fbpx

Małe szczęścia

by Dorota Zalepa
38 komentarzy

Po dwóch tygodniach choroby, która poskutkowała uziemieniem w domu, wyjście na zewnątrz było niesamowicie przyjemnym uczuciem. Co prawda, próbowałam sobie uprzyjemniać czas choroby czytając, słuchając audiobooków, próbowałam nadrabiać zaległości w pracy (powstałą m.in. nowa strona mojej firmy), ale z bólem głowy, cieknącym nosem i ogólnym osłabieniem organizmu, trudno było wykrzesać z siebie jakiekolwiek oznaki życia.

 

Weekend spędziłam pod znakiem małych przyjemności. Obiad w ulubionej restauracji, lody na mieście, spacer po Olsztyńskiej Starówce, kino. To jedne z tych rzeczy, które zawsze poprawiają mi humor. Często powtarzamy, że wyjście do ludzi uszczęśliwia. I nie chodzi nawet o bezpośredni kontakt z nimi, wystarczy jeśli przebywamy wśród nich. Już dawno zdałam sobie sprawę, że te małe chwile radości, decydują o tym, czy jestem szczęśliwa. Choćbym osiągnęła sukces zawodowy, wybudowała dom, podróżowała po świecie, nie będę szczęśliwa, jeśli nie będę dostrzegać chwili, która właśnie trwa.

 

Słucham ostatnio audiobooka Ania z Zielonego Wzgórza w wersji oryginalnej i oprócz tego, że jest to świetne ćwiczenie angielskiego, a ja lubię łączyć przyjemne z pożytecznym, jest to także fajna forma odpoczynku. Totalne oderwanie się od rzeczywistości, zatopienie w fantastycznej, mojej ukochanej z dzieciństwa, opowieści. Przyjemnie posłuchać, jak główna bohaterka zachwyca się pięknem świata, jak dostrzega rzeczy, które na pierwszy rzut oka są niewidoczne. Po takim seansie zaczynam rozglądać się wokoło i widzę uśmiech mojego dziecka, kwiaty puszczające pierwsze pąki na moim balkonie, słyszę ptaki, szum drzew i czuję świeże powietrze dobiegające z pobliskiego lasu. W duchu modlę się i dziękuję Bogu, że mogę być częścią tego świata.

 

Jestem pewna, że są w Waszym życiu takie małe szczęścia, które sprawiają Wam radość. Ja postanowiłam je spisać, podobnie jak z wakacyjną listą TO-DO, wierzę, że spisane pozostaną na dłużej w mojej pamięci.

 

Moje małe szczęścia

 

  • Zapach świeżej pościeli, który wzbudza we mnie niesamowite pozytywne uczucia. Kojarzy się z ciepłym i przytulnym domem, moim domem. Od razu mam ochotę zanurzyć się w pościeli i błogo zasnąć.

 

  • Pierwsze strony nowej książki, która pachnie jeszcze drukarnią. Uwielbiam moment, gdy zaczynam czytać pierwsze strony książki. Jestem dziwnie podekscytowana faktem, że zaraz odkryję wszystkie tajemnice, które w sobie kryje.

 

  • Kawa na balkonie ciepłą wiosną i latem – pita przeważnie w samotności, gdy reszta domowników jeszcze śpi. Lubię jeszcze w piżamie, z kubkiem kawy wyjść na balkon, usiąść w wygodnym rozkładanym fotelu, z kilkoma miękkimi poduchami. Rozkoszuję się ciszą, odgłosami natury, zapachem kwiatów i lasu, czytam.

 

  • Naleśniki z Nutellą na śniadanie, które przygotowuję zazwyczaj w weekendy. Oboje z synkiem je uwielbiamy. Jest to nasze wspólne celebrowanie poranków. By było zdrowiej, część naleśników smarujemy domowym dżemem truskawkowym, ale i tak te z Nutellą smakują najlepiej.

male-szczescia4

  • Kartkowanie nowego magazynu typu Elle, Twój Styl, InStyle – podobnie jak z książkami, uwielbiam moment gdy otwieram po raz pierwszy nowy magazyn. Nie czytam od razu wszystkich artykułów, ale wertuję kartki, jedna po drugiej i przeglądam zdjęcia. Zdaję sobie sprawę, że nie jest to ambitne zajęcie, ale ja je lubię, sprawia mi przyjemność i relaksuje. Co ciekawsze artykuły odkładam na później.

 

  • Pisanie postów na blog o poranku, w pokoju dziecka – to tam wschodzi słońce i o poranku jest najjaśniej i najprzyjemniej. Odwożę synka do szkoły, po czym wracam i oddaję się pisaniu właśnie w jego pokoju.

 

  • Wieczory filmowe z mężem – w ciągu dnia telewizor jest wyłączony, jednak wieczorami często oglądamy filmy. Ileż filmów ja już widziałam! Chociażby z ostatniej listy motywacyjnych filmów, którą wysłałam Wam w newsletterze, mam zaliczonych 90% pozycji, a było ich blisko 80. Oczywiście nie oglądam wielu filmów na raz, ale 2-3 tygodniowo.

 

  • Zapach pieczonego ciasta, który roznosi się w domu i sprawia, że nie można się doczekać pierwszej, jeszcze ciepłej, porcji.

 

  • Audiobooki słuchane podczas wykonywania domowych czynności, albo spaceru – odkryłam je ostatnio dzięki Joasi ze StyleDigger i przepadłam. Wspomniana już wyżej Ania z Zielonego Wzgórza w oryginalnej wersji językowej to uczta dla wyobraźni.

 

  • Lody z bitą śmietaną i posypką czekoladową w ulubionej cukierni w Olsztynie – nie, nie wystarcza mi zwykła gałka, musi być od razu cały pucharek. Zapytacie, a co ze zdrowym odżywianiem? Owszem dbam o nie w domu, ale jeśli raz na jakiś czas zjem lody z bitą śmietaną, nic się przecież nie stanie. :)

 

  • Smak pierwszych truskawek, choć nie najlepszy, bo te najsłodsze zazwyczaj pojawiają się w połowie sezonu, to jednak pierwsza degustacja, po długiej przerwie sprawia chyba największą frajdę.

 

male-szczescia2

 

  • Długa, relaksująca kąpiel, najlepiej w wannie, z dużą ilością piany, świeczką zapachową i koktajlem owocowym, albo drinkiem arbuzowym. Jeśli miałabym rozstrzygnąć spór pomiędzy prysznicem, a wanną, wybrałabym wannę, mimo że prysznic jest praktyczniejszy, szybszy, zużywa mniej wody. Jednak relaks w wannie jest zdecydowanie lepszy.

 

  • Dekorowanie mieszkania – co jakiś czas dokupuję kilka gadżetów dekoracyjnych do domu, czy to sezonowych, związanych ze świętami, czy całorocznych. Nie za dużo, by nie zagracać przestrzeni. Lubię sprawiać, że mieszkanie staje się przytulne i przyjemne dla oka. Lubię także odgruzowywać przestrzeń ze zbędnych dodatków, robić czystki w szafie, by cieszyć się później przestronnym i czystym wnętrzem. Takie porządki działają na mnie trochę terapeutycznie. Pozbywając się niepotrzebnych rzeczy, pozbywam się wyimaginowanych problemów.

 

Mogłabym tak jeszcze wymieniać i wymieniać. Warto nauczyć się dostrzegać te drobne przyjemności i małe szczęścia każdego dnia, bo to one czynią nasze życie pełnym i szczęśliwym. Dajcie znać jakie są Wasze małe chwile szczęścia, podzielcie się swoimi drobnymi radościami, które nadają smak Waszemu życiu!

 

PS Jutro rusza pierwszy newsletter, w którym pojawią się mini-kulisy blogowania, czyli krótkie, ale treściwe porady, dotyczące blogowania. Na pierwszy ogień idzie fajna wtyczka na WordPress’a i technika blogowa, która zwiększy ilość i jakość komentarzy na blogu. Zapisy tutaj.

Zapisz się do Kameralnego Newslettera i zyskaj dostęp do unikatowych treści i poradników. :)

 

Jeśli podobał Ci się wpis, proszę udostępnij go dalej. Dziękuję! :)




Podobne wpisy