fbpx

Jak być slow, kiedy na nic nie masz czasu?

by Dorota Zalepa
62 komentarze

W ostatnim poście jedna z Czytelniczek – Gaja – zapytała w komentarzu: Czy pracując na etacie da się ułożyć wolne popołudnie tak, by nie ganiać od zadania do zadania z wywieszonym jęzorem, a posiłków nie wchłaniać w biegu…? Jest to bardzo ciekawe pytanie, odpowiedź nie jest oczywiście taka prosta, bo wszystko zależy od rodzaju naszej pracy i obowiązków domowych, ale generalnie da się! Wszystko rozbija się o dobrą organizację czasu pracy i ustalenie priorytetów. Mamy tendencję do zajmowania się rzeczami, które nie są istotne i ani odrobinę nie przybliżają nas do realizacji celów. Jeśli policzymy ile czasu spędzamy na przeglądaniu Facebooka, Instagrama, blogów w czasie, który przeznaczyliśmy na pracę, to wyjdzie nam całkiem pokaźny wynik. Bardzo pilnuję się, by podczas pracy zupełnie odciąć się od social mediów. To ogromne pożeracze czasu.

 

Ustalam priorytety

 

Przede wszystkim warto zrobić listę zadań na dany dzień. Ale taką szczerą, którą da się zrealizować. Nie sposób wpisać na nią dwadzieścia punktów i odhaczyć zaledwie trzy, lepiej wpisać tyle zadań, ile uda nam się wykonać. Ustalam priorytety na dany dzień. Na przykład dzisiaj po pracy muszę zrobić zakupy, obiad, napisać post na bloga, przeczytać materiały potrzebne do pracy na następny dzień, uporządkować faktury. Ustalam więc co jest dla mnie najważniejsze i zabieram się za to w pierwszej kolejności. Gdzie tutaj miejsce na bycie slow, skoro przede mną jeszcze tyle pracy, a doba przecież się nie wydłuży? Dla mnie takim zwolnieniem w ciągu dnia, jest spokojny posiłek w gronie rodziny. Samo jego przygotowanie może być relaksujące, jeśli odpowiednio do niego podejdziemy. Nie jedzmy na kolanie z dokumentami w ręku, zazwyczaj i tak nic nie przyspieszymy, bo ani nie przeczytamy z uwagą, ani nie zjemy w spokoju. Celebrujmy czas spędzony z rodziną. Slow life nie polega na ograniczaniu zadań, ale na skupieniu uwagi na tym co jest dla nas ważne i wyrwaniu z tego upchanego grafiku, czasu dla siebie i bliskich.

 

Równowaga

 

Gaja w dalszej części komentarza napisała – życie trochę weryfikuje moją postawę, bo jeśli wybiorę czyste slow to połowa czynności z organizera zostaje niezrealizowana :-/ Wiem, plany też muszą ulec zminimalizowaniu, ale po pracy chciałoby się jeszcze ciekawie pożyć, zrobić to i owo, poczytać, popisać, pobiegać… I na to musimy znaleźć czas. Równowaga jest dla mnie niezwykle ważna, nie mogę wypełniać całego dnia pracą. Nawet jeśli przede mną ważny i pracochłonny projekt, muszę znaleźć w ciągu dnia czas dla siebie. Warto wykorzystać przerwy w pracy na ładowanie baterii – posiłek, krótki spacer, spokojna kawa z książką w ręku. O ile w pracy na etacie musimy być cały czas w gotowości, przestrzegać pewnych norm panujących w danej firmie, o tyle po pracy, to my ustalamy zasady. Pracowałam na etacie, jednocześnie prowadziłam firmę i zajmowałam się domem, rodziną. Nie jadałam na mieście, w większości gotowałam obiady w domu. Starałam się planować posiłki i zawsze robiłam podwójną ilość, by mieć obiad na dwa dni. Do dziś tak robię. Dzielę się obowiązkami domowymi z mężem. Dzięki czemu, mam więcej czasu na pisanie bloga.

 

Jeśli nie znajdę w swoim życiu czasu na odpoczynek, rozwój osobisty, rozrywkę, sport, bardzo szybko mój organizm to odczuje, czy to pogorszeniem stanu zdrowia, czy spadkami nastroju. Jeśli siedzę nad pracą do późnych godzin wieczornych i nie robię w trakcie przerw na zdrowy posiłek, drobne ćwiczenia, czy nawet drzemkę, szybko tracę siły. Higiena pracy jest dla mnie ogromnie ważna i muszę jej bardzo ściśle przestrzegać.

 

Łączę różne aktywności

 

Jestem zwolenniczką łączenia różnych czynności, o ile oczywiście dadzą się połączyć. Wiem, że wiele coachów radzi by w danym momencie zająć się jedną czynnością i po części zgadzam się z nimi, ale są aktywności, które spokojnie da się połączyć. Od roku biegam, ale dopiero od m-ca biegam co drugi dzień. Bez względu na pogodę, nawet w deszcz. Podczas biegania słucham podcastów o social mediach, marketingu internetowym, czy audiobooków. To już dwie rzeczy, a żeby było jeszcze efektywniej, słucham ich po angielsku. Mam więc takie trzy w jednym. W tym przypadku połączenie tych czynności ma same korzyści. Słuchając ciekawych podcastów, uczę się nowych rzeczy, nie myślę o bieganiu i męczę się mniej, poprawiam także umiejętność słuchania w języku angielskim. Po miesiącu takich praktyk moja zdolność rozumienia ze słuchu, znacząco się poprawiła. Nawet bierne słuchanie wpływa pozytywnie na naukę języka obcego.

 

Czas dla siebie

 

Slow life nie oznacza zmniejszenia zadań w grafiku, tak jak napisała Gaja w komentarzu. Nie musimy ograniczać ilości zadań, jeśli nie chcemy, bądź nie mamy takiej możliwości. Musimy jednak w tym grafiku uwzględnić czas dla siebie. Dobre planowanie to klucz do sukcesu.

Wstaję o szóstej rano. Muszę zrobić śniadanie, kanapki, odprowadzić dziecko do szkoły. Mam na to godzinę. Kiedyś, szczególnie na początku blogowania, pierwszą czynnością po przebudzeniu było włączenie telefonu i przejrzenie powiadomień w social mediach i skrzynki mailowej. Oczywiście nie byłam w stanie zrobić tego dokładnie, bo czas mnie gonił. Traciłam cenne minuty, które mogłam poświęcić na spokojne śniadanie z rodziną. Teraz włączam telefon dopiero, gdy mogę spokojnie zabrać się do pracy. Te kilkanaście minut przy śniadaniu jest właśnie przykładem celebrowania życia. Staram się również, by wieczory były offline. Zostawiam pracę za sobą, idę biegać, czytam lub oglądam film.

 

Zdrowy styl życia

 

Slow life to także zdrowy styl życia, który sprawia, że zarówno praca jak i odpoczynek stają się bardziej efektywne. Wysiłek fizyczny jest niezbędny do osiągnięcia równowagi, dla mnie idealny jest ten na świeżym powietrzu, który sprawia, że dotleniam organizm, pobudzam krążenie i całkowicie się odstresowuję. Po takim seansie czuję się jak nowo narodzona. Jeśli nie macie ochoty biegać, wybierzcie się na spacer, ważne by nie spędzać całego dnia w pomieszczeniu. Druga sprawa to odżywianie. Od dwóch lat staram się odżywiać zdrowo. Dokonałam rewolucji w sposobie odżywiania po lekturze książki J. Bator Zamień chemię na jedzenie. W mojej lodówce nie ma wysokoprzetworzonej żywności. Sprawdzanie składów na etykietach produktów spożywczych weszło mi w nawyk do tego stopnia, że podczas każdych zakupów, bez względu na to gdzie aktualnie przebywam, czytam składy i wybieram te najlepsze. Nawet w Chorwacji, mimo tego, że nie rozumiałam dobrze tekstu, intuicyjnie wybierałam zdrowsze produkty. Zawsze mamy wybór. Dlatego u mnie nie ma jedzenia w biegu. Jeśli zwracamy uwagę na to co kupujemy, to przygotowując sobie drugie śniadanie do pracy, siłą rzeczy użyjemy zdrowszych produktów.

 

Akceptacja

 

Owszem bywają dni, kiedy nie wyrabiam się z niczym, a wieczorem mam ogromne poczucie winy, że nie zdążyłam zrealizować swoich planów, po części dlatego, że nałożyłam na siebie zbyt dużo, ale też dlatego, że czas przeleciał mi przez palce podczas niepotrzebnego przeglądania Internetu. W tym momencie nie pozostaje mi nic innego, jak zaakceptować taki stan rzeczy. Najgorsze co możemy zrobić, to zacząć się obwiniać i wmawiać sobie, że nie jesteśmy dość dobrzy. To szybka droga do zaniżania własnej wartości. Trudno, dziś nie dałam rady, ale mogę popracować nad tym jutro. Nie możemy być dla siebie zbyt surowi. Pamiętajmy, że nie da się być doskonałym we wszystkim, akceptacja siebie i miejsca, w którym aktualnie się znajdujemy jest pierwszym krokiem na drodze do rozwoju. Dopiero wtedy możemy ruszyć dalej.

 

Jak myślicie, czy da się prowadzić życie w rytmie slow, w momencie gdy jesteśmy przeładowani obowiązkami? Czy jedynym sposobem jest rezygnacja z części zadań i dostrojenie grafiku do naszych aktualnych możliwości? Jak pogodzić prace na etacie z życiem rodzinnym i pasją, jaką jest na przykład blogowanie? Jestem niezmiernie ciekawa jakie są Wasze sposoby na bycie slow.

 

Jeśli chcecie, tak jak Gaja, zadać mi pytanie, napiszcie je w komentarzu pod tym postem. Już jutro rusza Newsletter z mini-kulisami blogowania.

Jeśli podobał Ci się wpis, proszę udostępnij go dalej. Dziękuję! :)




Podobne wpisy