fbpx

Moje dzieciństwo w latach 80-tych

by Dorota Zalepa
25 komentarzy

Pamiętam moment, gdy z rodzicami przeprowadziliśmy się do domku w mieście, które wówczas wydawało mi się metropolią. Dziś już takie duże nie jest, ale przeprowadzka z małego miasteczka liczącego niewiele ponad 10 tys. mieszkańców do miasta wojewódzkiego, w którym mieszka blisko 200 tys., była wydarzeniem. I to nie byle jakim! Porównywalnym do obronny magisterskiej, albo pierwszej zawodowej pracy.

Domek był śliczny, z dębowymi schodami, wykuszem, otwartą kuchnią i dużym salonem z oknem na cała szczytową ścianę. Miałam też swój własny, wymarzony pokój. Z balkonem wychodzącym od wschodu. Uwielbiałam delektować się słońcem i świeżym powietrzem docierającym z pobliskiego lasu. Własny pokój to było coś. Każdy kto dzielił pokój z rodzeństwem, wie o czym mówię. To było marzenie, które stało się rzeczywistością.

Moje dzieciństwo

 

Całe dzieciństwo spędziłam jednak w małej miejscowości pod Olsztynem, w mieszkaniu wyłożonym boazerią i gumoleum, z przestronnym pokojem dziennym, w którym głównymi meblami były kanapa rogowa i meblościanka, a ścianę ozdabiała tapeta widokowa. Taka, którą można było podziwiać w co drugim mieszkaniu. Był też Orion, gramofon i stare winylowe płyty z utworami Modern Talking. Czasy nie były łatwe, w sklepach wiało pustkami, obowiązywał system kartkowy, wielu towarów po prostu nie można było dostać, i trzeba było odstać swoje w gigantycznych kolejkach, tylko po to by dowiedzieć się, że dla nas już towaru starczyło.

 

Mimo tych trudności moje dzieciństwo jawi się w moich wspomnieniach jako wspaniałe, za sprawą ludzi, którzy nie pozwolili odczuwać szarości i niedostatku. Pamiętam chleb z cukrem, jajecznicę dziadka z jajek od wolnych kur, twaróg własnej roboty babci. Pamiętam sklepiki z fajansem, w których na prezent kupowało się grzebień lub broszkę ze sztucznych pereł. Pamiętam najlepsze na świecie lody włoskie, oranżadę w torebkach ze słomką, bloki czekoladowe, tenisówki Czeszki i dobranocki.

Pamiętam także banany, pomarańcze, winogrona, figi, chałwę, czekoladę, które od czasu do czasu docierały do nas z zagranicy. I swoje pierwsze dżinsy. Paczki, które przychodziły do nas z zagranicy były kolorowe i pachnące, z towarami, o których człowiek nawet nie marzył, bo nie wiedział o ich istnieniu. Pamiętam, że wtedy Zachód wydawał mi się takim rajem, w którym wszystko było na wyciągnięcie ręki.

 Wdzięczność

 

Wdzięczność jest dla mnie bardzo ważna, bo dzięki niej odnajduję szczęście w drobnych gestach miłości i życzliwości. Jestem wdzięczna za moje dzieciństwo rodzicom, którzy robili wszystko, by te trudne czasy nie były dla nas odczuwalne, dziadkom, którzy doprawiali je niezapomnianymi zapachami prawdziwego domu, kolegom i koleżankom z podwórka, z którymi zdobywaliśmy trzepaki, graliśmy w gumę i podchody. Moje dzieciństwo było pełne prawdziwych doświadczeń, emocji, kolorów i zapachów.

 

W latach 80-tych do Polski trafiło ponad 30 milionów paczek od życzliwych ludzi z zagranicy, często zupełnie anonimowych. Paczki były promykiem nadziei na lepsze jutro. Były zapowiedzią życia, którego dziś doświadczamy my, nasze dzieci i nasi rodzice. Paczki na zawsze stały się symbolem dzielenia się, i przełamywania granic, które oddzielały Polskę od reszty świata.

 Wyślij darmową paczkę wdzięczności

 

Dziś mamy możliwość podziękowania osobom, które w tamtych czasach pamiętały o nas, przysyłając nam towary niedostępne w naszym kraju. Okazywały swoje dobre serce i jednoczyły się z nami w tych trudnych czasach. Marka Prima z okazji 25-lecia wolności Polski i swoich 25 urodzin stworzyła świetną akcję Paczki Wdzięczności, dzięki której mamy możliwość, zupełnie za darmo, wysłania paczki wdzięczności do naszych darczyńców z dawnych lat. Ten niewielki gest, może okazać się pięknym wspomnieniem dla naszych krewnych i bliskich mieszkających zagranicą. Warto skorzystać z takiej możliwości.

 

Na potrzeby akcji stworzono dedykowaną stronę internetową www.paczkiwdziecznosci.pl, na której można wysłać taką paczkę wdzięczności, podzielić się swoimi doświadczeniami oraz obejrzeć prawdziwe i wzruszające historie osób, które z takiej pomocy skorzystały. Wielokrotnie te gesty dobroci wpływały na ich dalsze życie. Tak jak w przypadku dwukrotnego mistrza olimpijskiego Andrzeja Wrońskiego, który dzięki takiej paczce otrzymał swoje pierwsze buty zapaśnicze i mógł wystartować w zawodach.

 

 

***

Takich przykładów jest wiele, zapewne sami ich doświadczyliście i możecie podzielić się swoją historią. Jestem ciekawa, czy Wy, lub Wasi bliscy także otrzymywaliście paczki z zagranicy. Jakie emocje w Was budziły? W latach 80-tych byłam jeszcze bardzo mała, ale pamiętam te czasy i pamiętam te towary, które wtedy były niedostępne w Polsce, a które otrzymywaliśmy w paczkach. Dziś chałwa, pomarańcze czy banany nie budzą w nas emocji, ale kiedyś były synonimem lepszego życia.

#Post powstał w ramach współpracy z marką Prima.

Kameralny Newsletter rusza już wkrótce, zapisz się i zyskaj dostęp do unikatowych treści i poradników. :)

Jeśli podobał Ci się wpis, proszę udostępnij go dalej. Dziękuję! :)




Podobne wpisy