fbpx

O tym dlaczego trawa jest zawsze bardziej zielona u sąsiada

by Dorota Zalepa
23 komentarze

Patrzymy na życie znanych osób, które osiągnęły sukces, celebrytów, gwiazd z Instagrama, blogerek i wydaje nam się, że ich życie jest cudowną sielanką pozbawioną wszelkich trosk i spraw przyziemnych, z którymi my, zwykli śmiertelnicy, borykamy się na co dzień. Podróżują, kupują nowe domy, markowe ubrania, jeżdżą super samochodami, mają idealne uśmiechy i szczupłe, wysportowane sylwetki. Marzymy, by choć przez chwilę poczuć się tak jak oni – atrakcyjni, znani, bez zmartwień o kasę, z poczuciem spełnienia. Tymczasem takich ludzi nie ma. Każdy z nas miewa gorsze i lepsze dni, każdy boryka się z chorobami, cierpieniem, porażkami i sukcesami. Każdy z nas upada i podnosi się. Życie to ciągła sinusoida, im wcześniej zaakceptujemy to, że trudne chwile mają w nim miejsce, tym lepiej i łatwiej będziemy potrafili celebrować te piękne momenty, których też przecież nie brakuje w naszym życiu.

 

Jak tylko osiągnę cel…

 

Kiedyś wpadałam w pułapkę mówienia i  myślenia, że jak tylko coś osiągnę, do czegoś dojdę, zarówno w sferze zawodowej, jak i osobistej, to wtedy będę skakała z radości, spełnią się moje najskrytsze marzenia, będę w pełni szczęśliwa. I osiągałam te sukcesy, spełniałam marzenia, zdobywałam nowe szczyty… i nic spektakularnego się nie dzieło. Satysfakcja trwała dosłownie chwilę, bo na miejsce osiągniętych celów pojawiały się nowe.

Sukces jest bardzo często okupiony dużym wysiłkiem. Czasami ta włożona praca jest tak duża, że nie pozwala cieszyć się już z osiągnięć. Przypominam sobie, gdy jako sportowiec wygrywałam na zawodach. Radość trwałą krótko, bo zaraz trzeba było trenować do kolejnych startów, a pracy, potu i wylanych łez nikt już nie liczy. Sport nauczył mnie wiele, przede wszystkim wytrwałości, pracowitości, nie załamywania się porażkami. Nauczył mnie też, że to nie wynik się liczy, lecz droga, którą pokonujemy, by osiągnąć sukces. Z biegiem lat i doświadczeń wiem też, że czasami lepiej odpuścić, niż siłować się ze sobą lub próbować zmienić rzeczy, na które nie mamy wpływu.

 

Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma

 

Mawia się, że trawa jest zawsze bardziej zielona u sąsiada. Lubimy żyć życiem innych osób. Przeżywamy losy bohaterów filmów, książek i seriali. Obserwujemy życie innych na blogach i w mediach społecznościowych, jesteśmy ciekawi jak mieszkają sąsiedzi. Idealny świat z Instagrama nie istnieje. Jest wykreowany na potrzeby budowania marki i wizerunku. Nie przystoi pokazać zlewu pełnego naczyń, bałaganu w pokoju dzieci, twarzy bez makijażu. Chcemy dorównać standardom, które są już tak wyśrubowane, że uciekamy się do zabiegów medycyny estetycznej, Photoshopa, kamuflujemy wszystkie niedoskonałości grubą maską podkładu, po to, by pokazać się z jak najlepszej strony. Ale przecież to nie jesteśmy my. Ta ciągła walka i ściganie się, by sprostać ideałom, zabiera naszą duszę i zasłania prawdziwe ja. Dochodzi do tego, że wszyscy jesteśmy tacy sami, jeździmy tymi samymi samochodami, mieszkamy w takich samych domach i czytamy te same książki nie zostawiając już miejsca na indywidualność. Na nasze prawdziwe potrzeby i pragnienia, marzenia, które nie są kopią marzeń i celów drugiego człowieka.

 

Czy w przestrzeni publicznej jest jeszcze miejsce na ludzkie sprawy, nawet te trudne?

 

Co pozostaje mi po treści, która zawsze jest lukrowana, skoro moje życie wcale takie nie jest? Ja chcę móc identyfikować się z ludźmi z krwi i kości, którzy mają lepsze i gorsze dni, miewają bałagan w domu i zranienia w sercu. Pozwólmy innym zobaczyć też naszą słabszą stronę. Znane osoby, które pokazują siebie w codzienności, a nie tylko wtedy gdy wychodzą pozować na ściankach, zyskują w oczach fanów. Jako blogerka wiem, że warto czasami odkryć przed czytelnikami nasze prawdziwe, nieidealne życie. To buduje głębszą i trwałą więź.

 

To dobrze, że inspirujemy się do lepszego życia, szukamy drogi do szczęścia, ale nie warto jej idealizować. Nie znajdziemy szczęścia w życiu, którego nie prowadzimy. Jeśli uzależniamy je od czegokolwiek, co możemy osiągnąć w przyszłości, nigdy nie nauczymy się być szczęśliwi tu i teraz. Szukajmy szczęścia w życiu, które mamy. Gwiazdy kina, celebryci, blogerki (w tym oczywiście ja) też mają swoje problemy. Czasami możemy o nich przeczytać, czasami spotykamy się z prawdziwością i szczerością. Dla mnie to znacznie więcej, niż piękne obrazki instagramowej rzeczywistości. A jakie jest Wasze zdanie?

 

Jeśli podobał Ci się wpis, proszę udostępnij go dalej. Dziękuję! :)




Podobne wpisy

Close