fbpx

Test dżinsów. Gdzie kupuję dobrej jakości dżinsy?

by Dorota Zalepa
52 komentarze

Dżinsy są podstawą mojej garderoby. Uwielbiam denim, jest wytrzymały, nie gniecie się, jest odporny na pranie, a z wiekiem nabiera „zużytego” charakteru. Dzięki dżinsom mogę tworzyć mnóstwo ciekawych stylizacji (przykład tutaj), począwszy od sportowych, casualowych, a skończywszy na bardziej eleganckich i szykownych. Dżins jest zawsze modny, a klasyczne spodnie z dobrej jakości tkaniny będą nam służyły przez długie lata. Trudno znosić taki dżins. Prędzej zmienimy rozmiar, niż znosimy spodnie z grubego, surowego denimu.

 

W ostatnich latach dżinsy straciły na jakości. Nie są już tak trwałe jak kiedyś. Producentom nie opłaca się produkować tak trwałych spodni, bo klienci nie wracają po nowe. Szyją więc z cieńszych tkanin, które szybciej ulegają przetarciom i wyciągają się na kolanach. Coraz trudniej o porządny gruby dżins, który jest bardzo trwały.

Denim to tkanina o skośnym splocie, która dzięki różnym metodom uszlachetniania stała się uniwersalnym i powszechnie stosowanym materiałem do produkcji odzieży. Bez dodatkowego uszlachetniania (spierania, przecierania, obróbki chemicznej) denim jest materiałem bardzo sztywnym, nie nadającym się do noszenia. Miękki chwyt dżinsu uzyskuje się poprzez jego uszlachetnianie z użyciem wybielaczy, enzymów czy silikonów. Denim powstaje w większości z bawełny, lub bawełny z dodatkiem elastanu, ale istnieją także tkaniny wyprodukowana z konopi lub lnu.

 

Ekologia

Produkcja dżinsu wiąże się ze zużyciem ogromnych ilości wody. By uzyskać jasny denim, tkanina jest wielokrotnie prana i poddawana procesom chemicznym z użyciem wybielaczy. Barwniki i środki chemiczne dostają się do ścieków, zanieczyszczając środowisko. Im ciemniejszy denim, tym bardziej ekologiczna produkcja tkaniny.

 

Grubszy dżins rzadziej ulega uszkodzeniom, ma sztywny chwyt i początkowo nie jest komfortowy w noszeniu, do momentu aż spodnie dopasują się do ciała. By przyspieszyć ten proces niektórzy zakładają na siebie wilgotne spodnie i tak pozwalają im wyschnąć. Pamiętam swoje dawne dżinsy, początkowo ciężko było w nich zginać kolana, ale jak już się dopasowały, były to jedne z najwygodniejszych spodni w mojej szafie. Cieńszy dżins jest przyjemny w użytkowaniu od samego początku, ale mniej wytrzymały i szybciej ulega przetarciu lub wyciąganiu się. Gruby dżins podczas spierania uzyskuje bardziej miękki chwyt i ciekawy wygląd.

 

O czym warto pamiętać wybierając dżinsy?

 

  • Przede wszystkim po wybór najlepszej pary dżinsów warto wybrać się celowo, nie przy okazji innych zakupów. Ubierzmy się komfortowo, nie zabierajmy ze sobą dzieci lub męża (chyba że jest bardzo cierpliwy, mój nie jest). Możemy wybrać się z kimś bliskim, kto dobrze nam doradzi, ale ja zazwyczaj chodzę na takie dłuższe zakupy sama i polegam na swoim odczuciu. Staram się nie iść do sklepu gdy jestem zmęczona, bo istnieje duże ryzyko, że wrócę do domu ze spodniami, które nie spełniają moich oczekiwań.

 

  • Określmy sumę, którą chcemy przeznaczyć na spodnie. Jeśli zależy nam na droższych markach, ale nie mamy takich możliwości finansowych, wybierzmy się na zakupy w okresie wyprzedaży lub do jednego z outletów. Dostaniemy tam spodnie często o połowę taniej od regularnych cen. W przypadku dżinsów chętnie korzystam z wyprzedaży. Są dobrą okazją, by kupić klasyki w rozsądnej cenie.

 

  • Przygotujmy się na zmierzenie dużej ilości par spodni. By dobrać odpowiedni fason dżinsów nie wystarczy zmierzyć dwóch lub trzech par, czasem musimy zmierzyć ich kilkanaście. Zastanówmy się jakie fasony lubimy – rurki, proste nogawki, boyfriendy, z wysokim stanem, biodrówki, a także jak chcemy wymodelować naszą sylwetkę. Jeśli brzuch jest naszym newralgicznym punktem, sięgnijmy po te z wyższym stanem, pas nie będzie wpijał się w brzuch tworząc niekorzystną fałdkę. Jeśli mamy krótkie nogi, możemy wybrać dżinsy z prostymi nogawkami lub tzw. bootcut – lekko rozkloszowane nogawki nachodzące na buty, które optycznie wydłużą nam nogi. Nie bójmy się przymierzać różnych fasonów i kolorów. Tutaj naprawdę sprawdza się metoda testowania dżinsów na sobie. Jeśli już poznamy swój fason, następne zakupy będą znacznie prostsze. Ja lubię spodnie ze średnim stanem, z dwuprocentowym dodatkiem elastanu, rurki. Mam też swoje sprawdzone marki, których spodnie dobrze na mnie leżą.

 

Przegląd dżinsów w mojej szafie

 

test dżinsów

 

W mojej szafie znajduje się sześć par dżinsowych spodni. Staram się wybierać je bardzo starannie, mam swojego faworyta jeśli chodzi o producentów, którego poznacie w dalszej części postu, dzięki temu, że przetestowałam wiele różnych marek. Sięgam zarówno po droższe dżinsy popularnych producentów (Levis, Wrangler, Lee), ale także tańsze (C&A, Promod, Femme Stage). W dzisiejszym poście zaprezentuję Wam dżinsy, które posiadam, ocenię ich jakość, komfort noszenia i wygląd. Mam nadzieję, że dzięki mojemu przeglądowi, łatwiej będzie Wam odnaleźć dżinsy, które spełnią Wasze wymagania.

 

 

1. Dżinsy duńskiej marki Kaffe

 

test dżinsów

 

Kaffe to skandynawska marka odzieży, bardzo dobrej jakości, dostępna m.in. na Zalando. Poznałam ją kiedy prowadziłam sklep internetowy z odzieżą damską. Mam kilka rzeczy od Kaffe w swojej szafie, oraz jej siostry marki Cream. Cenię skandynawskich producentów przede wszystkim za jakość produktów, proste wzornictwo, oraz sporo ubrań dopasowanych dla wysokich kobiet.

Spodnie mają wysoki stan i nogawki z zameczkami przy kostkach. Mam je już pięć lat i nadal wyglądają świetnie, jednak nie eksploatuję ich bardzo często. Dżins jest dobrej jakości, gruby, ma mocny chwyt. Spodnie są starannie uszyte, trzymają fason, nie rozciągają się na kolanach, dobrze wyglądają po wielu praniach. Początkowo były sztywne, jednak po jakimś czasie dobrze dopasowały się do mojej sylwetki.  Skład materiału spełnia moje wymagania.

Materiał: 99% bawełna, 1 % elastan

 

2. Dżinsy Promod

 

test dżinsów

Znalezienie czarnych dżinsów, które nie miałyby dodatku poliestru graniczy z cudem. Nawet w ramach tego samego modelu, kolor czarny lub ciemny granatowy posiadają jakiś dodatek poliestru. Pytałam o to sprzedawców i ponoć chodzi o to, by kolor nie wypłukiwał się tak szybko. Rzeczywiście porównując moje dżinsy z poliestrem do tych z czystej bawełny, kolor tych pierwszych wolniej się wypłukuje. Jednak poliester sprawia, że spodnie są mniej komfortowe w noszeniu. Materiał mniej się naddaje do naszej sylwetki, nie przepuszcza powietrza i jest mniej higroskopijny niż czysta bawełna, dlatego warto szukać spodni, które nie mają w sobie poliestru lub mają jego niewiele.

Przymierzyłam wiele marek, łącznie z Levis’em, Big Starem, jednak dopiero w Promodzie znalazłam spodnie, których fason przypadł mi do gustu. Mają wyższy stan, nogawki nie są zbyt wąskie, dzięki czemu mogę je podwinąć do balerinek czy szpilek. Nie są jednak tak dopasowane jakbym chciała, mimo że stan jest wyższy, pas nie przylega dość dobrze, muszę nosić do nich pasek. Spodnie są ze mną od roku, dobrze trzymają kolor i fason. Materiał nie jest czepliwy, na co warto zwrócić uwagę podczas zakupów ciemnych dżinsów. Nie są to spodnie, które w 100% spełniają moje wymagania, przede wszystkim ze względu na dodatek poliestru, ale ich jakość oceniam na dobrą z plusem, tym bardziej, że cena też jest przystępna. Minusem jest brak podziału rozmiarówki ze względu na pas i długość.

Materiał: 78% bawełna, 20% poliester, 2% elastan

 

3. Dżinsy Femme Stage

 

test dżinsów

Na dżinsy tej marki skusiłam się podczas poszukiwań boyfriendów. Nie są to typowe boyfriendy, spodnie są w wersji slim, ale nie są tak opięte jak klasyczne rurki, posiadają przetarcia i świetnie dopasowały się do mojej sylwetki podczas mierzenia. Gdy je założyłam poczułam ogromny komfort. To spodnie, w których mogę spędzić cały dzień. Nie lubię chodzić po domu w dżinsach, ale ten model jest wyjątkowo wygodny. Stan jest średniowysoki, nic się nie wbija w brzuch, tył nie odstaje, nogawki są dopasowane do mojego wzrostu (mogę je nawet podwinąć). Dżins jest jednak cienki i szybko ulega rozciąganiu. Jakość spodni nie jest zadowalająca, po kilku praniach wyglądają znacznie gorzej niż na początku. Szwy lekko falują, spodnie wyciągnęły się na kolanach. Cena jest dosyć przystępna w porównaniu z cenami kultowych dżinsów, ale niestety nadal zbyt wysoka jak na jakość spodni.

Materiał: bawełna 97%, elastan 3%

szafa kapsułowa

 

4. Dżinsy C&A Clockhouse

 

test dżinsów

Kolejny sklep, który odwiedziłam w poszukiwaniu boyfriendów. Wybrałam spodnie o prostych nogawkach z przetarciami w kolorze jasnego dżinsu. Cena spodni okazała się bardzo przystępna, więc postanowiłam zaryzykować, tym bardziej, że miałam spory problem ze znalezieniem takiego fasonu spodni, którego nogawki nie byłyby zbyt krótkie. Tym razem zakup okazał się strzałem w 10. Jak na tę cenę, spodnie są naprawdę dobrej jakości, mają proste, staranne szwy, grubszy dżins, który po praniu trzyma fason. Nie wyciągają się podczas noszenia, stan jest średniowysoki, są bardzo komfortowe w noszeniu. Nie wiem jak inne spodnie tej marki, ale ten model przypadł mi do gustu. Jakość oceniłabym na bardzo dobrą z lekkim minusem, tkanina nie jest tak solidna, jak w przypadku moich ulubieńców. Wadą jest brak podziału rozmiarów ze względu na pas i długość, więc ciężko dostać spodnie dobrze skrojone pod naszą sylwetkę. W przypadku boyfriendów nie jest to jednak duży problem. Rozmiary od 34 do 48.

Materiał: 98% bawełna, 2% elastan

 

5. Dżinsy Wrangler model Corynn

 

test dżinsów

 

Na koniec pozostawiłam moich ulubieńców. Jeśli chodzi o klasyczne rurki, moje kroki kieruję zawsze w stronę Wranglera. Rozmiarówka jest z podziałem na pas i długość, rozmiar L34 idealnie pasuje na mój wzrost – 179 cm. Dżins jest grubszy, z niewielkim dodatkiem elastanu, bardzo dobrze dopasowuje się do sylwetki. Model, który nam na sobie ma średniowysoki stan, nic nie odstaje z tyłu, przód nie wbija się w brzuch. Po praniu nadal trzymają fason, nie rozciągają się na kolanach. Jakość oceniam na bardzo dobrą z plusem. Jedyny minus to wysoka cena. Regularne ceny sięgają trzystu pięćdziesięciu złotych, jednak ze względu na ich trwałość warto wydać na takie spodnie więcej.

Materiał: 98% bawełna, 2% elastan

 

Dżinsy Wrangler model Corynn z elastomultiesterem

 

test dżinsów

Kolejna para Wrangelrów w mojej szafie. Postanowiłam o niej wspomnieć, by pokazać, że w ramach jednego modelu istnieją różne składy tkanin. Dżinsy uszyte są z cieńszego denimu, który dobrze sprawdza się latem. Kupiłam je dwa lata temu właśnie w sezonie wiosenno-letnim. Materiał ma znacznie większy dodatek elastycznego włókna, oznaczonego jako elastomultiester. To podwójne włókno, które rozciąga się we wszystkich kierunkach i powraca do swojego pierwotnego kształtu. Przy cieńszym dżinsie bardzo dobrze się sprawdza, bo spodnie nie odkształcają się na kolanach i trzymają fason, mówi się, że odzież „porusza się wraz z użytkownikiem”. Nie są jednak tak bardzo komfortowe w noszeniu, jak dżinsy z bawełny z 2% dodatkiem elastanu. Spodnie zbyt mocno opinają ciało, po jakimś czasie mam potrzebę zdjęcia ich i założenia czegoś bardziej luźnego. Dodatkowo materiał od spodu ulega zmechaceniu, co nie jest widoczne na zewnątrz. Jakość materiału jest dosyć dobra, ładnie modelują sylwetkę, jednak komfort noszenia jest niższy niż w przypadku klasycznego składu.

Materiał: 90% bawełna, 9% elastomultiester, 1% elastan

 

 

Dżinsy to element mojej garderoby, do której przywiązuję dużą wagę. Nie mam wielu par, bo nie znosiłabym ich wszystkich, ale staram się dobierać je tak, bym mogła czuć się w nich komfortowo. Preferuję spodnie z wyższym stanem i z niewielkim dodatkiem elastanu. Próbuję różnych marek, choć najlepszy jak do tej pory okazał się Wrangler. Do Levisów robiłam już kilka podejść, ale albo nogawki nie były dość długie, albo szew z tyłu krzywo się układał. Być może to jest efekt mojej budowy, ale w większości modelach, szew idzie prosto.

 

Jestem ciekawa jakie marki dżinsów Wy polecacie. Zastanawiam się jak wypadają u Was te droższe marki typu Pepe Jeans, Diesel, czy Tommy Hilfiger, ale też jak sprawują się tańsze sieciówkowe spodnie. Dajcie znać!

 

Jeśli podobał Ci się wpis, proszę udostępnij go dalej. Dziękuję! :)




Podobne wpisy

52 komentarze

haukotella 13 lipca 2016 - 17:58

Ja akurat bardzo polecam dżinsy z COS. Świetne, klasyczne kolory, wysoki stan a przy tym nogawki do kostki. Jak dla mnie idealne 😊

Odpowiedz
Dorota Zalepa 13 lipca 2016 - 18:04

Dzięki! Chętnie bym sprawdziła COS-a, ale nie ma go w moim mieście. Raz spróbowałam zamówić przez internet, ale niestety zwroty są bardzo słabo rozwiązane. Długo czekałam na wymianę koszulki, w końcu się nie doczekałam i dostałam zwrot pieniędzy. Jeśli będę akurat miała możliwość sprawdzenia ich stacjonarnie, na pewno się zajrzę.
PS Obawiam się, że te nogawki do kostki, mogłyby u mnie wypadać jak rybaczki. ;)

Odpowiedz
Manufaktura Zdjęć 13 lipca 2016 - 18:04

Od lat jestem wierna polskiej marce Big Star. Idealne na moje krótkie nogi :) Niestety – spodnie sprzed lat, to już nie to co teraz :/

Odpowiedz
Dorota Zalepa 13 lipca 2016 - 18:06

Też lubię Big Stara, nawet mierzyłam u niech czarne rurki, które nie miały w składzie poliestru, jednak fason nie do końca na mnie leżał. Mają też długości dla wysokich kobiet. :)

Odpowiedz
Aga 13 lipca 2016 - 17:08

Jestem bardzo zadowolona ze spodni z Mango, niestety tych sprzed 2-3 lat, bo aktualnie są coraz gorsze jakościowo.
Lubię także Levis’y z serii ID Curve – to jednej z niewielu spodni rurek, które nie odstają mi w pasie.
Jeśli chodzi o boyfriendy to bardzo fajnie w tej roli sprawdzają się…. męskie Wranglery :) (posiadam model BEN – gruby, porządny jeans).
Za to jeśli ktoś szuka spodni w kroju Mom jeans to polecam Medicine, niestety na osobę > 175 cm mogą być już za krótkie.
Z RAW denim – te które po raz pierwszy powinnno się uprać po pół roku intensywnego noszenia (tak, tak) – polecam Nudie Jeans. Dostępne są m.in na Zalando oraz często…w lumpeksach ;)

Przy rozmowe o jeansach warto dodać by prać je w jak najniższej temperaturze i bez dodatku płynu do płukania (im cieplej tym bardziej mogą stracić fason, skurvzyć się). A jeśli nie są bardzo brudne to celem odświeżenia lepiej umieścić je na noc w zamrażarce ;)

Odpowiedz
Barbara P. 13 lipca 2016 - 18:24

Nigdy nie odwiedzałam C&A w celu szukania dżinsów, ale te są ciekawe i chętnie tam zaglądnę. Ja zwykle kupuję spodnie w Stradivariusie, bo leżą na mnie świetnie. Czasami w Big Starze :)

Odpowiedz
Dorota Zalepa 13 lipca 2016 - 21:17

Ja też nie szukałam tam dżinsów, ale zauważyłam ciekawy model, przymierzyłam i postanowiłam dać im szansę. Nie zawiodłam się. Nie wiem jak inne modele, bo to jedyny który posiadam, ale warto sprawdzić, tym bardziej że cenowo wychodzą przystępnie. Mam też katankę dżinsową C&A Clockhouse, którą kupiłam dwa lata temu i sprawdza się bardzo dobrze. :)

Odpowiedz
Barbara P. 14 lipca 2016 - 12:46

Jak widać nie trzeba się uprzedzać. Bardzo mi się podobają Twoje boyfriendy z tego sklepu, więc chętnie zaglądnę przy okazji co tam jeszcze mają. Jak widać tańsze propozycje nie znaczy gorsze. Ja zresztą często kupuję w tańszych sklepach, ale jakoś do C&A nie trafiłam :)

Odpowiedz
czmiel 13 lipca 2016 - 18:36

Ja się kiedyś potwornie zraziłam do dżinsów z Lee, trochę teraz podchodzę do drogich dżinsów jak pies do jeża. Za to paradoksalnie większość moich dżinsów pochodzi z H&M i nie mogę narzekać na ich trwałość!

Odpowiedz
Dorota Zalepa 13 lipca 2016 - 21:19

O widzisz, a na mnie te z H&M-u jakoś nie leżą za dobrze. O jakości się nie wypowiem, bo nie miałam nigdy dżinsów tej marki. Natomiast miałam kilka par spodni Lee i dobrze się nosiły, teraz rzadziej je kupuję, bo rozmiary są przeważnie do długości L33, która jest dla mnie ciut za krótka.

Odpowiedz
czmiel 14 lipca 2016 - 19:31

Wszystko zależy od sylwetki, zapewne ile kobiet, tyle różnych ulubionych modeli/sklepów :)

Odpowiedz
Maja 13 lipca 2016 - 19:27

Polecam Ci jeszcze jeansy Tommy’ego Hilfigera. Mam model Sophie, kolor jest cudowny (nie znoszę „oszukanego” koloru jeansu, tzn. takiego na który patrzę i widzę, że to farba, a nie prawdziwy jeans), są świetnie odszyte (uwielbiam detale), są ze mną od początku tego roku i sądzę, że przed nami jeszcze ze 3 lata współpracy. Kupiłam je w promocji przez internet (popularny multibrand na Z ;)) za około 390 złotych. Moja druga para to Levis’y, są nieco jaśniejsze – mam je już 3 rok i nadal wyglądają rewelacyjnie (były drogie, ale to prawdziwy jeans z niewielką tylko domieszką elastanu, nie wiem czy firma już nie odchodzi od ich produkcji). Wcześniej chodziłam w spodniach z H&M, Stradivariusa, Bershki i Zary. Mam porównanie i muszę przyznać, że mimo, że wtedy moja półka uginała się od jeansów, to rotacja była ogromna, bo ciągle się gdzieś przecierały, zamki się psuły, guziki obrywały, a same spodnie nie zawsze dobrze leżały na pupie. Teraz mam dwie rewelacyjne pary i jestem nimi zachwycona i usatysfakcjonowana, więcej mi nie potrzeba :)

Odpowiedz
Dorota Zalepa 13 lipca 2016 - 21:24

Ten prawdziwy dżins też jest barwiony barwnikiem indygo, ale nam się kojarzy jako naturalny kolor dżinsu, który ja też bardzo lubię. Miałam kiedyś Levisy, podobnie jak Wranglery, długo trzymały fason, były solidne, teraz jakoś nie mogę dobrać sobie u nich spodni, które dobrze leżą. Z pewnością warto zainwestować w dwie porządne pary dżinsów, niż kilka kiepskiej jakości. :)

Odpowiedz
Paulina – itspaulinab.pl 13 lipca 2016 - 20:24

Być może wstyd się przyznać, ale w szafie posiadam tylko jedną parę „prawdziwych” dżinsów. :) Z Twojego wpisu do gustu najbardziej przypadły mi modele od Wranglera, więc… już przeglądam ofertę tej marki. ;)

Chciałam Ci bardzo podziękować za bardzo przydatne treści dotyczące pozycjonowania strony, które zawarłaś w swoim newsletterze, przeczytałam od deski do deski i już zabieram się za „naprawę” swojego bloga. :)

Odpowiedz
Dorota Zalepa 13 lipca 2016 - 21:24

Cała przyjemność po mojej stronie! :)

Odpowiedz
Ewa s 13 lipca 2016 - 22:55

A ja szukając boyfriendow trafiłam do Lee Cooper. Wcześniej przymierzalam Lee i Levi’s, ale cena wygonila mnie że sklepu. Wracając do Lee Cooper… jestem wysoka i dość szczupła (178cm, rozm 38), się postawiłam na męskie modele. Ekspedientka dobrała mi odpowiedni męski model w odpowiednim rozmiarze i jestem bardzo zadowolona.

Odpowiedz
Dorota Zalepa 14 lipca 2016 - 16:39

Znam Lee Coopera, kiedyś mieli sklep w Olsztynie i bardzo żałuję, że został zlikwidowany. Pomysł z kupnem boyfriendów na dziale męskim jest genialny, sama czasem przeszukuję sklepy z męskimi ubraniami w poszukiwaniu lepszej jakości za przystępną cenę. :)
PS Mamy podobne gabaryty jeśli chodzi o wzrost i rozmiar ubrań. :)

Odpowiedz
Ewas 19 lipca 2016 - 22:15

:) tak jest Dorota, spójrzmy czasem na półki z ubraniami dla mężczyzn. Sama mam poza spodniami inne męskie ubrania (kurtka i 2 białe koszule, które są na tyle długie, że można je nosić jako bardzo odważne sukienki)

Odpowiedz
Classy Simple Life 13 lipca 2016 - 22:56

Od ponad roku bardzo chwalę sobie jeansy Cubus High Waist Hannah https://cubus.com/pl/7164821_F562Idealnie dopasowują się do posiadanej przez nas figury, mają wysoki stan – co bardzo mi odpowiada, a co najważniejsze długie nogawki – 34 !!! Poza tym są naprawdę bardzo dobrej jakości – noszę dosłownie na okrągło od prawie roku i wyglądają jak nowe – pozdrawiam serdecznie :)

Odpowiedz
Aga 14 lipca 2016 - 08:25

Szkoda, że nie został opublikowany mój wczorajszy komentarz :( Napiszę więc jeszcze raz, bo może coś źle kliknęłam :)

Jestem ogromną fanką jeansów, mam kilkanaście par. Kiedyś kupowałam w sieciówkowe, teraz coraz częściej wybieram te ze średniej i górnej półki – przy czym od jakichś 2-3 lat kupuję głównie w lumpeksach :) Wyjątkiem są wyprzedaże w Mango – choć obecna jakość ich jeansów nie umywa się do tej sprzed 2-3 lat, niestety, więc chyba nie skuszę się już na mangową ofertę.
Wracając do second handów – wychodzę z założenia, że skoro używane jeansy kupuję w bdb stanie (a przecież były już noszone) to i mnie długo posłużą :)
Aktualnie skupiam się na markach, nie kupuję byle czego, bo już nie raz nacięłam się na bubla.

Bardzo cenię marki takie jak:
– Nudie Jeans – to ci od RAW Denimu, który zalecają nosić przez pół roku przed upraniem :D (oczywiście nie wszystkich modeli to dotyczty). Ich oferta jest co prawda skierowana do mężczyzn, ale wiele modeli to moim zdaniem unisex. Ceny w sklepach to kilkadziesiąt euro, u nas w lupeksach można trafić za grosze :)
– wybrane modele Levis’a – fajna seria Curve ID – znalazłam u nich rurki, które jako jedyne nie odstają mi w pasie. Niemniej warto przed zakupem pomacać, bo tak jak napisałaś w obrębie jednej marki i modelu spodnie różnią się nie tylko kolorem, ale i składem materiału.
– Medicine – chyba jedna z niewielu sieciówek w mojej dżinsowej szafie :) Mają świetne jeansy o kroju MOM, jeśli ktoś lubi to bardzo polecam, niestety mogą być za krótkie dla wysokich osób.
– River Island – chyba nigdy nie byłam w tym sklepie stacjonarnie, choć mam go blisko (chyba zbyt krzyczące witryny mnie odstraszają), ale o dziwo znalazłam w lumpeksie ich spodnie w kroju boyfriend i są super, mają ładny klasyczny kolor i grubszy jeans.
– Mango – wspomniane już wyżej modele boyfriend sprzed 2-3 lat są naprawdę super. Teraz ten sam model odbiega i wymiarami (rozmiar z metki ten sam) i jakością denimu.
– Wrangler – świetny męski model BEN. Prawdziwe boyfriendy – gruby porządny jeans, lekko zwężane nogawki, więc podwinięte wyglądają bardzo dobrze na kobiecie.
– Lee – kiedyś namiętnie kupowałam jeden model ich spodni. Były niezniszczalne. Po latach znudził mi się na tyle, że wszystkie pary (niektóre nadal w bdb stanie) oddałam potrzebującym.
– Zara – nie przepadam za tym sklepem, rzadko tam zaglądam stacjonarnie, bo albo ceny z kosmosu (jak dla mnie), albo potworny bałagan (w czasie wyprzedaży). W lumpeksie udało mi się kupić parę boyfriendów z ogromnymi dziurami, jasny marmurkowy jeans. Przez to że sa nietypowe, są fajne, ale na kolana nie powalają, na pewno nie dałabym za nie ceny sklepowej ;)
– Tommy Hilfiger – gdy jeszcze zaopatrywałam się w markowych sklepach miałam ze 2-3 pary ich jeansów. Jakość dobra, krój OK, ale nie urzekły mnie. Za mniejsze pieniądze można kupić coś porównywalnego.
Aktualnie poluję na jeansy ACNE, bo czytałam, że sa nie do zdarcia i koniecznie muszę to sprawdzić :D

A tak przy okazji, warto wspomnieć, że jeans powinno się prać w temperaturze niższej niż podaje producent. Gorąca woda może powodować kurczenie się włókien denimu. Oczywiście im większa domieszla elastanu tym bardziej prawdopodobne że nie zmienią fasonu ani rozmiaru, ale warto czytać metki. I starajcie się nie używac płynu do płukania gdy pierzecie jeansy – już na kilku denimowych forach czytałam że skraca on żywot denimu.

Odpowiedz
Dorota Zalepa 14 lipca 2016 - 16:48

Dzięki Aga za taki super komentarz, wcześniejszego nie znalazłam nawet w spamie, więc coś nie zadziałało jak trzeba, tym bardziej doceniam fakt, że chciało Ci się pisać to wszystko jeszcze raz. Twoje informacje są mega cenne. Szczególnie zainteresował mnie ten model Wranglerów BEN, na pewno go sprawdzę, no i zazdroszczę tych łupów w lumpeksie. Masz rację, że skoro używane dżinsy są nadal w tak nienagannym stanie, to znaczy, że są świetnej jakości i warto je kupić (tym bardziej, że w fajnej cenie).
Też czytałam informację, że nie powinno się dodawać do prania płynu do płukania tkanin, bo szybciej się zużywają, no i warto prać jak najrzadziej, w jak najniższej temperaturze. :)

Odpowiedz
Aga 14 lipca 2016 - 08:28

I jeszcze dodam, że mnie najbardziej podobasz się w spodniach C&A :) Aż sama mam ochotę zajrzeć do tego sklepu, co nie wyjdzie na dobre, bo spodni w kroju boyfriend mam najwięcej ;)

Odpowiedz
Karo (pinchofsalt) 14 lipca 2016 - 09:42

nie ma reguły. jestem mocną klepsydrą, więc bardzo dobrze sprawdza się kupowanie spodni lekko „baggy” – dobrze leżą. Fajne modele można znaleźć wszędzie i nigdzie, czyli mam jeden ulubiony z C&A, ale reszta, którą mierzyłam, była słaba… a teraz znalazłam fajne w House ;)

Odpowiedz
Minimalna 14 lipca 2016 - 11:07

Bedę musiała udać się do Wranglera i coś poprzymierzać! Jestem ciekawa czy znajdę tam model idealny dla mnie. Na Tobie właśnie te spodnie podobają mi się najbardziej ;) Ale słuchając rad pewnie sięgnęłabym po model z 2% elastanu ;)

Odpowiedz
Jola 14 lipca 2016 - 11:35

Lubiłam kiedyś w Lewisie spodnie. Oddałam na reklamacje, bo farba zaczęła się ścierać od płaszcza. Dobrze, że ich do pralki nie wrzuciłam. Za te pieniądze spodziewałam się czegoś lepszego. Kiedyś kupiłam jeansy w Carrefourze, zapłaciłam grosze. Rok noszenie codziennego i nadal dobrze wyglądają. Te tanie miały lepszy skład, co jest dziwne. Nie ma zasady, a cena to nie wyznacznik jakości.

Odpowiedz
Agata | CZTERDZIESTKA.plus 14 lipca 2016 - 11:40

Moja największa porażka to dżinsy Levi’s, te dopasowane do sylwetki Curve ID. No owszem, leżały bajecznie, ale jakość fatalna:( Po mniej więcej póltora roku (a nie nosiłam ich bynajmniej na co dzień) po prostu zaczęły się rozpadać, po raz pierwszy coś takiego widziałam, zachowywały się, jakby materiał był zetlały. Kupiłam je w sklepie firmowym. Natomiast bardzo dobrze mi sie spisują dżinsy z Marksa i Spencera, jedną parę mam już z 8 lat i trzymają sie dzielnie. Fanką dżinsów nie jestem, bo na ogół są za szerokie w pasie, ale to prawda, że są bardzo praktyczne i TRZEBA je mieć w szafie.

Odpowiedz
Dorota Zalepa 14 lipca 2016 - 16:52

Ja miałam Levisy bardzo dawno temu i trzymały się dzielnie, ale kiedyś jakość dżinsu w ogóle była lepsza. Ostatnio natknęłam się na nie w TK Maxxie w fajnej cenie i trochę żałuję, że nie kupiłam, chętnie przetestowałabym ich jakość. :)

Odpowiedz
Karolina 14 lipca 2016 - 12:13

Moim zdaniem najlepiej wyglądasz we Wranglerach :) Ja swoje ulubione mam właśnie z c&a i pamiętam że kupiłam je na wyprzedaży rok temu za cenę 40 zł :D Wisiały takie smutne, ostatnie, pomyślałam że za taką cenę co ma być to będzie (w składzie 90% bawełna, 8% poliester, 2% elastan). Nie skręcają się, praktycznie nie przecierają, nie wypychają i naprawdę rewelacyjnie się noszą.

Odpowiedz
Beata Lipinska 10 sierpnia 2016 - 13:01

Ja najbardziej lubie H&M sa dopasowane do figury i rowniez sa na wyzsze osoby. Ale mam tez jeansy z firmy Promod Miss Jeans i Just oraz Miss Anna sa to tansze marki ale dobrej jakosci

Odpowiedz
meago 14 lipca 2016 - 12:50

Uuuuh, ja już nie wiem ile szukam porządnych dżinsów. Mam tylko jedne – czarne, z poliestrem. Leżą super ale… no właśnie. Skład pozostawia wiele do życzenia. Najbardziej marzą mi się takie mocno ciemno granatowe, boję się jaśniejszych, ponieważ mam krótkie, masywne nogi i co nie przymierzałam wyglądały jak dwa serdelki… trochę się tym zraziłam.
W końcu postawiłam sobie cel – Pochodzę w końcu po tych stricte dżinsowych sklepach (jeszcze nigdy w żadnym nie byłam! Odstraszały mnie ceny – jestem bardzo skąpa), żeby mi ktoś po ludzku doradził fason i rozmiar – jak przy kupnie stanika. I kupię sobie w końcu te cholerne dżinsy :D Jeżeli jakość ma być lepsza i fason dobrze dobrany, to schowam moje skąpstwo do kieszeni. :) trzymajcie kciuki, kupowanie spodni to serious business ;p

Odpowiedz
Dorota Zalepa 14 lipca 2016 - 16:54

To prawda, trzeba się trochę nachodzić i naprzymierzać. Jeśli masz w pobliżu jakiś outlet to warto tam zajrzeć, ceny są niższe, albo w Tk Maxxie można dostać markowe spodnie w przystępnych cenach.

Odpowiedz
meago 14 lipca 2016 - 17:12

Właśnie TkMaxx to jeden z moich stałych punktów poszukiwań :) Problem jest jednak z nim taki, że trafia się na pojedyncze rozmiary – ostatnio PRAWIE rozbiłam bank, bo zajechałam do przymierzalni z 5 parami jeansów – bodajże jedna właśnie od wranglera, dwie od Lee, jedna od diesela, i jedna nie znana i nie zapamiętana przeze mnie (ale skład i jakość super). Żadna z par nie przekraczała 200stu złotych. Niestety żadna też nie leżała na mnie tak dobrze jak bym chciała – nie chcę kupować na siłę i później nie być w pełni zadowolona, dlatego co jakiś czas, cierpliwie chodzę i przeglądam :)
Cały czas wisi mi też planach odwiedzenie Factory – jest naprawdę niedaleko mnie, niestety stoi przy niedawno wybudowanej obwodnicy i nie da się tam dojechać komunikacją bez przesiadek. Więc albo znajdę jakąś większą ilość czasu, albo z sukcesem zakończe egzamin na prawo jazdy który mam w tym miesiącu – wtedy żadna trasa nie będzie mi straszna :D
Najważniejsze, że nauczyłam się kupować cierpliwie, bez presji, bez wyrzutów sumienia przy powrocie z pustymi rękami, skoncentrowana, na spokój. Trochę się od Ciebie zaraziłam slow fashion i ogólnie slow life – mimo, że jestem zarobioną osobą, to satysfakcja z celebrowania drobnych rzeczy wpływa pozytywnie na mój rytm :) dzięki!

Odpowiedz
Kasia 14 lipca 2016 - 13:48

Dorotko, a ja mam pytanie z innej półki – gdzie kupiłaś koszulkę ze zdjęcia „C&A Clockhouse” oraz sweterek z „Wrangler Corynn”?

W temacie jeansów, to jest to temat dość trudny dla mnie, właśnie ze względu na długie nogi… zazwyczaj ciężko mi dobrać długość i idealny fason. Przerobiłam już spodnie z różnych półek cenowych i dotychczas moim faworytem są spodnie z Big Stara oraz z H&M. Te pierwsze od momentu zakupu były idealne – długie, z intensywną czernią, dobrze dopasowane. Jedyny minus – kolor szybko się wypłukał i teraz są raczej „domowe” :/ Jeansy z H&M, również czarne rurki, dobrze się noszą, zachowują kolor, ale szybko tracą fason…
Nie ukrywam więc, że przy kolejnych zakupach biorę pod uwagę marki polecane przez Ciebie, szczególnie „Kaffe”.
Pozdrawiam :)

Odpowiedz
Dorota Zalepa 14 lipca 2016 - 16:56

Szara koszulka jest z Promodu, kupiona rok temu, natomiast sweterek z fantazyjnym dekoltem na plecach jest z Mango, stara kolekcja. :)

Odpowiedz
Kasia 14 lipca 2016 - 19:14

Szkoda, sweterek jest rewelacyjny :)

Odpowiedz
Madame Malonka 14 lipca 2016 - 15:49

Kupno dżinsów to odwieczny problem, ale jedne z najlepszych kupiłam właśnie w Promod. Wyglądają świetnie i dobrze się je nosi. Z tych przytoczonych bardzo podobają mi się ze od Wranglera model Corynn i Kaffe :)

Odpowiedz
Lidia Kajdas 14 lipca 2016 - 16:15

O to właśnie odkryłam że posiadam tylko jedna parę prawdziwych jeansów które posiadają 99%bawełny. I chyba dlatego uwielbiam w nich chodzić choć są jasne i nie do końca korzystne dla mojej sylwetki. Owe jeansy pochodzą z GAPa i szczerze mogę polecić jeansy tej marki. Mają duży wybór rozmiarów od Petit przez regular do long. I polecam polować na obniżki i zapisać się do newslettera. Czasami obniżki sięgają nawet 40%, a ja za,swoje zapłaciłam tylko 12£ ;) Druga marka której spodnie lubię, a w sumie dwie ponieważ są o tym samym składzie. Jedne trochę lepszej jakości to Next(Model a’la wyszczuplający z wysokim stanem bardzo ładnie modeluje sylwetkę. Jedyny minus to dodatek poliestru)a drugie to Levis ( kupione przecenione, jak dla mnie zbyt cienki materiał,ale bronią się tym że bardzo dobrze leżą)

Odpowiedz
Dorota Zalepa 14 lipca 2016 - 16:40

Dzięki za polecenie! :)

Odpowiedz
Amatorka Cooltury 14 lipca 2016 - 22:37

Masz naprawdę rewelacyjne pary jeansów. Ja lubię swoje z Lee, ale są już dość stare, bo ciężko mi znaleźć kolejne równie dobre. Mam nadzieję, że we wrześniu (bo wtedy planuję zakup) znajdę coś dla siebie.

Odpowiedz
Marta 15 lipca 2016 - 08:34

Hmm… Moze i dzinsy zawsze beda modne, ale nigdy eleganckie, zwlaszcza rurki-podkreslaja bezlitośnie i bezwstydnie cala anatomie:) A to dla mnie jest sprzeczne z elegancja.

Odpowiedz
Dorota Zalepa 15 lipca 2016 - 09:47

Ja się nie zgodzę, dżins może być elegancki, zależy jaki fason wybierzemy. Nie muszą to być obcisłe rurki, spodnie mogą być lekko dopasowane, ze zwężanymi lub prostymi nogawkami, w kolorze czarnym lub bardzo ciemnym granatowym, które nie uwidaczniają całej anatomii. Czarne rurki z luźnym jedwabnym topem, dłuższą mniej formalną marynarką i szpilkami lub botkami wyglądają bardzo szykownie. Oczywiście dżinsów nie założymy wszędzie, na przyjęcie, albo do teatru się nie nadają. Poza tym dżins to nie tylko spodnie. Istnieje określenie sportowej elegancji i to do niej zaliczyłabym właśnie spodnie dżinsowe. Oczywiście to jest moje spojrzenie na dżinsy. :)

Odpowiedz
Ruda 15 lipca 2016 - 09:16

Ja zraziłam się do Wranglera. Kupione spodnie rozwaliły się dokładnie rok od zakupu. A tyle za nie zapłaciłam. Eee…

Odpowiedz
Dorota Zalepa 15 lipca 2016 - 09:25

Jak widać istnieją słabsze modele w ramach jednej marki. Ja miałam już wiele dżinsów Wranglera i tylko jedna para zużyła się szybciej, ale też posłużyła mi ze 2-3 lata. Myślę, że lepiej szukać grubszego denimu z niewielkim dodatkiem elastanu.

Odpowiedz
Amelia Płatek 15 lipca 2016 - 10:54

chyba dawno nie czytałam tak ciekawego posta. :)

Odpowiedz
Joanna Wąsik 16 lipca 2016 - 18:46

Bardzo ciekawy post :) Mówiąc szczerze to wszystkie spodnie kupuję na szmatach i ewentualnie przerabiam je na maszynie. Trudno mi znaleźć idealne dżinsy. Kiedy pokusiłam się i kupiłam w Big Star za niemałe pieniądze, a zużyły się tak samo, jak te kupione za 50 zł. Za to lubię Clockhouse :)

Odpowiedz
Archimeryka 23 lipca 2016 - 00:45

Jedyne solidne jeansy jakie miałam były chyba z wranglera. Big stary faktycznie są słabe i szybko się niszczą

Odpowiedz
Asia Borkowska 17 lipca 2016 - 09:01

Ale mi się przydał ten post :) Wczoraj udałam się na zakupy do outletu, bo była promocja w Big Starze – para spodni za 50 zł (ponoć przecenione z 229 zł). A potrzebowałam dużo spodni – ostatnio z dżinsów została mi tylko jedna para, bo wciąż odkładałam kupno na czas po diecie. Dzięki Tobie poszłam i od razu wiedziałam, czego chcę – rurki z wysokim stanem, niebieskie i czarne. Te pierwsze ze świetnym składem (98% bawełny, 2% elastanu), czarne z dodatkiem poliestru, o czym wiedziałam też od Ciebie. Dodatkowo niebieskie marmurkowe, bo zakochałam się w nich, jak tylko je zobaczyłam. Mam nadzieję, że to wszystko będzie dobrze się nosiło :)

Odpowiedz
Wiola 2 sierpnia 2016 - 16:08

Śwetyny post, musze dodać sobie do zakładek, bo teraz nie szukam nowych
spodni ale za jakiś czas bardzo mi się przyda. A mam pytanie, jesi
mogłabyś powiedzieć, skąd jest biała koszula którą masz na zdjęciu
prezentującym dżinsy Femme Stage? Szukam takiej i Twoja jest idealna :))
pozdrawiam serdecznie

Odpowiedz
kinga 8 sierpnia 2016 - 22:39

Massimo dutti również ma dobre jeansy 😊

Odpowiedz
Natalia Gorzołka 30 sierpnia 2016 - 11:55

Uwielbiam luz jaki osiągnęłaś w dżinsach z C&A Clochouse. Ostatnio udało mi się świetną parę znaleźć w SH z Abercrombie 👍 Lubię zaglądać po dżiny do lumpeksów, bo tam często można znaleźć sztuki „nieśmiertelne”. Aczkolwiek na pewno trudniej jest coś dopasować ze względu na pojedyncze rozmiary modeli.

Odpowiedz
izaa 28 maja 2018 - 11:30

Ja ostatnio tylko online w Fabryce Jensów, ale swojego czasu bardzo często zdarzało mi się odwiedzać inne sklepy. Teraz cenię sobie wygodę i cenę, bo jednak jakość materiału jest bardzo dobra, nie odbiega wcale od tych z górnej półki cenowej, a kasa dużo mniejsza. No i oszczędzam dużo czasu, w każdej sieci mam inny rozmiar, jeszcze mi się nie zdarzyło, żebym wzięła spodnie we właściwym, zawsze są za małe albo za duże o zgrozo, a tutaj bez problemów zamawiam zawsze jeden rozmiar :)

Odpowiedz
Agatka 2 kwietnia 2021 - 03:46

Tylko w lumpach! :) Levisy ponadczasowe. Na LESS można często dorwać w fajnych cenach, więc polecam wyrwać się z myślenia o sieciówkach jako jedynym słusznym miejscu zakupowym. :)

Odpowiedz

Zostaw komentarz