Ostanie upały są bezlitosne i przyznaję, że nawet ja, ciepłolubna osoba miałam z nimi problem. Ale koniec końców i tak wolę się pocić z gorąca, niż marznąć z zimna. Post miał się ukazać wczoraj, ale po Blog Conference Poznań, zupełnie nie mogłam wejść w rytm pisania. Dałam więc sobie dzień wolnego. Dzisiaj przedstawiam Wam moich ulubieńców czerwca – książka, film, blog, kosmetyki i każda inna rzecz, która zwróciła moją uwagę w ubiegłym miesiącu.
Książka „100 dni po ślubie” Emily Giffin
Chętnie wymieniłabym książkę Slow fashion. Modowa rewolucja J. Glogazy, ale pisałam o niej ostatnio, więc tym razem postawię na coś z fabułą. Lubię książki Emily Giffin. Są takim pewnikiem, który mnie relaksuje. Historie opowiadane przez autorkę w jej książkach są trochę banalne, cukierkowe, ale przy tym niezwykle wciągające. 100 dni po ślubie, to powieść o miłości, a raczej o jej dwóch rodzajach. Szalonej, młodzieńczej, pełnej namiętności, ale także niepewności i strachu, i drugiej – dojrzałej, odpowiedzialnej, stałej i dającej poczucie bezpieczeństwa. Wybór nie jest łatwy, pojawia się wiele pytań i wątpliwości, a wydarzenia życiowe głównej bohaterki jeszcze bardziej utrudniają podjęcie decyzji.
Film – „Pan od muzyki”
Film produkcji francuskiej, polecony przez czytelników podczas tworzenia listy motywacyjnych filmów. Głównym bohaterem jest Clement Mathieu, nauczyciel muzyki zatrudniony jako wychowawca w poprawczaku. Nie akceptuje surowych metod wychowawczych dyrektora szkoły i szuka innych, bardziej humanitarnych sposobów dotarcia do młodzieży. Stawia na muzykę, tworzy chór szkolny, w którym każdemu przydziela określone zadania. Wpływa na życie chłopców, okazując im więcej serca i zrozumienia od jego poprzedników, dociera do ich najgłębszych uczuć, pokazuje, że poprzez szacunek, uważne słuchanie, empatę można osiągnąć więcej niż surową dyscypliną.
Blog – Unfancy
Świetny zagraniczny blog o slow fashion, na który trafiłam kilka m-cy temu. Caroline pisze o minimalistycznej szafie, składającej się z 37 elementów. Łączy je w tak ciekawy i spójny sposób, że zupełnie nie ma mowy o nudzie. Żałuję, że ostatni wpis pochodzi z kwietnia, mam nadzieję, że autorka wznowi swoje posty. Nieodpartą przyjemność sprawia mi śledzenie jej na Pintereście i Instagramie.

Krem z kwasem laktobionowym Organic Series
Krem z kwasem laktobionowym na noc, który poleciła mi kosmetyczka. Działa mikrozłuszczjąco, oczyszcza pory, wzmacnia naczynka krwionośne a przy tym świetnie nawilża. Dla osób, które mają wymagającą cerę, z tendencją do zanieczyszczeń, krem jest warty uwagi. Zawiera 100% naturalnych składników, w tym 10% stężenie kwasu laktobionowego, neutralnego dla skóry, który ma właściwości eksfoliujące, nawilżające i przyspieszające odnowę komórkową. Krem produkowany przez polską firmę Organic Series, dostępny w salonach kosmetycznych lub na stronie producenta. Używam kremu od 2 m-cy i na pewno pozostanę z nim na dłużej.
Wielofunkcyjny krem pod oczy Organique
Używam od kilku m-cy, jest następcą nawilżającego kremu Biodermy i sprawdza się świetnie. Zdaję sobie sprawę, że powinnam już używać mocniejszych kremów, ale zupełnie nie potrafię ich dobrać, zawsze czynią jakieś szkody na wrażliwej skórze wokół oczu. Krem Organique z linii pumpkin line jest wyprodukowany z naturalnych składników, jednym z nich jest ekstrakt z dyni, który fajnie niweluje cienie pod oczami. Krem ładnie odżywia skórę wokół oczu, uelastycznia, nawilża, poprawia koloryt i napina. Niektóre kremy zamiast niwelować opuchnięcia po nieprzespanej nocy, wręcz je podkreślają. W przypadku tego kremu nie ma mowy o jakimkolwiek działaniu niepożądanym.
Korektor na niedoskonałości True Match L’Oreal
Jestem wielką fanką korektorów L’Oreala. Niezmiennie uwielbiam rozświetlający korektor pod oczy Lumi Magique do tego stopnia, że każda zmiana na inny kończy się szybkim powrotem do pierwszego. Ale o ile pod oczy sprawdza się świetnie, ładnie rozświetla, jest trwały, o tyle z niedoskonałościami sobie zupełnie nie radzi. W sumie nie dziwię się, w końcu nie takie jest jego przeznaczenie. Na wielu blogach urodowych polecany był korektor True Match L’Oreala. Kosmetyk jest dostępny w ofercie marki już od wielu lat i ma bardzo dobre opinie w Internecie. W sumie zakup miałam w planach już od dawna, ale zawsze wychodziłam z założenie, że w końcu mam podkład, który całkiem dobrze kryje. Latem jednak brakuje mi takiego produktu, którego mogłabym używać punktowo, w momencie, gdy rezygnuję zupełnie z podkładu, na przykład na plaży. Wybrałam kolor nr 2, który idealnie stapia się z kolorem mojej cery. Korektor sprawdza się świetnie, utrzymuje się na twarzy kilka godzin, nie żółknie i ładnie kryje zarówno niedoskonałości, jak i popękane naczynka.
Aplikacja do obróbki zdjęć w telefonie – Photoshop Express
Zdjęcia na bloga obrabiam za pomocą programu Adobe Photoshop i sama sobie się dziwię, że dopiero niedawno zainstalowałam aplikację do obróbki zdjęć w telefonie – Adobe Photoshop Express. Do tej pory używałam głównie VSCO Cam, którą polecam i lubię. Aplikacja Photoshop Expres jest tak intuicyjna i prosta w obsłudze, że ostatnio polegam głównie na niej. Korzystam z tych samych suwaków, które poprawiam w Camera Raw w PS6. Poprawiam ekspozycję, kontrast, przejrzystość, jaskrawość. Nie wszystkie opcje są darmowe, ale te które są, w zupełności wystarczają, by fajnie podrasować zdjęcia na Instagram.

Zdjęcie pochodzi z mojego Instagrama
To tyle jeśli chodzi o ulubieńców czerwca, czekam na Wasze propozycje. Dajcie znać, jaka książka, film, aplikacja czy kosmetyk, podbiły Wasze serca w ostatnim czasie. Jestem niezmiernie ciekawa Waszych propozycji, które zawsze się sprawdzają (tak jak w przypadku filmu Pan od muzyki).

38 komentarzy
ja w tym miesiącu miałam jakiegoś lenia. Książkę przeczytałam tylko jedną, a reszta sobie czeka w kolejce :)
Ciekawi mnie ten korektor z Loreala
Jakość do ceny wypada bardzo dobrze. Fajny na lato, gdy nie mamy ochoty nakładać podkładów.
Lumi Magique to i mój ulubieniec pod oczy – pięknie rozświetla. Książkę czytałam dawno temu, ale nie przypadła mi do gustu, przemyślenia bohaterki były lekko irytujące:)
Zainteresował mnie ten krem na noc, pomyślę o nim jesienią:)
Jeśli polubiłaś „Pana od muzyki”, na pewno spodoba Ci się „Rozumiemy się bez słów”. To również francuska komedia z muzycznym motywem. A z książek polecam „Dziką drogę”. Właśnie kończę i żałuję że już kończę ;)
O dzięki za polecenie filmu, oglądałam ekranizację Dzikiej drogi, podobała mi się. :)
Muszę ją koniecznie obejrzeć :)
uwielbiam ten krem pod oczy. dla mnie niezastąpiony :)
Giffin rzeczywiście pisze cukierkowe książki, ale masz rację – to bardzo fajna lektura na relaks :). Również lubię sobie czasem coś takiego przeczytać, zwłaszcza latem. Zainteresowałaś mnie tym kremem z kwasem laktobionowym. Ostatnio stan mojej bardzo wymagającej i problematycznej cery pogorszył się po okresie spokoju. Zamówiłam serum z Biodermy, zacznę testować w tym tygodniu. Jeśli mi nie podpasuje, pomyślę o tym preparacie, który polecasz.
Na problemy z cerą polecam jeszcze Effeclar K lub Duo La Roche-Posay, mi zawsze pomogą dojść do ładu z cerą.
Effeclar Duo Plus stosowałam od listopada poprzedniego roku. Niestety, chyba przestał na mnie działać, bo nie udaje mu się już opanować moich skórnych problemów. Może po prostu potrzebuję przerwy od niego.
Giffin czytałam ,,Pewnego dnia” i ,,Ten jedyny” i także wywarły na mnie pozytywne wrażenie. Z książek, które ostatnio pochłonęłyśmy możemy polecić ,,Z innej bajki”, ,,Francuska opowieść” (kontynuacja ,,Szczęścia all inclusive”), czy ,,Pierwsza na liście”. Filmów mało oglądamy, ale bardzo ,,Odrobina nieba”.
Zaciekawiła mnie następująca pozycja – film „Pan od muzyki”. Lubię ten rodzaj filmów, który daje do myślenia i wywołuje refleksję. Po takich filmach człowiek nabiera do siebie dystansu, zyskuje nowe spojrzenie na rzeczywistość, dlatego w wolnej chwili na pewno go obejrzę:)
Sto dni po ślubie czytałam i uważam ją chyba za najmądrzejszą powieść tej pisarki :) Nie powiem, że jest moją ulubioną, ale miło czasem zająć myśli prostą fabułą, jak robię to czytając Emily Giffin. Pan od muzyki jest cudowny! Oglądałam go jeszcze w czasach licealnych na fali nauki języka francuskiego i zrobił na mnie duże wrażenie. Potem non stop wałkowałam przycisk play aby posłuchać tych pięknych piosenek. Od siebie dodam aplikację SnapSeed – rewelacyjnie poprawia fotki na Instagrama.
Znam SnapSpeed, fajna apka, ale jak dla mnie za bardzo rozbudowana.
Ciekawy ten blog Un-Fancy :)
lubię takie lekkie, łatwe i przyjemne książeczki, zatrzymałam się na „7 lat później” :) kremik oczywiście znam a ten korektor wezmę pod lupę ;)
Emily Giffin!! <3 Nie lubię zbytnio literatury "kobiecej".. kilka miesięcy temu wpadło mi w ręce "7 lat później".. I tak mam przeczytane już prawie wszystkie jej książki 😀 po prostu wciąga
’Pana od muzyki’ też ostatnio oglądałam :) Świetny! Ale zbieram listę książek do przeczytania na wakacje! Dzięki pięknie :)
W czerwcu żadna z przeczytanych książek nie zrobiła na mnie wrażenia, ale mogę polecić (jeśli nie czytałaś) „Zabić drozda” Lee. Klasyka literatury amerykańskiej, bardzo wartościowa książka. Co do filmu to nie polecam „Twarzy anioła”, ostatnio byliśmy w kinie, zupełnie nie przypadł mi do gustu. Moimi ulubionymi kosmetykami w czerwcu są krem do rąk o zapachu mango z Sephory (pachnie obłędnie!!!) i mus do ciała brzoskwiniowy z Tutti Frutti.
Dziewczyny, czy któraś z Was nie chciała by sprzedać książki Slow Fashion z odbiorem osobistym w Wawie?
Z książek miesiąca polecam Matkę Feministkę Agnieszki Graff. Nawet dla tych, którzy boją się słowa feminizm, , książką w lekko humorystyczny i inteligentny sposób opisuje dylematy współczesnej matki. Z kosmetyków odkryłam delikatny krem do skóry wrażliwej eucerin. Zawsze uzywalam avene albo la roche, ale okazuje się, że tańszy eucerin też daje radę :) z filmów, a w zasadzie seriali na wakacje polecam Breaking Bad. Świetnie trzyma w napięciu i w niekonwencjonalny sposób pokazuje walkę z rakiem. Widziałaś?
Serialu nie oglądałam, ale słyszałam, że świetny.
Zastanawiam się już od dłuższego czasu nad kremem Eucerin, obecnie używam La Roche Posay, ale chciałabym wypróbować coś nowego na dzień. Jakiego dokładnie używasz? Z tego co się zdążyłam zorientować to wcale nie taki tańszy.
Krem Eucerin ultra sensitive do cery normalnej i mieszanej. Polecam. Dostałam próbkę w drogerii i mnie przekonała. Jest chyba tańszy od La Roche Posay toleriane.
Dzięki :-)
Czyli mamy podobnie :-) Czyta się mega przyjemne, choć zakończenia zbyt przewidywalne. :-)
Z Twoich ulubieńców znam tylko i wyłącznie korektor;) Postaram się to zmienić w najbliższym czasie;)
A ja nie uważam, żeby książki Giffin były cukierkowe. Faktycznie przedstawiona w Jej historiach codzienność nie jest typową, ale jednak wydaje mi się, że rzeczywistość, którą tworzy jest daleka od przesłodzenia. Oczywiście nie jest to klasyka, czy literatura wysokich lotów, ale na szczęście nie tylko takimi gatunkami mamy prawo się zachwycać :-) Ta Pani ma niezwykły dar przemycania ważnych tematów pomiędzy wierszami. No i jej styl pisania, tak jak wspomniałaś, wciąga bez reszty! Wczoraj dotarła do mnie Jej książka „Ten Jedyny” – jedyna, której nie przeczytałam.
Ja ze swoimi problemami skórnymi nie potrafię sobie poradzić. Kosmetyki La Roche de Pose pomogły na chwilę. Kremy z Tołpa nie dają sobie rady. Ręce opadają :-( Przyjrzę się bliżej korektorowi, o którym wspominasz. W końcu czymś te niedoskonałości trzeba zatuszować.
Sposób odżywiania też wpływa na stan cery. Gdy odstawiłam cukier, zaczęłam pić więcej wody mogąpoprawia cera od rpoprawia. Zaczęłam też regularnie stosować peeling i raz na 2-3 m-ce odwiedzam kosmetyczkę.
Dzięki za rady. Ja od długiego już czasu staram się zwracać uwagę na to, co jem i jak jem. Ale faktycznie wody piję za mało – tego jestem świadoma. A jeżeli chodzi o ten cukier, to odstawiłaś go w czystej postaci, czy nie jesz słodkich rzeczy, czy jak? :-)
Wiesz co, teraz pozwalam sobie na małe grzeszki, ale jakiś czas temu przeprowadziłam eksperyment i przez ok 2 m-ce nie jadłam żadnych słodyczy, ciasta, a jedynym cukrem (nie występującym naturalnie w pożywieniu) były 2 łyżeczki do kawy (tej nie lubię bez cukru). Poczułam się znacznie lepiej i moja cera bardzo się poprawiła. Widzę to także teraz, gdy mam okres większego spożywania słodyczy, stan cery znacznie się pogarsza.
Także woda, jak najmniej słodyczy i dobrze dobrana pielęgnacja plus porządny demakijaż i peeling, to mój sposób na ładną cerę. :)
W weekend obejrzeliśmy genialny dokument na temat cukru, Fed Up- nie wiem czy widziałaś, ale bardzo polecam, wiele wyjaśnia, wiele pokazuje, naprawdę otwiera oczy :)
Piękne zdjęcia jak zawsze! Giffina czytałam „Ten jedyny” i przyznam, że jeszcze jej nie dokończyłam. Jak dla mnie trochę za dużo w niej sportu, którego nie lubię. Tę książkę również mam na liście do przeczytania i zmotywowałaś mnie jeszcze bardziej ;)
Po krótkim streszczeniu przez Ciebie tej książki mam ochotę ją przeczytać :) Kiedy mam wolny czas lubię czytać książki o tematyce miłośnej.
Czytałam tę książkę jakiś czas temu i zupełnie mnie nie zachwyciła. Lubię takie odprężające historie, jednak ta mi nie podpasowała. Jeśli spodobał Ci się styl pisania autorki, czytałam także „Dziecioodporną”. Ta również mi się nie podobała, ale są różne gusta.
Bloga un-fancy znam i uwielbiam, zainspirował mnie do zmian swojej szafie a jej planner jest genialny i opisywałam kiedyś na blogu planowanie capsule wardrobe właśnie według tego plannera, też żałuję, że chwilowo brak nowych postów i inspiracji na blogu :(
krem pod oczy i do twarzy brzmi ciekawie, będę musiała im się bliżej przyjrzeć, bo niestety LRP Effaclair Duo na początku działał cuda a teraz po 2 tygodniach jakoś nie czaruje, chociaż może to wina okresowych szaleństw na buzi, jeszcze go nie skreślam:)
A za książką rozejrzę się przed urlopem bo brzmi jak fajna pozycja do czytania na leżaczku :)
Uwielbiam Twojego bloga. Natrafiłam na niego kilka tygodni temu, kiedy szukałam informacji o zakładaniu bloga i przydatnych narzędziach każdego blogera. Będę tu wracać.
PS: Zdjęcia robisz cudowne.
Pozdrawiam ! :)
Koniecznie musze zajrzec na tego bloga, bardzo chetnie dorwalabym ksiazke Joasi z Styledigger, tylko zastanawiam sie czy w jakiejs wersji e-bookowej dla emigrantow mozna ja znalezc .pozdrawiam serdecznie beata
Ja sobie wczoraj zafundowałam podkład True Match, bo z 59 zł był przeceniony na 17 zł w Rossmanie. Jakaś promocja związana ze zmianą opakowania czy coś…
Książkę muszę sobie sprawić :)