fbpx

Jak wyjść ze strefy komfortu i dokonać w życiu zmian

by Dorota Zalepa
53 komentarze

Czytam obecnie książkę Edyty Zając 30 dni do zmian i jestem na etapie ćwiczenia – tydzień próbowania nowych rzeczy. Uświadomiłam sobie, że szybko przyzwyczajam się do pewnych, sprawdzonych rozwiązań i nie zadaję sobie trudu, by spróbować czegoś nowego. Wychodzę z założenia, że skoro coś jest dobre, sprawdziło się, to nie muszę napinać się by znaleźć coś innego. Przecież może okazać się gorsze?

 

Edyta w swojej książce pisze o ekonomii poznawczej mózgu, która podsuwa nam sprawdzone, proste rozwiązania. Gdy jesteśmy senni pijemy kawę, do pracy jedziemy lub idziemy tą samą drogą, nasze poranne rytuały powtarzają się każdego dnia, pracujemy w określony dla siebie sposób. Zdałam sobie sprawę, że w mojej ulubionej pizzerii wybieram od lat tę samą pizzę w obawie, że inny rodzaj nie będzie tak samo dobry, pracuję w domu przeważnie przy kuchennym stole, korzystam od lat z tego samego basenu, chodzę do ulubionego kina, robię zakupy w tych samych sklepach, zawsze zaczynam dzień od kawy, robię co roku te same potrawy na święta. Z jednej strony dobrze korzystać ze sprawdzonych rozwiązań, tym bardziej jeśli poświęciliśmy na ich znalezienie sporo czasu, na przykład sklepów ze zdrową żywnością, ale z drugiej strony poprzez dokonywanie za każdym razem tych samych wyborów, nasz mózg przestaje być kreatywny, ogranicza sam siebie, nie szuka nowych rozwiązań i starzeje się szybciej.

 

Często oczekujemy zmian, ale nie jesteśmy w stanie nic zrobić, by je zapoczątkować. Rozleniwiamy się, odkładamy wiele projektów na później, przepuszczamy nadarzające się okazje, bo strach paraliżuje nas przed nowym, więc wybieramy to, co sprawdzone i znane. Bo tak jest łatwiej i bezpieczniej. Gdy prześledzę swoje działania, to prawie wszystko opiera się o schematy, brak w moim życiu spontaniczności. Nic dziwnego, że coraz częściej narzekam na monotonię, a codzienna powtarzalność zaczyna mnie przytłaczać.

 

By pobudzić umysł do kreatywności, muszę zacząć wychodzić ze strefy własnego komfortu, starać się robić coś czego wcześniej nie robiłam, podejmować wyzwania, nawet te, których się boję. By odnaleźć nowe pasje, talenty, cele życiowe, muszę się trochę wysilić.

 

 

Nie chodzi o to, by od razu rzucać się na głęboką wodę, sama też nie mam ochoty aż tak się gimnastykować, ale małymi krokami pobudzać nasz umysł do większej aktywności, by przekonać się jaki to ma wpływ na nasze życie. Jako benefity takiego działania Edyta Zając wymienia: zwiększenie pewności siebie, bardziej świadome życie, poczucie szczęścia, odnalezienie swojego powołania, rozwój intelektualny, umiejętność konfrontacji z trudnościami. Mnie to przekonuje, a Was? Macie ochotę na dokonywanie zmian w swoim życiu poprzez próbowanie nowych rzeczy? Tak? To do dzieła! Zacznijcie ze mną.

 

Jak wyjść ze strefy własnego komfortu? Przykłady

 

30_dni_do_zmian_edyta_zajacEdyta Zając 30 dni do zmian39,90 33,78 zł

 

1. Eksplorowanie miasta

Spacer w nieznane dotąd zakątki miasta może okazać się odkrywczy. Znam Olsztyn bardzo pobieżnie, w zasadzie tylko jego główne atrakcje turystyczne, centrum, ale nigdy nie zaszywam się w nieznane mi dotąd rejony. Wystarczy, że zamiast podążać tymi samymi ścieżkami do sklepu/szkoły/pracy, wybierzemy inną drogę. Może po drodze odkryjemy ciekawe miejsce do zdjęć, dobrze zaopatrzony zieleniak, nietuzinkowy plac zabaw dla dzieci.

 

2. Zmiana porannych rytuałów

Codziennie zaczynam dzień od kawy, dla odmiany mogę spróbować z zieloną herbatą, a kawę zrobić sobie godzinę później, lub zacząć dzień od porannej gimnastyki. Wystarczy zmienić jedną rzecz, którą wykonujemy codziennie rano, albo wprowadzić do naszego rytmu coś zupełnie nowego – na przykład wypijanie szklanki wody tuż po przebudzeniu, by odczuć różnicę i wprowadzić mózg na zupełnie inne tory.

 

3. Smakowanie nowych potraw

Mam zamiar próbować nowych dań, zamawiać w restauracji coś, czego wcześniej raczej bym nie zamówiła. Przygotować nowe danie na obiad, sprawdzić smak warzyw i owoców, których jeszcze nigdy nie jadłam, a jest ich trochę.

 

4. Nowe aktywności

Może to być zupełnie inny rodzaj aktywności fizycznej, na przykład ja nigdy nie próbowałam zumby, albo wybranie się samemu do kina o zupełnie nietypowej dla nas porze. Pamiętam, że kiedyś wybraliśmy się z mężem do kina rano i było to dla nas ciekawe przeżycie. Byliśmy praktycznie sami na sali kinowej, a po wyjściu z kina mieliśmy jeszcze cały dzień przed sobą. Miło wspominamy to doświadczenie. Planuję wybrać się samodzielnie na basen, do tej pory zawsze jeździliśmy całą rodziną.

 

5. Inny strój/makijaż/fryzura

By pobudzić naszą kreatywność możemy także poeksperymentować z ubraniami i makijażem. Wykonać makijaż, którego nigdy nie robiliśmy, ja zamierzam w końcu przekonać się do intensywnego koloru pomadki, poeksperymentować z ubraniami, które mamy w szafie lub w sklepie w przymierzalni, zrobić inną niż zazwyczaj fryzurę i nauczyć się upinać włosy w nietuzinkowy sposób.

 

6. Sprawdzanie nowych gatunków muzyki czy filmu

Słucham muzyki soulowej i lubię lekkie filmy z happy-endem, przy których najbardziej się relaksuję. By wyjść z mojego pudełka przyzwyczajeń zdecyduję się na posłuchanie zupełnie innego gatunku, na przykład muzyki klasycznej, jazzu, obejrzenie sensacji, czy filmu z dziedziny Sci-Fi.

 

7. Podejmowanie wyzwań

To sfera, która u mnie najbardziej kuleje. Niechętnie podejmuję nowe wyzwania, a doskonale wiem, że są one najszybszą i najskuteczniejszą formą rozwoju. Doświadczenia uczą znacznie więcej niż teoria. Dzięki sprawdzaniu siebie w nowych, często stresujących, sytuacjach, dowiadujemy się o sobie nowych rzeczy, uczymy się reagować na trudne wydarzenia i lepiej radzimy sobie ze stresem. Poznajemy nasze pasje, odkrywamy talenty, o których istnieniu nie mieliśmy pojęcia.

Kiedyś znacznie częściej podejmowałam nowe wyzwania, akceptowałam prawie wszystkie nadarzające się okazje – szkolenia, kursy językowe, wyjazdy, przemówienia, wywiady – wiele z nich powodowało u mnie lęk, ale mimo wszystko przezwyciężałam go i realizowałam swoje cele. Nie bałam się eksperymentów z włosami, wychodziłam z założenia, że przecież odrosną. Byłam ruda, czarna, blond, z długimi włosami i takimi zupełnie krótkimi. Nie bałam się nawet operacji, byłam znacznie bardziej odporna na ból. Moje życie było wówczas bardzo intensywne. Gdy tylko miałam przerwę w treningach, na przykład ze względów zdrowotnych, zapisywałam się na dodatkowe kursy, by nie tracić czasu na bezproduktywne siedzenie w domu. Czułam, że ciągle się rozwijam. Zastanawiam się, gdzie się podziała tamta dziewczyna? Chcę, by wróciła!

Dziś żeby zaakceptować jakieś nowe wyzwanie, a zdarzają się niemal codziennie, potrzebuję mocnego kopniaka i dodatkowej motywacji. Dlatego postanowiłam zacząć działać.

 

 

*

Już od dziś zmieniam utarte ścieżki, próbuję wychodzić ze strefy komfortu, przyjmuję więcej wyzwań. W tym tygodniu planuję zmienić fryzurę (pisałam Wam o grzywce na Facebooku), rozpocząć kurs online, pójść na basen sama, posłuchać innego gatunku muzyki, przygotować danie, którego wcześniej nie robiłam. Mam zamiar wprowadzić zmiany nie tylko na ten tydzień, ale na czas nieokreślony, bo wiem, że dzięki temu pozostanę aktywna i wciąż będę się rozwijać. Za jakiś czas opiszę Wam moje doświadczenia. Jeśli macie ochotę, możecie do mnie dołączyć i podzielić się swoimi spostrzeżeniami. A może już tak działacie? Podejmujecie nowe wyzwania i pomimo strachu, wychodzicie ze strefy własnego komfortu?

 

 

Jeśli post Wam się podobał, podzielcie się nim ze znajomymi korzystając z przycisków poniżej. Będzie mi bardzo miło. Dziękuję! :)

Jeśli podobał Ci się wpis, proszę udostępnij go dalej. Dziękuję! :)




Podobne wpisy

Close