fbpx

5 rzeczy, które przestałam kupować

by Dorota Zalepa
39 komentarzy

Lubię stawiać przed sobą różne wyzwania. Kształtują charakter, pomagają w pracy nad sobą, odkrywają nasze potrzeby. Mogą to być wyzwania związane z treningiem, odżywianiem, poszukiwaniem własnego stylu lub kupowaniem. Kiedyś chciałabym podjąć się wyzwania takiego jak Marta Sapała w swojej książce Mniej – rok bez zakupów, ale myślę, że na tym etapie nie jestem jeszcze gotowa. Za to są rzeczy, z kupowania których zrezygnowałam i uważam to za swój mały sukces.

 

1. Magazyny modowe

Kiedyś kupowałam kilka, jak nie kilkanaście magazynów w miesiącu. Często zdążyłam je jedynie przekartkować. W wielu z nich brak było wartościowych treści, a niektóre składały się w większości z reklam. Przychodził kolejny miesiąc, a czasopisma kusiły mnie na półkach sklepowych, więc sięgałam po nie przy okazji zakupów spożywczych. Po kilku miesiącach sterta przekartkowanych magazynów gotowa była do wyrzucenia. Myślałam sobie, że w końcu mam prawo do odrobiny przyjemności. Konsekwencje jednak były dużo dalej idące. Co miesiąc z mojego portfela ubywało około 50 złotych na gazety. To mało i dużo zarazem. Jeśli podliczymy moje wydatki roczne, będzie to już 600 zł! W to miejsce mogłabym kupić wełniany płaszcz, albo skórzaną kurtkę, które z pewnością przetrwałyby kilka lat, albo wyjechać na weekend do SPA lub też zaoszczędzić pieniądze na jakiś konkretny cel.

Od kilku miesięcy bardzo sporadycznie kupuję jakiekolwiek gazety. Nie zrezygnowałam z nich zupełnie, ale postanowiłam kupować je tylko wtedy, gdy przeczytam to co już mam. Czasem jest to jedno czasopismo na dwa-trzy miesiące. Przywiązuję też dużą wagę do zawartości. Obecnie, raz na dwa-trzy miesiące kupuję magazyn Pani i Kukbuk. Te dwa czasopisma uznałam za na tyle inspirujące i wartościowe, że chętnie zagłębiam się w lekturę.

2. Kosmetyki kolorowe

Moja kosmetyczka z kolorówką jest bardzo minimalistyczna. Zawiera się w niej po jednym egzemplarzu tuszu, cieni, podkładu, różu (nie liczę rzeczy, które otrzymałam w prezencie, bo sama ich nie kupiłam). Nie potrzebuję kilku paletek cieni, podkładów i pudrów. Wystarczą te, które mam, o ile oczywiście są dobrze dobrane do mojego typu skóry i urody. Gdy tylko znajdę swojego ulubieńca, jestem mu wierna przez długi czas. Stosuję jedną kluczową zasadę. Kupuję kolejny produkt w momencie, gdy poprzedni się zużyje. Podobną zasadę stosuję wobec kosmetyków do pielęgnacji. Jest ich więcej, ze względu na różne współprace, ale nowości pojawiają się w miejsce pustych opakowań.

 

3. Pamiątki z podróży

Kiedyś przywoziłam pamiątki z każdej podróży. W rezultacie moje mieszkanie było wypełnione różnymi ozdobami, które tworzyły zbiorowisko zupełnie niepasujących do siebie przedmiotów. Czapka i figurki z Uzbekistanu, kieliszki z Korei, papirus z Egiptu, wazoniki, talerze itd. Choć pamiątki były urocze i przywoływały miłe wspomnienia w mieszkaniu nie wyglądały ładnie, a dodatkowo miałam dużo więcej sprzątania. Obecnie jestem zwolenniczką przywożenia pamiątek użytecznych, lub takich, które dobrze komponują się z naszym wnętrzem. Wychodzę z założenia, że obecnie można kupić praktycznie wszystko bez wychodzenia z domu, więc nie muszę przywozić ze sobą nadbagażu. Z ostatnich podróży przywiozłam coś do jedzenia – przyprawy, oliwę, wino, czy kosmetyki. Jedynym odstępstwem od reguły są magnesy na lodówkę, które przywożę od wielu lat.

 

4. Książki w hurtowych ilościach

Bardzo lubię książki. Oprócz tego, że staram się jak najwięcej czytać, pięknie wyglądają w mieszkaniu. Nie mam jednak tak dużej biblioteczki, więc te, które przeczytałam oddaję lub sprzedaję (za jakiś czas zorganizuję kolejną wymianę książkową na blogu). Część książek po prostu dostaję w prezencie. Kupuję coś dopiero wtedy, gdy nie mam co czytać lub potrzebuję jakiejś konkretnej książki  ze względu na posty blogowe. Do łask wróciła także biblioteka. Jest to dużo bardziej ekonomiczne rozwiązanie dla portfela i ekologiczne dla środowiska.

5. Ubrania kiepskiej jakości

To nie znaczy, że nie trafiają mi się buble zakupowe. Nigdy do końca nie przewidzimy jak ubranie będzie prezentowało się po praniu i kilku miesiącach użytkowania. Czasem skusi mnie coś co w sklepie wygląda fajnie, jednak w codziennym użytkowaniu już się nie sprawdza. Ale dzięki rozważnym zakupom i zwracaniu dużej uwagi na jakość odzieży, zdarzają się coraz rzadziej. Przede wszystkim zupełnie zrezygnowałam z zakupu odzieży z akrylu. Ograniczyłam poliester tylko do ubrań sportowych, ewentualnie niewielkiej domieszki do tkanin. Zwracam uwagę na cenę, rzadko zdarza mi się kupić coś bardzo drogiego, wtedy decyzja jest mocno przemyślana i chętnie wykorzystuję wyprzedaże do zakupu odzieży, która jest na mojej liście. Naturalne materiały też mają swoje wady, ale zapewniają większy komfort noszenia, są przyjemniejsze dla skóry (może poza niektórymi gatunkami wełny), oddychają. Jednak są trudniejsze w konserwacji, gniotą się i musimy o nie odpowiednio dbać, by posłużyły nam dłużej.

 

 

Nie popadam w jakiś radykalizm jeśli chodzi o kupowanie nowych rzeczy, nie jestem też minimalistką i nie lubię skrajności. Staram się podchodzić do zakupów rozsądnie i walczyć ze swoim własnym konsumpcjonizmem. Aspekt ekologiczny i ekonomiczny ma dla mnie duże znaczenie. Nie lubię gdy w moim niewielkim mieszkaniu jest wiele niepotrzebnych rzeczy i dbam o jego przestronność. Myślę że z czasem do mojej listy będą dochodziły kolejne rzeczy, których zakup będę ograniczać. Na dzień dzisiejszy ta piątka jest moim małym sukcesem.

 

Jestem ciekawa jakich rzeczy już nie kupujecie, albo nigdy nie kupowaliście w ilościach hurtowych. Czy nakładacie na siebie jakieś ograniczenia po to, by podratować budżet domowy, zaoszczędzić pieniądze na jakiś konkretny cel lub walczyć z nadmierną konsumpcją? A może zauważyliście, że niektóre zakupy wymykają się spod kontroli? 

[fb_button]

 

Zapisz się na Kameralny Newsletter i zyskaj dostęp do dodatkowych materiałów i treści. Dołącz do grupy, by wspólnie inspirować się do życia w rytmie slow.

Zapraszam Cię także na mój Fan Page na Facebooku oraz Instagram, gdzie wrzucam różne anegdotki z życia i niepublikowane wcześniej zdjęcia :)

Jeśli podobał Ci się wpis, proszę udostępnij go dalej. Dziękuję! :)




Podobne wpisy

Close