fbpx

O szkodliwości porównywania się z innymi

by Dorota Zalepa
44 komentarze

Zawsze znajdzie się ktoś, kto lepiej wygląda, pisze, biega, ma ładniejszy dom, garderobę, samochód i w ogóle ma lepiej, bo stać go na wakacje, przelot samolotem z Gdańska do Warszawy, torebkę i zegarek Michela Korsa, albo nową lustrzankę Canona 5D.

Porównywanie się z innymi to choroba, która niszczy człowieka od środka. Pomału i niezauważalnie zatruwa jego organizm toksyną niskiej samooceny, brakiem akceptacji umysłu i ciała, oraz odrzucaniem własnych sukcesów. Gdy próbujemy dążyć do wzoru, którym stają się dla nas dokonania innej osoby, stajemy się drugorzędną wersją kogoś innego, znacznie gorszą od oryginału.

 

Dlaczego zawsze porównujemy się z kimś, kto jest lepszy w jakiejś dziedzinie, zawsze znajdzie się taka osoba, a nie z kimś, kto jest słabszy, taka też się przecież znajdzie? Oczywiście nasza ocena nie może być obiektywna. Byśmy mogli to zrobić uczciwie, musielibyśmy porównywać się we wszystkich płaszczyznach życia – zawodowej i osobistej, a to nie jest już takie proste. Musielibyśmy przyjąć kryteria, dzięki którym moglibyśmy ocenić ważność danej cechy, co już jest absurdalne, bo dla jednej osoby na przykład macierzyństwo będzie sprawą kluczową, a dla drugiej już nie. Porównując się zazwyczaj patrzymy jednowymiarowo. Bierzemy pod uwagę tylko jedną, wąską dziedzinę, którą ktoś wykonuje lepiej od nas. Nie patrzymy na całokształt. Człowiek jest przecież bardzo zróżnicowany, podejmuje w życiu wiele aktywności. Jeśli mielibyśmy porównać je wszystkie, okazałoby się, że nie wypadamy wcale tak źle na tle tej osoby. Moglibyśmy nawet uznać, że nasze życie w sumie nam się podoba takie jakie jest.

 

Porównywanie się z innymi jest szybkim i bardzo skutecznym sposobem na utratę motywacji do działania. Bo skoro innym udaje się szybciej coś osiągnąć, przestajemy widzieć sens we własnych działaniach i często z nich rezygnujemy.

 

Każdy człowiek jest inny i jedyny w swoim rodzaju, ma talenty, które powinien rozwijać nie oglądając się na innych. Każdy ma swoje tempo uczenia się, rozwoju osobistego, osiągania sukcesów. Nie zawsze szybki sukces jest trwały, czasem ten, do którego dochodzimy latami, ma solidne fundamenty i staje się naszym sposobem na szczęśliwe życie.

Czy to oznacza, że nie ma ludzi lepszych w danej dziedzinie? Owszem są! Zawsze będą! Sport jest tutaj świetnym przykładem, bo wyniki są mierzone w ilości i jakości zdobytych trofeów. Mistrz Świata jest najlepszy prawda? No nie da się ukryć. Jest. Słabsi zawodnicy mogą próbować mu dorównać, a nawet go przewyższyć swoimi umiejętnościami, i zazwyczaj na pewnym etapie tak się dzieje, ale w danym momencie, na tych konkretnych zawodach, to Mistrz Świata jest najlepszy. Ktoś może trenować latami i nigdy nie uzyskać takiej formy i takich wyników, by stanąć na najwyższym stopniu podium. Znam i mogłam obserwować osoby, które w treningi wkładały ogromny wysiłek, a mimo to, nie były najlepsze w swojej kategorii wiekowej i wagowej. Składało się na to wiele czynników, takich jak warunki fizyczne, charakter, talent. Czy to znaczy, że ta osoba miała się poddać i zakończyć karierę sportową? Nie, bo ciężką pracą i zaangażowaniem też osiągnęła wiele, nawet zaryzykuję stwierdzenie, że dokładnie tyle ile powinna. Może nie stanęła na najwyższym stopniu podium, może był to srebrny bądź brązowy medal, które też przecież są sukcesem, ale osiągnęła coś innego. Nie została Mistrzynią Świata, ale przeżyła największą przygodę swojego życia, którą będzie wspominać latami. Może zobaczyła wiele zakątków świata, do których nigdy nie dotarłaby, gdyby nie trenowała, poznała wspaniałych ludzi, została trenerem… Sukces możemy mierzyć na różne sposoby.

 

Podobnie dzieje się w świecie blogowym. Są blogi, które bardzo szybko zyskują popularność, a autorzy są lubiani i polecani przez innych blogerów. Są też blogi, których autorzy są mniej znani i pomalutku, drobnymi krokami dochodzą do swojego sukcesu. Nie zawsze będzie nim popularność bloga w sieci, może być nim napisanie książki, zdobycie ciekawej pracy, czy nowych umiejętności. Czasem wydaje mi się, że mój wysiłek, który wkładam w tworzenie kameralnej, jest taką syzyfową pracą, która nie przynosi rezultatów takich, jakich bym oczekiwała. No właśnie, ale jakich rezultatów oczekuję? Bo jeśli zamiast ilości lajków i komentarzy, porównam moje nabyte umiejętności, do tych, które miałam przed erą blogową, to naprawdę zrobiłam milowy krok do przodu. Jeśli wezmę pod uwagę pozytywne i bardzo miłe odpowiedzi Czytelników w komentarzach i mejlach, to jest to dla mnie niebywały sukces. Na moim blogu nie istnieje pojęcie hejtu. Mogę na palcach jednej ręki policzyć negatywne komentarze, które pojawiły się pod moim adresem w przeciągu ostatnich dwóch lat blogowania. To jest sukces! Jestem dumna z tego miejsca, jestem dumna z siebie, choć nie mam statystyk bijących rekordy popularności, ale skutecznie, pomału robię swoje. Wiem, że nic nie idzie w próżnię. Wszystko ma swój cel i sens.

 

Porównywanie się z innymi jest pułapką, w którą sami się zapędzamy i trudno nam się z niej potem wydostać. Jeżeli uświadomimy sobie, że wartość jest w nas, przestaniemy szukać jej u innych. Wszystko co robimy uczciwie wobec siebie jest wartością. Każda, nawet początkowo nieudana próba, jest wartością. Wszystko ma swój cel, który nie zawsze wyłania się od razu. Czasem dopiero po latach widzimy jak wszystkie klocki naszego życia, zaczynają do siebie pasować. Dlatego warto doceniać własne, nawet te najmniejsze osiągnięcia i nie porównywać ich z osiągnięciami innych. Niech każdy będzie sam dla siebie wzorem!

 

 

Jeśli spodobał Ci się post, zachęcam Cię do śledzenia bloga na Bloglovin, dołączenia do mnie na Facebooku lub Instagramie, a jeśli chcesz utrzymywać ze mną bardziej prywatny kontakt, zapisz się do Kameralnego Newslettera :)

Jeśli podobał Ci się wpis, proszę udostępnij go dalej. Dziękuję! :)




Podobne wpisy

Close