fbpx

Moje pierwsze wrażenia z testowania kosmetyków naturalnych

by Dorota Zalepa
35 komentarzy

Od jakiegoś czasu sukcesywnie wymieniam kosmetyki do pielęgnacji, które do tej pory używałam na kosmetyki naturalne. Wymieniłam już szampon, odżywkę, kremy, balsam, żele, tonik, antyperspirant, a nawet pastę do zębów. Początkowo nie było mi łatwo dokonywać trafnych wyborów zakupowych. Oferta na rynku kosmetycznym jest coraz większa, powstają nowe marki i niełatwo połapać się, które z kosmetyków są rzeczywiście naturalne, a które mają jedynie chwytliwą nazwę. Nie mając podstawowej wiedzy na ten temat, ciężko jest dokonać odpowiednich wyborów. Poradziłam się kilku osób, które znają się lepiej ode mnie, dowiedziałam się jak rozszyfrować składy kosmetyków i w końcu zaczęłam je testować.

 

Nie czuję się mocna w tej dziedzinie i wiem, że moja wiedza jest jeszcze bardzo ograniczona, ale takie same były moje początki, gdy zaczynałam kierować swoje odżywianie w stronę slow-food. Absolutnie się nie zrażam, sprawdzam działanie różnych kosmetyków i uczę się rozpoznawać dobre składy.

 

1. Rozpoczęłam od określenia swojego typu cery i włosów

 

Pierwszym etapem jest poznanie potrzeb skóry twarzy i ciała, a także włosów. Inne kosmetyki przeznaczone są dla cer suchych, a inne dla mieszanych i tłustych. Kosmetyki naturalne zawierają ekstrakty z ziół, kwiatów, olejki, hydrolaty, które mogą nasilać problemy naszej skóry. Mam cerę mieszaną, skłonną do zapychania, źle znoszę ciężkie, odżywcze kremy, które mogą działać komedogennie, czyli jeszcze bardziej zatykają pory. Niektóre kremy, szczególnie te, które nie są tworzone na bazie składników naturalnych, mogą zawierać parafinę i oleje mineralne, które nie są wchłaniane przez skórę. Potrzebowałam czegoś lekkiego i nawilżającego na dzień oraz oczyszczającego i odżywczego na noc. Zamiast toniku zaczęłam używać hydrolatów, początkowo z róży damascena z Biochemii Urody, który ma właściwości łagodzące, nawilżające, antybakteryjne i wzmacniające naczynia krwionośne. Później przerzuciłam się na hydrolat z kwiatu pomarańczy i ten okazał się znacznie lepszy dla mojego typu cery. Działa przeciwzapalnie i ładnie oczyszcza skórę.

Staram się nie pomijać żadnych etapów pielęgnacji skóry. Dobry demakijaż, tonizowanie, złuszczanie, nawilżanie i odżywianie. Raz w tygodniu, albo jak mi się przypomni, wykonuję peeling enzymatyczny (nie toleruję dobrze drobnoziarnistych) i nakładam maskę algową albo z glinki kaolinowej Organique. Dbam też o skórę wokół oczu, a usta smaruję naturalną pomadką ochronną Sylveco.

Jeśli chodzi o włosy, to szukałam przede wszystkim produktów, które nie będą ich zbytnio obciążały i nasilały przetłuszczania się skóry głowy. Ponieważ farbuję włosy i ich końce są bardziej przesuszone, po każdym myciu nakładam na nie odżywkę lub balsam. Tutaj z pomocą przyszły kosmetyki rosyjskie.

 

2. Sprawdziłam, które składniki mogą mi zaszkodzić

 

W pierwszym poście o naturalnej pielęgnacji, do którego zaprosiłam ekspertkę Olgę Pietraszewską, wymienione zostały główne składniki, które mogą mieć niekorzystne działanie na nasz organizm – SLS, SLES, parafina i oleje mineralne, PEGi, silikony, parabeny. Warto nauczyć ich się na pamięć i sprawdzać, czy kosmetyki, po które sięgamy, ich nie zawierają. Swoją drogą w drogeriach wybór kosmetyków naturalnych jest niewielki, lepiej kierować swoje kroki do sklepów specjalizujących się w sprzedaży naturalnych i organicznych kosmetyków.

Nie wszystkie kosmetyki, które mają Bio lub Eco w nazwie, są naturalne, o czym boleśnie przekonuję się ostatnimi czasy. Jeśli chodzi o produkty spożywcze to producenci, którzy chcą używać na opakowaniu takich oznaczeń, zobligowani są przez prawo unijne, by ich produkty zawierały 95% składników pochodzących z rolnictwa ekologicznego. Wymogi dla gospodarstw rolnych nakładane przez UE, są bardzo restrykcyjne, a uzyskanie certyfikatu bardzo kosztowne. Firma nie może sobie pozwolić na żadne uchybienia. W przypadku kosmetyków nie ma jeszcze odpowiednich regulacji prawnych, dlatego firmy, które chcą budzić zaufanie wśród konsumentów starają się o certyfikaty od powołanych w tym celu instytucji. Takie certyfikowane produkty zawierają 95% naturalnych składników pochodzenia organicznego. Nie wszystkie firmy starają się o ten certyfikat, co nie znaczy, że nie warto sięgać po ich kosmetyki. Dlatego tak ważna jest umiejętność czytania składów.

3. Czytam opinie o kosmetykach w Internecie i radzę się ekspertów

 

Jeśli mam wątpliwości przed zakupem kosmetyków staram się znaleźć o nim opinie w Internecie, studiuję na spokojnie jego skład, dzięki czemu uczę się, które składniki mogą być szkodliwe. Podpytuję znajomych o ich polecenia. Uzbrojona w taką wiedzę, popełniam znacznie mniej błędów zakupowych. Owszem zdarza mi się jeszcze natknąć na minę i pod postacią eco-kosmetyku kupić, coś co zawiera syntetyczne konserwanty, ale z czasem nabieram coraz większej wprawy.

 

4. Zauważyłam pogorszenie się stanu skóry na początku stosowania

 

Zanim zdecydowałam się na zmianę kosmetyków, poczytałam o pielęgnacji naturalnej w Internecie, byłam więc przygotowana na to, że na początku może być gorzej. I rzeczywiście było. Pierwszy krem Organic Series z kwasem laktobionowym, który zaczęłam stosować dzięki poleceniu kosmetyczki, w pierwszym tygodniu stosowania spowodował znaczne pogorszenie się mojej cery. Na mojej twarzy pojawiło się więcej krostek i zanieczyszczeń, które sukcesywnie w miarę używania kremu, zaczęły znikać. Trwało to kilka tygodni. Skóra przyzwyczajona do syntetycznych składników, musiała oczyścić z nagromadzonych toksyn. Opłaciło się, bo z czasem cera zaczęła się ładnie oczyszczać. Możliwe, że z upływem czasu nasza cera nie będzie się poprawiała, wtedy warto taki kosmetyk odstawić. Widocznie nie jest dobrze dobrany do potrzeb naszej skóry, albo któryś ze składników wywołuje reakcję alergiczną. Jeśli już znajdziemy kosmetyk, który sprawi, że nasza cera stanie się promienna, warto przy nim pozostać na dłużej.

 

Co warto wiedzieć?

 

  • Kosmetyki naturalne mają krótsze terminy przydatności do zużycia od momentu otwarcia opakowania – często 3-6 miesięczne.
  • Wyższa pozycja na liście składników, oznacza większą ilość danego składnika.
  • Składniki oznaczone gwiazdką * pochodzą z upraw ekologicznych
  • Kosmetyki naturalne nie muszą być ekologiczne, co oznacza, że składniki w nich zawarte nie pochodzą z upraw ekologicznych.
  • Certyfikaty dają gwarancję, że kosmetyk zawiera 95% naturalnych składników pochodzących z upraw ekologicznych, ale nie wszystkie firmy się o niego starają.
  • Lepiej wybierać kosmetyki naturalne od producentów, którzy specjalizują się w ich produkcji – Sylveco, Biolaven, Pat&Rub, Biochemia Urody, Organic Series, Make Me Bio itd., wtedy mamy większe szanse trafić na świetne składy.
  • Kosmetyki naturalne mogą także uczulać. Dlatego warto wprowadzać je stopniowo. Jeśli zaczniemy stosować kilka na raz, nie będziemy wiedzieli, który spowodował reakcję alergiczną. Ja oczywiście zignorowałam tę radę. Później nie wiedziałam, który z kosmetyków spowodował na mojej twarzy totalny wysyp!

 

 

5. Pierwsze zauważalne efekty po dwóch miesiącach stosowania

 

Moja świadomość dotycząca naturalnej pielęgnacji znacznie się podniosła. Nie wszystkie kosmetyki się sprawdziły, były takie, które musiałam niestety odstawić, bo stan skóry po dłuższym czasie stosowania, nadal był niezadowalający. Na przykład krem rosyjskiej firmy Baikal. Trafiłam także na kosmetyki, które na pewno pozostaną ze mną na dłużej. Bardzo spodobała mi się oferta polskiej marki Sylveco i Biolaven. Wypróbowałam także kosmetyki Biochemii Urody, których składniki musiałam sama połączyć, dzięki czemu dokładnie wiem, co zawierał dany produkt. Moja cera nie jest jeszcze idealna, ale z tygodnia na tydzień, widzę znaczącą poprawę jej stanu. Skóra stała się bardziej jednolita, a rozszerzone pory na nosie są teraz zupełnie niewidoczne – myślę, że duży udział ma w tym krem Organic Series oraz regularne peelingi. Bardzo pomogły mi hydrolaty i zróżnicowanie pielęgnacji na dzień i na noc. Oprócz kosmetyków do pielęgnacji skóry twarzy zaczęłam sięgać także po naturalne kosmetyki do włosów, jamy ustnej, żele i balsamy do ciała.

 

W następnym poście o kosmetykach naturalnych napiszę Wam o konkretnych produktach, które się u mnie sprawdziły. Ciekawa jestem czy używacie kosmetyków naturalnych, jak idzie Wam czytanie składów, i jakie marki polecacie? Dajcie koniecznie znać!

 

Zapisz się na Kameralny Newsletter i odbierz darmowy e-book – Jak pozycjonować bloga? :)

Jeśli podobał Ci się wpis, proszę udostępnij go dalej. Dziękuję! :)




Podobne wpisy