Jak przestać odkładać sprawy na później

by Dorota Zalepa
16 komentarzy

Przybieram czasem (nie pomylić z często) pozę małego, wstrętnego leniuszka. Takiego, który lubi dłużej poleżeć, wygrzać się, poczytać, pooglądać. Jednym słowem za dużo nie robię i odkładam wszystko co się da, a nawet to czego się nie da.

Lubię raz na jakiś czas takie lenistwo, ba nawet potrzebuję go. Jednak kiedy trwa ono zbyt długo, zaczynam cierpieć. Nie, nie z nudów, nie znam takiego pojęcia. Cierpię z nadmiaru obowiązków, które nazbierały się na mojej głowie. Wtedy zaczyna się stres i czekolada idzie w ruch.

Moich leniwych dni nie mam zamiaru porzucić, są niezbędne dla mojego zdrowia psychicznego. Czekam na nie z niecierpliwością i stały się swego rodzaju rytuałem. Po pracowitych dniach, przychodzi czas totalnego nicnierobienia.  Muszę mieć jednak wyjście ewakuacyjne by, gdy zaczyna się palić, szybko wyjść z mojego leniwego rytmu. Co wtedy robię?

 

Zabieram się do działania!

 

Jak przestać odkładać sprawy na później?

lista_do_zrobienia

1. Lista rzeczy do zrobienia.

Pierwsze co robię, to listę rzeczy, które muszę zrobić na wczoraj i taką, zawierającą sprawy na jutro. Lista jest bardzo ważna, bo pamięć lubi płatać figle, poza tym jak ją zapiszę, mogę po kolei skreślać zrealizowane już punkty. To działa mobilizująco i podnosi moją samoocenę, bo wiem, że w końcu zrealizowałam część planu.

2. Zabieram się NATYCHMIAST za sprawy PILNE.

NATYCHMIAST i PILNE to słowa klucze. Im szybciej zacznę działać, tym lepiej. Przy tego typu zadaniach, nie ma już czasu na ociąganie się.

3. Sprawy na JUTRO, robię już z większym spokojem, ale sukcesywnie.

Jeśli oleję je, bo taka pokusa pojawi się od razu, to bardzo szybko ze SPRAW NA JUTRO staną się SPRAWAMI PILNYMI. A przecież dzień leniuchowania mi się należy. Jak psu miska!

4. Tylko krótkie przerwy.

Uważam na nie bardzo, bo jak mało co wybijają z rytmu. Ciężko jednak po jednym projekcie przejść nagle do następnego.  Krótka przerwa jest potrzebna. To czas na zrobienie kawy, herbaty, gorącej czekolady, włączenie radia, albo ulubionej płyty, lub zwykłe rozruszanie zastałych mięśni (o ile pracowaliśmy przy biurku).

5. Nagrody zawsze mile widziane.

Są konieczne i działają mobilizująco. Po zrealizowaniu listy, odhaczeniu wszystkich zadań, konieczna jest nagroda. Może to być wycieczka na Malediwy. No ok., trochę żartuję z tą wycieczką. Wystarczy długa, relaksująca kąpiel w wannie, wyjście do kina czy na siłownię. Albo zwyczajnie długi, spokojny sen :)

6. Dzień leniuchowania.

Nadszedł, mogę wreszcie bez wyrzutów sumienia powłóczyć się cały dzień w piżamie i szlafroku, oglądając komedie romantyczne z lampką wina w ręku. Trzeba jedynie pamiętać, by z jednego dnia, nagle nie zrobił się cały tydzień.

 

Ok., zdradźcie jakie są Wasze sposoby, by nie wpaść w pułapkę częstego odkładania spraw na później?

 

Jeśli podobał Ci się wpis, proszę udostępnij go dalej. Dziękuję! :)




Podobne wpisy