fbpx

Po 7 latach stał się cud – będę mamą!

by Dorota Zalepa
152 komentarze

W sumie to nie wiem od czego zacząć, ale chyba zacznę od początku. Zawsze wiedziałam, że chcę mieć rodzinę, męża, dzieci, domek na wsi, z ogródkiem i hamakiem, a nawet psa. Wierzę, że każdy z nas jest powołany w życiu do tworzenia konkretnego dzieła. Jesteśmy obdarzeni talentami i pragnieniami, które są gdzieś głęboko wyryte w naszej duszy. Moim pragnieniem było posiadanie rodziny, ale nie tylko. Mam ambicję by się realizować, tworzyć coś swojego, żyć pasją i marzeniami. Kocham podróże, fotografię, aktywność fizyczną, a także blogowanie, które daje mi duże poczucie spełnienia. Mam wspaniałą rodzinkę, za którą jestem wdzięczna Bogu, bo wiem, że to dzięki Niemu w moim życiu pojawił się mąż, na którego mogę liczyć, moja ostoja i opoka, a także synek, który przewrócił moje życie do góry nogami i sprawił, że nareszcie poczułam, że żyję dla kogoś.

Od zawsze pragnęłam, by mój syn miał rodzeństwo. Życie jedynaka jest obarczone wieloma wyzwaniami i wiem, że ten brak rodzeństwa, osoby,  z którą mógłby się dzielić, odbija się na jego życiu. Jednak nie zawsze wszystko idzie po naszej myśli. Pamiętam jak planowałam kiedyś, że sport będzie wypełniał moje życie do 35 roku, zaliczę ze dwie Olimpiady, a o rodzinie pomyślę później, jak już osiągnę wszystko co jest do zdobycia. Plany zupełnie się nie sprawdziły i teraz z perspektywy czasu wiem, że to wszystko miało ogromny sens. Widzę gdzie jestem, z kim dzielę moje życie, smutki i radości i nie chciałabym zmienić biegu wydarzeń za nic w świecie.

 

Walka z niepłodnością – dlaczego nie mogłam mieć więcej dzieci?

 

Przez 7 lat starałam się o drugie dziecko. Choć przez cały ten czas miałam nadzieję, że będzie mi dane zostać mamą, z roku na rok moje szanse malały. Zbliżam się do czterdziestki i dobrze wiem, że wiek nie działa już na moją korzyść. Wszelkie wizyty u lekarzy kończyły się tak samo. Nikt absolutnie nie mógł mi pomóc, badania wychodziły dobrze, ale problem z płodnością jednak gdzieś był. By podjąć się kompleksowego leczenia niepłodności musiałabym rozpocząć długą i drogą procedurę w innym mieście. W Olsztynie nie ma wielu lekarzy, którzy wyłamują się schematom i działają szerokotorowo. Oczywiście wiedziałam, że są granice, których nie chcę przekraczać. Nie chciałam aż nadto ingerować w to, co jest dziełem Boga, także in-vitro od początku nie wchodziło w grę. Postanowiłam zrobić to, co mogłam u siebie na miejscu i spróbować choć trochę odpuścić temat dziecka. Starałam się pogodzić z myślą, że nie będę mieć więcej dzieci i cieszyć się z tego co mam. A mam przecież cudownego synka.

Rok temu trafiłam, w sumie to kilka razy trafiałam na modlitwę – Nowennę Pompejańską, nazywaną modlitwą nie do odparcia. Polega ona na zmawianiu różańca przez 54 dni w jednej konkretnej intencji. Początkowo nie chciałam jej podjąć, bo jest wymagająca i długa, ale ona pukała do mnie niemal z każdej strony, postanowiłam spróbować. Powierzyłam moje pragnienie Bogu i za wstawiennictwem Maryi modliłam się o drugie dzieciątko.

I tak oto jestem w ciąży. JESTEM W CIĄŻY!!! Po tylu latach starań, nadziei, pragnień, badań, modlitw, ale też zwątpienia i smutku, nareszcie noszę w sobie życie. To jest dla mnie niesamowity cud. Do tej pory nie mogę w to uwierzyć. Będę mamą po raz drugi. To radość, której nie da się opisać. To ogromna wdzięczność i pewność, że zostałam wysłuchana.

 

Pierwszy trymestr i moje obawy

 

Obecnie jestem w 5 miesiącu ciąży i już wiem, że będę miała drugiego synka! Początki nie były łatwe. Było dużo stresu, ze względu na to, że ciąża była zagrożona i bałam się, że mogę ją stracić. Teraz kiedy wszystko się uspokoiło i kiedy badania wychodzą dobrze, mogę odetchnąć i cieszyć się z tego czasu, który mam. To będzie rewolucja. Ciężko nam będzie pomieścić się w mieszkaniu, w którym są tylko dwa pokoje, ale przecież nie to jest najważniejsze. W planach mamy powiększenie lokum. Na spokojnie i bez ciśnienia, po kolei.

Pierwszy trymestr ciąży był dla mnie bardzo trudny. Teraz jest zupełnie inaczej niż za pierwszym razem. Byłam dużo młodsza, silniejsza, mega wysportowana i ciąża przebiegała bez większych problemów. Obecnie odczuwam różne dolegliwości. Trudniej wysiedzieć na zajęciach fotografii, szybciej dopada mnie zmęczenie i zadyszka, bolą plecy i męczy nieustanna bezsenność. Trudno jest mi odsypiać w dzień, bo gdy budzę się czuję się mocno skołowana i robi mi się niedobrze. Przez pierwsze 4 miesiące miałam mdłości przez 24 godziny na dobę. Mdliło mnie o każdej porze dnia i nocy i absolutnie żadne sposoby nie pomagały. Nie wiem czy zauważyliście, ale wtedy było mnie trochę mniej zarówno na blogu jak i w mediach społecznościowych. Teraz jest lepiej, aczkolwiek długie przesiadywanie przed komputerem bardzo męczy. Muszę się oszczędzać, bo jednak w moim wieku, ciąża jest większą rewolucją, niż gdy byłam młodsza.

Nie powiem, bym nie miała obaw. Boję się o zdrowie dziecka, boję się porodu (pierwszy poród odbył się przez cesarskie cięcie) i tego, jak poradzę sobie po narodzinach. Już zapomniałam jak to jest mieć takiego małego szkraba w domu. Niemniej wiem, że nie jestem sama. Mam przy boku męża i synka, dla którego wiadomość początkowo była szokiem, mamę i rodzeństwo. Wiem, że jest przy mnie Pan Bóg, który opiekuje się wszystkimi swoimi dziećmi.

 

Co to oznacza dla bloga?

 

Blog oczywiście nie zmieni się w bloga parentingowego, ale ze względu na to, że poruszam na nim tematy związane z moim życiem w wersji slow, myślę, że dojrzałe macierzyństwo, szukanie równowagi i wyciszenia w sytuacji, gdy znacznie o nie trudniej, pomogą wielu aktualnym i przyszłym mamom. Wielokrotnie nie mogłam odnieść się do sytuacji kobiet, które mają małe dzieci i pisały mi, że wygospodarowanie czasu dla siebie, graniczy z cudem. Oczywiście pamiętam te czasy, zanim mój synek poszedł do przedszkola, a ja pracowałam na etacie i prowadziłam działalność, ale teraz jest znacznie prościej. Mam sporo czasu na pracę, kiedy synek jest w szkole. Wiem, że to się zmieni. Wolę pisać o moich aktualnych doświadczeniach, niż wyimaginowanych sytuacjach. Z drugiej strony tematyka bloga w dużej mierze zależy od Was. Także jeśli macie jakieś pomysły, albo chciałybyście, bym poruszyła jakieś tematy, dajcie koniecznie znać. Możecie napisać w komentarzu lub napisać do  mnie maila. Zostawiam także formularz do anonimowych pytań, pytajcie o cokolwiek.

 

Muszę przyznać, że już nie mogłam się doczekać, kiedy wreszcie będę mogła podzielić się z Wami tą wiadomością. Robienie zdjęć bez brzuszka zrobiło znacznie trudniejsze, tym bardziej, że jak na piąty miesiąc mój brzuch jest sporych rozmiarów. Podobno kolejna ciąża jest szybciej widoczna. Pamiętam, że za pierwszym razem, dopiero pod koniec czwartego miesiąca zaczynał zarysowywać się kształt ciążowego brzuszka. Praktycznie do końca ciąży nie musiałam kupować żadnych ubrań ciążowych, a teraz już w 3 miesiącu nie byłam w stanie dopiąć dżinsów. A tak przy okazji, następna Kameralna Szafa będzie w wersji ciążowej. To wyjątkowy czas i bardzo cieszę się, że mogę w końcu się nim z Wami dzielić.

 

Jeśli podobał Ci się wpis, proszę udostępnij go dalej. Dziękuję! :)




152 komentarze
20

Podobne wpisy