fbpx

Jak obudzić w sobie kobiecość?

by Dorota Zalepa
10 komentarzy

Podczas ostatniej transmisji na żywo na Instagramie padło pytanie, czy poczucie kobiecości pojawia się z wiekiem. Muszę przyznać, że zaczęłam zastanawiać się nad tym w jakich okresach w moim życiu czułam się naprawdę kobieco, a kiedy moje poczucie wartości i akceptacja dla swojego ciała kulały.

 

Gdy byłam bardzo młodą dziewczyną miałam masę kompleksów. Byłam wysoka i chuda. Przewyższałam kolegów z klasy i było mi z tego powodu bardzo źle. Chciałam być niższa, więc garbiłam się, nosiłam buty na płaskim obcasie i modliłam się w duchu, by więcej nie urosnąć. Dobiłam do 179 cm wzrostu. Podpierałam ściany na dyskotekach, bo żaden chłopak nie chciał tańczyć z wyższą dziewczyną. Zresztą ja też się wstydziłam tańczyć z niższymi kolegami, więc unikałam tego typu imprez. Później przyszedł czas na sport i to właśnie on wyleczył mnie z kompleksów. Mój wzrost stał się atutem. Zasięg rąk i nóg pozwalał mi kontrować przebieg walki z niższymi zawodniczkami. W końcu mogłabym być dumna z tego ile mierzę.

Wtedy jednak nie skupiałam się za bardzo na swojej kobiecości. Miałam 13 lat, gdy zaczęłam trenować, więc kobiecość dopiero się we mnie rodziła.

Jako dwudziestoparoletnia dziewczyna lubiłam podkreślać swoje atuty. A były nim nogi. Biustem nie mogłam się nigdy pochwalić, ale nogi miałam długie i zgrabne. Nie stroniłam więc od spódnic i sukienek przed kolano. Czułam się pewna siebie, a ta pewność siebie emanowała na zewnątrz. Na imprezach nie stałam już pod ścianą, nawet wtedy gdy zakładałam obcasy.

W moim życiu bywały różne okresy. Raz czułam się atrakcyjnie, innym razem nie miałam ochoty patrzeć na swoje odbicie w lustrze. Dziś mogę stwierdzić, że nad poczuciem kobiecości warto pracować. Teraz gdy jestem w ciąży, pomimo tego, że moja figura pozostawia wiele do życzenia i nie mówię już o rosnącym brzuszku, ale biodra i uda dość mocno się zaokrągliły, czuję się kobieco jak nigdy przedtem. Macierzyństwo wpływa na moje poczucie kobiecości pozytywnie. Wiem, że będę mamą, tak długo czekałam na ten moment, że pragnę czerpać z niego jak najwięcej. Chętniej staję przed obiektywem, starając się uwiecznić ten stan, codziennie staram się choć trochę podkreślić moją urodę makijażem, zadbać o włosy i ciało. Czuję się świetnie w swoim ciele, mimo że przecież nie mam wymiarów 90-60-90, które notabene nie istnieją.

Dzięki doświadczeniu macierzyństwa dowiedziałam się, że kobiecość nie zależy od wieku, rozmiaru, wzrostu, wagi, ale przede wszystkim od naszego nastawienia do własnego ciała. Od tego, czy jesteśmy dumne z tego, że jesteśmy kobietami, dbamy o siebie, z przyjemnością patrzymy na swoje odbicie w lustrze i uśmiechamy się do siebie i innych. Kształty Marilyn Monroe, Jennifer Lopez, Monici Bellucci odbiegają od standardów urody narzucanych nam przez media. Wszystkie mają kobiece kształty, krągłości, które niejednokrotnie chcemy zatuszować strojem. A jednak one uczyniły z nich swoje atuty i stały się symbolami kobiecości wszech czasów. Takimi symbolami nie są modelki w wybiegów.

Jednak kobiecość nie objawia się tylko w ciele. To także nasze wewnętrzne usposobienie. Jesteśmy opiekuńcze, troskliwe, potrafimy dostrzegać potrzeby innych, często stawiając je ponad własnymi, zauważamy detale, których mężczyźni nie widzą, mamy wyczucie smaku i stylu, potrafimy zachwycać się pięknem tego świata, jesteśmy utalentowane, mądre, empatyczne. Mamy tyle do zaoferowania i przede wszystkim mamy w sobie ogromne pokłady miłości. Bądźmy z tego dumne! Mój synek mówi, że jak jego brat przyjdzie na świat, to nie będzie miał już mamy tylko dla siebie. A ja mu tłumaczę, że mam w sobie tyle miłości, którą mogę rozdzielić na znacznie większą, niż dwójka, gromadkę dzieci i że może być pewien, że nasze relacje nigdy się nie zmienią.

To prawda, że kobiecość rodzi się z wiekiem. Patrząc na siebie sprzed 15 lat, kiedy garbiłam się, by nie być tak wysoka, widzę piękną i młodą dziewczynę, która powinna być dumna z tego kim jest i jak wygląda. Jest wyjątkowa i jedyna w swoim rodzaju. Z wiekiem często żałujemy, że gdy byłyśmy młodsze nie akceptowałyśmy siebie. Patrzymy na nasze zdjęcia z przeszłości i nie rozumiemy tych kompleksów, nie widzimy mankamentów urody, które spędzały nam sen z oczu. Widzimy piękno, młodość, radość, energię. Z wiekiem przestajemy przejmować się takimi „drobnostkami”, które próbowałyśmy za wszelką cenę ukryć, często przyjmując karykaturalne pozy, lub ubierając zupełnie nie po naszemu. Kobiecość to akceptacja tego kim jesteśmy i jak wyglądamy, to duma z naszej wyjątkowości w każdym wieku i rozmiarze, to nie przebieranie się za kogoś kim nie jesteśmy i nie zakładanie maski, to przede wszystkim odnajdywanie siebie, swojego stylu, podkreślanie własnej osobowości, życie w prawdzie, rozwijanie swoich pasji i zainteresowań, dbanie o swoje ciało, wewnętrzna radość, i szczery uśmiech.

A czym dla Was jest kobiecość? Czy według Was poczucie kobiecości rodzi się z wiekiem?

 

Jeśli podobał Ci się wpis, proszę udostępnij go dalej. Dziękuję! :)




Podobne wpisy