fbpx

Nie mam pasji i dobrze mi z tym! Czy warto jej szukać na siłę?

by Dorota Zalepa
42 komentarze

Podczas wczorajszej przebieżki słuchałam podcastu The Minimalists. Odcinek dotyczył pasji oraz sposobów jej odnajdywania. Ostatnio często trafiam na takie informacje i muszę przyznać, że nie do końca się z nimi zgadzam. Jakby życie bez pasji było mniej wartościowe. Autorzy podcastu odpowiadali na pytania słuchaczy. David z Dallas zadał pytanie, które nasuwa mi się za każdym razem, gdy ktoś porusza temat pasji.

Mężczyzna powiedział, że od dłuższego czasu poszukuje swojej pasji. Nie ma pojęcia co może nią być. Próbuje nowych rzeczy, ale nadal nic nie pochłonęło go na tyle, by kontynuować to przez dłuższy czas.  Jest już zmęczony próbami i zniechęcony bezowocnymi i czasochłonnymi poszukiwaniami. Co ma dalej robić? Jak znaleźć pasję?

 

Pasja wydaje się być czymś więcej niż tylko hobby. Pasja powinna pochłaniać nas bez reszty. Dla niej jesteśmy w stanie zrezygnować z wielu innych rzeczy, może budzić skrajne emocje. Pasja nadaje życiu smak.

Gdyby ktoś mnie zapytał, czy odnalazłam w życiu pasję? Odpowiedziałabym, że nie! Bo wcale jej nie szukam. Kiedyś był nią sport, wpisywał się w definicję tego, o czym napisałam wyżej. Budził emocje, pochłaniał bez reszty, dla niego mogłam poświęcić inne dziedziny mojego życia. Jednak wiązał się też z ogromnym ładunkiem pracy i zmęczenia. Gdy się skończył, trudno było mi odnaleźć się w zupełnie innej rzeczywistości. Był bardzo uzależniający. Zastanawiam się, czy taka pasja jest dobra? Nie do końca, bo przez nią zupełnie tracimy kontakt z innymi dziedzinami naszego życia, nie potrafimy zauważać drobnych rzeczy, które składają się na naszą codzienność. Jesteśmy skupieni na jednym – naszej pasji.

 

Dziś nie mam wielkiej pasji i czuję się szczęśliwa. Jest milion rzeczy, które lubię robić i wcale nie chcę ograniczać się do jednej. Chcę próbować nowych dziedzin nie po to, by odnaleźć pasję, ale dlatego, że dzięki nim rozszerzam swoje horyzonty, sprawdzam się w innych dziedzinach i mam szansę na nabycie nowych umiejętności. Każdy z nas jest wyposażony w talenty. Próbując nowych rzeczy pomału je odkrywamy. Robiąc z nich użytek, czujemy się spełnieni. Nie musimy kurczowo trzymać się jednego. Miałam talent do sportu, ale po kilkunastu latach przyszedł czas na odkrycie nowych rzeczy. Radość z blogowania, pisania, fotografii, urządzania mieszkania, próbowania nowych potraw i wielu innych drobiazgów składa się na moją codzienność. Czy jakaś z tych rzeczy stała się wielką pasją? Nie! Żadnej z nich nie chcę poświęcić się bez reszty. Nie chcę wybrać jednej. Być może nie stanę się wybitna w jednej dziedzinie, ale będę dobra w kilku, to mi wystarczy.

 

Autorzy podcastu poradzili Davidowi, by wypisał sobie na kartce wszystkie rzeczy, które lubi robić. Ćwiczenie polega na wykreślaniu tych mniej ważnych, do momentu, aż zostanie mu tylko jedna, którą lubi najbardziej. To niej powinien poświęcać najwięcej czasu i na niej się skupić. Nawet jeśli w pewnym momencie okaże się, że to nie jest to.

Ja bym nie wykreślała żadnej z nich. Jeśli potrafimy wypisać kilka lub kilkanaście rzeczy, które lubimy robić, to super. Na tym polega odnajdywanie szczęścia. Nie wykreślajmy ich z naszego życia. Wykonujmy je wszystkie tak często, jak chcemy. Ja lubię milion rzeczy. Lubię wymyślać nowe dania, uwielbiam poranki z synkiem przy pysznych śniadaniach, kocham podróże, lubię chodzić do kina, restauracji, na spacery, urządzać mieszkanie, tworzyć coś kreatywnego, pisać, fotografować, jeść lody, czytać na balkonie. Nie chciałabym wykreślić żadnej z tych rzeczy, nie zawsze też mam ochotę je wszystkie wykonywać. Czy blogowanie jest pasją? Owszem jest to zajęcie, które daje mi dużo satysfakcji. Lubię tworzyć coś kreatywnego, uwielbiam dialog z czytelnikami, a gdy widzę, że to co piszę inspiruje innych, nakręcam się do działania. Jest jednak wiele czynności związanych z blogowaniem, które wykonuję bo muszę. Pozycjonowanie, grzebanie w kodzie HTML, którego wręcz nie cierpię, przesiadywanie przed komputerem całymi dniami, korekta tekstu, która nigdy nie jest stuprocentowa. Podobnie było ze sportem. Niewątpliwie był pasją, ale wiele czynności, które prowadziły do osiągnięcia sukcesu, przychodziły mi z wielkim trudem. Pasja wiąże się z wykonywaniem zadań, których nie pokochamy, wiąże się z pracą i wysiłkiem, czasem nadludzkim. Czy rzeczywiście jej potrzebujemy? Owszem fajnie jest ją odnaleźć, ale nie jest ona konieczna do prowadzenia szczęśliwego i udanego życia. Nie warto jej szukać na siłę, jeśli się pojawi super, jeśli nie, też jest ekstra.

 

Innym sposobem na szukanie pasji, na który natknęłam się już wielokrotnie, jest powrót do dzieciństwa. Do tego, co lubiliśmy robić mając kilka, czy kilkanaście lat. Zastanawiałam się nad tym, co było moją pasją w dzieciństwie. Myślę, że nic! Uwielbiałam za to milion różnych rzeczy. Nie snułam planów, nie wspominałam przeszłości, żyłam dniem dzisiejszym. Cieszyłam się z biegania po podwórku, grania w gumę, wyjazdów nad jezioro, słodyczy, wizyt na działce u dziadka i przesiadywania w altance, zbierania słodkich truskawek, lanych poniedziałków, nowych zabawek, malowania po ścianie w moim pokoju (za zgodą rodziców), pisania pamiętnika. Nie przywiązywałam się do jednej rzeczy, próbowałam wszystkiego. Można powiedzieć, że moją pasją było życie.

 

Co ja bym odpowiedziała Davidowi z podcastu? Przestań szukać! Ciesz się życiem, które otrzymałeś, korzystaj z chwili, doceniaj ją, zauważaj okazje które przytrafiają się każdego dnia, podążaj za głosem serca, nie płacz nad rozlanym mlekiem i utraconymi szansami. Pewne jest tylko to co masz dzisiaj, zrób z tego użytek. Masz dość czasochłonnych i bezowocnych poszukiwań? Więc nie szukaj. Jeśli po drodze odkryjesz pasję, super, ale nie przywiązuj do niej aż tak dużej wagi. Moje życie w czasach sportu nie było lepsze, było inne, cudowne, ale nie lepsze, miało swoje wady i zalety. Zacznij robić, to co lubisz, wkładaj serce w każdą czynność, która sprawia Ci radość, a nawet w tę, której za bardzo nie lubisz. Pasja to bardzo nadużywane słowo, albo przypisuje mu się zbyt duże znaczenie. Wystarczy przecież, że mamy swoje hobby, nawet te najmniejsze. Gdybym spytała Davida, czy jest coś co lubi robić, z pewnością wskazałby kilka rzeczy. I tego warto się trzymać. Najważniejsze jest odnajdywanie radości w naszej codzienności.

 

Nie odnalazłam tak dużej pasji, jaką był sport, ale odnalazłam mnóstwo drobnych rzeczy, które sprawiają mi radość. Czy moje życie jest teraz gorsze? Wręcz przeciwnie. Nauczyłam się cieszyć z małych rzeczy i ze spokojem podchodzę do wielkich osiągnięć. Gdy zapytałam mojego męża co jest jego pasją? Powiedział, że w ogóle się nad tym nie zastanawia. Nie ma też potrzeby określania czegoś co lubi robić, swoją pasją. Przyjmuje życie takim jakie jest, nie rozkłada go na czynniki pierwsze. Najpierw robi to co musi, potem przychodzi czas na przyjemności. Cieszy się małymi rzeczami. Przestańmy ciągle za czymś biec, bo w końcu nie starczy nam sił. Doceniajmy nasz trud i wysiłek, który wkładamy w to co robimy każdego dnia, nie oglądając się na innych i nie porównując się z nimi. Przeważnie opowieści o wielkiej pasji, są wyidealizowane, pozbawione czynników, które są trudne. Szukajmy zawsze siebie i swojego wewnętrznego głosu. Zauważajmy to, co mamy. Takie nawoływanie do odnajdywania swojej pasji, budzi tylko frustrację wśród osób, które tej pasji nie odnalazły i nie mają pojęcia jak się za to zabrać. Nie dajmy się zwariować, nie musimy wtłaczać się w schematy, które nakładają na nas inni. Nie musimy na siłę szukać modnych zajęć albo zajęć w ogóle, byśmy mogli w końcu otwarcie przyznać, że odnaleźliśmy w życiu pasję. Ja jej nie odnalazłam i jest mi z tym dobrze.

 

Zapisz się na Kameralny Newsletter i zyskaj dostęp do dodatkowych materiałów i treści.

Zapraszam Cię także na mój Fan Page na Facebooku oraz Instagram, gdzie wrzucam różne anegdotki z życia i niepublikowane wcześniej zdjęcia  :)

Jeśli podobał Ci się wpis, proszę udostępnij go dalej. Dziękuję! :)




Podobne wpisy