które przydają się podczas blogowania, jak chociażby fotografii, grafiki, umiejętności pisania, pozycjonowania i chciałabym we wszystkim być jak najlepsza. Doskonale zdaję sobie sprawę, że tak się przecież nie da.

Kluczem do sukcesu i walki z perfekcjonizmem jest zrozumienie, że nikt nie jest idealny i nie da się być perfekcyjnym w każdej dziedzinie. Oczywiście to wymaga czasu, warto więc zacząć od drobnych rzeczy. Jeśli natrafię na dobry film w TV, nie szukam dalej, by sprawdzić, czy może znajdę lepszy. I tak zazwyczaj wracam do pierwszego wyboru. Jeśli wyprasuję koszulę i po jakimś czasie zauważę, że jest jeszcze jedno małe zagniecenie, nie poprawiam. Znacznie szybciej wybieram zdjęcia do postów, nie muszę już obrabiać wszystkich, by dokonać selekcji, umieszczam pierwsze, które jest wystarczająco dobre. I tak dalej. Przykłady można mnożyć. Nie chodzi o to, by nasza praca nagle stała się niechlujna, bądź niedokładna. Perfekcjoniści zazwyczaj szukają defektów, których nikt inny nie zauważa, nie celebrują sukcesów i przywiązują zbyt dużą wagę do porażek.

Przeczytaj także post dedykowany perfekcjonizmowi w moim życiu – Doskonałość tkwi w niedoskonałości

 

2. Porównywanie się z innymi

 

Porównywanie się z innymi to ogromna pułapka, która uniemożliwia realizację własnych celów i marzeń. Ktoś zrobił coś lepiej, szybciej osiągnął sukces, na który my tak ciężko pracujemy, jest atrakcyjniejszy, ma lepsze ciuchy, stać go na wakacje za granicą, najnowszy model iPhone’a, ma dobrą pracę, fajną rodzinę itd. O ile do pewnego momentu działa na nas mobilizująco, dostajemy kopa do działania, więc pracujemy więcej, efektywniej, podnosimy swoje kwalifikacje, o tyle na pewnym etapie jest to bardzo destrukcyjne zjawisko. Zaczynamy chcieć innego życia, takiego do którego wcale nie aspirowalibyśmy, gdyby nie wpływy z zewnątrz. Nasze osiągnięcia wydają się blade na tle innych, przestajemy siebie doceniać, a poczucie własnej wartości drastycznie spada.

Nie da się zupełnie uniknąć porównań. Od małego jesteśmy porównywani w szkołach, w domu, na podwórku. Jednak mając świadomość jak ten mechanizm na nas oddziałuje, możemy znacznie ograniczyć jego wpływ. Nie myślcie sobie, że ja nigdy nie wpadłam w tę pułapkę. Za każdym razem, gdy porównywałam swoje życie z życiem innych, zaczynałam zniechęcać się do działania i przestawałam realizować własne cele, na rzecz celów i marzeń innych. Jeszcze nigdy takie działanie nie doprowadziło mnie do osiągnięcia satysfakcji. Dlaczego? Dlatego, że czyjeś cele nie są moimi, to co komuś daje szczęście, mnie wcale nie musi i zazwyczaj nie daje.

W momencie kiedy przestałam porównywać się z innymi, odzyskałam niesamowitą wolność tworzenia, zaczęłam osiągać satysfakcję z własnej pracy i w końcu dostrzegłam swoje prawdziwe pragnienia, także te związane z zakupami. Warto zadać sobie pytanie, czy moje pragnienia są rzeczywiście moje, czy gdybym nie należała do określonego środowiska (np. blogerów), też chciałabym posiadać określone przedmioty i umiejętności. Oprócz takich zupełnie szczerych pytań i odpowiedzi, warto także zrobić sobie na jakiś czas detoks od czynników, które wpływają na to, że zaczynamy porównywać się z innymi. Są to na przykład wybrane programy i reklamy w TV, magazyny modowe, Internet.

Uzupełnieniem będzie tekst – O szkodliwośći porównywania się z innymi

 

3. Strach przed zmianami

 

Okazje są jak autobusy, zawsze przyjedzie następny. To słowa Richarda Bransona, człowieka sukcesu, multizadaniowca, założyciela Virgin Group zrzeszającej kilkaset firm z przeróżnych branż. Mam wrażenie, że nie ma biznesu, którego Branson by się nie podjął, jeśli tylko by w niego wierzył. Ta wiara wcale nie jest poparta badaniami rynku, to zwykła intuicja, którą potrafimy skutecznie zagłuszać, by nie podejmować ryzyka. Branson po prostu się nie boi próbować i słucha swojego wewnętrznego głosu. Każde doświadczenie, nawet to, które nie zakończy się powodzeniem, nas ubogaca. Odrabiamy kolejną lekcję, która może zaowocować w przyszłości.

Strach przed zmianami nie jest niczym anormalnym, odczuwamy niepewność poruszając się na nieznanym dotąd gruncie. Nowa praca, szkoła, przeprowadzka do nowego miasta, spotkania z nieznanymi ludźmi, wszystko to może powodować dyskomfort. Strach skutecznie nas zniechęca do podejmowania wyzwań. Zaczynamy zamykać się w granicach własnej strefy komfortu, i pomimo tego pozornego bezpieczeństwa, nie czujemy ulgi, bo może się okazać, że świetna okazja przeleciała nam koło nosa. Człowiek potrzebuje nowych wyzwań i bodźców, które zmotywują go do działania. W którymś momencie ta nowa praca, przeprowadzka czy znajomość zaczynają działać na naszą korzyść, strach znika, szybko adaptujemy się do nowego środowiska. Z każdą następną próbą jest lepiej.

Jestem introwertyczką i najlepiej czuję się w kameralnym gronie znajomych osób, ale wiem, że warto wychodzić do ludzi. Dlatego staram się jak najczęściej przyjmować to, co przynosi mi życie, a codziennie przynosi coś nowego. Codziennie też staję przed wyborem – pozostać w strefie komfortu, czy z niej wyjść. To mogą być bardzo prozaiczne sprawy, nie muszą wiązać się z żadną życiową rewolucją. Zaczęłam biegać, ale za każdym razem ciężko jest mi zebrać się z kanapy i wyjść z domu. W momencie gdy wracam jestem najszczęśliwszą osobą pod słońcem, ale moment wyjścia zawsze jest dla mnie małym sprawdzianem. Każde nawet najmniejsze wychylenie się z okopu, który tworzymy wokół własnej osoby, rozpoczyna lawinę zdarzeń wpływających na nasze życie. Jak radzić sobie ze strachem przed zmianami? To proste, trzeba mówić życiu tak! Zacznijmy od przyjęcia zaproszenia na kawę od sąsiadki, a potem nowego zlecenia i pracy, która wiąże się z przeprowadzką.

 

 

Te trzy przeszkody w dążeniu do celu, nie są łatwe do pokonania, czasem trzeba wyzbyć się wielu przyzwyczajeń i uwolnić od kajdan, które sami sobie nałożyliśmy. Nie musimy od razu przeprowadzać wielkiej rewolucji w naszym życiu, mnie zawsze takie radykalne postanowienia strasznie blokują, dlatego stosuję zasadę małych kroków. Pozwalam sobie na niedociągnięcia w życiu codziennym i celebruję sukcesy, nawet na przekór myślom. Nie porównuję mojej pracy, statusu materialnego, wyglądu do innych, poprzez świadome ograniczenia, nie muszę mieć i wyglądać tak samo jak inni, odcinam się na jakiś czas od sklepów, blogów, reklam w TV, Facebooka i łapię równowagę spędzając czas z rodziną. I wreszcie częściej mówię tak okazjom, które jak autobusy podjeżdżają pod mój przystanek. W końcu odważam się do jednego z nich wsiąść.

Na koniec jeszcze tekst o docenianiu siebie – Co jest moją miarą sukcesu?

 

Oczywiście część z Was może zupełnie nie mieć problemu z perfekcjonizmem, wychodzeniem ze strefy komfortu, czy porównywaniem się z innymi. Bardzo chciałabym się dowiedzieć, jakie są Wasze sposoby, na radzenie sobie z nimi. Z jakimi problemami borykacie się najczęściej? Co hamuje Was przed działaniem i realizowaniem własnych celów?

 

I tradycyjnie, jeśli post Wam się spodobał, będzie mi miło, jeśli podzielicie się nim ze znajomymi, korzystająć z przycisków poniżej. Bardzo dziękuję! :)

Jeśli podobał Ci się wpis, proszę udostępnij go dalej. Dziękuję! :)




Podobne wpisy