fbpx

Przewodnik po slow food – jak zacząć odżywiać się zdrowo

by Dorota Zalepa
28 komentarzy

Slow food zainteresowałam się kilka lat temu, a na dobre zagościło w moim domu dzięki programowi Wiem, co jem i książce Zamień chemię na jedzenie. Z sentymentem wspominam moje dzieciństwo, mimo że czasy PRL-u nie były łatwe, to jednak rodzice i dziadkowie starali się, by niczego nam nie brakowało. Był własnej roboty twaróg, jajka od szczęśliwych kur, własne ziemniaki, truskawki, agrest, a na święta rodzice oprawiali świniaka. Mleko kupowaliśmy w szklanych butelkach, dostępne były dwa rodzaje, które różniły się kolorem kapsli. Z tłustego mleka z łatwością można było przygotować zsiadłe mleko, idealnie pasowało do podsmażanych ziemniaczków.

  • Doświadczenia naszych dziadków

Pamiętam rozmowę ze starszym, na moje oko 70 letnim, zadbanym i bardzo sprawnym panem, który czekał wraz ze mną w kolejce do lekarza. Swoją drogą starsi ludzie wydają się bardziej otwarci i chętnie opowiadają o swoim życiu. Trudno nawiązać taki kontakt z młodszym pokoleniem. Opowiadał jak jego odżywianie wyglądało kilkadziesiąt lat temu – powietrze było czyste, a owoce można było jeść prosto z krzaka. Opowiadał o klimacie, który w ostatnich latach bardzo się zmienił, o ciepłych majowych wieczorach i wiosennych burzach, bujnej roślinności i bogatych zbiorach. Od razu z sentymentem przypomniały mi się czasy mojego dzieciństwa. Moi dziadkowie uprawiali ziemię i przygotowywali posiłki z własnych zbiorów. Nadwyżki babcia sprzedawała na targu. Pokolenie moich dziadków to ludzie, którzy dłużej cieszyli się zdrowiem, niż kolejne pokolenia. Nie dokuczały im choroby cywilizacyjne typu alergia, choroby autoimmunologiczne, czy nowotwory. Dziś już maleńkie dzieci chorują bardzo poważnie.

 

  • Zdrowy rozsądek

Do tematu zdrowego odżywiania podchodzę zdroworozsądkowo. Nie znam wszystkich składników dodawanych przez producentów w fazie produkcji, niektóre z pewnością nie są szkodliwe, inne mogą szkodzić przyjmowane w dużych ilościach (jak wszystko z resztą). W razie konieczności sprawdzam je przy pomocy aplikacji eFood, jednak ta konieczność występuje stosunkowo rzadko, bo staram się przede wszystkim wybierać jak najkrótsze składy na etykiecie danego produktu. Jeśli kupuję jogurt to tylko naturalny zawierający w składzie jedynie mleko i żywe kultury bakterii, bez mleka w proszku i wsadów owocowych, które prawie nie zawierają owoców a jedynie sztuczne aromaty i syrop glukozowo-fruktozowy. Używam cukru trzcinowego nierafinowanego jedynie do kawy, herbatę słodzę miodem. Korzystam z możliwości zakupu jajek bezpośrednio od gospodarza.

 

  • Produkty ekologiczne i kooperatywy spożywcze

Nie zawsze sięgam po ekoprodukty, warto pamiętać, że nie zwalania to nas ze sprawdzania składów, bo nie wszystkie produkty, które wyglądają na ekologiczne są certyfikowane. Niektóre są jedynie chwytem marketingowym, a wyraz ekologiczny użyty jest w innym kontekście. Ekologiczne produkty powinny zawierać 95% składników pochodzących z rolnictwa ekologicznego – niemodyfikowanych genetycznie, uprawianych bez sztucznych nawozów. Produkty ekologiczne są droższe, nie zawsze dostępne, ale staram się zaopatrywać u mniejszych dostawców, lub bezpośrednio w gospodarstwie rolnym. Tutaj z pomocą przychodzi siostra, która mieszka na wsi. W wielu miastach Polski istnieją kooperatywy spożywcze zrzeszające zarówno rolników jak i konsumentów, którzy chcą nabywać produkty bezpośrednio od gospodarstwa omijając w ten sposób pośredników. Korzystają na tym obie strony, konsumenci kupują taniej, a rolnicy mogą więcej zarobić nie dzieląc się zyskiem z dystrybucją. W Olsztynie pomału powstaje taka grupa, na razie projekt jest jeszcze w powijakach, ale liczę na to, że się rozwinie.

 

  • Własne uprawy

Dzięki uprzejmości rodziców męża, mamy wydzielony kawałek działki, na której uprawiamy własne warzywa i owoce. Sok z jabłek wyciśnięty przez sokowirówkę smakuje obłędnie i dokładnie wiem, że nie zawiera nic innego oprócz soku z jabłek. Co roku mamy własną fasolkę szparagową, marchew, buraki, cukinie, czy ogórki. W przyszłym roku planuję plantację pomidorków na własnym balkonie. Już nie pamiętam też kiedy kupowałam dżem w sklepie.

 

  • Slow food vs fast food

Slow food to także samodzielne przyrządzanie posiłków i rezygnacja z jedzenia typu fast food. Fajnie wyskoczyć czasem do restauracji na obiad, nie mam zamiaru z tej przyjemności rezygnować, zmiana otoczenia jest czasem wskazana, poza tym umówmy się, nie zawsze mamy ochotę gotować w domu. Bywa jednak, że jedzenie na mieście kończy się bólem brzucha i niespodziewaną wizytą w toalecie. Organizm, który przestawia się na zdrowe jedzenie, trudniej znosi to, które zawiera więcej niezdrowych składników – na przykład mieszanki przypraw z glutaminianem sodu. Warto sprawdzić ofertę danej restauracji choćby w Internecie, jednak i tak nie jesteśmy w stanie przewidzieć, czy jedzenie, które nam serwują jest przygotowane ze świeżych składników.

 

  • Chwile słabości i ogólny rozrachunek

Nie popadam w skrajności i zdarza mi się jeść niezdrowe rzeczy. W chwilach kryzysu odkręcam słoik z nutellą i pochłaniam kilka łyżeczek, albo robię naleśniki z czekoladą. Nie do wszystkich potraw używam mąki pełnoziarnistej i wypiję czasem coca-colę, ale większość produktów, które kupuję ma dobry skład. Te drobne wybory składają się na całokształt odżywiania mojego i mojej rodziny. Wydawałoby się, że to zbyt trudne przedsięwzięcie, nie każdy ma czas i chęci czytać składy napisane drobnym druczkiem na etykiecie, ale uwierzcie mi, że z czasem cały proces znacznie się skraca. Wrzucam do koszyka sprawdzone produkty (tutaj macie listę produktów mlecznych, a tu kasze, musli i bakalie) i moje zakupy wcale nie trwają długo, choć zazwyczaj nie robię ich w jednym sklepie. Doszłam do takiej wprawy, że nie odczuwam żadnego dyskomfortu związanego ze zmianą nawyków żywieniowych. Mało tego, dania przygotowane ze zdrowych i naturalnych składników są nie tylko bardziej wartościowe ale także o wiele smaczniejsze. Nareszcie czuję prawdziwy smak potrawy, który nie jest zagłuszany ulepszaczami.

 

Dajcie znać czy temat slow food jest Wam bliski, czy raczej nie zaprzątacie sobie nim głowy. Jakie macie patenty na to, by zaopatrywać się w zdrowe produkty? Albo inaczej, jakie największe przeszkody napotykacie na drodze do zdrowego odżywiania? Jestem bardzo ciekawa Waszych doświadczeń.

 

Dzielenie się jest dobre, więc jeśli wpis okazał się przydatny, podzielcie się nim ze swoimi znajomymi, korzystając z przycisków poniżej. Będzie mi bardzo miło. Dziękuję. :)

Jeśli podobał Ci się wpis, proszę udostępnij go dalej. Dziękuję! :)




Podobne wpisy

Close