Moda vintage – nowości z second handu

by Dorota Zalepa
20 komentarzy

Znalezienie ciekawych rzeczy w second handach czasami graniczy z cudem. Pamiętam, że moje ostatnie wizyty w większości kończyły się fiaskiem. A nie zawsze uda się odwiedzić sklepy w momencie kiedy jest dostawa. Obecnie mój czas jest ograniczony i przyznam szczerze, że ostatnią rzeczą, o której myślę to wypad do lumpeksu. Wolę wykorzystać wolną chwilę na basen, spotkanie z przyjaciółką. Chodzenie po sklepach okrutnie mnie męczy, szczególnie w galerii handlowej. Zdecydowanie wolę małe, kameralne sklepiki, a takich coraz mniej w większych miastach. W second handach trzeba umieć szukać wyjątkowych rzeczy przekładając wieszak po wieszaku. Warto uzbroić się w cierpliwość i dać sobie więcej czasu.  O tym jak to robić pisałam we wcześniejszej części cyklu, w którym łowczynie najlepszych okazji zdradzają swoje sekrety.

 

Nie mam zamiaru zrezygnować z zakupów w second handach z dwóch powodów. Świadomość, że przykładam rękę do zwolnienia modowego i szerzenia zasad slow fashion, jest dla mnie budująca, a dodatkowo jeśli już uda mi się coś znaleźć, są to rzeczy, które rzeczywiście przetrwają lata. Przy odrobinie szczęścia w second handach znajdziemy luksusowe rzeczy za niewielkie pieniądze. Wełniane płaszcze, swetry z kaszmiru, czy dobrej jakości dżinsy to częste znaleziska osób, które do second handów chodzą regularnie. Ostatnio w olsztyńskim lumpeksie znalazłam na przykład jedwabną oversizową koszulę z pięknymi detalami przy kieszeniach.

 

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez Dorota Zalepa (@kameralna)

 

Często zaglądam też do lumpeksów internetowych. Bardzo lubię Remix Second Hand. To ogromny międzynarodowy sklep z odzieżą używaną, w którym znajdziemy ubrania i dodatki dla kobiet, mężczyzn i dzieci. Asortyment jest bardzo różnorodny. Znajdziemy tutaj luksusowe marki, ale także te ze średniej półki cenowej i rzeczy z popularnych sieciówek. Ceny też bywają różne, więc trzeba uważać, bo potrafią przewyższać cenę nowych rzeczy. Jednak dosyć szybko spadają i jeśli poczekamy uda nam się kupić naprawdę świetnej jakości rzeczy, często jeszcze z metkami.  Z Remixshop pochodzi mój wełniany golf J.Crew i bawełniana koszula Marc O’Polo. Zaglądam także do innych internetowych second handów, listę znajdziecie w tym wpisie.

 

Dzisiejszy zestaw w połowie składa się z rzeczy z drugiej ręki. Dżinsy z wysokim stanem, w kolorze spranej czerni w fasonie zbliżonym do mom jeans oraz beżowy półgolf wykonany w 100% z wełny merynosowej. Dobrałam do nich czarne botki i wełniany dłuższy płaszcz, który już doskonale znacie. Pogoda była ostatnio przepiękna, więc mogłam ubrać się już nieco lżej. A przynajmniej zrezygnować z czapki i szalika.

 

Płaszcz – Pro-be

Sweter – sh

Dżinsy – sh

Botki – Zara

Torebka – Camelia Roma

 

A Wy wolicie second handy stacjonarne, gdzie macie możliwość zobaczenia ubrań na żywo, czy cenicie wygodę jaką daje buszowanie po internetowych sklepach?

 

Jeśli podobał Ci się wpis, proszę udostępnij go dalej. Dziękuję! :)

Podobne wpisy

20 komentarzy

Kasia 4 marca 2019 - 10:48

W moim wypadku chyba raczej wolę online. Stacjonarnie – nie mam cierpliwości do przeglądania takiej ilości rzeczy na wieszakach.
A mówiąc szczerze, to ja nie przepadam nawet za TK Max… Nie lubię tego bałaganu jaki tam panuje i niestety, ale często również braku kultury wśród kupujących.

A koszula jest śliczna :) Zdjęcie tytułowe – dla mnie rewelacja!

Odpowiedz
Dorota Zalepa 4 marca 2019 - 10:54

Mam te same odczucia jeśli chodzi o TK Maxx. Niestety zbyt dużo wieszaków do przejrzenia. Ale lubię wpadać na dział z dekoracjami, zawsze znajdę coś fajnego do zdjęć. :)

Odpowiedz
Kasia 4 marca 2019 - 11:30

Hmmm… Dobry pomysł… Ten dział akurat zazwyczaj omijałam :D

Odpowiedz
Martyna Święcicka 4 marca 2019 - 12:38

Ja wolę kupować stacjonarnie, ponieważ niestety mam trudna figurę i czesto ubrania źle na mnie leżą. Zawsze muszę przymierzyć ubranie przed zakupem. I niestety nawet jak mam sprawdzoną markę to nie jest gwarancją udanych zakupów. Ostatnio jak kupowałam jeansy ze sprawdzonej przeze mnie marki w moim rozmiarze to na 7 par 1 pasowała.

Odpowiedz
Dorota Zalepa 4 marca 2019 - 17:00

W takim wypadku zakupy internetowe mogą rzeczywiście męczyć ze względu na częste odsyłanie towaru. Ja też jestem dość wymagająca i nie przymykam oczu na drobne niedociągnięcia, dlatego u mnie tych zwrotów też jest sporo. :)

Odpowiedz
CwanyRoman 4 marca 2019 - 15:44

Moja żona praktycznie przerzuciła zaopatrzenie całej rodziny (2+2) w ubrania kupowane w second handach. Ma kilka ulubionych sklepów. Są to sklepy stacjonarne. Warszawska Praga Północ. Każdy z nich ma niejako swój profil zakupowy, bo okazuje się, że w jednym można znaleźć dużo ciekawych dodatków (jedwabne chustki, torebki), w innym ubrania dla dzieci, w jeszcze innym ubrania dla dorosłych. Sam zaglądam do dwóch tego typu sklepów: a to znajdę ładną błękitną marynarkę, a to dżinsy, albo lnianą koszulę…

Mnie taki powtórny obrót ubrań bardzo przekonuje. Z jednej strony mam świadomość, że nie ma powodu kupować wciąż i wciąż nowych rzeczy, jeśli można kupić ubrania w dobrym stanie za ułamek ceny tych nowych. Tu nawet nie chodzi o jakieś luksusowe perełki, typu kaszmirowe swetry, czy chustki z rolowanego jedwabiu, ale także o rzeczy do codziennego używania. To jawna oszczędność i konkretne pieniądze zostające w portfelu. Dwa, to przynajmniej mój mały wkład w mniejsze zużywanie zasobów Ziemi. Te zasoby są skończone i raczej trudno odnawialne. Chodzi tutaj także o zasoby pracy ludzi, którzy te ubrania kiedyś wyprodukowali. Trzy, to poczucie, że w tym całym konsumpcyjnym wyścigu można zwolnić bez szkody dla własnego poczucia sensu.

Odpowiedz
Dorota Zalepa 4 marca 2019 - 17:05

Nawet powiedziałabym, że wybór męskich ubrań w second handach jest zdecydowanie lepszy. Męskie ubrania często są lepszej jakości niż damskie, mężczyźni rzadziej robią zakupy, więc producenci starają się jednak przekonać ich do swojej marki jakością.

Odpowiedz