fbpx

Jak zapanować nad negatywnymi emocjami?

by Dorota Zalepa
26 komentarzy

Dziś Międzynarodowy Dzień Walki z Depresją. Myślę, że wielu z nas, w którymś momencie życia zastanawiało się, czy jego przygnębienie nie jest przypadkiem objawem depresji. Trzeba sobie uświadomić, że depresja to choroba, która wymaga leczenia, niejednokrotnie farmakologicznego, a już na pewno konsultacji ze specjalistą. Depresja bardzo ogranicza zdolność człowieka do czerpania radości z życia, utrudnia jakąkolwiek aktywność. Wiem, bo wiele lat temu miałam w swoim życiu epizod depresyjny. Wyszłam z niego obronną ręką i nauczyłam się walczyć z pierwszymi symptomami depresji. Nauczyłam się także, że to ode mnie zależy, czy jestem szczęśliwa.

 

Jestem szczęśliwa. Tak całkowicie i szczerze. Nawet jeśli dopadają mnie spadki nastroju (a dopadają), wiem, że jest dobrze. Bo żyję wśród ludzi, których kocham i którzy kochają mnie. Mam o kogo dbać i komu zrobić frittatę na śniadanie. Mieszkam blisko lasu, jestem zdrowa, robię to co kocham. Nie zawsze tak było. W moim życiu było kilka zakrętów, pewnie jeszcze niejeden przede mną. Nie ważne, bo z każdym kolejnym uczę się jak wychodzić na prostą. I wychodzę. Daję radę. Przezwyciężam kryzysy i staję się silniejsza.

Moje doświadczenia nauczyły mnie jak radzić sobie z przygnębieniem, negatywnymi emocjami i spadkami nastroju.

 Przygnębienie to nic złego

 

Pierwszym sposobem, niezwykle skutecznym jest uświadomienie sobie, że to nic złego, że odczuwamy przygnębienie. Tak się czasem dzieje, mamy prawo do różnych emocji, w tym smutku, zniechęcenia, rozgoryczenia. Czasem jest to sygnał naszego organizmu na przemęczenie i znak, że potrzebujemy odpoczynku. W momencie, gdy przygnębienie i smutek nie przechodzą, albo zdarzają się zbyt często, wpływają niekorzystnie na nasze życie, wtedy warto zacząć działać.

 Styl życia wpływa na nasze samopoczucie

 

Moim ostatnim odkryciem i naprawdę świetnym sposobem stał się zdrowy styl życia. To ruch na świeżym powietrzu plus dobre, zdrowe jedzenie sprawia, że czuję się cudownie. Mam znacznie więcej energii i siły. Oczywiście, że nie mam ochoty wyjść z domu, gdy na dworze jest ciemno, szaro, zimno i pada. Ale robię to na siłę, bo wiem, że gdy wrócę, będę wprost tryskała energią i radością. Mój organizm zostaje dotleniony, przestaję odczuwać chroniczne zmęczenie i jestem bardziej pobudzona do działania.

Znajdź swój własny rodzaj wysiłku fizycznego. Taki, który będziesz uprawiać z przyjemnością. Ja nigdy nie lubiłam biegać. Bo gdy trenowałam wyczynowo, musiałam biegać minimum 3 razy w tygodniu, by utrzymać kondycję. Mój organizm dość szybko się męczył, więc biegłam na siłę, wypluwając przy tym płuca. Właściwy trening, to co innego. Uwielbiałam go, inaczej nie wytrzymałabym tylu lat intensywnych treningów. Teraz pomału wracam do biegania, ale na własnych warunkach. Na spokojnie, bez ciśnienia, skoków na trzy metry, walki o czas i dystans. Biegam tak, by sprawiało mi to przyjemność. I wiecie co? Zaczynam ją odczuwać! Dlatego ważne jest, by znaleźć taki rodzaj wysiłku, który będzie szyty na naszą miarę. Niech to będzie taniec, siłownia, zumba, jazda na rowerze, pływanie czy narty.

 Szczęście jest kwestią wyboru

 

Kolejną metodą walki z przygnębieniem jest uświadomienie sobie, że to my decydujemy. Tak naprawdę to jest moja (i Twoja) decyzja, czy dziś będę przygnębiona, smutna, drażliwa, czy jednak postanowię być radosna i pozytywnie nastawiona do świata. Wymaga to pewnej pracy, niełatwo jest zatrzymać negatywne myśli, one po prostu się pojawiają, ale tłumaczenie sobie, że ten głos w mojej głowie się myli, pomaga. Gdybyśmy nasze myśli rozłożyli na czynniki pierwsze to szybko uświadomilibyśmy sobie, że one są nieprawdziwe. Czasem myśli próbują zaniżyć naszą wartość, słyszymy wtedy, że się do czegoś nie nadajemy, nie jesteśmy dość dobrzy, albo nie wyglądamy jak Claudia Schiffer. Wiecie co ja w takim momencie robię? Zaczynam te myśli ignorować i dalej robię swoje. To nie jest tak, że pozbędziemy się negatywnych myśli, ważne jest to jak my będziemy na nie reagować. Czy poddamy się im, czy raczej będziemy przeciwdziałać. Nie pozwalam im przejąć kontroli nad moim życiem, zepsuć tego co udało mi się osiągnąć. Zamieniam negatywne myśli na pozytywne stwierdzenia, nie pozwalam im się rozbujać, a już na pewno wpływać na moje działanie.

Warto uświadomić sobie, że negatywne myśli pojawiają się niezależnie od nas, one po prostu przychodzą, każdy je miewa w mniejszym, bądź większym stopniu. Akceptuję ten stan rzeczy, niech sobie będą, ale ja im się nie poddaję, ja w nie nie wierzę, ja kieruję moim życiem.

 Działanie jest najlepszym lekarstwem

 

Dobrą metodą walki ze spadkami nastroju jest DZIAŁANIE. Wstaję z kanapy i zaczynam działać. Zawsze jest coś do zrobienia w domu, więc sprzątam, układam pranie, zmywam naczynia, gotuję, wychodzę z domu na spacer, biegam, idę na herbatkę do mamy. Ważne by nie tkwić w jednym miejscu i nie poddać się znużeniu. Nie zawsze mam ochotę na porządki domowe i naprawdę walczę ze sobą by nie zostać cały dzień w łóżku, ale wiem już, bo sprawdziłam to niejednokrotnie na sobie, że jeśli wstanę i zacznę robić coś pożytecznego, to nawet nie zauważę, w którym momencie chandra przechodzi.

Mój mąż jest typem człowieka, który nie usiedzi w miejscu. I nie chodzi mi o wychodzenie z domu, podróże, imprezy. On zwyczajnie nie potrafi nic nie robić. Dlatego jeśli przychodzi weekend robi wszystko co można zrobić w domu, przy samochodzie, na działce. Lenistwo w jego przypadku nie istnieje. I wiecie co? On nigdy nie skarży się na spadki nastroju, jeszcze nigdy nie usłyszałam z jego ust, że jest przygnębiony. Owszem dołujące myśli przychodzą i do jego głowy, ale on nie zwraca na nie uwagi, ignoruje je i robi swoje.

To jest świetny sposób, którego ja się od niego nauczyłam i który stosuję z powodzeniem od lat.

 

Ujarzmij swój perfekcjonizm

 

Walczę z moim perfekcjonizmem, bo jak nic innego na świecie, potrafi pozbawić radości życia. Perfekcjonista wszędzie widzi mankamenty i niedostatki. Zawsze może zrobić coś jeszcze lepiej. To ważne by być z siebie dumnym, doceniać włożony wysiłek i pozwolić sobie na błędy i niedoskonałości. Uczę się czerpać siłę z trudnych momentów mojego życia, także z cierpienia, które jest wliczone w naszą ludzką egzystencję, z błędów, które popełniłam i które popełnię. Daję sobie prawo do bycia człowiekiem, prawo do nie umienia, prawo do niedostatków, ale przede wszystkim zauważam to, co udało mi się osiągnąć.

Walkę z perfekcjonizmem warto zacząć od drobnych rzeczy i z pełną świadomością. Ludzie dzielą się na tych, którzy muszą sprawdzić wszystkie opcje by wybrać najlepszą (perfekcjoniści) i takich, którzy zadowalają się pierwszą dość dobrą opcją, która spełnia ich wymagania. Nie tracą czasu na poszukiwania jeszcze lepszej albo zaspokojenia ciekawości, że ta którą wybrali jest rzeczywiście najlepsza z możliwych. Takim przykładem z mojego podwórka są na przykład zdjęcia. Wcześniej by umieścić zdjęcie tytułowe, musiałam obrobić w programie graficznym większość zdjęć, które zrobiłam, by wybrać najlepsze. Zajmowało mi to bardzo dużo czasu. Teraz gdy natrafię na zdjęcie, które już na pierwszy rzut oka jest dobre, nie brnę w obróbkę dalej, nie tracę czasu, obrobię je do innych postów.

Inną sprawą jest to, że często po przejrzeniu wszystkich opcji i tak wracamy do tej, którą wybraliśmy intuicyjnie na samym początku. Gdy jestem w sklepie z odzieżą, kupuję to, co spodobało mi się już na samym początku, bez przeczesywania całej galerii handlowej. Rozumiecie co mam na myśli? Nie traćmy czasu na szukanie lepszej opcji, skoro ta, którą wybraliśmy na początku, jest dobra.

 

Żyj tu i teraz

 

Owszem zaczęłam planować, wyznaczam sobie pewne cele, bo dzięki nim mam jasno wyznaczoną ścieżkę, którą podążam i nie rozdrabniam się już na wiele niepotrzebnych czynności. Jestem jednak zdania, że nie należy wybiegać za bardzo w przyszłość. Warto skupić się na teraźniejszości i pielęgnować czas „tu i teraz”. To na niego mamy realny wpływ. Skupienie się na danej chwili pozwala zapomnieć o problemach, które po jakimś czasie tracą na znaczeniu, bo okazuje się, że rozwiązanie pojawia się samo. Doceniajmy momenty, tę chwilę, która obecnie trwa, bo to ona realnie wpływa na naszą przyszłość.

Zapisz się na Kameralny Newsletter i zyskaj dostęp do samych fajnych treści i niespodzianek! :)

Obserwuj bloga na Bloglovin i Facebooku i bądź na bieżąco z wszelkimi nowinkami blogowymi.

Dołącz do mnie na Instagramie, to tutaj dzielę się moją codziennością. :)

Jeśli podobał Ci się wpis, proszę udostępnij go dalej. Dziękuję! :)




Podobne wpisy