fbpx

Ulubieńcy miesiąca – marzec 2016

by Dorota Zalepa
30 komentarzy

Zapraszam Was dzisiaj na przegląd ulubieńców marca.

 

Ulubiony film – „I że Cię nie opuszczę” (The Vow)

 

Film z 2012 roku, więc żadna nowość, obejrzałam go ostatnio w telewizji po raz drugi. Bardzo przyjemny i relaksujący, idealny na wieczór po ciężkim dniu, kiedy nie mamy ochoty na nic bardziej wymagającego. Odkąd obejrzałam Pamiętnik z Rachel McAdams, chętnie oglądam filmy z jej udziałem. Paige w wyniku wypadku samochodowego traci pamięć. Zapomina o swoich pasjach, pracy, marzeniach, a nawet o… mężu. Leo (Channing Tatum) próbuje na nowo zdobyć miłość żony. To film o miłości, ale także o szukaniu swojego miejsca w życiu, odwadze potrzebnej do walki o marzenia, nawet jeśli trzeba porzucić dotychczasowe, wygodne i poukładane życie i ruszyć w nieznane.

Ulubiony blog – Ubieraj się klasycznie

 

Na bloga Marii trafiłam już dawno, potem o nim zapomniałam i przez jakiś czas zupełnie nie zaglądałam, a ostatnio odkryłam go na nowo, gdy szukałam informacji do postu o typach urody. Maria pisze o modzie, a ogromna część blogowej tematyki krąży wokół analizy kolorystycznej, ale na blogu znajdziecie także: jeden z moich ulubionych tematów – przegląd stylów znanych osób, moodboardy i poradniki zakupowe. Warto zajrzeć!

 

Ulubione kosmetyki

 

kosmetyki-naturalne-marzec

Nie byłabym sobą, gdybym nie poleciła Wam czegoś nowego z kosmetyków naturalnych. Przerzuciłam się na nie całkowicie. Początkowo nie sądziłam, że znajdę godnych następców kosmetyków aptecznych czy drogeryjnych, których używałam od lat. Największe problemy miałam ze znalezieniem odpowiedniego szamponu i odżywki do włosów, bo naturalne kosmetyki mają tendencję do puszenia włosów. Włosy bardziej się elektryzują i trudniej nad nimi zapanować. Zaczęłam więc sięgać po szampony do włosów suchych (mimo że moje nie są suche) i odżywkę do włosów farbowanych. Co prawda nie mogę narzekać na poprzednie produkty, wolę używać zdrowych kosmetyków i mieć bardziej napuszone włosy, niż tych zawierających sls-y, peg-i, silikony, konserwanty i inne.

Obecny zestaw – szampon Natura Siberica do włosów suchych – ochrona i odżywienie oraz Maska do włosów zniszczonych i farbowanych tej samej firmy (pisałam o niej też tutaj) – okazał się bardzo dobry. Nie mam trudności z rozczesywaniem, włosy stały się bardziej lśniące, odżywione i łatwiej się układają. Przestały w końcu się tak puszyć i elektryzować.

 

Krem do stóp Sylveco zastąpił mojego ulubieńca – krem Organique. Zdecydowałam się na niego zupełnie przypadkowo, gdy w sklepie Organique zabrakło kremu, którego do tej pory używałam. Okazał się godnym następcą, śmiało mogę go polecić, tym bardziej, że cena jest bardziej przystępna.

 

Kolejnym ulubieńcem miesiąca jest kosmetyk do makijażu. Długo szukałam eyelinera, którego nakładanie byłoby łatwiejsze, jestem mega nieogarnięta w tej kwestii, ale podobno trening czyni mistrza, więc może kiedyś uda mi się zrobić równiutkie kreski. Używałam eyelinerów wielu marek, do tej pory dobrze sprawdzał się eyeliner od Maybelline, ale oddzielny pędzelek nie jest zbyt komfortowy w użytkowaniu. Eyeliner Bourjois – Liner Pinceau jest znacznie wygodniejszy. Kreskę wykonuję cieniutkim pędzelkiem i nawet takie niewprawione osoby jak ja powinny sobie poradzić. Jest trwały, utrzymuje się na powiece przez cały dzień.

 

Ostatnim kosmetycznym ulubieńcem ostatnich tygodni jest lakier Essie Ballet Slippers. Lakiery Essie są jedynymi, których obecnie używam. Dość długo utrzymują się na płytce paznokcia, a w połączeniu z utrwalaczem Good To Go, nawet 5 -7 dni. To co najbardziej w nich lubię,  to bardzo przyjemna aplikacja. Podczas malowania paznokci nie tworzą się żadne smugi, a gruby, zaokrąglony pędzelek pozwala na szybką i dokładną aplikację. Ostatnio moim ulubionym kolorem jest Ballet Slippers, jest to lakier w kolorze mlecznego, bladego różu. Nie kryje całkowicie, białe końcówki paznokci delikatnie prześwitują, co wygląda bardzo naturalnie. Paznokcie wyglądają świeżo, a kolor jest na tyle neutralny, że pasuje do wszystkiego.

 

Ulubiona nowość w szafie

 

odziez-do-biegania-icewearKurtka – ICEWEAR, rękawiczki – ICEWEAR, czapka/komin – ICEWEAR

 

Bardzo mi brakowało sportowej odzieży, którą mogłabym zakładać do biegania, jazdy na rowerze, czy nawet na zwykły spacer. Kurtka ICEWEAR od BlueIceberg.pl to typowo sportowy egzemplarz uszyty z trzywarstwowego, wodoodpornego i oddychającego materiału typu softshell.

Odzież sportowa jest wykonana z najnowszej generacji materiałów syntetycznych, które odprowadzają wilgoć, oddychają, a przy tym izolują od wiatru, czy zimna. Zimą, podczas biegania, ratowałam się kilkoma warstwami odzieży bawełnianej, co nie było do końca dobre, bo po jakimś czasie było mi zbyt gorąco, a warstwa tuż przy ciele była wilgotna, do tego nie miałam swobody ruchów. Kurtka jest leciutka i bardzo wygodna, ma przedłużony tył, co przydaje się podczas jazdy na rowerze. Strasznie nie lubię, gdy ubranie odsłania mi plecy. Do kompletu dołożyłam cieniutką czapkę i rękawiczki ICEWEAR. Moje ręce dość szybko marzną, wiec do jazdy na rowerze wczesną wiosną i jesienią zawsze zakładam cienkie rękawiczki. Te prezentowane na zdjęciu mają specjalne naszywki umożliwiające obsługę ekranów dotykowych.

 

Ulubiony dodatek

 

torebka-wittchenZdjęcie – Instagram, torebka – Wittchen

 

Torebka Wittchen, którą dostałam od męża na imieniny. Tak ją polubiłam, że noszę na okrągło. Ma formę listonoszki, jest całkiem pojemna, mieszczę w niej wszystkie niezbędne rzeczy. Kolor karmelowy sprawdza się przez cały rok, pasuje do letnich jak i zimowych zestawów. Świetnie pasuje do stylu casualowego, który najczęściej noszę. Torebka jest wykonana ze skóry naturalnej.

 

Ulubiony zdrowy rytuał

 

czystek

Od miesiąca piję czystek. Ma mnóstwo dobroczynnych właściwości. Jest bogaty w polifenole, wspomaga układ immunologiczny, ma właściwości antybakteryjne, antywirusowe, antygrzybiczne i antyoksydacyjne. Hamuje wydzielanie wolnych rodników i działa odmładzająco. Jest polecany na problemy skórne takie jak zanieczyszczenia, czy trądzik. Wspomaga walkę z przeziębieniami, chorobami serca, zaburzeniami pracy jelit, oczyszcza organizm z toksyn. Czystek trzeba pić regularnie przez długi czas, by zauważyć rezultaty. W tym momencie mogę powiedzieć, że moja cera się poprawiła, znacznie łatwiej mi nad nią zapanować.

Piję jedną szklankę dziennie, zalewam jedną łyżeczkę suszu (ważne by liście były cięte, a nie mielone) i parzę przez 4-5 minut. Podobnie jak herbatę zieloną, czystek można parzyć wielokrotnie. Możecie go kupić na przykład tutaj.

 

 

To tyle jeśli chodzi o moich ulubieńców marca, z pewnością macie swoich faworytów filmowych, blogowych, kosmetycznych, czy zakupowych. Zerknijcie też do ulubieńców stycznia i dajcie znać jakie są Wasze polecenia.

 

Zapisz się na Kameralny Newsletter, odbierz darmowy e-book – Jak pozycjonować bloga i zyskaj dostęp do dodatkowych materiałów i treści :)

Jeśli podobał Ci się wpis, proszę udostępnij go dalej. Dziękuję! :)




Podobne wpisy