fbpx

Jestem sobie szefem

by Dorota Zalepa
31 komentarzy

Czy lepiej pracować na swoim czy na etacie? Na to pytanie odpowiadało już wielu, m. in. Venila Kostis, która zainspirowała mnie do podzielenia się własnymi doświadczeniami w tym zakresie.

Pracuję na własny rachunek od paru lat. Jak się z tym czuję? Świetnie! Nie dlatego, że opływam w luksusy, a przed domem stoi nowiutkie lambo, choć nie miałabym nic przeciwko. Dlaczego więc?

Dlatego, że nie stoi mi nad głową szef, wymagający specjalizacji w wielu dziedzinach, doświadczenia zawodowego w kraju i za granicą, władania biegle sześcioma językami, dyspozycyjności 24h na dobę, elastyczności, poświęcenia za minimalną krajową 1680 zł brutto, a po odliczeniu składek całe 1240 zł. Zakres obowiązków ustalony luźno i poszerzany przy każdej nadarzającej się okazji, o podwyżce nie ma mowy, brak środków, firma biedna a szef właśnie kupił żonie norki.

Wolność jaką daje prowadzenie własnej działalności gospodarczej jest nie do przecenienia. Pamiętam czasy kiedy pracowałam na etacie, a trwało to 3 lata, o 3 lata za długo. W  tym czasie zdążyłam nabawić się depresji, nerwicy, problemów z kręgosłupem i krążeniem. Przykucie do biurka na 8 godzin powinno być wpisane na listę tortur wykorzystywanych prze CIA, KGB, FBI do przesłuchiwania podejrzanych. Naprawdę podziwiam ludzi, którzy chwalą sobie takie biurowe więzienie. Pamiętam jak przez okno zerkałam na pierwsze oznaki wiosny i strasznie zazdrościłam tym, którzy są na zewnątrz. Zazdrościłam palaczom, bo mogli choć przez chwilę, pod pretekstem szybkiego papieroska, skosztować zatrutego dymem, świeżego powietrza i wystawić twarz w kierunku słońca. Dokument z wypowiedzeniem nosiłam przy sobie przez długi czas, ale strach przed nieznanym był silniejszy. Bo do garnka trzeba mieć co włożyć. Decyzja była nagła. Pewnego dnia szala goryczy się przelała. Z perspektywy czasu uważam, że była to najlepsza decyzja mojego życia, choć nie wszyscy ją zrozumieli. Niektórzy uważali, że własna działalność gospodarcza to nie jest prawdziwa praca.

Nie muszę zrywać się rano, na maile  odpowiadam w szlafroku z kubkiem kawy w ręku. Mogę w ciągu dnia wyskoczyć na zakupy albo jogging do pobliskiego lasu. Nie muszę planować urlopu z dużym wyprzedzeniem, a gdy nadarzy się dobra oferta last minute mogę w ciągu jednej doby spakować się i wyjechać. Tak było w przypadku Tunezji, na którą wydałam 1100 zł na osobę, a zapewnione miałam dosłownie wszystko. I jak tu nie skorzystać? Na etacie urlopu z dnia na dzień bym nie dostała.

Oczywiście, że wkurza mnie ZUS, na który zdarza mi się pracować przez cały miesiąc. Podatki, które zżerają 20 procent moich zarobków. Przepisy, których nie da się zrozumieć bez studiowania prawa gospodarczego. Zupełnie nie dziwi mnie decyzja LPP o przeniesieniu firmy na Cypr.  Wkurza mnie, że mogę tylko pomarzyć o jakiejś sensownej emeryturze. Wkurza mnie państwo, które w ogóle nie wspiera drobnych przedsiębiorców, bo nie oszukujmy się, uprzywilejowany ZUS przez dwa lata to słabe wsparcie.

Mimo to, nie zrezygnuję z tej wolności na rzecz pracy u kogoś, nawet za lepsze pieniądze.

Jeśli podobał Ci się wpis, proszę udostępnij go dalej. Dziękuję! :)




Podobne wpisy