Co jakiś czas napotykam od Was sygnały, że ciężko Wam rozstać się z nienoszonymi ubraniami, które są w dobrym stanie. Motywów, dla których je zostawiacie jest kilka. Trudno pozbyć się rzeczy, do których jesteście przywiązani. Ubrania lub dodatki wiążą się ze wspomnieniami, stają się sentymentalnymi pamiątkami. Drugim powodem jest ich nienaganny wygląd. Jak wyrzucić coś, co jest dobre? To spore marnotrawstwo. Doskonale rozumiem takie podejście. Trzecim najczęściej pojawiającym się powodem jest argument, bardzo słuszny zresztą, powracającej mody. W rezultacie mamy w szafie znacznie więcej ubrań niż potrzebujemy. Trudniej jest nam dobierać je w sensowne zestawy, bo im więcej mamy, tym łatwiej o chaos.
Dlaczego warto oczyścić szafę z nienoszonych rzeczy i czemu to takie ważne?
- Łatwiej odnajdziemy własny styl. Gdy zostawimy tylko te ubrania, które lubimy i chętnie nosimy, od razu zarysują się nasze upodobania. Dostrzeżemy atuty i braki naszej garderoby, stworzymy listę zakupową, którą będziemy mogły sukcesywnie realizować.
- Łatwiej utrzymamy porządek w szafie, która nie jest przepełniona ubraniami. Rzeczy wiszą swobodnie na wieszakach, nie gniotą się i mamy do nich szybki dostęp. Jesteśmy w stanie zapanować nad całością, co przy dużej liczbie ubrań jest trudne.
- Tworzenie zestawów i wybór ubrań na każdy dzień stanie prostsze i przyjemniejsze. Będziemy wiedziały, czego potrzebujemy, by stworzyć garderobę dostosowaną do naszych aktywności.
Jak bezstresowo oczyścić szafę ze zbędnych ubrań?
Przede wszystkim warto uświadomić sobie od jak dawna nie nosimy konkretnych rzeczy. Jeśli czegoś nie nosimy od kilku lat, prawdopodobieństwo, że nie założymy tego przez następnych kilka jest bardzo duże. Ja daję sobie zazwyczaj dwa sezony. Jeśli czegoś nie założę przez dwa sezony wiosenne, letnie, zimowe i jesienne oznacza to, że raczej już nigdy tego nie założę.
Pamiętajcie również, że nawet jeśli moda na daną rzecz wróci, to za każdym razem wygląda nieco inaczej. Fason, materiały, faktury i kolory są inne niż kilka lub kilkanaście lat temu. Dobieranie ubrań vintage jest sztuką i trzeba sporych umiejętności, by ubraniem nie dodać sobie lat. Czasem wystarczy jedynie element w starym stylu. Ja jednak lepiej czuję się wśród klasycznych fasonów, które nie wychodzą z mody.
Zasada 3 P, którą czasem stosuję podczas porządków w domu, mówi o tym, że warto pozbyć się tego, co nie jest piękne, pożyteczne lub pamiątkowe. Reguła ta nie zawsze sprawdza się w przypadku ubrań, bo coś co jest pamiątkowe, może nie być pożyteczne i piękne. Jeśli ciężko nam się rozstać z rzeczami, które budzą w nas duży sentyment, postarajmy się znaleźć dla nich specjalne miejsce. Niech to będzie jedno pudełko pamiątek. Warto je jednak dobrze przejrzeć, by nie znalazły się w nim rzeczy, które być może kiedyś były pamiątkami, teraz już nie budzą większych emocji. Niech to będą ubrania i dodatki, co do których jesteśmy pewne. Czasami pamiątki sobie gdzieś leżą, a my nigdy do nich nie zaglądamy. Myślę, że warto w tym wypadku zdobyć się na szczerość wobec siebie i zadać sobie pytanie, czy rzeczywiście będę tęsknić za biżuterią po babci lub sukienką po mamie. Odkąd zaczęłam sukcesywnie pozbywać się rzeczy, jeszcze nie zdarzyło mi się, bym za czymś naprawdę tęskniła.
Co możemy zrobić z ubraniami, których nie nosimy?
- oddać do Domów Pomocy Społecznej – wykaz DPS w całej Polsce
- oddać do Caritasu, najlepiej do punktów przyparafialnych
- sprzedać za pośrednictwem platform sprzedażowych typu olx.pl, allegro.pl, szafa.pl, vinted.pl
- sprzedać za pośrednictwem bloga, Facebooka, Instagrama. To skuteczny i tani sposób
- oddać rodzinie lub znajomym
- oddać, wymienić lub sprzedać za pośrednictwem grup na Facebooku
- wrzucić do kontenera na odzież używaną – kontenery PCK są wyraźnie oznaczone, punkty znajdziecie tutaj
Jak ja to robię?
Przede wszystkim nie dopuszczam do sytuacji, aby nienoszone ubrania piętrzyły mi się w szafie lub kartonach. Staram się zajmować nimi na bieżąco. Dzięki temu mam mniej pracy. Wystawienie dużej liczby ubrań na sprzedaż, zrobienie im zdjęć jest dość kłopotliwe, warto podzielić to na etapy, na przykład sezony i sukcesywnie dokładać nowe rzeczy. Z czasem będzie ich coraz mniej, aż w końcu w naszych szafach zostanie tylko to, co rzeczywiście nosimy. Pojedyncze sztuki wrzucam na grupę sprzedażową na Facebooku, jeśli jest ich więcej korzystam z platform sprzedażowych. Koce, ręczniki, akcesoria wrzucam do kontenera na odzież używaną lub oddaję podczas zbiórki odzieży w mojej okolicy. Część ubrań, które były w bardzo dobrym stanie, ale nie nosiłam ich ze względu na źle dobrany rozmiar, oddałam rodzinie lub znajomym.
Jestem ciekawa jak Wy radzicie sobie z nienoszonymi ubraniami i dodatkami, szczególnie tymi, których ciężko jest się pozbyć. Dajcie znać. Na pewno Wasze doświadczenia przydadzą się innym.
33 komentarze
Wydało się…mam kilka takich ubraniowych grzeszków; ubrania z metkami (często z trzycyfrową ceną, gdzie pierwsza cyfra to nie 1 i nie 2), wiszące na wieszakach od jednego lub dwóch sezonów. Ba, zafundowałam im nawet specjalne pokrowce, żeby się nie niszczyły, czekają na…sama nie wiem, co :/
Nie martw się, każda z nas ma lub miała takie rzeczy, które się nie sprawdziły. Jeśli ich nie nosisz i wiesz, że raczej już ich nie założysz, postaraj się je sprzedać. Wisząc w szafie powodują tylko większe wyrzuty sumienia.
Im mniej mam w szafie tym lepiej się czuję :) A naprawdę mam mało! Gdy przeprowadzałam się w lutym tego roku to wszystkie swoje ciuchy zmieściłam w jednej walizce :) Też zachęcam do regularnego czyszczenia swojej szafy. Nic tak nie poprawia nastroju jak świadomość, że nic się w niej nie marnuje :)
Rzeczy, których już nie noszę dzielę na 4 kategorie – te do odsprzedania, do wydania lub ewentualnej – chociaż to bardzo rzadko następuje wymiany z bliskimi np. mój różowy angorowy kardigan na czarny, ciepły wełniany szal, rzeczy przeznaczone dla potrzebujących, ubrania do wyrzucenie – pozdrawiam serdecznie :)
W przypadku okazyjnych ciuchów warto zastanowić się, czy na pewno się nie przydadzą, nawet jak nie chodziło się w nich kilka sezonów. U mnie tak jest z żakietami, na codzień nie znoszę ich nosić, ale od pewnych okazji wypada, więc wiszą sobie miesiącami, żeby raz, czy dwa zabłysnąć, ale wolę to niż kupować później coś na jedną okazję :-)
Słuszna uwaga! Ubrania na specjalne okazje podlegają trochę innym prawom, możemy nie założyć sukienki przez rok, by potem wystąpić w niej na weselu u znajomych. Ja natomiast staram się kupować takie rzeczy, które mogę nosić także podczas innych okazji, więc nie mam bardzo strojnych sukni tylko takie, które w zależności od dodatków mogę założyć na różne okazje. :)
ja też się tak staram robić, ale żakiety to jednak dla mnie bardzo „galowy” strój, a nie udało mi się jeszcze znaleźć bardzo ładnego, eleganckiego sweterka, który może zastąpić żakiet. Daleko mi do szafy o której piszesz, ale i tak robię postępy :-) aa i przyszło mi jeszcze do głowy, że można oddać do domów dziecka.
Ja wyrzucam bez litości i sentymentów, nie chce mi się bawić w odsprzedawanie, nie mam na nie czasu. Mało ekologiczne podejście, ale co tam ;) Nie wrzucam ich do kontenerów tylko zostawiam pod altanką – zazwyczaj znikają bardzo szybko, komuś się przydają i bardzo dobrze.
Skoro nie lądują w koszu na śmieci, to jesteś ekologiczna. :)
Najgorsze przerabiam na ściereczki do butów albo wrzucam do klatki moich zwierzaków jako legowiska – lubią się w nich mościć ;)