fbpx

Wyzwanie zdrowotne – podsumowanie. Jak czuję się po m-cu?

by Dorota Zalepa
49 komentarzy

Na początku stycznia podjęłam się, jak wydawało mi się wtedy, fajnego i lekkiego wyzwania zdrowotnego. Inspiracją do tego drastycznego kroku stała się książka Beaty Pawlikowskiej W dżungli zdrowia. Wyzwanie zawierało 15 punktów, które odważnie sobie narzuciłam i trwało ponad m-c. To znaczy wciąż trwa, bo pewne zmiany wprowadziłam na stałe!

 

>> Lista 15 punktów, których się podjęłam jest dostępna w tym poście. Warto zajrzeć dla przypomnienia.

 

Dlaczego pojęłam się wyzwania zdrowotnego, skoro już od ponad roku świadomie wybieram zdrowsze produkty?

 

Dlatego, że pomimo kupowania i spożywania produktów, których skład jest dobry dla mojego organizmu (produkty mleczne, musli, kasze), ja wciąż nie czułam się zdrowo. Obniżony nastrój, brak sił, zniechęcenie, apatia, zwiększone odczuwanie zimna, bóle pleców, brak energii i chęci do działania, ospałość, to główne dolegliwości, które mnie trapiły. Wciąż się zdarzają, nie oszukujmy się, minął zaledwie m-c, więc na trwałe efekty trzeba jeszcze poczekać, ale odczułam znaczną poprawę.

 

Co powodowało kiepskie samopoczucie?

 

Po pierwsze zbyt duże ilości cukru w diecie. Gdy nie chciało mi się przygotować zdrowej przekąski w ciągu dnia, sięgałam po batonik. Do kawy przyjemnie było zjeść coś słodkiego, a wszelkie napoje gorące słodziłam cukrem. Po drugie zdarzało mi się zjeść szybki obiad typu fast food, po którym niejednokrotnie musiałam odchorować w toalecie. Po trzecie i chyba najważniejsze – totalny brak ruchu oraz ogromna ilość czasu spędzanego przed komputerem miały najgorszy wpływ na moje zdrowie. Małe ilości płynów i sporadyczne sięganie po alkohol, dołożyły ostatnią cegiełkę do piramidy niezdrowego stylu życia.

Oczywiście jeśli chodzi o badania lekarskie, to robię je regularnie, więc pogorszenie samopoczucia nie było związane z żadną chorobą.

Co zmieniłam, by poczuć się lepiej?

 

Zupełnie zrezygnowałam z cukru, alkoholu i fast foodów. Przeszłam na chleb razowy, lub pszenny na zakwasie. Jadłam więcej owoców i warzyw, przygotowując sobie różnego rodzaju koktajle owocowe, kanapki z awokado, zapiekaną cukinię, makaron z warzywami, gotowaną marchewkę itd. Zaczęłam pić więcej wody niegazowanej, ale także zieloną herbatę, którą słodziłam tylko miodem i kawę inkę.

zdrowy styl życiaKawę niestety w dalszym ciągu piłam z cukrem, ale przy zupełnym odstawieniu słodyczy, mogłam pozwolić sobie na te półtorej łyżeczki dziennie. Jadłam wyłącznie jogurty naturalne, płatki zbożowe, bakalie, orzechy, słonecznik, owsiankę, czy omlet z wiejskich jajek od sprawdzonego rolnika.

zdrowy styl życiaDo obiadu wybierałam częściej kasze i ryż zamiast ziemniaków i obowiązkowo dokładałam surówkę. Zaczęłam kupować więcej ekologicznych warzyw, takich jak cukinia, marchew, ziemniaki, ciecierzyca.

 

Co najważniejsze – zaczęłam się ruszać! Spacery na świeżym powietrzu bez względu na pogodę, plus umiarkowana aktywność fizyczna dały mi kopa do działania, poprawiły krążenie, siłę i elastyczność mięśni oraz dotleniły organizm.

 

Co było najtrudniejsze?

 

Pieczenie wędliny. Nie zawsze miałam na to czas, głównie dlatego, że po mięso jeżdżę na koniec miasta. Niemniej dwa razy przygotowałam taką domową wędlinę i wiem, że na tym nie poprzestanę. Nie tylko smakuje lepiej, ale także można ją dłużej przechowywać w lodówce.

 

Wysiłek fizyczny. Pomimo tego, że wprowadziłam częstsze spacery i umiarkowaną aktywność fizyczną (wyraz umiarkowana jest tutaj nie bez powodu) przynajmniej 2 razy w tygodniu, to wciąż czuję, że to za mało. Ten zwiększony, w porównaniu z poprzednim okresem, wysiłek fizyczny zaowocował znacznie większymi pokładami energii, lepszym samopoczuciem, dokrwieniem i dotleniem organizmu, oraz większą radością i optymizmem. Biegałam, rozciągałam się, ćwiczyłam wraz programem fitness, który dostępny jest w aplikacji w moim telewizorze.

 

Dzień offline. Z tego punktu jestem zadowolona połowicznie. Co prawda zmniejszyłam ilość przesiadywania przed komputerem, choćby ze względu na ręczne pisanie postów w notesie, to jednak nie udało mi się wprowadzić całego dnia offline. Zawsze korci mnie by sprawdzić co zadziało się na blogu, Facebooku, Instagramie. Ten punkt nadal wymaga pracy.

 

Moje wyzwanie dokumentowałam na moim Instagramie

 

instagram-wyzwanie

1. Koktajle owocowe robię bardzo często. Prawie zawsze stałymi składnikami są banany, 2 jogurty naturalne, płatki owsiane lub otręby pszenne (uprzednio namoczone w ciepłej wodzie), łyżka miodu i dowolne inne owoce (mrożone truskawki, jabłka, gruszki, melon). Zajrzyj do innych przepisów na smoothie.

 

2. Mój sprzęt do biegania. Plus dwie aplikacje na telefon – Spotify i Endomondo. Mój bieg na razie bardziej przypomina power walking, ale znam swój organizm, wiem w którym momencie z wysiłku tlenowego (właściwego) przechodzę na beztlenowy (tego nie chcę). Dlatego nie narzucam sobie zbyt mocnego tempa. Ważne by ćwiczyć tak, by za szybko się nie zrazić.

 

3. Awokado towarzyszy mi kilka razy w tygodniu. Dorzucam je do sałatek, kroję na kanapki, przygotowuję guacamole. Uwielbiam!

 

4. Moja pierwsza próba przygotowania naleśników z mąki razowej zakończyła się plackami. Bardzo trudno z tego rodzaju mąki wykonać naleśniki, ciasto jest zbyt kruche.

 

 

Efekty wyzwania zdrowotnego

 

Najbardziej byłam ciekawa, czy po odstawieniu cukru, alkoholu, fast foodów i wprowadzeniu wysiłku fizycznego, zwiększy się mój poziom energii i polepszy ogólne samopoczucie. Beata Pawlikowska w swojej książce przekonywała, że wszelkie spadki nastroju, depresje, dołki, chandry są spowodowane niewłaściwym odżywianiem. Być może uległam sile sugestii – jeśli tak to też dobrze – bo rzeczywiście czuję się radośniej. Mam więcej chęci do działania, wychodzenia z domu, spotykania ze znajomymi. Stałam się znacznie bardziej kreatywna, a wena twórcza mnie nie opuszcza. Mam wrażenie, że poprawiła się także moja pamięć i koncentracja.

 

Zdecydowanie jest to dobry kierunek, a kluczem do sukcesu jest zdrowa dieta i ruch na świeżym powietrzu, szczególnie gdy prowadzimy siedzący tryb życia. Mam zamiar kontynuować moje wyzwanie zdrowotne. Co prawda pozwalam sobie na małe co nieco w postaci pysznego, najlepiej własnej roboty, ciasta, lampki dobrego wina, albo kolacji na mieście (wybieram raczej sprawdzone restauracje aniżeli fast foody), ale odżywiam się i żyję bardziej świadomie. Jestem ciekawa jak temat zdrowego odżywiania i zdrowego stylu życia wygląda u Was. Stosujecie, lub stosowaliście kiedykolwiek powyższe punkty z mojej listy?

 

 

Zapisz się na Kameralny Newsletter i zyskaj dostęp do samych fajnych treści i niespodzianek! :)

Obserwuj bloga na Bloglovin i Facebooku i bądź na bieżąco z wszelkimi nowinkami blogowymi.

Dołącz do mnie na Instagramie, to tutaj dzielę się moją codziennością. :)

Jeśli podobał Ci się wpis, proszę udostępnij go dalej. Dziękuję! :)




Podobne wpisy

Close