fbpx

Jak pozbyć się zbędnych rzeczy i utrzymać porządek w małym mieszkaniu

by Dorota Zalepa
40 komentarzy

Pozbywanie się niepotrzebnych przedmiotów – ubrań, książek, ozdób to temat wałkowany w wielu książkach o uważnym i prostym życiu. Jednak mimo wiedzy, którą czerpiemy z różnych źródeł, nadal ciężko rozstać się z nadmiarem. Budzą się w nas wyrzuty sumienia, bo jako dzieci, tego nadmiaru nie doświadczaliśmy. Wiele rzeczy pozostawało w sferze marzeń, czasem otrzymywaliśmy coś kolorowego i unikatowego w paczkach z zachodu. Z zazdrością patrzyliśmy na rówieśników, których rodzice pracowali za granicą, z której przywozili egzotyczne owoce i kolorowe ubrania.

Teraz te wszystkie dobra są na wyciągnięcie ręki, a mimo to, chomikujemy i gromadzimy wiele z nich. Niektóre wiążą się ze wspomnieniami, inne są pamiątkami z podróży, a jeszcze inne czekają na właściwy moment, by w końcu ujrzeć światło dzienne. Wyjątkowe ubrania na to, aż osiągniemy wymarzoną wagę, albo nadarzy się specjalna okazja, by w końcu je założyć. Lekkomyślne wyrzucanie przedmiotów jest nieekologiczne i bywa postrzegane nawet jako nieetyczne. Przecież są miejsca na świecie, gdzie panuje straszna bieda, ludzie nie mogą pozwolić sobie na kupno rzeczy, których my chcemy się pozbyć. To budzi poczucie winy, dlatego wolimy je schować, albo przekładać z miejsca na miejsca podczas cotygodniowych porządków.

Z drugiej strony nadmiar rzeczy powoduje wieczny bałagan i frustrację z nieestetycznego wnętrza. Nawet jeśli posprzątamy, duża ilość drobiazgów sprawia, że mieszkanie nie wygląda schludnie, i na próżno szukać w nim jakiegoś ładu. Piwnica, dno szafy, szuflady są miejscem, w których często chowamy niepotrzebne rzeczy, tylko po to, by zniknęły nam z oczu.

 

 

Zalety posiadania mniejszej ilości rzeczy

 

Zalety przestrzennego, uporządkowanego mieszkania z mniejszą ilość rzeczy są ogromne, dlatego warto się przemóc i pozbyć się nagromadzonych przez lata przedmiotów.

 

1. Mniej sprzątania. Kto ma dużą ilość bibelotów, ten wie, że wytarcie z nich kurzu zajmuje bardzo dużo czasu. Mniej ubrań, książek, ozdób spowoduje większą ilość miejsca w szafkach, szufladach, na półkach, czy w piwnicy i zaoszczędzi nam trudu podczas okresowych porządków.

 

2. Przestrzenne i uporządkowane wnętrze. Dużo trudniej o bałagan, jeśli w naszym wnętrzu jest mniej przedmiotów. Nawet jeśli nie sprzątaliśmy przez jakiś czas, z mniejszą ilością książek, ozdób i ubrań nasze wnętrze będzie wyglądało na zadbane.

 

3. Prostsze wybory ubraniowe. Mniejsza ilość ubrań i zachowanie zasad slow fashion, sprawią, że problem wyboru ubrań przestanie istnieć. Ubrania nie gniotą się wisząc ściśnięte na wieszakach i mamy jasny przegląd wszystkich naszych rzeczy.

 

4. Oszczędność czasu i pieniędzy. Czasu, bo mniej go poświęcamy na porządki, pieniędzy, bo  wszystkie te drobiazgi kosztują i to nie mało. Jeśli podliczymy nasze roczne wydatki na takie rzeczy, wyjdzie z tego niezła sumka, którą moglibyśmy przeznaczyć na coś bardziej kreatywnego (remont, kurs językowy, podróże). To nie znaczy, że mamy zrezygnować z czytania, czy kupowania ubrań, ale róbmy to bardziej świadomie, zwracając uwagę na nasze rzeczywiste potrzeby. Sterta nieprzeczytanych książek czekająca aż znajdziemy wolną chwilę, nie spowoduje, że zaczniemy czytać więcej. Możemy częściej korzystać z biblioteki, albo dawać naszym książkom drugie życie przekazując je dalej.

 

 

Jak pozbyć się zbędnych rzeczy – moje sposoby

 

jak pozbyć się zbędnych rzeczy

 

  • Dla mnie najlepszą metodą jest sukcesywne usuwanie zbędnych przedmiotów z mojego mieszkania. Nie tylko od wielkiego dzwonu, podczas generalnych porządków. Gdy natrafiam na coś, co jest niepotrzebne, zniszczone lub zwyczajnie przestało mi się podobać, od razu staram się usunąć tę rzecz z mojego mieszkania. Ostatnio w związku z sezonem plażowym przejrzałam ręczniki i koce. Dwa koce i jeden ręcznik trafiły do kontenera na odzież używaną. Jeśli rzeczy są zniszczone i nie da się ich naprawić, bez zbędnych wyrzutów wyrzucam je do kosza na śmieci.

 

  • Przeczytane książki, których nie chcę trzymać już w swojej biblioteczce bo mam ograniczoną ilość miejsca, oddaję do biblioteki. Wiele punktów ma specjalne kosze, do których możemy wrzucić niepotrzebne książki.

 

  • Warto znaleźć lokalne grupy na Facebooku, na których zupełnie za dramo możemy wystawiać swoje rzeczy. Olsztyńska grupa znajduje się tutaj, ale bez większego problemu znajdziecie grupy skupiające oferty z Waszych miejscowości.

 

  • Wystawiam rzeczy na sprzedaż na własnym fan page’u, Instagramie, blogu. Świetnie sprawdziła się wyprzedaż szafy, czy wymiana książkowa, dzięki którym szafa i biblioteczka zyskały więcej luzu. Wystarczy zrobić zdjęcia książek, ubrań i dodatków, podać informację odnośnie rozmiaru, stanu danej rzeczy i ceny wraz z kosztami wysyłki. Jest to znacznie szybsza i skuteczniejsza forma od wystawiania rzeczy na portalach aukcyjnych.

 

  • Oddaję rzeczy na cele charytatywne. Na moim osiedlu jest organizowana cykliczna zbiórka odzieży dla potrzebujących. Gdy tylko pojawia się ogłoszenie, robię przegląd szafy i oddaję rzeczy, których już nie noszę. Możemy nawiązać kontakt z domem pomocy społecznej w naszym mieście, pamiętajmy tylko, by oddawane ubrania, zabawki, koce, czy pościel, były w dobrym stanie.

 

  • Wrzucam ubrania do kontenerów na odzież używaną. Nie cieszą się dobrą opinią, bo odzież, która do nich trafia, często jest sprzedawana w second-handach, z czym ja w ogóle nie mam problemu. Cieszę się, że moje rzeczy idą dalej w obieg i mogą posłużyć innym. Czysto ekologiczne podejście, a że prywatna firma na tym zarabia? Tym lepiej.

 

Co zrobić, by z powrotem nie zacząć gromadzić rzeczy?

 

jak pozbyć się zbędnych rzeczy

Mam nieduże mieszkanie – 46 m2 i muszę pilnować się, by go nie zagracić. Ze względu na blog, zadanie nie jest łatwe ponieważ potrzebuję różnych dodatkowych przedmiotów, które przydają się podczas blogowania – sprzęt fotograficzny (tutaj mój obecny zestaw), akcesoria do fotografii, książki, ubrania, rożnego rodzaju naczynia. Rzadko kupuję rzeczy służące tylko jako rekwizyty. Jeśli już decyduję się na jakiś przedmiot, to zastanawiam się, czy będę mogła zrobić z niego także prywatny użytek. Na przykład biała drewniana taca, która świetnie wygląda na zdjęciach, służy mi jako miejsce na książki. Świeczki i wazony kupuję w tylko w takiej ilości, bym mogła je trzymać na zewnątrz, a nie poupychane w szufladach. Większość z tych przedmiotów używam także na co dzień.

 

Jednym z najczęstszych zbieraczy kurzu są pamiątki z podróży. Lubimy te wszystkie słodkie pierdółki, jednak poustawiane na półkach bywają przyczyną naszej frustracji podczas sprzątania. Ciężko się rozstać z figurką z Egiptu, czy filiżanką z Maroko. Dlatego jeśli kupuję coś podczas podróży, to są to raczej rzeczy użytkowe. Z Chorwacji przywiozłam oliwę z oliwek, kosmetyki, dobre wino, z Tunezji koc z wielbłądziej wełny.

 

Jeśli w domu są dzieci, warto co jakiś czas przejrzeć ich zabawki. Te, które są zniszczone wyrzucamy, natomiast te, z których moje dziecko wyrosło oddajemy młodszym dzieciom w mojej rodzinie. Nie ma sensu wystawianie pojedynczych zabawek na sprzedaż, chyba że jest to coś większego i droższego. Za dużo z tym pracy. Możemy natomiast wystawić na jednej aukcji cały zestaw zabawek. Jeśli uda nam się sfinalizować transakcję, za jednym razem z domu ubędzie kilka, czy kilkanaście niepotrzebnych rzeczy. Podobnie możemy zrobić z biżuterią, czy ubraniami.

 

Przy okazji zabawek, zauważyłam, że sprzątanie co chwila porozrzucanych rzeczy po dzieciach nie ma większego sensu. To syzyfowa praca. Warto je sprzątnąć na koniec dnia, gdy dzieci szykują się do snu. W ten sposób zaczynamy dzień w uporządkowanym mieszkaniu i nie tracimy czasu na poranne sprzątanie. Dzieci co chwilę wyciągają nowe zabawki, nawet jeśli uczymy je odkładania ich na miejsce. Lepiej posprzątać raz, niż kilka razy bez trwałego efektu.

 

Kolejną kwestią, którą warto poruszyć są kosmetyki. Potrafimy gromadzić ogromne ilości różnych mazideł, jak gdyby miały one na zawsze zniknąć ze sklepowych półek. Kupuję kosmetyki wtedy, gdy zużyję poprzednie. Nie gromadzę zapasów. Dostaję czasem kosmetyki od różnych firm do przetestowania, więc coraz trudniej utrzymać porządek w kosmetyczce, ale sporo z nich rozdaję rodzinie lub znajomym. Czasem dorzucam je jako prezent, gdy nadarzy się okazja obdarowania kogoś bliskiego, komu takie kosmetyki się przydadzą. Staram się nie trzymać ich w domu, bo nie mam na to miejsca, mogłyby też przeterminować się, zanim bym je zużyła. Rodzina przeważnie chętnie przyjmuje takie upominki.

 

Następnym przydatnym nawykiem, dzięki któremu łatwiej będzie nam utrzymać porządek w mieszaniu, jest odkładanie rzeczy na miejsce, który pozwala zaoszczędzić mnóstwo czasu podczas późniejszych porządków i zachować czystość na dłużej. Wprowadziłam też krótkie piętnastominutowe porządki w ciągu dnia. W mój harmonogram dnia wpisane jest codzienne ogarnięcie mieszkania, zanim zabiorę się do pracy. W uporządkowanym pomieszczeniu pracuje się lepiej i spokojniej. Bałagan nie przypomina o sobie za każdym razem gdy wychylę nos zza klawiatury. Te 15 minut to niewiele, a komfort pracy jest znacznie lepszy.

 

 

Utrzymanie porządku na niewielkiej przestrzeni jest sporym wyzwaniem, dlatego staram się sukcesywnie pozbywać zbędnych przedmiotów. Dla mnie jest to klucz do sukcesu. Pilnuję także, by podczas zakupów nie dać się ponieść impulsom zakupowym, by nie znosić do domu zbędnych przedmiotów. Jestem ciekawa jakie są Wasze sposoby na przestronne i uporządkowane wnętrze oraz jak pozbywacie się niepotrzebnych ubrań, książek i bibelotów.

 

 

Zapisz się na Kameralny Newsletter i zyskaj dostęp do dodatkowych materiałów i treści. :)

Jeśli podobał Ci się wpis, proszę udostępnij go dalej. Dziękuję! :)




Podobne wpisy